Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Ekspedycja w nieznane – Siuksowie na drodze wyprawy Lewisa i Clarka

fot.Charles Marion Russell. domena publiczna Lewis i Clark na rzece Kolumbia

Historia USA pisana jest przede wszystkim przez zdobywców. Europejscy kolonizatorzy, którzy przed wiekami zaczęli się pojawiać na egzotycznym lądzie, spotkali się z naturalnym pięknem, ale też realnym niebezpieczeństwem. Przedstawiciele indiańskich plemion, pierwotnych władców amerykańskiego kontynentu, w pewnym sensie mogli czuć się bardzo podobnie.

Podróż w jedną stronę

Ekspedycja Krzysztofa Kolumba, który za swoje dokonania został mianowany admirałem i pierwszym namiestnikiem hiszpańskich kolonii w Ameryce Środkowej, stanowiła prawdziwy przełom. Kulturowy, społeczny, polityczny. Nieznany wcześniej ląd stał się miejscem do życia dla osadników z Europy. A raczej współistnienia. Bo przecież amerykański kontynent miał już swoich władców.

Minęło kilka wieków. W 1803 roku Meriwether Lewis i William Clark – podróżnicy i odkrywcy, doskonale wykształceni w tajnikach kartografii i astronomii, znający się ze służby w milicji stanowej – na polecenie prezydenta Thomasa Jeffersona zostali oddelegowani w pierwszą amerykańską ekspedycję ku zachodnim granicom kontynentu.

Artykuł powstał na podstawie książki „W poszukiwaniu granic Ameryki„, która właśnie ukazała się na rynku nakładem Wydawnictwa Poznańskiego

Przygotowując się do niej nie mogli się spodziewać, kogo spotkają na swojej drodze. Podstawowym założeniem wyprawy było znalezienie najkrótszej i najbardziej dogodnej drogi komunikacyjnej pomiędzy USA a Pacyfikiem. Terytorialna ekspansja wiązała się również z polityczną rywalizacją, wszak Francja i Hiszpania nie pozostawały bierne w dążeniu do poszerzenia wpływów.

Jednak z czasem zaczęły się także pojawiać cele poboczne wyprawy. Zresztą, niemniej ważne. Płynąc galerą po rzekach Missisipi i Missouri, przemieszczając się przy użyciu kanoe i świetnie wytrenowanych wierzchowców, a także wykorzystując siłę własnych mięśni podczas długich marszów, odkrywcy mieli okazję, żeby poznać dzikie piękno Ameryki. I wejść w tajemniczy świat indiańskich plemion.

Komentarze (2)

  1. Anonim Odpowiedz

    stylistycznie straszne, nie do czytania zupełnie, strzały wystrzelone z cięciw, ha, ha, ha!! Czy. „absolwent filologii polskiej” widział w ogóle łuk na oczy?

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.