Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Pierwsza wielka dama matematyki. Dlaczego dziś nikt o niej nie pamięta?

Zofia Kowalewska była wybitną matematyczką

Mówiono, że w świecie nauki mogła ją przyćmić jedynie Maria Curie-Skłodowska. Zofia Kowalewska była jedną z najwybitniejszych matematyczek w dziejach, a w 1874 roku została pierwszą Europejką z doktoratem w tej dziedzinie. W czasach, gdy kobietom mało co było wolno, jej udało się zrobić zawrotną karierę na uniwersytecie. A wszystko dzięki… tapecie w dziecinnym pokoju.


Jak to się stało, że zaledwie 11-letnia Zofia Korwin-Krukowska nagle zapałała płomienną miłością do matematyki? Zadecydował o tym przypadek. I odrobina kłopotów z obliczaniem powierzchni ścian.

Klucz do świata liczb

Otóż kiedy jej ojciec – rosyjski oficer polskiego pochodzenia Wasilij Wasiljewicz Krukowski – nabył majątek ziemski w Polibinie nieopodal Sankt Petersburga, zanim zdecydował się ściągnąć tam rodzinę, postanowił odnowić posiadłość.
Pech chciał, że wskutek niedopatrzenia kupiono za mało tapet, by wykończyć wszystkie wnętrza. Ostatecznie więc ściany w pokoju dziecinnym wyklejono… kartkami ze starego podręcznika. Okazało się, że był to skrypt cyklu wykładów Ostrogradskiego na temat rachunku różniczkowego.

Wydawałoby się, że dla dziecka taka lektura będzie tyleż trudna, co nużąca. Jednak nie dla Zofii. Od najwcześniejszego dzieciństwa była samoukiem – choć w tamtym okresie modne było opóźnianie momentu rozpoczęcia nauki czytania u dzieci, kilkuletnia Zosia tak desperacko pragnęła poznać litery, że w końcu samodzielnie nabyła tę umiejętność. Jak opisuje matematyk, emerytowany profesor Uniwersytetu w Warwick Ian Stewart:

Od najmłodszych lat mała Sofa, jak czule nazywała ją rodzina, odczuwała palącą potrzebę zrozumienia wszystkiego, co ją zaciekawiło (…).

W autobiografii „Wspomnienia z dzieciństwa” Zofia pisze, że mnóstwo godzin spędziła na patrzeniu na ściany i próbach odkrycia znaczenia pokrywających je tajemniczych symboli. Szybko nauczyła się wzorów na pamięć, ale potem wyznaje: „kiedy się ich uczyłam, w ogóle tego nie rozumiałam”.

W końcu jednak – z drobną pomocą ojca i nauczycieli, których dla niej sprowadzał – udało się jej pojąć arytmetykę, a następnie analizę matematyczną. Później pracowała nad równaniami różniczkowymi, mechaniką oraz dyfrakcją światła w kryształach. I choć łącznie opublikowała zaledwie 10 artykułów (w tym jeden to tak naprawdę tłumaczenie na szwedzki), udało jej się zrobić zawrotną karierę naukową. Wybitny matematyk Mark Kac pisał o niej jako o „pierwszej wielkiej damie matematyki”. Nie obyło się jednak bez przeszkód…

Fikcyjne małżeństwo

Matematyczny talent Zofii dostrzegł jej sąsiad, Nikołaj Tyrtow, profesor fizyki petersburskiej Akademii Marynarki Wojennej. Gorąco namawiał ojca dziewczyny, by ten pozwolił córce na studia. Niewiele zabrakło jednak, by Zofia minęła się z powołaniem. Ian Stewart relacjonuje:

W tamtych czasach Rosjanki nie mogły studiować na uniwersytetach w kraju, ale wolno im było wyjechać za granicę, jeśli miały pisemną zgodę ojca lub męża. Zofia zaaranżowała więc fikcyjne małżeństwo z Władimirem Kowalewskim, młodym studentem paleontologii (…).

Ku rozczarowaniu Zofii ojciec zasugerował odłożenie małżeństwa. Ona była jednak nieustępliwa. Poczekała na moment, gdy dom będzie pełny dystyngowanych biesiadników, a następnie wymknęła się, zostawiając liścik, w którym informowała, że udała się do kwatery Władimira bez przyzwoitki i zostanie tam tak długo, aż dostanie zgodę na ślub.

Zofia okazała się niezwykle utalentowana nie tylko w dziedzinie matematyki

Chcąc nie chcąc, Krukowski musiał dać jej swoje błogosławieństwo. Zofia i Władimir pobrali się w 1868 roku. Rok później młodzi małżonkowie wyprowadzili się z Petersburga – najpierw do Wiednia, a następnie do Heidelbergu. Tam warunkowo otrzymała pozwolenie na uczestniczenie w wykładach takich naukowych sław, jak Leo Königsberger, Paul DuBois-Reymond, Gustav Kirchhoff, Hermann Helmholtz czy Wilhelm Bunsen.

