Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Wstydliwa polska specjalność. Dlaczego na potęgę produkujemy fałszywych bohaterów?

Czy Michaela Wittmanna, najlepszego asa pancernego w dziejach, zabił polski artylerzysta? Wielu internautów nie ma co do tego wątpliwości. Do książki o naszych mistrzach oręża ów heros jednak nie trafił.

Rycząc potężnymi silnikami, siedem niemieckich ciężkich czołgów tygrys zbliżało się do wioski Gaumesnil w Normandii. Był 8 sierpnia 1944 r., Niemcy stawiali w północnofrancuskiej prowincji zaciekły opór prącym do przodu wojskom alianckim.

Formacją, którą wysłano pod Gaumesnil, dowodził sam haupsturmfuehrer Michael Wittmann, wielki heros III Rzeszy, uznawany za najlepszego asa pancernego na świecie. Miał ponoć na swym koncie ponad 130 zniszczonych czołgów wroga, głównie na froncie wschodnim. Walczącym pod jego komendą pancerniakom z Waffen SS dodawało to poczucia pewności: ich 30-letni dowódca wydawał się jakimś niezniszczalnym półbogiem.

Minęła godzina 12.47. Nagle z boku, z leżącego w oddali wzniesienia huknęły wystrzały. Mein Gott, zasadzka! Niemcy nie dostrzegli w porę dobrze ukrytych wśród drzew alianckich czołgów, które plunęły w nich teraz dziesiątkami pocisków. Po prawej stronie wróg musiał się znajdować w odległości jakiegoś kilometra, po lewej bliżej – około 500 metrów.

Jakiś pocisk trafił nagle w wieżyczkę wozu Wittmanna. Przebiwszy pancerz, uderzył w skrzynie z amunicją. Tygrys momentalnie stanął w ogniu, niemiecki as i jego ludzie płonęli w zamkniętym stalowym pudle. Po sekundzie pojazdem wstrząsnęła eksplozja; wieżyczka oderwała się od kadłuba, wyskoczyła w górę jak piłka, po czym spadła z rumorem o kilkadziesiąt metrów dalej.

Michael Wittmann, zwany Czarnym Baronem, był najsłynniejszym asem pancernym w dziejach.

Michael Wittmann, zwany Czarnym Baronem, był najsłynniejszym asem pancernym w dziejach.

Nie było już kogo ratować. Załogi pozostałych czołgów nie miały zresztą do tego głowy. Za pomocą gwałtownych manewrów kierowcy Tygrysów usiłowali wymknąć się z matni. Co i rusz któraś z maszyn stawała na drodze w językach ognia i kłębach dymu..

Jak powstaje mit?

Kto wystrzelił pocisk, który zamienił dumnego nazistowskiego nadczłowieka w zwęglone truchło? Na wielu polskich stronach internetowych można przeczytać, że “to nasi” – żołnierze z 1 Dywizji Pancernej generała Maczka. Najlepszy pancerniak w dziejach miażdżył wszystkich bez wyjątku – Rosjan, Amerykanów, Anglików – aż trafił wreszcie na dzielnego Lechitę i pożegnał się z żywotem.

Czy to prawda? Zależy, jak bardzo chcemy w tę wersję uwierzyć. Zachodni historycy podają, że w miejscu, gdzie zginął Wittmann, Polaków tego dnia w ogóle nie było. W zasadzce na jego formację brały udział czołgi brytyjskie i kanadyjskie. Podaje się nawet nazwisko pogromcy niemieckiego asa. Pojazd Wittmanna, a także dwa inne tygrysy, miał trafić działonowy Joe Ekins z brytyjskiego shermana firefly pod komendą sierżanta Gordona. Potwierdzili to współcześnie dwaj byli towarzysze broni Ekinsa.

Sukces, szczególnie spektakularny, ma jednak z reguły wielu ojców. Niektórzy twierdzą więc, że mistrzowski strzał oddał któryś z czołgów kanadyjskich albo że słynnego hitlerowca posłał na tamten świat biorący również udział w walkach w tym rejonie aliancki samolot szturmowy.

Pancerniacy generała Maczka. Czyżby to z ich ręki zginął Czarny Baron?

Pancerniacy generała Maczka. Czyżby to z ich ręki zginął Czarny Baron?

Gdzie tu jeszcze miejsce na Polaków? Spokojnie, spokojnie, znajdzie się. “W chwili śmierci Wittmanna obszar ten był intensywnie ostrzeliwany przez całą artylerię polskiej 1. Dywizji Pancernej, dowodzonej przez generała Stanisława Maczka. Czyżby to Polacy byli odpowiedzialni za śmierć Wittmanna?” – zapytał historyk, dr Tymoteusz Pawłowski, na portalu Wirtualna Polska. Redaktor portalu nie miał już wątpliwości ostrożnego historyka i obszedł się bez znaku zapytania. “Za zniszczenie czołgu niemieckiego rekordzisty odpowiadają prawdopodobnie Polacy” – czytamy więc w leadzie tekstu.

