Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Jak bardzo zacofana była we wrześniu 1939 roku polska armia?  

Czy Wojsko Polskie naprawdę było w 1939 roku aż tak przestarzałe?

fot.FORTEPAN / Berkó Pál/CC BY-SA 3.0 Czy Wojsko Polskie naprawdę było w 1939 roku aż tak przestarzałe?

W 1939 roku walcząca w obronie kraju polska armia poniosła sromotną klęskę. Przez lata utrzymywano, że jedną głównych przyczyn porażki, oprócz przewagi liczebnej przeciwnika, było jej techniczne zacofanie. Czy rzeczywiście Wojsko Polskie było u progu II wojny światowej tak beznadziejnie przestarzałe? 

Zmarły w 1935 roku Józef Piłsudski, który po przewrocie majowym miał decydujący wpływ na rozwój, organizację i doktrynę polskiej armii, pozostawił swoim następcom siły zbrojne w fatalnej kondycji. Wynikało to z jego konserwatyzmu w pojmowaniu przyszłej wojny oraz zaledwie amatorskiego przygotowania wojskowego. Marszałek lekceważył nowoczesne środki walki: broń pancerną i lotnictwo. Skutkowało to nie tylko kiepskim wyposażeniem wojska w czołgi i samoloty, ale i w sprzęt przeznaczony do ich zwalczania.

Trzeba podkreślić, że armii wciąż brakowało przy tym pieniędzy na nowe projekty i sprzęt, mimo że na wydatki wojskowe przeznaczano około 35-38% budżetu państwa. Nawet połowę otrzymanych środków pochłaniały jednak pensje, utrzymanie wojska i koszty administracyjne. Niestety także wyszkolenie żołnierzy pozostawiało wiele do życzenia. Co gorsza, system dowodzenia był przestarzały, brakowało planów prowadzenia wojny czy nawet tak fundamentalnej rzeczy, jak aktualny plan mobilizacji rezerwistów.

Następca marszałka Piłsudskiego na stanowisku Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych – generał, a później marszałek Edward Śmigły-Rydz -świetnie orientował się w tych trapiących polską armię bolączkach. Już w 1936 roku przyjęto plan modernizacji, zakładający zrównanie potencjału Polski z siłami zbrojnymi Francji i Niemiec do 1942 roku.

Wyposażenie armii w nowoczesną broń zaplanowano głównie w oparciu o krajowe zakłady, zbudowane między innymi w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego. Pod wpływem zaostrzającej się sytuacji międzynarodowej podjęto również kroki w celu uzyskania pożyczek od sojuszników: Francji i Wielkiej Brytanii. Mimo tych posunięć Polska nie była jednak w stanie dotrzymać kroku Niemcom i Związkowi Sowieckiemu, które przystąpiły do gwałtownego rozwoju swoich sił zbrojnych.

W czasach Marszałka Piłsudskiego niewiele inwestowano w broń przeciwpancerną i przeciwlotniczą. Na zdjęciu działko przeciwpancerne we wrześniu 1939 roku.

fot.domena publiczna W czasach Marszałka Piłsudskiego niewiele inwestowano w broń przeciwpancerną i przeciwlotniczą. Na zdjęciu działko przeciwpancerne we wrześniu 1939 roku.

Piechota, ta szara piechota….

Do chwili wybuchu wojny naszym wojskowym decydentom udało się gruntownie przezbroić formacje piechoty i artylerii, nadrabiając zaniedbania poprzednich lat w dziedzinie broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej. Dywizje piechoty otrzymały po trzy kompanie (27 sztuk) doskonałych dział przeciwpancernych 37 mm wz. 36, budowanych na licencji szwedzkiego Boforsa, oraz 92 sztuki karabinów przeciwpancernych wz. 35 Ur rodzimej konstrukcji. Choć przesadna dbałość o tajemnicę wojskową spowodowała, że te ostatnie nie trafiły do rąk wielu polskich żołnierzy na czas, nowoczesna broń i tak zadała ostatecznie Niemcom spore straty.

Co ważne, jeśli chodzi o uzbrojenie indywidualne, nie było istotnych dysproporcji między polskimi żołnierzami i ich konkurentami. Nasze i niemieckie drużyny strzeleckie miały równą wartość bojową. Podobnie było na szczeblu plutonu i kompanii, przy czym Polacy dysponowali świetnym granatnikiem wz. 36, który przewyższał analogiczną konstrukcję przeciwnika.

Niemcy uzbrojeni byli za to w pistolety maszynowe, które dawały im znaczna siłę ognia. Polskie odpowiedniki (wz. 39 Mors) były bronią niedopracowaną i zdecydowanie nieporęczną. W dodatku inspektorzy armii uważali, że… nie ma w ogóle potrzeby wprowadzenia tego typu sprzętu do uzbrojenia!

