Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Agenci CBA w domu znanego historyka, który postawił się PiS-owi. Czy to nowy sposób uprawiania polityki historycznej?

Paweł Machcewicz (fot. Rudolf H. Boettcher (1rhb), lic. CCA-SA 4.0 Int.)

fot.Rudolf H. Boettcher (1rhb), lic. CCA-SA 4.0 Int. Paweł Machcewicz (fot. Rudolf H. Boettcher (1rhb), lic. CCA-SA 4.0 Int.)

28 listopada Paweł Machcewicz wysłał do mediów i do znajomych wiadomość, że w jego warszawskim domu zjawiło się dwóch agentów CBA. Historyk przebywa za granicą i jak sam stwierdza, obawia się, co stanie się gdy wróci do Polski.

O Pawle Machcewiczu pisaliśmy już wielokrotnie w kontekście kontrowersji wokół Muzeum II Wojny Światowej, którego był dyrektorem. Krytycznie wypowiada się on na temat zmian wprowadzanych przez nowe władze placówki i naruszania integralności ekspozycji, którą firmował swoim nazwiskiem.

Obecnie Machcewicz przebywa na stypendium naukowym niemieckiej uczelni. Podczas jego nieobecności w Polsce, która trwa od połowy września, w jego domu zjawili się agenci CBA. Historyk zdecydował się nagłośnić tę sytuację, wysyłając jej opis do znajomych naukowców i dziennikarzy. W mailu, jaki otrzymała także nasza redakcja, 28 listopada 2017 roku późnym wieczorem napisał:

Dzisiaj wieczorem do mojego domu w Warszawie przyjechało dwoje agentów CBA. Zastali mojego syna, któremu najpierw powiedzieli, że „byli w pobliżu i zajrzeli przy okazji”, potem, po wylegitymowaniu,  okazało się, że przyjechali specjalnie z Gdańska. Poszukiwali mnie, wypytywali się od jak dawna jestem zagranicą i kiedy będę w Polsce. Następnie zostawili telefon agenta CBA, który ma mnie przesłuchiwać w sprawie rzekomego działania „na szkodę Muzeum II Wojny Światowej”.

Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku podczas budowy.

fot.Artur Andrzej/CC BY SA 4.0 Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku podczas budowy.

Przy okazji

Agenci CBA, którzy „przy okazji” przyjechali z Gdańska do Warszawy, do domu Machcewicza, zostawili kontakt do osoby, która ma go przesłuchać. Badacz ma jednak wątpliwości, czy to prawdziwe imię i nazwisko:

Nazwisko zapewne „legalizacyjne”, jak w Służbie Bezpieczeństwa. W każdym razie śledztwo w sprawie rzekomego „działania na szkodę Muzeum” najwyraźniej bezpośrednio prowadzi CBA, prokuratura tylko firmuje je urzędowo.

Dalej Paweł Machcewicz wspomina jeszcze, że do 6 grudnia nie będzie go w Polsce i dopiero po powrocie jest w stanie odebrać z poczty wezwania na przesłuchanie. Podkreśla przy tym, że po potwierdzeniu danych, jakie zostały podane ustnie jego synowi, skontaktuje się z CBA. Na koniec były dyrektor gdańskiego muzeum wyjaśnia powody nagłośnienia tej sytuacji:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.