Jak wiadomo z różnych badań, czytelnicy internetowi przyswajają głównie tytuły i leady, a po cały tekst sięgają tylko w szczególnych wypadkach. I już witamy się z gąską. Słówkiem “prawdopodobnie” nikt nie będzie sobie przecież zawracał głowy, stajemy więc w obliczu stwierdzonego faktu internetowego: Wittmanna trafił jakiś bezimienny polski bohater-artylerzysta.

Oto i mamy narodziny, jak się to dziś określa, postprawdy. Żadnych dowodów na wykończenie hitlerowskiego asa przez Polaka nie ma. Ale kto tam udowodni, z drugiej strony, że polski pocisk go nie trafił? No kto?

Tekst powstał w oparciu o literaturę i materiały zebrane przez autora podczas prac nad książką pt. "Fighterzy. Najlepsi polscy wojownicy" (Znak Horyzont 2017).

Tekst powstał w oparciu o literaturę i materiały zebrane przez autora podczas prac nad książką pt. „Fighterzy. Najlepsi polscy wojownicy” (Znak Horyzont 2017).

Nie husarz, a chłop

Takich postprawd krąży dziś w sieci i na papierze tysiące. Wiele z nich dotyczy polskich dziejów, w tym wojennych. Zawisza Czarny był ponoć “najlepszym rycerzem Europy”. Czyżby? W najbardziej prestiżowym turnieju rycerskim w naszej części kontynentu, w dniach 5-24 czerwca 1412 r. w Budzie, jakoś nie udało mu się wygrać. Zwyciężył rycerz śląski, poddany króla Czech, zgarniając jako nagrodę konia ze złotymi podkowami.

Przeczytać można często, że husaria była formacją “niepokonaną na polach bitew”. Według źródeł nie raz dostawała jednak cięgi – od Turków, Kozaków czy Szwedów. Husaria też ponoć “wygrała bitwę pod Wiedniem”. Ciekawe tylko, jak wspaniali husarze poradziliby sobie w tej najsłynniejszej swojej batalii, gdyby wcześniej chłopska piechota nie utorowała im drogi do szarży podczas całodniowych morderczych walk na przedpolach miasta? Skrzydlaty pan spija od stuleci całą śmietankę, o kmiotku nikt nie pamięta.

Zdarzają się też bzdury wręcz szokujące. Autor pewnej książki o bohaterach XX stulecia opisuje, całkiem na poważnie, jak ułani wileńscy w czasie jednej z szarż we wrześniu 1939 r. zamiast pozabijać Niemców… poobcinali im uszy. Trochę tak dla kawału, trochę z chęci poniżenia Szwaba. Dlaczego w źródłach niemieckich o tym głucho? Bo Wehrmacht tak się wstydził upokorzenia, że gdzieś ukrył całą kompanię z poobcinanymi uszami!

Skrzydlaty pan spija od stuleci całą śmietankę, o kmiotku nikt nie pamięta. Krajobraz po bitwie pod Wiedniem według Jana Matejki.

fot.domena publiczna Skrzydlaty pan spija od stuleci całą śmietankę, o kmiotku nikt nie pamięta. Krajobraz po bitwie pod Wiedniem według Jana Matejki.

To dążenie do wyolbrzymiania własnych przewag, przybierające często groteskowe formy, jest poniekąd zrozumiałe. Panuje obecnie moda na nacjonalizm i podkreślanie dumy narodowej, co podsyca rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość razem ze swoim konglomeratem medialnym. Panteon bohaterów narodowych uzupełniono hurtowo żołnierzami wyklętymi, przy czym kwestionowanie zasług lub wypominanie grzechów temu czy innemu wyklętemu budzi na prawicy histeryczne reakcje. Przykładem sprawa jak najbardziej świeża, z ostatnich dni: kierownictwo Instytutu Pamięci Narodowej chce wyrzucić z pracy historyka Macieja Sobieraja, który niepochlebnie wyraził się o Leonardzie Zubie-Zdanowiczu, szefie sztabu Brygady Świętokrzyskiej NSZ, uznanym przez Armię Krajową za dezertera.

