Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Whisky, piwo i zatopienie U-Boota, czyli bohaterski żywot psa Sinbada

Żadne ze zwierząt nie zapisało się na kartach historii tak jak pies Sinbad!

fot.USCG Historian’s Office – U.S. Coast Guard/domena publiczna Żadne ze zwierząt nie zapisało się na kartach historii tak jak pies Sinbad!

Na przestrzeni wieków posiadanie maskotki na pokładzie statku czy okrętu nie było niczym niezwykłym. Zazwyczaj były to koty, psy, małpy lub papugi. Jednak żadne ze zwierząt nie zapisało się na kartach historii tak jak pies Sinbad!

Zimą 1937 roku kanonierka Campbell (zwana także kutrem straży przybrzeżnej) wypłynęła właśnie z Nowego Jorku, kiedy dowódca postanowił przemówić do załogi. Wielkie było jego zdziwienie, gdy opisując ciężką pracę i wymaganą dyscyplinę na pokładzie, usłyszał nagle szczekanie.

W wieczór poprzedzający wyjście okrętu na patrol mat Roth podarował swej narzeczonej szczeniaka, który miał towarzyszyć jej podczas rozłąki z ukochanym. Roth nie przewidział jednak, że umowa wynajmu mieszkania zabraniała kobiecie posiadania jakichkolwiek zwierząt. I tu pojawił się problem, co też począć z psiakiem. Żaden ze znajomych nie chciał go przyjąć, toteż Roth postanowił przemycić „pasażera na gapę” na pokład. Wniósł go na okręt w torbie sportowej. Wraz z kolegą długo zastanawiali się nad nadaniem mu właściwego, marynarskiego imienia, aż w końcu padło na Sinbada.

Gdy obecność psiaka na kutrze wyszła na jaw, Roth musiał użyć całego swojego daru przekonywania, aby skłonić „Starego” do pozostawienia czworonoga na pokładzie. Dowódca był bardzo wyrozumiałym człowiekiem i zdawał sobie sprawę, że posiadanie psa może pozytywnie wpłynąć na morale załogi, toteż szybko się zgodził. Zaznaczył jednak, że Sinbad jest pełnoprawnym członkiem załogi, więc musi wtopić się w jej życie i z oddaniem pełnić swoje obowiązki. Odtąd pies dzielił koje z resztą marynarzy i szybko nauczył się okrętowej rutyny. Zazwyczaj był pierwszy przy wydawaniu posiłków. Często zdarzało się, że załoga dzieliła się z nim swoją porcją kawy.

Jak Sinbad (prawie) rozpętał wojnę

Grenlandia była terytorialnie zależna od Danii, która od 1940 roku znajdowała się pod okupacją niemiecką, toteż USA wysyłały w ten region regularne patrole, aby mieć pewność, że III Rzesza nie położy na tych ziemiach „swojej łapy”. Jednym z okrętów wyznaczonych do tego zadania był właśnie Campbell, a wraz z nim psiak Sinbad. Wypuszczany na ląd, korzystał z przepustek do granic możliwości.

W okolicy, gdzie przebywała załoga Campbella, mieszkała niewielka grupa ludności, która parała się rybołówstwem i wypasem owiec, głównie ze względu na mleko. Sinbad prędko zorientował się, że najlepszą zabawą jest gonienie pasących się w spokoju zwierząt, więc zrobił z tego swój codzienny rytuał. Niby nic takiego, gdyby nie skargi miejscowych. Okazało się bowiem, że kilka owiec zmarło z wycieńczenia, a jeszcze inne znajdowały się w takim stresie, że całkowicie przestały dawać mleko.

Sinbad traktowany był przez załogę jako „talizman na szczęście”.

fot.US Coast Guard/domena publiczna Sinbad traktowany był przez załogę jako „talizman na szczęście”.

Kapitan otrzymał od pasterzy list, w którym zarzekali się oni, że jeżeli jeszcze raz zobaczą Sinbada, to go zabiją! Amerykańska załoga oburzyła się takim postawieniem sprawy. Międzynarodowy skandal wisiał w powietrzu. Psa należało za wszelką cenę zatrzymać na pokładzie. Ale na „uwięzieniu” sprawa się nie zakończyła. Ze względu na niezbite dowody świadczące na jego niekorzyść przeprowadzono… sąd polowy! Sinbad został zdegradowany do stopnia zwykłego marynarza, co wywołało falę śmiechu wśród marynarskiej braci. Jak się później okazało, nie był to ostatni raz gdy, pies miał problemy z prawem…

Czytaj też: Od kiedy pies jest najlepszym przyjacielem człowieka? Barcelońscy naukowcy znaleźli nowe wskazówki!