Przewaga Niemców widoczna była na szczeblu pułku. Wrogie jednostki posiadały 6 dział 75 mm i 2 haubice kalibru 150 mm. Polski pułk mógł przeciwstawić im tylko dwie armaty 75 mm. Piętą achillesową polskich dywizji piechoty była też mobilność, oparta prawie wyłącznie na trakcji konnej. Według etatu posiadały one po przeszło 7500 koni i 2230 furmanek oraz po 149 samochodów i motocykli.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Apoloniusza Zawilskiego "Bitwy polskiego września" (Znak Horyzont 2018).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Apoloniusza Zawilskiego „Bitwy polskiego września (Znak Horyzont 2018).

Co prawda niemieckie dywizje piechoty również używały furmanek – na jedną przypadało nieco ponad 900 – ale każda z nich posiadała jeszcze 1500 samochodów i motocykli. Ponadto inne było podejście do transportu wyposażenia. Polski piechociarz we wrześniu 1939 roku miał oporządzenie o wadze około 30 kg. Do tego dochodziły karabin, 120 sztuk amunicji i trzy granaty. Jego niemiecki odpowiednik posiadał uzbrojenie i wyposażenie o podobnej wadze. Różnica tkwiła w tym, że nasz żołnierz musiał cały ten majdan przenieść na własnym grzbiecie, natomiast przeciwnik, większość ekwipunku (poza uzbrojeniem) przewoził na wozie transportowym.

Kruchy polski pancerz

Porównanie sił polskich z ich przeciwnikami wypada o wiele gorzej, jeśli wziąć pod uwagę liczbę posiadanych czołgów. Zarówno Niemcy, jak i Sowieci posiadali nad Polakami zdecydowaną przewagę w tej dziedzinie. We wrześniu 1939 roku na stanie Wojska Polskiego znajdowało się zaledwie 889 czołgów. 102 z nich były mocno już przestarzałymi modelami Renault FT-17. Najbardziej wartościowym wozem bojowym, niczym nie ustępującym czołowym pojazdom pancernym wroga, był lekki czołg 7TP. W walce z Niemcami wzięło udział około 150 tych maszyn.

Zdecydowanie najwięcej – 574 – było tankietek TK i TKS. Były to małe, słabo opancerzone i uzbrojone tylko w kaemy wozy pancerne, które nie miały większych szans w starciach z niemieckimi i sowieckimi pojazdami. Jedynie 24 z nich uzbrojono przy tym w najcięższe karabiny maszynowe kalibru 20 mm. Tylko te wozy te mogły nawiązać walkę z czołgami przeciwnika. Pozostałych używano zazwyczaj do rozpoznania.

Próbując zwiększyć potencjał naszych jednostek pancernych, zdecydowano się w 1939 roku na zakup we Francji 100 czołgów Renault R-35. Do wybuchu wojny do kraju dotarło jedynie 50 z nich. Niestety nie oddały one żadnego strzału do agresorów i 18 września w większości zostały internowane w Rumuni.

Polscy piechurzy większą część ekwipunku nosili na własnym grzbiecie.

fot.domena publiczna Polscy piechurzy większą część ekwipunku nosili na własnym grzbiecie.

Warto dodać, że efektywności wykorzystania skromnych sił pancernych Rzeczpospolitej z pewnością nie sprzyjało ich zbytnie rozdrobnienie po poszczególnych armiach. Nasi przeciwnicy grupowali tymczasem swoje wozy pancerne w duże związki taktyczne o potężnej sile przełamującej – dywizje i korpusy pancerne.

Przeciwko manewrowym i mobilnym dywizjom niemieckim polska armia nie bardzo miała co wystawić. „Jej jednostki szybkie – brygady kawalerii – były zbyt słabo uzbrojone” –  komentuje Apoloniusz Zawilski w monumentalnej pracy Bitwy polskiego września. Dysponowaliśmy tylko jedną w pełni zmotoryzowaną brygadą kawalerii, natomiast druga znajdowała się dopiero w stadium reorganizacji.

Zapóźnienia w lotnictwie

Większego postępu nie udało się również osiągnąć w dziedzinie modernizacji lotnictwa. 1 września 1939 roku Polacy wystawili do boju 404 maszyny. Podstawowymi myśliwcami było 128 leciwych górnopłatów PZL P.11, które wspierane były przez 30 zupełnie przestarzałych PZL P.7. Polskie myśliwce zdecydowanie ustępowały niemieckim myśliwcom. Nawet niektóre nieprzyjacielskie bombowce były od nich szybsze.