Heros w krzakach

Wszystko to bynajmniej nie oznacza, że nie było w naszych dziejach super-fighterów, mistrzów oręża, którzy dokonali niezwykłych czynów. Zawisza raczej nie był “najlepszym rycerzem Europy”, ale kopią i mieczem posługiwał się z pewnością świetnie. Inaczej nie dorobiłby się, służąc za pieniądze jako najemnik, murowanego zamku i 20 wsi.

W XVI wieku, walcząc w wojnach religijnych we Francji, a potem przeciw Turkom na Morzu Śródziemnym, Bartłomiej Nowodworski osiągnął mistrzostwo w forsowaniu murów twierdz za pomocą min i tzw. petard. Został kimś w rodzaju ówczesnego sapera-komandosa. Swe niezwykłe umiejętności potwierdził potem w służbie dla Rzeczpospolitej, w 1611 r. otwierając jej armii drogę do zdobycia potężnej rosyjskiej twierdzy – Smoleńska.

Wyczyn Mikołaja Skrzetuskiego unieśmiertelnił w "Ogniem i mieczem" Sienkiewicz, choć dla potrzeb dzieł pisarz stworzył Jana Skrzetuskiego. Przedarcie się przez szeregi wroga zainspirowało także Juliusza Kossaka do obrazu "Przeprawa Skrzetuskiego".

Wyczyn Mikołaja Skrzetuskiego unieśmiertelnił w „Ogniem i mieczem” Sienkiewicz, choć dla potrzeb dzieł pisarz stworzył Jana Skrzetuskiego. Przedarcie się przez szeregi wroga zainspirowało także Juliusza Kossaka do obrazu „Przeprawa Skrzetuskiego”.

Mikołaj Skrzetuski (nie mylić z sienkiewiczowskim Janem) rzeczywiście przedarł się z oblężonego Zbaraża przez szeroki pierścień wojsk kozacko-tatarskich, które każdego schwytanego wojaka Rzeczpospolitej poddawały wymyślnym torturom. Józef Sułkowski swymi brawurowymi akcjami wzbudził zachwyt samego Napoleona i został jego adiutantem. Na ostatni punkt oporu Somosierry, która wydawała się nie do zdobycia, wtargnął po morderczej szarży Andrzej Niegolewski. Robert Oszek gromił bolszewików w rzecznej kanonierce, a potem niemieckie freikorpsy w zbudowanym przez siebie monstrualnym wozie pancernym.

Czy warto doszukiwać się widmowego polskiego pocisku we wraku czołgu Wittmanna, skoro mieliśmy rasowego asa pancernego w osobie Edmunda Orlika? Walcząc w niewielkiej, dwuosobowej tankietce TKS, wyposażonej w działko kaliber 20 mm, polski czołgista dotkliwie kąsał hitlerowskich pancerniaków podczas kampanii wrześniowej.

Zdaniem historyka wojskowości Stephena Zalogi największe sukcesy w walkach pancernych II wojny światowej osiągali tzw. bushwackerzy – sprytni tankiści, którzy potrafili dobrze zamaskować swą maszynę w krzakach i zaatakować wroga z zaskoczenia. Orlik był świetnym bushwackerem, nadrabiając talentem oczywiste niedostatki swego mini-czołgu. Jego wyczyny okazały się na tyle spektakularne, że dziś w popularnej grze internetowej World of Tanks dostać można medal Orlika – za zniszczenie tankietką trzech większych czołgów wroga.

Jak skończyłaby się bitwa pod Somosierrą bez bohaterskiego czynu Andrzeja Niegolewskiego?

Jak skończyłaby się bitwa pod Somosierrą bez bohaterskiego czynu Andrzeja Niegolewskiego?

Krew, pot i brud

Takie przykłady można mnożyć – chętnych odsyłam do mojej książki wydanej właśnie przez Znak – “Fighterzy. Najlepsi polscy wojownicy”. Nie starałem się podążać za obecną modą, książka nie jest więc wypełniona w 100 procentach żołnierzami wyklętymi i pogromcami bolszewika. Przyjąłem jako główne kryterium nadzwyczajne dokonania bojowe i starałem się tego trzymać, bez względu na to, dla kogo i przeciw komu walczył dany wojownik.

Nie chciałem też wybielać biografii moich bohaterów, by wykreować jakieś postacie ze spiżu. To dwanaście dramatycznych historii o ludziach z krwi i kości – mistrzach oręża na wojnie, ale zwykłych śmiertelnikach w codziennym życiu. Łasych na pieniądze i zaszczyty, pragnących uznania i miłości, ulegających ludzkim słabościom. Byli wśród nich awanturnicy, byli alkoholicy, byli zaburzeni psychicznie. Wielu nie potrafiło sobie ułożyć życia osobistego. Przeszli jednak do historii, bo na polu bitwy okazywali nadzwyczajne zdolności.

