Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Hedy Lamarr, Josephine Cochrane, Stephanie Kwolek. Kobiety, których wynalazki zmieniły świat

Kobietom zawdzięczamy stworzenie zmywarki - oraz szeregu innych rewolucyjnych wynalazków.

fot.Keith’s Magazine/domena publiczna Kobietom zawdzięczamy stworzenie zmywarki – oraz szeregu innych rewolucyjnych wynalazków.

Da Vinci, Edison, Bell – w zestawieniach największych wynalazców królują mężczyźni. Jednak to właśnie kobiety często dokonywały odkryć, które w realny sposób zmieniły nasze życie. Kamizelki kuloodporne, piła tarczowa, zmywarka czy wi-fi to tylko niektóre z nich. Co jeszcze zawdzięczamy płci pięknej?


Mimo, że na listach wynalazców dominują męskie imiona i nazwiska, nie znaczy to, że w tym gronie brakuje przedstawicielek żeńskiej części społeczeństwa. Ich droga do sukcesu wymaga tym większej uwagi, że musiały one zwykle pokonać dużo więcej przeszkód, walcząc najpierw o wyjście z pozycji asystentek, a następnie uznanie ich własnego dorobku.

Po pierwsze: ułatwić sobie życie

Jeszcze w XIX wieku za sprawą Josephine Cochrane pojawił się na świecie wynalazek, który doceniamy po każdym obiedzie – zmywarka. Josephine miała ponoć być zmęczona niezdarnością służby, która co rusz rozbijała kolejne elementy porcelanowej zastawy, stworzyła więc sobie mechanicznego pomocnika. Zasada działania była dość podobna do współczesnych urządzeń – jej prototyp wykorzystywał strumień wody pod ciśnieniem kierowany na stojak z naczyniami.

Kobietom zawdzięczamy także wynalezienie produktu, bez którego trudno sobie wyobrazić życie współczesnego rodzica. Najpierw w 1887 roku Maria Allen wynalazła pieluchę jako taką, a następnie pół wieku później Marion Donovan udoskonaliła jej pomysł, tworząc wodoodporne jednorazowe pampersy. Jeśli natomiast ktoś sądzi, że tylko pieluchy i zmywanie naczyń – jako kobiece czynności – mogły natchnąć panie do płodzenia rewolucyjnych idei, jest w głębokim błędzie. Wystarczy spojrzeć na spuściznę Tabithy Babbitt, która na początku XIX wieku skonstruowała pierwszą piłę tarczową.

Przyglądając się mężczyznom z wysiłkiem obrabiającym drewno za pomocą nieporęcznych i wymagających sporych nakładów pracy dwuosobowych pił, zauważyła, że połowa wykonywanych przez nich ruchów się „marnuje” – a więc niepotrzebnie tracą energię. Wpadła na to, jak ułatwić im życie. Stwierdziła, że piła z okrągłym ostrzem byłaby zdecydowanie bardziej ergonomiczna, a dodatkowe podpięcie koła tnącego do napędzanej siłą wody maszyny, jeszcze przyspieszyłoby proces cięcia. Swój pomysł wcieliła w życie w 1813 roku, jednak nie opatentowała wynalazku. Trzy lata później zrobili to za nią (oczywiście przypisując zasługę sobie) dwaj Francuzi…

Josephine Cochrane ułatwiła życie milionom ludzi na całym świecie - stworzyła pierwszą mechaniczną zmywarkę! Wizerunek na znaczku pocztowym Rumunii.

fot.Post of Romania/domena publiczna Josephine Cochrane ułatwiła życie milionom ludzi na całym świecie – stworzyła pierwszą mechaniczną zmywarkę! Wizerunek na znaczku pocztowym Rumunii.

Prawdziwy wysyp kobiecych odkryć i wynalazków nastąpił jednak w XX wieku, wraz z coraz większą emancypacją. Czytając ten artykuł, najpewniej łączycie się z internetem poprzez wi-fi. Ale czy wiedzieliście, że nie byłoby to możliwe, bez wynalazku pewnej austriackiej aktorki, okrzykniętej zresztą przed wojną „najpiękniejszą kobietą świata”?