Jedynymi nowoczesnymi samolotami naszego lotnictwa były bombowce średnie PZL P.37 „Łoś”, których produkcję wstrzymano tuż przed wojną na rzecz o wiele bardziej przydatnych myśliwców. Mieliśmy ich 36. W dodatku maszyny te, pierwotnie przeznaczone do bombardowania stałych celów na zapleczu przeciwnika, zamierzano wykorzystać jako bombowce taktyczne do zwalczania ruchomych celów. Ani konstrukcja samego płatowca, ani ich uzbrojenie nie było do tego przystosowane, nie mówiąc już o wyszkoleniu załóg w podobnych operacjach.

Pozostałe samoloty, 114 maszyn PZL P. 23 „Karaś” i 35 sztuk RWD-14 „Czapla”, pełniły funkcję odpowiednio lekkich bombowców i maszyn rozpoznawczych. Posiadaliśmy też 49 zupełnie przestarzałych samolotów rozpoznawczych Lublin R-XIII. Łącznie po naszej stronie do przenoszenia ładunku bombowego przystosowane było około 150 samolotów. Dla porównania sama tylko Luftwaffe dysponowała nieco ponad tysiącem takich maszyn.

Na wyposażeniu Wojska Polskiego znalazły się między innymi leciwe górnopłaty PZL P.11.

fot.domena publiczna Na wyposażeniu Wojska Polskiego znalazły się między innymi leciwe górnopłaty PZL P.11.

Nie zdążyły wejść do służby nowe polskie konstrukcje, które miały zastąpić stare samoloty. Przeciągały się prace nad nowoczesnym prototypowym myśliwskim dolnopłatem PZL-50 „Jastrząb”. Przejściowy myśliwiec P. 11g „Kobuz”, następca „Karasia” PZL-46 „Sum”, czy nowoczesny samolot obserwacyjny LWS-3 „Mewa” pojawiły się dopiero w 1940 roku.

Aby ratować sytuację, niedługo przed agresją niemiecką zdecydowano się na interwencyjny zakup samolotów we Francji i Wielkiej Brytanii. Niestety, duże zamówienie, obejmujące między innymi 160 myśliwców Morane Saulnier MS-406, 10 myśliwców Hawker „Hurricane”, jeden „Spitfire” oraz 100 lekkich bombowców Fairey „Battle” nie zdołało dotrzeć do Polski przed wybuchem wojny.

Finanse decydują o wszystkim

Stosunkowo nowoczesna była za to polska flota wojenna, której główną siłą w przededniu konfliktu były 4 niszczyciele, 5 okrętów podwodnych, duży stawiacz min oraz mniejsze jednostki. Jej ważnym uzupełnieniem była Flotylla Pińska, śródlądowa formacja marynarki przeznaczona do operowania na rzekach we wschodniej części kraju.

Należy jednak pamiętać, że posiadane okręty nie odzwierciedlały żadnej określonej koncepcji rozwoju naszej marynarki. Po prostu były one efektem środków finansowych przyznanych na ich budowę. Nasze lotnictwo morskie było przy tym zaledwie symboliczne (19 maszyn) i w zasadzie mogło realizować jedynie zadania szkoleniowe. Natomiast polska artyleria nadbrzeżna nie tylko nie stanowiła realnego zagrożenia dla obcych flot, które chciałyby wejść na Zatokę Gdańską, ale nie zabezpieczała nawet w pełni podejścia do Gdyni.

Polska artyleria nabrzeżna nie była w stanie obronić nawet podejścia do Gdyni.

fot.domena publiczna Polska artyleria nabrzeżna nie była w stanie obronić nawet podejścia do Gdyni.

Rozbudowa i modernizacja armii zależna jest od kilku czynników. Bez wątpienia jednym z nich jest posiadanie nowoczesnego przemysłu, mogącego zapewnić rozwój i produkcję nowych wzorów uzbrojenia. Ale podstawową sprawą jest zapewnienie wojsku odpowiednich środków finansowych i ich umiejętne, rozsądne wydatkowanie.

W okresie międzywojennym Polska wydała na siły zbrojne kwotę w wysokości 15 miliardów złotych. Z tego na przezbrojenie wojska wydano tylko 3 miliardy. Sami tylko Niemcy w podobnym okresie wydali na Wehrmacht około 90 miliardów marek, czyli 200 miliardów złotych. I właściwie to porównanie powinno nam w pełni uświadomić, jakie były szanse Polski w feralnym 1939 roku. Po prostu dysponowaliśmy taką armią, na jaką po ledwie dwudziestu latach niepodległości było nas stać.

