Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

„(…) widziano, jak owi ludzie spoglądając w białe chusty rozmawiali sami ze sobą” – Inkowie a tajemnica „mówiących chust”

fot.Pedro Lastra W okresie największego rozkwitu państwo Inków obejmowało tereny dzisiejszego Peru, Ekwadoru oraz częściowo Boliwii, Chile, Kolumbii i Argentyny.

Już od momentu pojawienia się na ziemiach inkaskich „ brodacze ” byli bacznie obserwowani przez tubylców. Uwagę Inków przykuwały ekwipunek, wierzchowce a szczególnie rozmowa przybyszy z enigmatycznymi „białymi chustami”.


Inkowie przyrównywali Hiszpanów do Wirakoczów (Wira Quchów), którzy w mitologii inkaskiej byli posłańcami boga stwórcy Wirakoczy i zarazem jego wcieleniami (nawiązanie do opowieści o wędrówce czterech Wirakoczów):

(…) powiadali, że widzieli, jak do ich kraju przybyły osoby bardzo różniące się od nas strojem i odzieniem, a wyglądające jak Wirakoczowie, tym bowiem imieniem nazywaliśmy dawniej Stwórcę wszystkich rzeczy, mówiąc nań Tecsi Viracochan.

Niektóre źródła podają informacje o boskim legionie pod dowództwem ucieleśnienia boga Wirakocza. Wpływ na tego typu spostrzeżenie miały wierzenia Inków. Według nich Wirakocza – „Życiodajny Rozsadnik”, miał powrócić po tym, jak zniknął za oceanem po wypełnieniu misji niesienia cywilizacji. W wersji Juana de Betanzosa najważniejszy z czterech wira quchów „połączył się ze swoimi i odszedł przez wodę” na zachodnim krańcu ziem inkaskich.

Pachacutec – dziewiąty król Inków

Ciekawy opis dotyczący Hiszpanów znajdujemy w dziele don Felipe Guamana Pomy de Ayali zatytułowanego „El Primer Nueva Corónica y Buen Gobierno”

Wari Wira Qucha Runa, pierwsze pokolenie Indian z rozmnożenia się rzeczonych Hiszpanów (…) nazywali się Wari Wira Qucha Runa, ponieważ pochodzili od wspomnianych Hiszpanów, dlatego nazwano ich wira quchami. Od tego pokolenia zaczęli się mnożyć, a rozmnożeni potomkowie potem uznali i uważali ich za bogów.

Wygląd przybyszów – „biali brodacze” (Wirakocza był przedstawiany jako biały, brodaty człowiek ), ich zwierzęta „(…) które miały nogi ze srebra” (tak Inkowie mówili na podkowy koni ), czy nawet arkebuzy (w wyobrażeniu Inków były to „ gromy niebieskie”) nie wzbudzały jednak takiego zainteresowania jak „białe chusty”.

( … ) widzieliśmy na własne oczy, jak rozmawiali sam na sam z białymi chustami,
( … ) widziano, jak owi ludzie spoglądając w białe chusty rozmawiali sami ze sobą

Inkowie postrzegali „białe chusty” jako rodzaj „boskiego wsparcia” przybyszów, a z czasem też jako źródło wiedzy. Dla nich „ białe chusty” były „mówiącymi chustami” – byli przekonani, iż to jakieś bóstwo przemawia z tych właśnie „chust” i za ich pośrednictwem przekazuje „brodaczom” różne informacje. Takie wnioski wyciągali Inkowie z obserwacji zachowań Hiszpanów. Zatem czym one właściwie były?

Chodziło o książki i listy, które w szesnastowiecznej Europie czytano zazwyczaj na głos, nawet gdy się było samemu. Postronny obserwator, który wcześniej nie zetknął się bezpośrednio z książkami i listami, mógł zaistniałą sytuację wziąć za „rozmowę z białymi chustami”. Inkowie widzieli w tej „rozmowie” łączność ze światem bogów, co również leżało w kompetencji inkaskiego władcy.

Według ceremoniału polityczno-religijnego swoistą formą nawiązania kontaktu z potencjalnym partnerem było rytualne wypicie piwa kukurydzianego – chichy. Zwyczaj ten był praktykowany pomiędzy równymi sobie partnerami, władcą (czczono go jako boga – „Syna Słońca”) a bogami, władcą a jego zmarłymi przodkami (zdarzały się też przypadki wspólnego toastu władcy z osobami niżej od niego stojącymi w hierarchii). Dnia 15 listopada 1532 Hernando Pizarro oraz Hernando de Soto zostali przyjęci w rezydencji Ataw Wallpy (zwany również m.in. – Atahualpa):

Yunkowie przyprowadzili dwóch spośród tychże Wira Quchów przed mego stryja, Ataw Wallpę, który był w tym czasie w Cajamarce i powitał ich bardzo dwornie, podając jednemu w złotym kielichu napój, jaki my zawsze pijamy, Hiszpan zaś, biorąc od niego kielich, wylał napój, co bardzo rozgniewało mego stryja.

Znamienne były słowa Ataw Wallpy: mana unanchanqa runam kaykuna – tych ludzi nie sposób zrozumieć. Tak więc Hiszpanie zostali uznani przez niego nie za bogów, lecz za „runa”, ludzi posiadających niezwykłe atrybuty. Pierwszym atrybutem miała być zdolność porozumiewania się z potężnym bóstwem za pomocą „białych chust”, drugim strój i broń, a trzecim konie.

Pomnik Pizarra w Limie

To, w jaki sposób ostatecznie Ataw Wallpa odniósł się do „białych chust” obrazuje zdarzenie z 16 listopada 1532 roku, które miało miejsce na placu w Cajamarce (wykorzystał je Francisco Pizarro jako pretekst do ataku na władcę Inków).

Po wyłożeniu zasad wiary chrześcijańskiej dominikanin Vincente de Valverde z krucyfiksem w jednej i brewiarzem w drugiej ręce oznajmił Sapa Ince (przez tłumacza Felipillo), iż papież polecił królowi hiszpańskiemu opanować ziemie inkaskie, nawrócić jego mieszkańców, a wysłannik królewski, Francisco Pizarro przeprowadzi tę akcję. Władca Inków miał przyjąć królewskiego wysłannika, przejść na chrześcijaństwo i złożyć hołd poddaństwa królowi Hiszpanii. Jest kilka wersji na temat tego, co nastąpiło później. Jedna z nich mówi, iż władca inkaski (po podaniu mu brewiarza przez zakonnika na wyraźną jego prośbę) przekartkował księgę i przyłożył ją sobie do ucha w celu sprawdzenia, czy wydobędzie się z niej głos. Nic nie usłyszawszy, rzucił księgę na ziemię. Vincente podniósł brewiarz i pospieszył do Pizarra informując go o przebiegu rozmowy. Wtedy do akcji wkroczyły hiszpańskie wojska. Już w niewoli Ataw Wallpa miał powiedzieć, iż to on chciał uwięzić gubernatora [Francisco Pizarro], a wyszło na odwrót.

Bibliografia:

  1. Szemiński J., Ziółkowski M., Mity, rytuały i polityka Inków, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2014.
  2. Dzieje Inków przez nich samych opisane [ wyboru dokonał Szemiński J., tł. Wasitowa Z. ], Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1989.
  3. Nocoń R.H., Dzieje, kultura i upadek Inków, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Prace Etnologiczne. Tom IV pod red. Gajka J., Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, Wrocław 1958.
  4. Cotterell A., Słownik mitów świata, Wydawnictwo Łódzkie 1993.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.