Po drugie: ocalić świat

W czasie gdy w Niemczech do władzy dochodzi Adolf Hitler, w jego ojczyźnie wybucha obyczajowy skandal, który szybko wyleje się poza Austrię i każe zabrać głos nawet samemu papieżowi. Oto bowiem w 1933 roku na ekrany kin wchodzi „Ekstaza” z dziewiętnastoletnią Hedwig Kiesler.

Historia młodej i nieszczęśliwej mężatki pewnie przeszłaby bez echa, gdyby nie fakt, że bodaj po raz pierwszy w historii kinematografii (jeśli nie liczyć produkcji pornograficznych), oczom widzów ukazano kompletnie nagą aktorkę. Na domiar złego prócz długiej sekwencji z nagą Hedwig goniącą za spłoszonym koniem, reżyser zaprezentował kinomanom także scenę kobiecego orgazmu, w dodatku pozamałżeńskiego. Tego było za wiele, Pius XI uznał film za niemoralny, a Führer i amerykański rząd zakazali jego wyświetlania w swoich krajach.

Kariera młodej Austriaczki żydowskiego pochodzenia zawisła jednak na włosku nie tyle przez skandal, co chorobliwą zazdrość jej poślubionego wkrótce po premierze męża, współpracującego z Hitlerem i Mussolinim handlarza bronią Friedricha Mandla. W jego zamyśle Hedwig miała być jedynie ładną ozdobą biznesowych spotkań, z których i tak nic nie zrozumie. Jak się jednak okazało, to właśnie wtedy poznała szczegóły dotyczące budowy systemów radiowych. Wiedza ta przydała się jej już w Stanach Zjednoczonych, dokąd wyemigrowała w 1937 roku.

Za oceanem przybrała pseudonim Hedy Lamarr i zaczęła pracę dla studia Metro Goldwyn Mayer. To jej jednak nie wystarczało. „Każda kobieta może być atrakcyjna – wystarczy stać spokojnie i głupio wyglądać” – miała ponoć w zwyczaju mawiać. Ale sama nie chciała być oceniana wyłącznie ze względu na swój seksapil. Okazja, by udowodnić, że ma do zaoferowania znacznie więcej, pojawiła się już wkrótce.

Gdy wybuchła wojna, aktorka poznała przypadkiem muzyka George’a Antheila, z którym szybko znalazła nić porozumienia. Kiedy na morzach niepodzielnie królowały nazistowskie U-booty, ta utalentowana para połączyła siły, by wspomóc amerykańską flotę w nierównej walce. Jak mogła wyglądać ich współpraca, opisuje w swojej najnowszej powieści „Wszystkie życia Hedy Lamarr” Marie Benedict:

Spotykaliśmy się niemal codziennie przez kilka tygodni, ale wreszcie ustaliliśmy trzy powiązane ze sobą cele i zaczęliśmy do nich dążyć. Były to: (1) stworzenie zdalnie sterowanych torped o większej dokładności, (2) opracowanie systemu dla sygnałów radiowych pomiędzy samolotem, okrętem a torpedą i (3) opracowanie mechanizmu, który zsynchronizowałby przeskakiwanie między częstotliwościami radiowymi, by uniknąć zakłócenia sygnału przez wroga. 

Efektem ich pracy był system FHSS, opatentowany w czerwcu 1941 roku. W założeniu wynalazców miał on pomóc w kierowaniu torpedami. Zasada działania była prosta – wystrzeliwujący torpedę statek łączył się z pociskiem przy pomocy fal radiowych, jednak aby uniemożliwić zakłócenie sygnału, w określonych momentach zmieniana była częstotliwość nadawania.

Niestety, okazało się, że marynarka wojskowa nie była zainteresowana wynalazkiem i powróciła do niego dopiero w latach 60. – choć w nieco zmienionej formie. W trakcie Kryzysu Kubańskiego przy pomocy wynalezionego przez Lamarr schematu komunikowały się ze sobą statki U.S. Navy, by uniknąć podsłuchania przez Związek Radziecki. Finalnie, jak to często bywa, wynalazek znalazł zastosowanie w cywilnych dziedzinach życia. Opracowany przez Austriaczkę system stanowi dziś podstawę łączności Bluetooth oraz wi-fi, ale o niej samej – niestety – prawie nikt nie pamięta.