Bibliografia:

  1. Tim Bean, Will Fowler, Pancerna potęga Stalina, Bellona 2012.
  2. Jerzy B. Cynk, Siły lotnicze Polski i Niemiec. Wrzesień 1939, Wydawnictwa Komunikacji i Łączności 1989.
  3. Józef Wiesław Dyskant, Polska Marynarka Wojenna w 1939 roku. Cz. 1 W przededniu wojny, AJ-Press 2000.
  4. Zdzisław Jagiełło, Piechota Wojska Polskiego 1918-1939, Bellona 2005.
  5. Władysław Kozaczuk, Wehrmacht,  Bellona 2014.
  6. Hubert Mordawski, Polskie lotnictwo wojskowe 1920-1939. Od tryumfu do tragedii, Wydawnictwo Dolnośląskie 2011.
  7. Tomasz Nowakowski, Karabin przeciwpancerny wz. 35 Urugwaj, „Nowa Technika Wojskowa” nr 6/1995.
  8. Rajmund Szubański, Pancerne boje września, ZP Grupa Sp. z o.o. 2009.
  9. Paweł Piotr Wieczorkiewicz, Kampania 1939 roku, Krajowa Agencja Wydawnicza 2001.
  10. Igor Witkowski, Broń pancerna III Rzeszy. Działania bojowe, WIS-2 2008.
  11. Ireneusz Wojciechowski, Pistolet maszynowy wz. 1939 MORS, Wydawnictwo MON 1984.
  12. Lech Wyszczelski, Wojsko II Rzeczypospolitej, Bellona 2014.
  13. Apoloniusz Zawilski, Bitwy polskiego września, Znak Horyzont 2019.

Dramatyczna historia kampanii wrześniowej dzień po dniu w książce „Bitwy polskiego września”

Komentarze (46)

  1. zxc Odpowiedz

    Pruszyński dopatruje się nawet zapóźnienia naszej armii w przegranej wojnie z 1920r. Dzicz zwana Armią Konną Budionnego napędziła naszym legionowym strategom takiego boja, że później forsowali formowanie brygad kawalerii zamiast jednostek zmotoryzowanych.

    • Anonim Odpowiedz

      Eterowe jednostki kawalerii stanowiły mobilne zabezpieczenie na czas mobilizacji i rozwinięcia zasadniczych jednostek piechoty. Forsowanie jednostek zmotoryzowanych w kraju, gdzie nie było dróg, a wręcz niewiele osób potrafiło prowadzić samochody było bardzo trudne i wymagało poważnej modernizacji całego państwa i jego infrastruktury. Nie wystarczyło kupić 10 000 ciężarówek, trzeba je było zaopatrywać w paliwo, serwisować, zapewnić cała logistykę, garaże, części zamienne. Na dodatek nie było gdzie tymi ciężarówkami jeździć…

      • Anonim Odpowiedz

        dokładnie spójrz na niemców podczas Barbarossy. Także nadal mieli jednostki kawalerii które w terenach bez dróg sprawdzały się znakomicie a w błocku jako jedyne zachowywały mobilność.

  2. Takeha Odpowiedz

    W artykule nie poruszono jednej kwestii: łaczności, a na tym polu byliśmy naprawdę zacofani. W zasadzie po rozpoczęciu działań wojennych Sztab Generalny utracił łączność z wojskami a Rydz-Śmigły upierał się przy zcentralizowanym dowodzeniu, co powodowało że często jednostki Polskie, mimo niekorzystnej sytuacji, oczekiwały na rozkazy, pozwalając się Niemcom obchodzić. Jeśli łączność na linii Sztab-Armie była bardzo zła, na niższych szczeblach nie było lepiej. Nawet dowódcy dywizji „orientacyjnie” tylko wiedzieli gdzie są ich jednostki. Co ciekawe, wyposażenie radiowe polskiej Armii na szczeblu pułku dywizji nie było złe, ale nie było procedur i zasad jego wykorzystania i nie umiano w sposób właściwy z nich korzystać.
    Zasadniczym problemem Polskiej Armii było dowodzenie. W 1939 Wojsko Polskie było rozpaczliwie źle dowodzone. Z Dowódców Armii którzy się naprawdę sprawdzili to można wymienić chyba wyłącznie Szylinga, a Wódz Naczelny z uporem maniaka opierał się na „geniuszach” typu Dąb-Biernacki i Fabrycy. Na pocieszenie zostaje fakt że znacznie lepiej wyposażeni Francuzi w zasadzie bronili się podobnie długo, z tego samego powodu – tragiczny poziom dowodzenia

  3. brunio Odpowiedz

    Zamiast inwestować francuską pożyczkę w COP to można było na szybko uzbroić kilka dywizji w nowoczesną broń, tylko że decydeńci myśleli zbyt dalekowzrocznie. COP miał osiągnąć pełną wartość produkcyjną w 1940 jesienią, a tak gotowe fabryki dostał Hitler.

