Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Przez całe życie mieszkałam obok pomnika UPA. Dlaczego Polacy tak długo go tolerowali?

fot.archiwum prywatne Ukraińscy kolędnicy z Chotyńca w styczniu roku 1990. Moi sąsiedzi i dwuletnia ja.

Prezydent Ukrainy śle protesty do Warszawy. Kijowski MSZ twierdzi, że to polityczna prowokacja. Po 23 latach rozebrano pomnik „bohaterów UPA” w Hruszowicach na Podkarpaciu. Dlaczego moi sąsiedzi go wystawili? Czy przez ćwierć wieku komukolwiek on przeszkadzał?

Byłam zbyt mała, by pamiętać dokładnie moment pojawienia się pomnika w Hruszowicach. Wiem tylko, że było to ważne wydarzenie nie tylko dla Ukraińców, ale też dla całej lokalnej wspólnoty. Potężny, jak na tamtejsze warunki, z dużym tryzubem, z łopoczącymi ukraińskimi flagami. Przywieziono go w kawałkach zza kordonu. Całą akcję przygotowywali byli członkowie Ukraińskiej Powstańczej Armii i ich krewni po obu stronach granicy. Na tablicach upamiętniono żołnierzy formacji działających na tych terenach. W kolejnych latach na miejscu pobrzmiewały dalekie echa kontrowersji, jakie wzbudzał monument. Autochtoni na jakimś poziomie byli ich świadomi, jednak ważniejsze były żniwa, czy wykopki, słowem, zwyczajne zajęcia – jak to na wsi.

Wychowałam się w Chotyńcu, niewielkiej miejscowości tuż przy granicy z Ukrainą, niecałe dwa kilometry od Hruszowic, o których ostatnio zrobiło się tak głośno. Zanim 70 lat temu doszło do akcji „Wisła” moja rodzinna miejscowość, jak i sąsiednie wioski, były zdominowane przez ludność ukraińską. Dopiero przymusowe przesiedlenia zmieniły oblicze tych terenów. Chotyniec, decyzją komunistycznych władz, stał się niemal w stu procentach polski, podobnie Hruszowice.

Mieszkały tu odtąd tylko niedobitki Ukraińców, które jakimś cudem zdołały uniknąć wywiezienia. Inni, jak mój dziadek, dopiero na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wracali w rodzinne strony, jednak ich gospodarstwa miały już innych właścicieli. Ta trauma stale ciążyła i ciąży na miejscowej świadomości. O ukraińskim charakterze okolicy przypominają zresztą zachowane relikty przeszłości. Piękna zabytkowa cerkiew w Chotyńcu, ukraiński cmentarz na Zaleskiej Woli zaszyty w lesie nieopodal drogi krajowej. Śladem trudnej wspólnej przeszłości jest też mogiła Ukraińców ze zrównanego z ziemią przysiółka Dąbrowa, którzy zginęli z polskich rąk zaraz po wojnie.

fot.archiwum prywatne Oto co zostało ze słynnego pomnika UPA w Hruszowicach (stan na 08.05.2017)

Sama od zawsze czułam się związana ze społecznością ukraińską, choć nie byłam traktowana jak jej członek. Chodziłam na ukraińskie potańcówki, tańczyłam w ukraińskim zespole ludowym, przez rodziny greckokatolickich i prawosławnych koleżanek i kolegów byłam zapraszana do uczestniczenia w obchodach świąt w ich obrządkach, jednak nigdy do końca nie byłam „swoja”, jako w trzech czwartych Polka. Najpierw z ciekawością starałam się poznać jak najlepiej kulturę. Widywałam wyszywanki, portrety Tarasa Szewczenki na ścianach, słuchałam śpiewnego języka. Im byłam starsza, tym więcej zauważałam. Żal do Polaków za akcję „Wisła”, stwierdzenie „ty Ukraińcu”, albo „ty banderowcu” na szkolnych korytarzach jako najgorszą obelgę. Wreszcie – właśnie pamięć o UPA.

Komentarze (12)

  1. Robert III Odpowiedz

    Trzeba sobie uswiadomić nastepujace kwestie: kto rozpoczął rzezie, proporcje ofiar ( 10:1) kiedy zaczely się odwety ze strony polskiej, na ile były reakcją obronną, ile Polski zostało po ukrainskiej stronie, a ile Ukrainy po polskiej.
    Gdyby miało dojść do wzajemnej kompensaty Ukraińcy latami by się nie wypłacili. Więc to w ich interesie jest nie poruszanie tego tematu. Ukraina dzisiejszej Polsce nie jest do niczego potrzebna. Jesli chcą miec wroga na dwóch frontach to niech się tak bawią

    • Anonim Odpowiedz

      Jedne z najinteligentniejszych komentarzy jaki przeczytałem w ciągu ostatnich miesiecy. Gratuluję i chcę poinformować że będe go kopiował przy każdej możliwej okazji, która porusza ten temat.

  2. Anonim Odpowiedz

    > czy możemy rozliczać Ukraińców z upamiętniania UPA w Polsce?

