Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Paweł Machcewicz bez ogródek o tym, co zrobiono z Muzeum II Wojny Światowej

Prof. dr hab. Paweł Machcewicz uważa, że głównym celem połączenia Muzeum II Wojny Światowej i Muzeum Westerplatte było usunięcie go ze stanowiska.

fot.Roman Jocher Prof. dr hab. Paweł Machcewicz uważa, że głównym celem połączenia Muzeum II Wojny Światowej i Muzeum Westerplatte było usunięcie go ze stanowiska.

Czy o poświęceniu muzeum można mówić, że to akt propagandy? Jak traktować wezwania do zmiany wystawy, tak by lepiej odzwierciedlała rolę Kościoła? I czy głosy krytyki – również naszej – pod adresem placówki są uzasadnione? Były dyrektor najbardziej kontrowersyjnego muzeum w Polsce, profesor Paweł Machcewicz, odpowiada na każde z naszych pytań.

Zuzanna Pęksa: Czy mógłby Pan przybliżyć naszym Czytelnikom kulisy swojego odejścia ze stanowiska dyrektora Muzeum II Wojny Światowej? Jakie były główne przyczyny Pana zwolnienia?

Prof. dr hab. Paweł Machcewicz: To, co się stało w kwietniu, było finałem działań prowadzonych przez Ministerstwo Kultury przez rok – od kwietnia 2016 roku. Genezę tych działań znajdziemy jeszcze wcześniej. W grudniu 2015 roku powołano nowe muzeum – Muzeum Westerplatte. Wykorzystano je jako narzędzie do likwidacji dotychczasowego Muzeum II Wojny Światowej.

Ogłoszono połączenie realnie działającego muzeum, tuż przed zakończeniem jego budowy i oficjalnym otwarciem, nad czym czuwałem jako dyrektor, z muzeum fikcyjnym, istniejącym tylko na papierze. Wszystko to, by przerwać moją kadencję, która była gwarantowana prawem do końca 2019 roku (tak jak inni dyrektorzy muzeów wybrany byłem na wieloletnią kadencję). Na gruncie prawa nie można było przerwać mojego urzędowania na tym stanowisku wcześniej, chyba że przestałaby działać instytucja, której jestem dyrektorem. W momencie połączenia muzeów,  przestały one istnieć, a w ich miejsce powstał nowy byt, z nowym dyrektorem.

Według mnie to właśnie od samego początku było celem działań ministerstwa i rządu. Zostało to jednak zrealizowane dopiero po roku, ponieważ udało mi się wraz z współpracownikami odwlec ten proces i wykorzystać czas, który zyskaliśmy na dokończenie instalacji wystawy muzealnej i otwarcie obiektu. Ostatecznie minister zdołał 5 kwietnia przeprowadzić połączenie muzeów, oficjalną likwidację Muzeum II Wojny Światowej, powołanie w jego miejsce nowej instytucji kultury, a mnie się przy tej okazji pozbyto. Najważniejsze, że 23 marca udało nam się otworzyć Muzeum i o to ten bój się toczył przez rok: czy się uda, czy nie.

Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku podczas budowy.

fot.Artur Andrzej/CC BY SA 4.0 Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku podczas budowy.

Z.P.: To bardzo ciekawe co Pan Profesor mówi, że udało się Państwu odwlec tę decyzję. Co tak naprawdę można było zrobić w zaistniałej sytuacji, by zyskać więcej czasu?

P.M. Obowiązujące prawo mówi, ze niemożliwa jest likwidacja muzeów ani ich łączenie z dnia na dzień – muszą minąć co najmniej trzy miesiące od ogłoszenia takiego zamiaru ze strony ministra kultury. To nam pozwoliło odwołać się do opinii publicznej. Wiele osób protestowało przeciwko połączeniu muzeów. Swoją niezgodę na tę sytuację sygnalizowali historycy, muzealnicy (także z zagranicy), kombatanci, darczyńcy rodzinnych pamiątek pokazywanych w Muzeum II Wojny Światowej. W Gdańsku miały nawet miejsce demonstracje uliczne w obronie Muzeum.

Z jednej strony nastąpiła ogromna mobilizacja społeczna a z drugiej – co okazało się kluczowe jeśli chodzi o zyskanie na czasie – mogliśmy odwołać się do Sądu Administracyjnego. Jako dyrektor Muzeum wskazałem, że decyzja ministra o likwidacji obiektu narusza liczne przepisy prawa. Swoją skargę do tej instytucji złożył także Prezydent Miasta Gdańska, który przekazał Muzeum w formie darowizny grunt ogromnej wartości, na którym wybudowano MIIWŚ. Interweniował również Rzecznik Praw Obywatelskich, zarzucając Ministrowi naruszenie jeszcze większej liczby przepisów, niż wymieniłem w swojej skardze (m. in. naruszenie konstytucji).

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.