Kto ma dość inflacji spiżowych albo papierowych herosów, a chce poczytać o autentycznych fighterach – pokrytych krwią, potem i brudem – tego zapraszam do lektury.

Źródła:

Tekst powstał w oparciu o literaturę i materiały zebrane przez autora podczas prac nad książką pt. „Fighterzy. Najlepsi polscy wojownicy”. Poniżej wybrana bibliografia:

  1. Patrick Agte, Michael Wittmann and the Waffen SS Tiger Commanders of the Leibstandarte in World War II, Paperback 2006.
  2. Janusz Magnuski, Karaluchy przeciw Panzerom, Wyd. Pelta 1995.
  3. Beata Możejko, Sobiesław Szybkowski, Błażej Śliwiński, Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima, Wyd. WAM 2003.
  4. Stephen Zaloga, Armored Champion: The Top Tanks of World War II, Stackpole Books 2015.

Oto książka, która opowiada o prawdziwych bohaterach:

Komentarze (49)

  1. Anonim Odpowiedz

    „dziś w popularnej grze internetowej World of Tanks dostać można medal Orlika – za zniszczenie CZOŁGIEM LEKKIM trzech większych czołgów wroga.”

    • woytek60 Odpowiedz

      z calym szacunkiem ale kaliber nkm to 22mm nie 20.jesli pan rosci sobie prawo do robienia gownoburzy to moze trzeba zaczac od siebie.trzymajmy sie faktow poprostu.niby dwa milimetry nic nie znacza ale swiadcza o panu

    • woytek60 Odpowiedz

      prosze pana najlepszym rycerzem byl wtedy niejaki jan aragonski,zawisza go trzymal na kopi na dwa paceize.czytac czytac i jeszcze raz czytac.uwazam ze artykul jest do dupy a pan jest niedouczony

  2. MIchal Odpowiedz

    To wynika z kompleksów. Sukcesów niewiele to trzeba je tworzyć, wyolbrzymiać istniejące i dopisywać nowe historyjki. Wielu już połknęło haczyk. Niestety Polacy mają straszny problem z tym by spojrzeć krytycznie na siebie. Zawsze i we wszystkim musimy być najlepsi nawet jak nie jest to zgodne z prawdą i ciężko przy tym zrozumieć że Polacy nie mają monopolu na bohaterstwo.

    • paweł1 Odpowiedz

      bzdury właśnie polacy krytycznie podchodzą do wielu takich rzeczy, problem polega na tym, że kilkadziesiąt osób mówi o kims jako o bohaterze a wtedy jakiś idiota, który mieni się historykiem mówi, że „polacy” tworzą jakiś mit, jakby to była reprezentatywna grupa

  3. Rotmistrz pancerny Odpowiedz

    A wiesz kto stał za husarią?.. Żydzi, którzy dawali jej kredyty na zbroje , skrzydła i szyszaki

      • Rotmistrz pancerny Odpowiedz

        Naprawdę nazywał sie Jonasz Sobiesbaum, ale przecież wiadomo, że ci tego nie napiszą w podręczniku do historii

        • Marian

          Stara żydowska legenda głosu, że Żyd przez jeden dzień był królem Polski. Trzeba pamiętać, ze chasydyzm wśród Żydów był reakcję na brak wykształcenia i skostnienie judaizmu rabinackiego, który opierał się na tradycji uzupełnianej takimi legendami. W sumie legenda jest nawet sympatyczna, na legendarnego króla wybrano Sobieskiego, ponieważ był życzliwy dla Żydów. Po drugie – szarża z obcinaniem uszu Niemcom miała miejsce w rejonie Góry Kalwarii, hitlerowcy sforsowali tam Wisłę, stworzyli przyczółek i został on zlikwidowany naszym kontratakiem. W szarży wzięli udział ułani polscy pochodzenia tatarskiego,stąd epizod z obcinaniem uszu.

        • woytek60

          no byl wnukiem niejakiego zulkiesbauma ktory zdobyl moskwe co sie nigdy nikomu nie udalo

      • Kocur Odpowiedz

        A co ma jedno do drugiego? Sobieski z zastawu opłacił ZACIĄGI, czyli organizację chorągwi czy rot – głównie żołd dla rotmistrzów i żołnierzy. Natomiast w systemie zaciężnym każdy towarzysz musiał przecież sam opłacić swoje wyposażenie i uzbrojenie, a dodatkowo jeszcze pocztowych. Było to bardzo drogie, szczególnie w husarii, więc często nie mogło się obyć bez kredytu. Takie kredyty od żydów na uzbrojenie są już poświadczone w XV w.. gdy zaciągali je kopijnicy i w tym w ogóle nie ma nic dziwnego.. W ogóle gospodarcza symbioza szlachty polskiej z żydami to ogólnie znana sprawa i nie przypadkiem hasłem powstania Chmielnickiego było „bij Lacha i Zyda”

    • Rotmistrz Odpowiedz

      Poziom Pańskiej wiedzy na temat husarii najtrafniej oddaje słowo „skrzydła”. Proszę się doinformować w kwestii wyimaginowanych skrzydeł polskich husarów, jak i całej reszty.

