Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Jaki powinien być DOBRY podręcznik do historii?

Biblioteka uniwersytecka. (Zdjęcie opublikowane na licencji CC BY 2.0, autor: eflon ).

fot.eflon Biblioteka uniwersytecka. (Zdjęcie opublikowane na licencji CC BY 2.0, autor: eflon ).

Najeżone datami i nazwiskami tomiszcza, pozwalające przebrnąć przez egzaminy. Ale czy tylko do tego powinny służyć? O to jak poznać naprawdę dobry podręcznik i czy w ogóle takie istnieją zapytaliśmy ekspertów.

Coraz częściej historia staje się przedmiotem sporów politycznych, a nie porządnej naukowej dysputy. Cały problem w tym, że ludzie, którzy chcą o niej publicznie opowiadać i wykorzystywać ją dla mniej lub bardziej chlubnych celów najczęściej zwyczajnie jej nie znają. Takim osobom chciałoby się przywieźć skrzynię podręczników akademickich, przykuć opornych do kaloryfera i z groźną miną powiedzieć „czytaj, poznawaj i postaraj się wreszcie zrozumieć”. Cały problem tkwiłby jednak w tym, jakie właściwie książki do tej wyimaginowanej skrzyni wrzucić. Najlepiej zapytać o to praktyków.

Lata, które spędziłam na studiowaniu historii na krakowskim Uniwersytecie Pedagogicznym wspominam z nostalgią. Wykłady, ćwiczenia, seminaria, ciekawe projekty pod auspicjami różnych wykładowców. Wszystko to stanowiło doskonałą bazę dla tego, czym zajmuję się dzisiaj. Dlatego zdecydowałam, że pora odwiedzić swoją Alma Mater i porozmawiać o podręcznikach z ludźmi, którzy jeszcze parę lat temu uczyli mnie.

Podręczniki stają w szranki z Wikipedią

Skierowałam swoje kroki prosto do gabinetu dyrektora, zajmowanego teraz przez prof. Łukasza Tomasza Srokę. Swego czasu uczęszczałam na jego zajęcia o historii XIX wieku. „Dobry podręcznik akademicki, tak samo jak dobry wykład, powinien sprawiać, że na koniec odbiorca ma więcej pytań niż odpowiedzi” – podkreślił profesor.     

Przez ostatnie 100 lat panowało przekonanie, że podręcznik powinien mieć charakter encyklopedyczny i dać młodemu czytelnikowi odpowiedź na wszystkie pytania. To jest rodzaj zanudzenia odbiorcy, przeładowania treścią i próba podjęcia konkurencji, która jest nie do wygrania chociażby z Google. Autor podręcznika, nie mając narzędzi by przekazać tyle wiedzy ile jest dzisiaj ukryte w portalach historycznych, Wikipedii, Google, bibliotekach cyfrowych, nie powinien startować w takim wyścigu, bo go nie wygra.

Natomiast ma szanse, ma wszelkie kompetencje ku temu, by mądrze nakierować czytelnika na problemy, inspirować go do poszukiwania odpowiedzi na pytania, które wyłaniają się w trakcie lektury. By coś nurtowało człowieka, który wziął książkę do ręki. Autor ma tę wiedzę, którą nagromadził przez lata. Wie, czym może zaciekawić, zaintrygować, a nawet wzburzyć kogoś, kto sięgnął po podręcznik. To jest moim zdaniem kluczowa zasada w dzisiejszych czasach, na początku XXI wieku.

Opinii o podręcznikach akademickich postanowiłam poszukać u źródła, czyli w Instytucie Historii Uniwersytetu Pedagogicznego. (Zdjęcie opublikowane na licencji CC BY-SA 4.0, autor: UPwKrakowie).

Opinii o podręcznikach akademickich postanowiłam poszukać u źródła, czyli w Instytucie Historii Uniwersytetu Pedagogicznego. (Zdjęcie opublikowane na licencji CC BY-SA 4.0, autor: UPwKrakowie).

To prawda, podręcznikom ciężko jest konkurować z dostępnymi po kilku kliknięciach internetowymi encyklopediami czy przepastnymi bazami artykułów naukowych. Nie grozi nam jednak nagła śmierć książek papierowych. Czytając materiały elektroniczne trudniej przyswoić sobie zawartą wiedzę (co potwierdzają badania), a to właśnie ona jest głównym motorem sięgania po tradycyjne podręczniki.

Najczęściej lektura ma pomóc uporządkować wiadomości wyniesione z wykładów i ćwiczeń oraz pomóc przygotować się do egzaminów. Najlepiej jest się uczyć na bieżąco, choć wiele osób ma z tym kłopoty. Średnio pilny student sięga po podręcznik kilka tygodni przed sesją. Znałam jednak i takich ancymonów, którzy zaczynali zakuwać w wieczór poprzedzający egzamin, licząc na łut szczęścia lub tak zwaną „kampanię wrześniową”, czyli sesję poprawkową.

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Komentarze

    brak komentarzy

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.