Hedy Lamarr miała do zaoferowania znacznie więcej, niż tylko śliczną buzię. M.in. jej wynalazkowi zawdzięczamy dziś wi-fi!

fot.MGM/Clarence Bull/domena publiczna Hedy Lamarr miała do zaoferowania znacznie więcej, niż tylko śliczną buzię. M.in. jej wynalazkowi zawdzięczamy dziś wi-fi!

Na czym polega efekt Matyldy?

Zjawisko niedostrzegania kobiecych dokonań ma nawet swoje naukowe określenie – to tzw. efekt Matyldy. Nazwa pochodzi od imienia Matildy Joslyn Gage, która już pod koniec XIX wieku zwracała uwagę na ślepotę społeczeństwa na wynalazczynie. W swojej publikacji wymieniła szereg pań, których praca została zapomniana, błędnie przypisana lub wręcz skradziona przez mężczyzn.

Często błędnie zakłada się, że kobiety w zespołach naukowców odgrywały tylko rolę asystentek, a główny ciężar pracy umysłowej przypadał na panów. Niewiele brakowało, aby ofiarą takiego myślenia padła także Maria Skłodowska-Curie. Niektórzy biografowie wspominają, że początkowo nagrodę Nobla miał otrzymać jedynie jej mąż, któremu przypisano wszelkie zasługi za badania nad promieniotwórczością.

Joslyn Gage zwracała uwagę, że nieobecność kobiet-wynalazczyń w powszechnej świadomości wynika z nierówności praw. Do dziś na politechnikach dominują mężczyźni, ale jeszcze na początku ubiegłego stulecia kobiety w ogóle nie mogły studiować. Jako pierwsze zmiany zaczęły wprowadzać Francja i Szwajcaria, które od lat 60. XIX wieku dopuszczały przedstawicielki płci pięknej na prawach wolnego słuchacza.

Na terytorium Polski pierwsze trzy kobiety mogły wysłuchać wykładu dopiero w 1894 roku, a na nadanie im oficjalnego statusu studentek i dopuszczenie do egzaminów oraz obrony trzeba było poczekać jeszcze kolejnych kilka lat. Trudno być ponadto wynalazcą bez kapitału – tymczasem przez wieki panie nie posiadały prawa do własnego majątku. Dość powiedzieć, że we Francji dopiero w 1965 roku nadano im prawo do samodzielnego założenia konta bez zgody męża.

Kobietom długo zabraniano wstępu na uniwersytety, a jeśli już dopuszczano je do pracy naukowej, to tylko jako asystentki.

fot. Johnston Frances Benjamin/domena publiczna Kobietom długo zabraniano wstępu na uniwersytety, a jeśli już dopuszczano je do pracy naukowej, to tylko jako asystentki.

W jeszcze gorszej sytuacji znajdowały się kobiety z mniejszości, które dotykała tak zwana dyskryminacja krzyżowa – nie tylko z tytułu płci, ale także na przykład koloru skóry. Pierwsza czarnoskóra naukowczyni uzyskała doktorat na MIT dopiero w 1973. Była nią fizyczka Shirley Ann Jackson. Jej badania legły u podstaw skonstruowania faksu, światłowodu, a nawet funkcji identyfikacji numeru telefonu.

Badaczka trafiła na najbardziej prestiżową uczelnie techniczną na świecie w połowie lat 60. Tym, co powraca w jej wspomnieniach z tamtego okresu, jest poczucie osamotnienia i wykluczenia. Tak jak Lamarr była jedyną kobietą w salonie pełnym mężczyzn rozmawiających o broni, tak Jackson musiała się zmierzyć z byciem jedną z nielicznych czarnoskórych studentek.

Unikano jej w przerwach między zajęciami, nie chciano wspólnie pracować nad projektami i na każdym kroku wątpiono w kompetencje. Jak sama wspomina – została na uczelni, bo nie chciała dać innym satysfakcji swoim odejściem. Upór i wytrwałość zaprocentowały i po doktoracie szybko znalazła pracę w laboratoriach AT&T Bell, gdzie przyczyniła się do znacznego postępu w telekomunikacji.