    • woytek60 Odpowiedz

      acha i to zydzi ruszyli w szarzy z kachlenbergu oferujac turkom towar po tak zanizonych cenach ze ci uciekli ze wstydu

  4. dap997 Odpowiedz

    A co z Łukaszem Czaplińskim?
    ” Wyróżnił się w walkach pod Witkowicami, gdzie z działka przeciwpancernego zniszczył sześć niemieckich czołgów i dwa wozy dowódcze. Został za ten wyczyn odznaczony osobiście Orderem Virtuti Militari V klasy przez gen. Tadeusza Kutrzebę (generał odpiął dla niego order od swojego munduru podczas bitwy)[1]”
    + wiele innych rzeczy…

  5. Jacek Orzechowski Odpowiedz

    Ten pajac który pisał ten „artykuł” robił jakieś badania porównawcze pomiędzy Narodami? Bo zastanawia mnie skąd tytuł – „polska specjalność”.

    Jeżeli dostrzegam jakąś „polską specjalność” na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci w Polsce, to opluwanie samych siebie i umniejszanie polskich zasług, czy też zapominanie o polskich bohaterach i nieumiejętność ich wyeksponowania tak jak to robią na Zachodzie.

    Przypominam temu cymbałowi który pisał te wypociny, że byliśmy czwartą co do liczebności siłą walczącą z Nazistami, na wszystkich frontach. Tak naprawdę pierwsi się im postawiliśmy. Bitwa pod Wizną to nie wymysł, tak jak nie jest wymysłem 123 lata niepokonanej Husarii, bitwy pod Kircholmem itp.

    Byliśmy potęgą, mieliśmy potężne sukcesy i wspaniałych bohaterów których mogli by nam na zachodzie zazdrościć. Potem upadliśmy pod naporem kilku sprzymierzonych przeciwników i z powodu nieumiejętności dostosowania Państwa do zmieniających się czasów, ale takie wywody jak w powyższym artykule traktuję jako sadomasochistyczny nawyk plucia na samego siebie i upokarzanie wielkiego Narodu, który wystarczająco dużo nieuzasadnionych i niesprawiedliwych upokorzeń przeszedł na przestrzeni ostatnich dwóch wieków.

  6. Mirosław Odpowiedz

    Po pierwsze husaria nie miała praktycznie skrzydeł a więc pan idzie w inną stronę: szukamy błędów i jeżeli ktoś raz przegrał ta automatycznie jego 100 zwycięstw jest nie istotne. Fakt husaria brała udział w wojnach a nawet bitwach gdzie dostawali łupnia(wermacht w ’39 zresztą też ) ale ile razy wygrywała i to w sytuacjach beznadziejnych . Na pewno wszyscy oddawali nam swoje terytoria dla jaj albo odstępowali od ataku na Polskę. Fakt husaria pod Wiedniem zaatakowała gdy bitwa była praktycznie wygrana ale to jest właśnie taktyka. Po pierwsze nie atakujemy najcenniejszą(najlepszą) formacją na niesprawdzone stanowiska wroga, najpierw należy go zmęczyć, po drugie Sobieski wykorzystywał głównie siły koalicjantów nazwijmy ich siłami austriacko-niemieckimi. Dla naszego autora najlepiej jakby przyszła husaria rozpie..rzyła turków i straciła z 5 tys ludzi a w nagrodę nasi sąsiedzi by przyszli i zabrali by nam kawał terytorium bo nie mielibyśmy się kim bić. Pamiętaj drogi autorze w histori bitew czy wojen zawsze było „mięso armatnie” czyli ludzie którzy nie stanowili dla nas większej wartości (bojowej lub finansowej ) a ich działanie-śmierć mogły nam w szerszym zakresie pomóc. Żołnierz mógł walczyć bronią białą intensywnie tylko przez kilka minut potem musiał odpoczywać (NIESTETY INACZEJ NIŻ W AMERYKAŃSKICH FILMACH) broń palna jest jeszcze mało skuteczna a więc nawet prosty chłop wyposażony np w widły czy cep miał szanse z doborowym żołnierzem który po prostu nie miał czasu na odpoczynek…