    • Patton Odpowiedz

      Pożyczki Francuska i angielska tylko częściowo można było przeznaczyć na COP. Większe jej pule miały
      być przeznaczone na zakup sprzętu w krajach udzielających pożyczek. Ale z tym był problem. decydenci
      wojskowi nie bardzo wiedzieli czego im trzeba. Przebierali jak w ulęgałkach, a czas płynął i działał na naszą
      niekorzyść.tak było z zakupem samolotów we Francji i W.Brytanii, czołgów we Francji i innego sprzętu.
      W efekcie obie pożyczki zostały wykorzystane w minimalnym stopniu. Nie zwrócono uwagi na armaty francuskie, pojazdy, działka p.lotn, moździerze itp. Wystarczy porównać dywizję niemiecką i polska, aby
      przekonać się w różnicy środków ogniowych.Niedobór moździerzy w WP jest tym bardziej niezrozumiały, że
      koszt produkcji tegoż był wyjątkowo niski (2 tys złotych z groszami ).Kto był w wojsku ten wie, że jest to bardzo groźna broń. Powodów klęski wrześniowej jest wiele, ale do głównych zaliczyłbym centralizację dowodzenia,
      priorytet zamówień w zakładach państwowych,słaby plan Z który nie dopracowano, słabość dowódców armii.
      Istnieją też inne powody, o których się milczy, W dywizjach piechoty latem 1939 roku wybuchały bunty.
      Zmobilizowani żołnierze z Kresów to głównie robotnicy sezonowi a lato to okres najlepszego zarobku.
      Tymczasem państwo na czas powołania do rezerwy wypłacało rodzinie ekwiwalent w wysokości ok 30 złotych
      miesięcznie.(pensja kaprala zawodowego bez rodziny to 150 złotych).
      I można by tak jeszcze długo……..Można by o czołgu 10 TP którego nie było a mógł być, można o Sumie
      którego gotowe elementy niszczono, bo PZL miał budować Jastrzębia, można o działku 20 mm którego
      było zbyt mało, bo przetarg wygrała firma nie posiadająca mocy produkcyjnej, o czołgach 7TP których
      w związku z chęcią zakupu Somua zaprzestano produkować, a później ciężko było wznowić produkcję
      bo wszystkiego brakowało, nawet płyt pancernych.A możliwości produkcyjne czołgów nie były małe,do 1938
      roku 10 sztuk miesięcznie, a od jesieni 1938 roku 15 sztuk przy pracy jednozmianowej….można policzyć od
      rozpoczęcia produkcji do wybuchu wojny. Nikt też nie pisze o tym ze czołg 7TP miał prototyp kadłuba
      spawanego co przyspieszało produkcję i zmniejszało masę czołgu.
      I tak krok po kroku zbliżaliśmy sie do przepaści, a we wrześniu 1939 roku zrobiliśmy duży krok do przodu.

  4. Płonczyński Odpowiedz

    Kolejne wypociny pisane na zamówienie specjalisty od ciekawostek (D. Kaliński) Może raczyłby Pan sprawdzić że większość najlepszego polskiego uzbrojenie od Ur-a przez czołgi Vickers po p.pan 37 mm wdrożono lub rozpoczęto wdrażać kiedy żył Piłsudski. Szkoda, że w szkole średniej przespał Pan lekcje o kryzysie gospodarczym. Niestety jak widać, powszechnie znana nienawiść szanownego Pana do Piłsudskiego, odbiera Panu możliwość racjonalnego myślenia

    • Jaworski Odpowiedz

      Dziękuję za ten komentarz, doprawdy obsesja na tle Piłsudskiego nie pozwala D.K. także zobaczyć szybkiego rozwoju polskiego lotnictwa od końca lat 20. Widać nasiąknął dobrze propagandą peerelu.

    • Anonim Odpowiedz

      Kompletna bzdura boforsy wprowadzono w 1936 roku a piłsudski doprowadził do drastycznego niedorozwoju broni pancernej i lotnictwa

      • Adi Odpowiedz

        Kompletną bzdurę to Ty kolego napisałeś. To właśnie za władzy marszałka rozpoczęto produkcję w Polsce broni pancernej i jej zakupy. Produkcja FT-17 – koniec lat dwudziestych, produkcja tankietek – pierwsza połowa lat trzydziestych, początek produkcji 7-TP – 1934/35 – wszystko za rządów marszałka. Konstrukcje samolotów Puławskiego to to za władzy marszałka (PZL P-7 produkcja w latach 1932-33, PZL P-11 prototyp w 1931, produkcja dla WP od 1934 r.). Ogółem za rządów marszałka polski przemysł wyprodukował więcej czołgów i samolotów niż za władzy Rydza. Pomijając zakupy wielu licencji (np. Browning, Schneider, Stockes Brand, Fiat, itp.) też za rządów marszałka, rozwijanie produkcji artylerii, rozpoczęcie produkcji samochodów. Rydz tylko kontynuował, a i to nie najlepiej. Takie fakty…

  5. tiktak Odpowiedz

    Na początku autor pisze że to Piłsudski nie chciał nowoczesnej armii a na końcu że mieliśmy taką armie na jaką nas było stać. To jak to w końcu było ?