    Gdyby Niemcy spróbowali upamiętniać SS i Wehrmacht w Zachodniej Polsce też postawiłabyś, droga Autorko pytanie „Czy możemy rozliczać Niemców z upamiętniania SS i Wehrmachtu w Polsce?”?

    Jeżeli dana organizacja przeprowadzała brutalne mordy kilkudziesięciu tysięcy ludzi mordując wyłącznie przez wzgląd na przynależność etniczną to taką organizację należy potępić, edukować o niej, a nie stawiać zbrodniarzom wojennym pomniki wychwalające ich walkę o niepodległość. Jakoś każdy normalny człowiek oburza się(i słusznie!) gdy próbuje się gloryfikować to co zrobili Serbiowie Bosniakom w Srebrenicy, ludzie któ

  3. Anonim Odpowiedz

    Autorka świadomie lub nie, mija sie z prawda. Nie zasługuje na miano historyka. Propaguje banderowskie histerie zamiast faktów historycznych

  4. Arek Odpowiedz

    „Krakowska” histEryczka opisuje tę sytuację skrajnie jednostronnie – pochodząc i utożsamiając się z narodem ukraińskim
    PAMIĘTAJMY: banderowcy=mordercy

  5. Realista Odpowiedz

    Ukraincy byli sa i beda wrogami Polski. inne myslenie stanowi niebezpieczenstwo bo usypia nasza czujnosc. Lepszy otwarty wróg niz fałszywy przyjaciel

  6. paweł1 Odpowiedz

    ten pseudoartykulik pokazuje, że ten serwis ma niewiele wspólnego z historią a jest zwykłym propagandowym syfem mającym na celu usprawiedliwienie teorii, które autorom odpowiadają

    Nie usprawiedliwiam, ani nie piętnuję takiej postawy, po prostu staram się ją zrozumieć w szerokim kontekście.

    a co robiłas przez praktycznie 75% tekstu? usprawiedliwiałaś i wyrażałaś zrozumienie z powodu swoich ukraińskich korzenii

    Zresztą, dopóki pozwalamy jako naród na wychwalanie w Hajnówce żołnierza wyklętego Romualda Rajsa „Burego”, którego oddział odpowiada za śmierć ponad 70 mieszkańców pogranicza polsko-białoruskiego w tym kobiet i dzieci,

    zapomniałaś napisać, że ci sami białorusini wcześniej mordowali oddział, w któym się znajdował i inne tym podobne,
    prosze także o podanie żródeł mówiących że to rajs – konkretnie on – zabił 70 osób
    a nie że on ponosi odpowiedzialność jako dowódca bo to co innego
    o ile potępiam zbrodnie na cywilach to ty bezczelnie chowasz się za za jakmś burym – jednostką aby usprawiedliwić masowe zbrodnie – ludobójstwo – ukraińców – upa, uon i innych na polskich dziecha, kobietach i starcach w ilości ponad 100 tys.
    bo o ile bury jako jednostka zdegenerował się w walce przeciwko sowietom – białorusinom, któzy sami popełniali zbrodnie i to mogła być jego reakcja zwrotna na to, to upa i uon zawczasu to zaplanowali i mordowali z zimną krwią
    czy możemy rozliczać Ukraińców z upamiętniania UPA w Polsce?
    oczywiście, że to obowiżaek, ty masz inne zdanie, bo jak wcze sniej napisałas, masz korzenie ukraińskie, a ukraińcy są silnie nacjonalistyczni i wiadome jest, że swoich nacjonalistycznych zbrodniarzy i nazistów będą wybielać

  7. paweł1 Odpowiedz

    PS. poza tym pytasz dlaczego polacy to tak długo tolerowali? polacy tego nie tolerowali, tylko ukraińscy nacjonalisci do tego doprowadzili, że każdy taki akt – np. deinstalacji pomnika ku czci nacjonalistów i nazistów ukraińskich traktowali jak zamach na ukraińskość i nie udawaj obiektywnej, bo cały czas jesteś stronnicza i popierasz kłamstwa historyczne ukraińskiej strony

  8. WARSZAWA Odpowiedz

    Kolejne wybielanie ludobojcow upa nazwanych zolnierzami przez piszacych ten tekst ! Prawda jest taka nigdy nie istniala taka nacja jak i panstwo ! Nie powinnismy mylic nazwy geograficznej z jakims narodem czy panstwem to tereny Polski,Rosji,Wegier itd. Wrogowie Polski stworzyli ta iluzje narodu i panstwa ! Obecnie zaklamuja prawde i historie przy czynnej pomocy ludzi u wladzy roznych opcji w naszym kraju !

  9. Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

    Panie Pawle, po pierwsze tekst znalazł się w rubryce „Opinie”, a więc to oczywiste, że na pierwszym miejscu jest opinia autorki. Po drugie proszę wskazać gdzie autorka według Pana usprawiedliwia wydarzenia z czasów wojny. Tekst bowiem próbuje raczej zrozumieć kwestię wystawienia oraz rozbiórki pomnika i całej tej sprawy – nie ocenia wydarzeń z czasów wojny. Jeśli również zarzuca Pan autorce brak powoływania się na źródła, prosimy o przytoczenie źródeł, które zaprzeczają jakimś podanym przez autorkę faktom.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.