  7. Idrah Odpowiedz

    Nazwanie Tymoteusza Pawłowskiego „ostrożnym” historykiem, świadczy o niedocenieniu przez autora wielkich możliwości tego uczonego. Gdyby autor zapoznał się z innymi produktami pana Tymoteusza opublikowanymi choćby na wymienionym przez niego portalu wp.historia (polecam szczególnie artykuły pt. „Wojna morska z Sowietami. Polska mogła pokonać flotę Stalina” czy „Mity polskiej wojny obronnej 1939 roku” – w obydwu pan Pawłowski pojechał sobie na maxa bez hamulców jak prawdziwy rajdowiec formuły F1, ale inne są równie interesujące), uznałby wysuniętą przez tego historyka tezę o zabiciu Wittmana przez walczących w innym rejonie za małą przekąskę przed prawdziwą ucztą rewelacji przez niego oferowanych. A i do swoich dywagacji na temat tworzenia fałszywych mitów historycznych znalazłby o wiele więcej znacznie ciekawszego materiału.

  8. MC Odpowiedz

    Szanowny autorze, nie udało Ci się w treści artykułu udowodnić tezy jakoby była to jakaś polska specjalność. Anglicy, amerykanie, rosjanie i cała reszta świata robi to samo.
    A książkę kupiłem i żałuję.

  9. Leopatriot Odpowiedz

    Przeszkadza wam garstka nadpatriotów podatnych na bzdury ( wszedzie tacy się zdarzą ) a jakoś nie zauwazyłem, aby przeszkadzało wam obrzydzanie dumy narodowej . Zresztą nie odróżniacie dumy od szowinizmu. Dla was to to samo . Jesteście tyle samo warci co ww podatni na manipiulację nadpatrioci . też manipiulujecie, ale w drugą stronę

  10. Anonim Odpowiedz

    autor raczej cynicznie podchodzi do walki Polaków o swoją Niepodległość – pewnie chodzi mu o tzw. bilans końcowy czyli zyski i straty. No właśnie a co byłoby gdyby Polska obrała drogę ówczesnej Czechosłowacji lub Węgier czy Francji albo Norwegii – mam na myśli oczywiście wrzesień `39 roku. A jak myślicie czy powinniśmy bronić Polski w przypadku kolejnego konfliktu np. z dzisiejszą Rosją ? Czy nie lepiej poddać się bez walki – nasze autostrady, mosty, miasta , biurowce i zasoby ludzkie ocaleją a nie jak w Donbasie – miasto uległo katastrofie ? Krym oddany bez walki egzystuje.
    Jaką wybrać drogę w przypadku potencjalnego konfliktu z Moskwą – nawet jak nam NATO pomoże to w walce z rosyjską nawałą pancerną i rakietową Polskie miasta ulegną zniszczeniu, polskie mosty zostaną wysadzone a z braków schronów pewnie zginie masa polskich kobiet i dzieci bo de facto będziemy w centrum wydarzeń.
    A może przepuścimy armię rosyjską a walka będzie o Niemcy i to na ich terenie.
    Co myślicie – lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu ?! czy może replay czyli za wolność waszą i naszą ?!
    Piszcie byle w miarę kulturalnie czyli bez wulgarków :)

  11. Anonim Odpowiedz

    do Anonim 03.04.2018
    gdyby ktoś napadł na twój dom, twoją rodzinę: żonę, córkę, matkę, czy kalkulowałbyś co się opłaca: wpuścić go, niech sobie poszaleje z moimi kobietami a potem pójdzie do sąsiadów, ja schowam się i może przeżyję, czy walczyłbyś ryzykując życiem? spróbuj sam sobie odpowiedzieć.

  12. Następny Odpowiedz

    A może;własnoręcznie zabić córkę,żonę i co tam w domu jeszcze jest a potem bochatersko polec w walce z agresorem?Taki dylemacik…Co kto lubi.

  13. Zajcew Odpowiedz

    Ale to normalne w każdym kraju i narodzie tworzą tak bohaterów a szczególnie dominował w tym Związek Radziecki i III Rzesza, Wielka Brytania i USA… w porównaniu z innymi jestesmy i tak slabymi mitomanami, niestety nie są to mity holiwoodzkie tak jak Waleczne Serce czy walka o niepodległość USA…

  14. Kuba Odpowiedz

    Nie podoba mi się styl pisania w jakim jest stworzony artykuł. Jest pełen pretensji i takiej wiejskiej nonszalancji. Nie wiadomo kto zabił Wittmana i nie uda sie tego potwierdzić. Husaria była prawdopodobnie najlepszą jazdą, bo jak narazie cieszy się najlepszym bilansem wygranych do przegranych. Nie bez powodu Szwedzi nie chcieli walczyć z Polską jazdą a kozacy odmawiali walki ba wolnym polu. Nie ma sensu wkurzac sie ze nikt nie pamieta o piechocie czy lekkiej jezdzie.
    Do tego umiłowanue swojego kraju jest czescia nas. I to dobrze. Nazywanie tego „nacjonalizmem, faszyzmem, rasizmem” to idiotyzm i czysta głupota. Autor sam może wyciągnać wnioski. A mieszanie polityki do historii świadczy o bardzo niskim poziomie.