  6. Than Odpowiedz

    Szanowny Pan „autor” raczy nas banialukami. Polska przedwojenna armia była skrojona i przygotowywana do konfliktu z przeciwnikiem na wschodzie. Doktryna Piłsudskiego nie przewidywała kompletnie wojny z Niemcami.Do tego zadania nadawała się znakomicie (oczywiście mówimy o defensywie). Z Niemcami mieliśmy bardzo dobre stosunki a Piłsudski przed śmiercią zwracał uwagę swoim następcom aby tego nie zepsuli i za żadne skarby nie dali się wciągnąć w sojusz wojskowy przeciwko Niemcom.
    Wiedza Szanownego Pana „autora” jest na poziomie szkoły średniej. Wystarczy taki fragment: „Należy jednak pamiętać, że posiadane okręty nie odzwierciedlały żadnej określonej koncepcji rozwoju naszej marynarki. Po prostu były one efektem środków finansowych przyznanych na ich budowę.” Proponuję doczytać jakie zadanie w razie konfliktu z ZSRR miały „Gryf” „Wilk” i „Ryś” „Wicher” i „Burza” i skąd takie częste ćwiczenia tych okrętów w Zatoce Fińskiej i na czym polegały. Wtedy może dotrze do Pana że ta niewielka flota była skrojona pod konkretny konflikt na konkretnym akwenie operacyjnym i z niezłym pomysłem taktycznym. Reszty nie chce mi się komentować.

    • Adi Odpowiedz

      Ogólnie się zgadzam, aczkolwiek nie do końca jest tak, że Marszałek nie brał w ogóle pod uwagę kierunku niemieckiego. Istotnie, dopóki istniała Republika Weimarska zagrożenie ze strony Niemiec było mało istotne, ale po 1933 to już inna bajka. Tyle, że był to już schyłek życia marszałka i niewiele zdążył zadziałać. Zresztą powiedział przed śmiercią znamienne słowa: „jak ja umrę, to ci moi durni generałowie wszystko rozpieprzą” (czy jakoś tak, piszę z pamięci) – prorocze stwierdzenie.

    • Czytam książki Odpowiedz

      DoThan napisał .Proponuję więcej nie pisać takich bzdur .Kompromitacja piszącego osobnika jest porażająca .Ignorant totalny pisze ,że doktryna Piłsudskiego nie przewidywała wojny z Niemcami ,to są urojenia osoby umiejącej pisać i nic ponad to.W 1921 roku zawarto sojusz obronny z Francją – tajna konwencja, przewidywała wystąpienie obu stron w wypadku mobilizacji niemieckiej, lub pogwałceniem przez Niemcy układu wersalskiego.Całość tego planu była aktualna do 1933 roku.W 1936 roku w następstwie tego planu Francuzi proponowali wspólną ofensywę wojsk sojuszniczych na Niemcy,której celem będzie ofensywa dla zniszczenia Niemiec.Plany te były zawierane za wiedzą i zgodą Piłsudskiego ale oczywiście – dotyczy to tego pierwszego okresu bo w 1936 roku już Piłsudski nie żył .