Służba nie drużba

Sinbad z powodzeniem kontynuował swoją wojenną służbę. Patrolował zarówno wybrzeże Stanów Zjednoczonych, Portugalii, jak i Północnej Afryki na Morzu Śródziemnym. Został nawet gościem honorowym w jednym z sułtańskich pałaców! Następnie popłynął do Irlandii, Bostonu i Nowego Jorku. W USA jego kariera rozkręciła się na dobre. Podczas pobytów w porcie wzbudzał olbrzymie zainteresowanie fotoreporterów. Prestiżowy magazyn „Reader’s Digest” opublikował o nim nawet duży artykuł. Jego sława rosła w imponującym tempie.

Sinbad miał wśród załogi tak wielki szacunek, że nie spotkała go żadna kara. Nawet wtedy, gdy... nieomal zatopił własny okręt.

fot.USCG – U.S. Coast Guard/domena publiczna Sinbad miał wśród załogi tak wielki szacunek, że nie spotkała go żadna kara. Nawet wtedy, gdy… nieomal zatopił własny okręt.

Sinbad traktowany był przez załogę jako „szczęśliwy talizman”. Choć na pewnym zdjęciu można ujrzeć go w hełmie, gdy siedzi na jednym z dział okrętowych, to w rzeczywistości załoga dbała o to, żeby podczas strzelania (czy to ćwiczebnego, czy też bojowego) był bezpieczny pod pokładem, gdzie było też o wiele ciszej. Sinbad niejednokrotnie zabawiał załogę, jak i licznych dziennikarzy swą sztandarową sztuczką – utrzymywaniem na nosie metalowej uszczelki, a następnie podrzucaniem jej i łapaniem zębami. Był w tym prawdziwym mistrzem!

Sinbad miał wśród załogi tak wielki szacunek, że nie spotkała go żadna kara. Nawet wtedy, gdy… nieomal zatopił własny okręt. Pewnego razu przypadkowo trącił przekładnie i zwolnił ładunek 135-kilogramowej bomby głębinowej, która wybuchła niebezpiecznie blisko burty i tylko cudem nie wyrządziła mu szkody.

Czytaj też: „Czarna Pantera”. Gumowy U-Boot Hitlera

Zatopienie U-Boota

W marcu 1943 roku U-606 (typ VIIC), którego dowódcą był porucznik Hans-Heinrich Döhler, przebywał właśnie na swoim trzecim patrolu bojowym, gdy natknął się na konwój ON-166. Podpływając na odległość około 500 metrów, zaatakował wachlarzem czterech torped. Aż trzy z nich okazały się celne – posłały na dno dwa amerykańskie i jeden brytyjski frachtowiec o łącznej pojemności 17 261 BRT. Okrętem, który nawiązał z U-606 kontakt azdykowy, był ORP Burza. Momentalnie przystąpił do ataku bombami głębinowymi. Jak się później okazało, U-606 miał już Burzę na celowniku, nie zdążył jednak przeładować swoich torped.

Atak polskiego okrętu okazał się na tyle skuteczny, że poważnie uszkodził U-Boota. Raniony „szary wilk” opadł na głębokość aż 240 metrów i kiedy główny mechanik stwierdził, że na tak dużej głębokości okręt nie wytrzyma dłużej niż pół godziny, padł rozkaz wynurzenia. Wynurzony obiekt wychwyciła na radarach kanonierka Campbell. Gdy zbliżała się do niego, nagle utraciła kontakt, prawdopodobnie przez ponowne zanurzenie się U-606.

Nagle U-Boot wynurzył się zaledwie kilkadziesiąt metrów od prawej burty okrętu, na którym znajdował się pies Sinbad. Obaj dowódcy byli całkowicie zaskoczeni! Ze względu na tak bliską odległość Amerykanie nie byli w stanie użyć swych dział pokładowych. Doszło do taranowania. Obie jednostki doznały poważnych uszkodzeń. Gdy tylko udało im się rozłączyć, kanonierka zrzuciła dwie bomby głębinowe, których eksplozja uniosła U-Boota. Campbell, niesiony siłą rozpędu, zdołał odpłynąć na odległość pozwalającą mu na otwarcie ognia z broni pokładowej. Ostrzał zabił część załogi niemieckiej, a resztę zmusił do opuszczenia okrętu, który po niedługim czasie przechylił się na prawą burtę i zatonął.

Campbell wespół z Burzą zatopił U-606

fot.US Navy photographer – US National Archives, photo 80-G-76569/domena publiczna Campbell wespół z Burzą zatopił U-606

Campbell odniósł poważne uszkodzenia i jego silniki przestały działać. W okolicy polowały także inne U-Booty, więc sytuacja była bardzo niebezpieczna. O zaistniałej sytuacji powiadomiono dowódcę konwoju, który polecił Burzy wyruszenie na ratunek ranionej kanonierce. Początkowo planowano wzięcie okrętu na hol, jednak okazało się to zbyt niebezpieczne.