Tymczasem zaaranżowany związek z Kowalewskim, który Zofia początkowo planowała szybko zerwać, przerodził się w prawdziwą miłość – a przynajmniej ze strony Władimira. Zachwycony środowiskiem żony, nie miał najmniejszego zamiaru się rozwodzić, nawet gdy po kilku latach stało się jasne, że niezgodność charakterów jest nie do pogodzenia. Para bez przerwy się kłóciła, lecz została razem na dobre i na złe. Jak miało się wkrótce okazać – głównie na złe.

Wzloty i upadki

W Heidelbergu, a następnie w Berlinie Kowalewska odnosiła kolejne sukcesy zawodowe – publikowała artykuły (opracowała m.in. teorię równań różniczkowych cząstkowych oraz udowodniła, że istnieją rozwiązania równań nieliniowych, o ile spełniają pewne szczególne warunki), otrzymała też tytuł doktora filozofii w dziedzinie matematyki.

Tyle tylko, że niemiecki tytuł naukowy okazał się bezużyteczny w Rosji, gdzie Kowalewscy wrócili w 1874 roku.

Problemy ze zdobyciem pracy miała zresztą nie tylko Zofia – z bezrobociem borykał się również Władimir. W końcu sfrustrowani małżonkowie postanowili zająć się interesami. Inwestycja 30 tysięcy rubli, które Zofia dostała w spadku po zmarłym w 1875 roku ojcu, w piramidę finansową okazała się jednak katastrofalna w skutkach.

Już na początku lat 80. XIX wieku rodzina (w międzyczasie Kowalewscy doczekali się córeczki, również Zofii) znalazła się na skraju bankructwa. Zdesperowana Zofia uciekła z dzieckiem do Berlina, by pracować pod okiem swojego dawnego mentora, Karla Weierstrassa. Władimir został w Rosji. W 1883 roku w obliczu nieuchronnej klęski finansowej popełnił samobójstwo.

Paradoksalnie ta osobista tragedia pozwoliła jego żonie rozwinąć skrzydła. Jak pisze Ian Stewart:

Śmierć męża usunęła główną przeszkodę stojącą na drodze do objęcia przez Kowalewską posady akademickiej, ponieważ wdowę łatwiej było zaakceptować niż mężatkę lub kobietę niezależną.

Tak Kowalewska otrzymała pracę na uniwersytecie w Sztokholmie, stając się pierwszą kobietą w Europie zatrudnioną na takim stanowisku.

Księżniczka nauki i… literatury

W Szwecji Kowalewska zajęła się badaniami nad głównym problemem mechaniki – rotacją bryły sztywnej wokół punktu. W 1888 roku została laureatką konkursu paryskiej Akademii Nauk, podając trzecie – i ostatnie – rozwiązanie tego zagadnienia (tzw. bąk Kowalewskiej).

Na polu naukowym wiodło jej się wprost doskonale – jako pierwsza kobieta dołączyła do zespołu redakcyjnego pisma „Acta Mathematica”, w 1889 roku uzyskała nominację na profesora zwyczajnego, przyjęto ją też do Rosyjskiej Akademii Nauk (wcześniej zmieniając regulamin tak, by w ogóle jako przedstawicielka płci pięknej mogła kandydować).

Błyskotliwą karierę Zofii Kowalewskiej przerwała przedwczesna śmierć

Równolegle zaczęła realizować się też w zgoła innej dziedzinie. Okazało się bowiem, że Kowalewska ma talent nie tylko do liczb, ale i do słów. Wspólnie z Anną Carlottą Edgren-Leffler napisała dwie sztuki teatralne. Ponadto już samodzielnie stworzyła jeszcze kilka utworów, m.in. „Wspomnienia z dzieciństwa” i częściowo autobiograficzną powieść „Nihilistka”.

Nie wiadomo, ile jeszcze zdołałaby osiągnąć – tak w matematyce, jak w literaturze, gdyby nie przedwczesna śmierć. Wybitna naukowczyni zmarła krótko po swoich 41. urodzinach z powodu powikłań grypy. Jej nazwisko sięgnęło jednak gwiazd – na cześć Kowalewskiej „ochrzczono” odkrytą w 1972 roku w Krymskim Obserwatorium Astronomicznym przez Ludmiłę Żurawlową planetoidę o numerze 1859.

Bibliografia:

  1. P. Połubarinowa-Koczina, Zofia Kowalewska: Wielki matematyk rosyjski, Czytelnik, 1951.
  2. R. Swaby, Upór i przekora. 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat, Agora 2017.
  3. I. Stewart, Krótka historia wielkich umysłów. Genialni matematycy i ich arcydzieła, Prószyński i S-ka 2019.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.