    • Czytam książki Odpowiedz

      Do Than napisał . Szanowny Panie , nie mogę napisać ,,wiedza” bo to słowo jest zdefiniowane i ma znaczenie ,ja napiszę pisze Pan pierdoły . W 1919 roku Niemcy – powstanie Reichswehry – głównym dowódcą zostaje generał Johannes von Seeckt. Generał był zdecydowanym przeciwnikiem samego istnienia II Rzeczypospolitej ,Polskę uważał za państwo satelickie .Generał Johannes von Seeckt -za głównych wrogów Niemiec uważał Francję i Polskę. W 1921 roku zawarto sojusz obronny z Francją (tajna konwencja przewidywała wystąpienie obu stron w wypadku mobilizacji niemieckiej lub pogwałcenie przez Niemcy układu wersalskiego) . Po zawarciu sojuszu Sztab Generalny opracował plany dotyczące działań zaczepnych o charakterze prewencyjnym .Plan ,,Prusy Wschodnie”,plan ,,Bałtyk” , plan ,,Sląsk” . Marszałek Foch chciał narzucić swój plan obustronnej ofensywy po najkrótszych liniach prowadzących na Berlin.Strona Polska ustaliła, że wojsko Polskie przeprowadzi działania najpierw w planie ,,Prusy Wschodnie ”a następnie zaatakuje Berlin. Zaistniała rozbieżność dotycząca koncepcji ataku .Plan był aktualny do 1933 roku. Niemcy nie pogodziły się z ustaleniami Traktatu Wersalskiego – nie uznawali granicy z Polską – TO PAN O TYM NIE WIE .Cały czas miały miejsce wrogie akcje przeciwko Polsce (w tracie plebiscytów,prześladowanie mniejszości polskiej ,niszczenie skrzynek pocztowych w Gdańsku, osłabianie polskiej waluty) WOJNA CELNA Z POLSKĄ. Piłsudski po dojściu Hitlera do władzy łudził się, że Hitler zmieni swój stosunek do Polski bo nie jest ,,Junkrem” i Prusakiem . 26 stycznia 1934 roku podpisano Deklarację o nie agresji .Deklaracja miała obowiązywać 10 lat -( Hitler w 1939 roku ją wypowiedział). Dla Hitlera pakt był bardziej pożądany jak dla Polski ,przełamał izolację III Rzeszy ,osłabiał sojusz francusko – polski. Polska zyskiwała w wyniku podpisania paktu ,pewną normalizację stosunków ,ograniczenie propagandy anty polskiej,uspokojenie w relacjach z Gdańskiem , zakończenie wojny celnej. Piłsudski był zadowolony z poprawy relacji z Niemcami ale powiedział ,że to nie jest na długo i co najwyżej może trwać najwyżej 4 lata. 12 kwietnia 1934 roku Józef Piłsudski polecił inspektorom armii i oficerom GISZU -oraz Beckowi i Szembekowi przygotować w ciągu miesiąca odpowiedż na pytanie, które z państw (Rosja czy Niemcy) jest większym zagrożeniem dla Polski .Większość ankietowanych wskazało, że Niemcy ale Piłsudski uważał, że Związek Radziecki. Piłsudski się mylił . Z perspektywy półwiecza stwierdzić można, że Piłsudski niewiele się pomylił w ocenie perspektyw stosunków polsko – niemieckich (termin normalizacji relacji z Niemcami okres 4 lat). Nie rozumiał złowieszczej istoty hitleryzmu i łudził się, że niepruskie pochodzenie ekipy kierowniczej III Rzeszy ,ma istotne znaczenie dla poprawy relacji z Polską. Piszę tu- to jest takie minimum – jeszcze raz minimum z relacji Polski z Niemcami.

  7. XXI Odpowiedz

    Koszty administracyjne pensje ,toż to obraz współczesnej polskiej armii … Szroty wycofane ze stanów wojskowych tzw. sojuszników kupowane za grube fundusze zakłady lotnicze w obcych rękach,…

  8. Telamon Odpowiedz

    Ja jedynie rzuciłem okiem. Pobieżnie przejrzałem… i od razu uderzył mnie błąd.
    Renaulty R35 oczywiście walczyły podczas kampanii wrześniowej. Nawet ewakuowany do Rumunii i Węgier batalion pancerny miał swój mały epizod bojowy. Poza tym z pojazdów pozostałych w koszarach stworzono Samodzielną Kompanie Czołgów R35 (oraz H38), która walczyła z RKKA i Wehrmachtem. Jej historię opisano w praktycznie każdej książce opisującej dzieje polskich R35 i H38.

  9. bkb2 Odpowiedz

    Następny lewacki smród zabiera się za pisanie historii walki Żołnierza Polskiego…We wszystkich szkołach technicznych w przedwojennej Polsce uczniowie byli zachęcani i brali często udział w kursach szybowcowych i samolotowych mimo że trzeba było za to częściowo zapłacić…. Szkoły utrzymywały stały kontakt z wojskiem i szybko budowały zaplecze techniczne dla przyszłych zakładów zbrojeniowych…. Przed samą II WŚ gospodarka polski była blokowana gospodarczo celowo przez Niemcy i osłabiona kryzysem z lat 20- w świecie a w wojsku był taki niedobór wyposażenia że często miejscowa ludność zbierała pieniądze na stanowisko karabinów maszynowych i inne wyposażenie. Różnica jest taka że dzisiaj po 30 latach rządów postkomuny Polska jest w dużo gorszej sytuacji niż w jakiej była w 1939 po 20 latach wolności i to jeszcze z tak gigantycznymi wyzwaniami jak mniejszości Żydowska i Niemiecka która rządziła w wielu miastach w Polsce przedwojennej skupiając w swoich rękach handel i przemysł …..Ktoś kiedyś powiedział że „Ze Wschodu to nawet dobry wiatr nie wieje” czy nazwał Bolszewików, Sowietów, Rosjan – „Czerwoną Zarazą” Autor artykułu to właśnie przedstawiciel takiej Czerwonej Zarazy…….. Precz z lewakami oczerniającymi II Rzeczpospolitą …

    • Anonim Odpowiedz

      Następny od ubolewania nad naszym biednym losem. Ja słyszałem, że nawet takich w pieluchach wozili samolotami… I wytrzymali 2 tygodnie… Bohater z gilem w nosie.