Dowódca Campbella zdecydował, że część marynarzy przekaże na pokład polskiego okrętu i – utrzymując jedynie załogę szkieletową – poczeka na holownik. Momentalnie pojawił się dylemat, co począć z psiakiem. Początkowo planowano przetransportowanie go na pokład Burzy, jednak ostatecznie dowódca stwierdził, że woli trzymać swój „talizman” na pokładzie. Miał rację – z Sinbadem na pokładzie kanonierka została bezpiecznie doholowana do Nowej Fundlandii.

Czytaj też: Zatopienie „Hooda”. Siedem minut, które zmieniły historię

Po kilku głębszych

Sinbad prowadził życie marynarza z krwi i kości, toteż szybko stał się sławny w pubach od Nowego Jorku aż do bostońskich doków. Szczególnie gustował w piwach beczkowych i amerykańskim drinku, w którym piwo mieszano z whiskey. Jedyne problemy, jakie stwarzał swymi licznymi degustacjami, obejmowały miganie się od płacenia i żartobliwe zażalenia, które na niego spływały. Doszło nawet do tego, że aby dotrzeć do pubu, pies nauczył się rozkładu autobusowego. Wiedział, który autobus jedzie do baru z bazy i do niego wsiadał. Powrót był jeszcze bardziej komfortowy, bowiem Sinbad korzystał z… taksówki! Jeden z kierowców miał zawsze przy sobie pieniądze przekazane mu przez marynarzy jako zapłata za kurs.

Sinbad miał też pewne wstydliwe epizody. Pewna kobieta zgłosiła policji, że w rynsztoku na Manhattanie leży zdechły pies. Gdy patrol przybył na miejsce, od razu poznał Sinbada. Okazało się, że czworonóg był jedynie lekko wstawiony, toteż policjanci odwieźli go do portu.

Służba na pokładzie kanonierki doprowadziła do kolejnej promocji i Sinbad otrzymał stopień oficerski, jednak nie na długo. Kapitan zorganizował wielkie przyjęcie na cześć psiaka. Na miejscu pojawiła się prasa i każdy chciał zrobić zdjęcie bohaterskiemu czworonogowi, ale już po chwili Sinbad zmęczył się tłumem i… dał nogę. Było to równoznaczne z dezercją, więc ponownie został wezwany przed oblicze kapitana i oficjalnie zdegradowany. Załoga miała kolejny powód do śmiechu…

Zasłużona emerytura

Po 11 latach Sinbad został oficjalnie zwolniony ze służby 21 września 1948 roku. Spokojne życie na lądzie spędzał w bazie ratownictwa morskiego w New Jersey. Zmarł 30 grudnia 1951 roku. Jego pogrzeb odbył się z pełnymi honorami wojskowymi.

Biografia Sinbada z „autografem”

fot.Rwberndt /CC BY-SA 3.0 Biografia Sinbada z „autografem”

Kanonierka Campbell zakończyła służbę 1 kwietnia 1982 roku jako okręt cel w okolicach Hawai. Pamięć o niezwykłym psiaku żyła jednak dalej. Gdy złożono zamówienie na nową jednostkę, którą także nazwano Campbell, część marynarzy z poprzedniego okrętu przekazała jej figurkę Sinbada. Dowódca przyjął ją z niekryta radością, a załoga przygotowała w mesie specjalne, honorowe miejsce, w którym ustawiono nowy talizman. Stoi tam zresztą do dziś. By dodatkowo uczcić pamięć niezwykłego bohatera, na głównym pokładzie namalowano ślady psich łap.

Sinbad uwielbiał stać na pokładzie i wystawiać pysk do uderzających o burtę fal. Był „wilkiem morskim” z krwi i kości. Wiódł też żywot prawdziwego celebryty. Otrzymał odznaczenie Battle Stars, doczekał się miejsca w książkach historycznych, a nawet wystąpił w kilku filmach.

Bibliografia:

  1. Borowiak Mariusz, Kasperski Tadeusz, Uwaga: Zatopić U-Boota! Akcje Bojowe Polskich Okrętów i Lotnictwa Na Morzu 1939–1945. Napoleon V, Oświęcim 2016.
  2. Foley George: Sinbad of the Coast Guard, Dodd, Mead and Company, New York 1945.
  3. Karch Mary: Under the Lighthouse, Memories of Barnegat City, Down the Shore Publishing 2004.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.