  15. joko Odpowiedz

    Obecnie w modzie jest taki jeden, co sam obalił ZSRR i komunę Świata.Nie moze tylko obalić ciążących na nim zarzutów o donosicielstwo.

  16. Grzesiek Odpowiedz

    Nalot szturmowy i artylerię polową, raczej bym wykluczył z tego prestiżowego, alianckiego sukcesu.
    Bardziej już czołgi vs. czołgi.
    (…) Magazynki amunicyjne w czołgach z II Wojny Św. zawsze znajdowały się w tylnej części wozu.
    A fizyki i geometrii tak po prostu się nie przeskoczy, by trafić w to miejsce istotna jest trajektoria lotu pocisku. Jak wiemy, Wittmann dostał się w zasadzkę, a jedynie Shermany Firefly, które wyposażone w działo przeciwpancerne kalibru 76,2 mm. było odpowiednią bronią by skutecznie unieszkodliwić i wyeliminować niemieckiego Tygrysa z dużej (bezpiecznej) odległości.

    W dodatku 1944 wprowadzono specjalną amunicję typu APDS przeznaczoną do rażenia celów opancerzonych – czołgów i opancerzonych wozów bojowych – z prędkością wylotową prawie 1203,96 m/s, która pozwalała armacie 17-funtowej (przeciwpancernej) na przebicie pancerza grubości 192 mm z odległości 1000 m.
    Na 99,9% stawiałbym, że to któryś z Shermanów Firefly’ów trafił i zniszczył czołg Wittmanna.

    • Lechu Odpowiedz

      Skąd tak dokładne obliczenia ,MoSSad Ci je podaje ?!
      Chciałbym aby w moim Narodzie było 90% patriotów. Jak ty biedny umysłowo człowieku piszesz „Debile-Patrioci”.
      Niestety po 1944-45 do Polski zwieziono tyle żydokomuny (fakt historyczny- niepodważalny) ,która zajęła najwyższe miejsca w organach sprawowania władzy w Państwie na czele stawiając agenta GRU Bieruta i żyda najgorszego komunistę Cyrankiewicza ,mordercę Jakuba Bermana i tak mógłbym wymieniać bez końca , która wymordowała i tak wyniszczoną przez wojnę najbardziej wartościową „tkankę społeczną” ,patryjotyczną inteligencję, patryjotycznych chłopów , nauczylieli,księży itd . itd. .Więc mylisz się ignorancie,Polska jest podzielona mniej więcej na pół ,na rodowity Naród Polski i potomków zwiezionej z ZSRS hałastry ,którą teraz obserwuje na ulicach. Gdyby było nas 90% to , Twój niewielki móżdżek i reszta ciałka byłby teraz naćpany w Holandii na spotkaniu z tranzystorem z witryny lub może w Izraelu czy Rosji. Ale spokojnie okno historii otwiera się co jakiś czas a Polacy wtedy to wykorzystają, jak robiliśmy to wcześniej .Więc powoli pakuj manatki ,a najśmieszniejsze to to ,że pojedziesz sobie z większością socjalistów z PiSu .Może się wtedy zaprzyjaźnicie (:

  17. Lechu Odpowiedz

    Artykuł jest tak nasączony jadem i antypolskością ,że chce mi się-wiadomo co…Pana książkę ,dostałem na urodziny .Na szczęście ,akurat kończyłem po raz kolejny czytać „Między młotem a Swastyką ” „Żbika” Kołacińskiego dowódcy NSZ.To jest reportaż są tam są fakty historyczne, w większości opisy tak bohaterskich czynów ,że w pańskiej głowie się to nie zmieści,ale są tam też opisane nieliczne złe czyny, gdzie za powiedźmy gwałt na kobiecie „Żbik” wraz z sądem polowym skazuje podwładnego na rozstrzelanie na miejscu.Tylko setki czynów dobrych bohaterskich nijak się mają do wyskoku paru żołnierzy ,które zaraz były karane przez dowództwo NSZ i zdarzają się w każdej armii na świecie.
    Książka „Żbika” jest po prostu obiektywna i jest źródłem historycznym.A Pana Książka „nówka” dzisiaj ląduje w moim piecu węglowym CO na rozpałkę . Po tym artykule nie mam co do Pan wątpliwości i kim Pan jesteś…Nie wiem kto zabił Wittmanna ,najprawdopodobniej ogień z ukrytego działka przeciw-pancernego (o czym Pan nie piszesz…) ,czego Wittmann bał się najbardziej,pisał o tym wielokrotnie.Zapewne nie było to działko w polskiej obsłudze ,bo Polacy działali dalej , ale Pan podważasz bohaterstwo całej Armii II RP i Polaków na wszystkich frontach świata w ogóle. To jest obrzydliwe !!! Jeszcze mieszasz mi tu Pan Politykę ,PiS ? A co ma PiS do nacjonalizmu ??? PiS to nie nacjonaliści a pobożni socjaliści część z nich ma poglądy patriotyczne jeśśli chodzi o historie.Ale oczywiście lepie wypaskudzić się na własny kraj zrobić z bohaterów morderców jak to robi lewica i popłuczyny z Po na forum Uni Europejskiej ,która zmienia się na moich oczach w twór totalitarny-komunistyczny,powoli ,acz systematycznie i planowo. Nacjonalizm polski to wyższa forma patriotyzmu . Polscy nacjonaliści z NSZ czy później NZW ,jako nieliczni (wręcz jedyni !!!) nacjonaliści europejscy nie muszą się niczego wstydzić ! Chyba pomyliłeś się Pan z Francuzami i Ukraińcami. Nie bierzesz człowieku pod uwagę ,że są różne nacjonalizmy a polski nie jest szowinistyczny czy zbrodniczy jak ukraiński. Pan zamykasz wszystko nacjonalizm-faszyzm -śmieszne i głupie. Wpisujesz się Pan dokładnie w retorykę wstydu jaką próbują nam narzucić żydzi i Niemcy.Mamy być winowajcą zastępczym , obozy były u nas to od lat trwa spychanie na nas winy za holokaust.A zaczęło się od tego , „że Polacy za mało pomagali żydom podczas II WŚ ” A teraz żydowskie i amerykańskie ,niemieckie media już po paru latach piszą ,że nie za mało pomagaliśmy tylko byliśmy głównymi sprawcami a żydzi to nie bali się Niemców a Polaków. Do tego prowadzi takie myślenie jak pańskie .Wszystko Pan relatywizujesz . To jest obrzydliwe . Ten artykulik o Wittmannie to tylko przykrywka tu chodzi o zohydzenie Narodu Polskiego a Ty człowieku bierzesz w tym udział , to karygodne….WSTYDLIWA POLSKA SPECJALNOŚĆ ??!!
    TO AMERYKANIE , ZSRR TERAZ ROSJA , BRYTYJCZYCY PRODUKUJĄ NA POTĘGĘ SWOICH FAŁSZYWYCH BOHATERÓW A NIE MY , I TU ZNÓW WYCHODZI PAŃSKA IGNORANCJA I STRONNICZOŚĆ ,BO O TYM ANI PAN ANI NIE WSPOMINASZ.Tak jak o Niemcach którzy nagle okazuje się mieli wielkie antyhitlerowskie podziemie….Aby tylko się wybielić !
    HANIEBNY ARTYKUŁ ,PEŁEN BŁĘDÓW -WSTYD DLA PANA ,CO POTWIERDZAJĄ INNE WPISY. PAŃSKA ZAKŁAMANA KSIĄŻKA LĄDUJE W PIECU ,TAM ZAJMIE NALEŻNE MIEJSCE OBOK „BARW WALKI” MIECZYSŁAWA MOCZARA (DMIONKI ) I INNYCH TAKICH DZIEŁ SZKALUJĄCYCH NARÓD POLSKI.Mam nadzieje ,że dobra będzie na rozpałkę ,jak nie to benzyny trochę dodam…Ludzie strzeżcie się takich „profesorów” ,szukajcie prawdy sami ,tu jej nie znajdziecie na tych stronach.

    • Heniek Odpowiedz

      Piękny opis Quasi książki. To pisze ją POLAKOŻERCA. Bohaterów to obecnie urabiają dla siebie Niemcy, Izrael, USA i Francja. Dzisiaj oszczeniły się całe DYWIZJE doktorków historii i ugniatają gnioty do czytania ludziom młodym nieznającym historii. Gdy wyłuskasz jakiś absurd, który opowiadają i spytasz o źródło no to mówią z książki jakiejś tam

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.