Chemiczka ratuje życie

W ostatnich latach powszechna stała się wiedza o tym, że to Polakom zawdzięczamy kamizelkę kuloodporną. Wynalazkowi Jana Szczepanika i Kazimierza Żeglenia z początku XX wieku daleko jednak do współczesnych modeli. Prawdziwy przełom przyniosła dopiero praca Stephanie Kwolek, w której żyłach również płynęła polska krew.

Inspiracją do napisania tego artykułu stała się powieść Marie Benedict pod tytułem „Wszystkie życia Hedy Lamarr”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

fot.materiały promocyjne Inspiracją do napisania tego artykułu stała się powieść Marie Benedict pod tytułem „Wszystkie życia Hedy Lamarr”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Urodzona w Pensylwanii chemiczka była córką Jana Chwałka (Johna Kwolek) i Nellie Zajdel, którzy wyemigrowali do Ameryki u progu ubiegłego stulecia. Stephanie skończyła licencjat z chemii i marzyła o karierze lekarki. Nie było jej jednak stać na opłacenie studiów, więc aby zebrać pieniądze zatrudniła się w laboratoriach DuPont, jednego z największych na świecie koncernów chemicznych. Okazało się to strzałem w dziesiątkę i ostatecznie zamiast leczyć ludzi, przyczyniła się do wynalezienia produktu, który codziennie ratuje życie setkom, a nawet tysiącom osób.

Kwolek zajmowała się badaniami łańcuchów polimerowych, aż przypadek – oraz wrodzona ciekawość i intuicja – pomogły naukowczyni w odkryciu nowego, ponadprzeciętnie odpornego materiału. W trakcie prac nad otrzymywaniem polimerów wytrącał się mętny i płynny osad, który traktowano jako efekt uboczny. Gdy jednak Kwolek postanowiła go bliżej zbadać, okazało się, że jest to nowy typ polimeru aramidowego, który po odpowiednim przetworzeniu tworzy niezwykle sztywne i trwałe struktury.

Tak powstał kevlar – pięciokrotnie lżejszy od stali materiał, który nie przewodzi prądu oraz jest odporny na korozję i ogień. Wynalazek ten dał firmie DuPont miliony dolarów i znalazł wszechstronne zastosowanie. Dzięki użyciu kevlaru, możliwe było wyprodukowanie lekkich i bardzo wytrzymałych kamizelek kuloodpornych, hełmów, ale też rozmaitych „cywilnych” przedmiotów codziennego użytku – od żagli i kadłubów statków, po ubrania ochronne oraz membrany głośników.

To zaledwie kilka przykładów niezwykłych pań, które – na przekór społecznym uprzedzeniom – poświęciły się pracy naukowej i zrewolucjonizowały nasze życie. Narodowa Galeria Sławy Wynalazców, amerykańska organizacja dokumentująca dokonania w dziedzinie wynalazczości, dotychczas uhonorowała 39 kobiet. Wiele z nich wciąż czeka jednak na odkrycie i uwolnienie spod efektu Matyldy.

Inspiracja:

Inspiracją do napisania tego artykułu stała się powieść Marie Benedict pod tytułem Wszystkie życia Hedy Lamar, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Znak Horyzont. Opowiada o fascynującej biografii gwiazdy hollywoodzkiego kina i niezwykłej wynalazczyni.

Bibliografia:

  1. BBC 100 Women: Nine things you didn’t know were invented by women, BBC (dostęp: 20.01.2018).
  2. Fedorowicz Andrzej, Orgazm, pianole i supertorpedy, ”Polityka” nr 41 (3030)/2015.
  3. Fourtané Susan, 51 Female Inventors and Their Inventions That Changed the World and Impacted the History In a Revolutionary Way, Interesting Ingeneering (dostęp: 20.01.2019).
  4. Joslyn Gage Matilda, Woman as an Inventor, „The North American Review”, vol. 136, No. 318 (May, 1883), s. 478-489.
  5. The National Inventors Hall of Fame, www.invent.org (dostęp: 20.01.2018).
  6. Rhodes Richard, Hedy’s Folly: The Life and Breakthrough Inventions of Hedy Lamarr, the Most Beautiful Woman in the World, Vintage 2011.
  7. Rossiter Margaret W., The Matthew Matilda Effect in Science, „Social Studies of Science”, Vol. 23, No. 2 (May, 1993), s. 325-341

Poznaj historię życia Hedy Lamarr dzięki porywającej powieści:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.