    • Woltera Odpowiedz

      Przepisał to z komunistycznej broszurki propagandowej. Powinien tez napisać w Katyniu Niemcy wymordowali Polaków i byłby niezły komplecik

    • Realista Odpowiedz

      Do bkb2 .Do niekumatego osobnika płci męskiej .Autor napisał ten artykuł i przytacza przykład bibliografii z której korzystał .Jak wcześniej napisałem jesteś ignorantem , jest to określenie wielce pochlebne dla takiego delikwenta.Nieuku, przeczytaj te książki z których korzystał autor i wtedy będziesz wiedział jak była zacofana Armia Polska wobec Wehrmachtu .Podawane przykłady lepszej broni , przez znawców tu piszących są to znikome ilości i mają się nijak do przewagi technicznej Wehrmachtu . Nie mówiąc już o braku właściwej łączności (rozkazy docierały z opóżnieniem albo nie docierały). Armii brakowało często amunicji, padały rozkazy o oszczędnym gospodarowaniu, dużo mniejsza ponad 3 krotnie ilość dział, nie mówiąc o samolotach i czołgach.

  10. Kamil Odpowiedz

    Czołem, czy ktoś może polecić dobrą, obiektywną i nie skażoną PRLem, ani obecnym hurraoptymistycznym patriotyzmem książkę o wrześniu 1939 r.?

  11. Charlie Odpowiedz

    teraz też jest niewiele lepiej z WP.
    Mam nadzieję, że w przypadku „W” nasi sojusznicy z NATO w ciągu 24 h przyjdą nam z pomocą a nie jak w 1939 po prostu zdradzą.

  12. Anonim Odpowiedz

    Dariusz Kaliński. Dobrze napisane. Czasami nie zaszkodzi napisać prawdę o tamtych czasach. Niech dzisiejsi pseudo bohaterowie łykną nieco wiadomości jakich w szkołach nie uczą.

  13. Histpol Odpowiedz

    To że Polska Armia w 1939 roku nie była dobrze wyposażona to fakt. Okres zaborów przyczyniła się do zapaści technologicznej i przemysłowej. Nie zapominajmy że I Wojna Światowa toczyła się na terenie całej Polski. Zniszczenia można porównać do zniszczeń II-go wojennych. Wojna 1920 roku kolejny raz zrujnowała Polską gospodarkę. Tak wyniszczony kraj nie był w stanie w tak krótkim czasie wyposażyć swojej armii. Niemcy mieli przygotowane pole do militaryzacji, W czasie I WŚ były jedną z największych potęg militarnych. Traktat Wersalski okazał się tylko kawałkiem papieru.
    Pomimo słabego uzbrojenia, Polski żołnierz był jednym z najlepszych żołnierzy w Europie.
    Po zdobyciu Westerplatte Hitler miał powiedzieć – „gdybym miał takich żołnierzy jak Polacy, całą Europę zdobył bym bez większego problemu”

    • Anonim Odpowiedz

      > „gdybym miał takich żołnierzy jak Polacy, całą Europę zdobył bym bez większego problemu”

      Takie słowa miał wypowiadać też Patton, Napoleon i czort wie kto jeszcze.

      Zwykła ściema.

  14. r Odpowiedz

    ,,Przejściowy myśliwiec P. 11g „Kobuz”, następca „Karasia” PZL-46 „Sum”, czy nowoczesny samolot obserwacyjny LWS-3 „Mewa” pojawiły się DOPIERO W 1940 ROKU.”
    II RP wiecznie żywa? ;p ;p chyba AK nie miała samolotów bojowych, czy coś przeoczyłem? ;p

  15. Kimusz Odpowiedz

    Co do broni pancernej to nie tak proste, jak tu napisano. Niemieckie czołgi to głównie PzKpfw I czyli tankietki wielkości „malucha” z karabinami maszynowymi. Druga duża grupa to PzKpfw II z 20mm działem. Obie nawet się nie ocierały o możliwości polski czołgów z działami, głównie 7TP. Dorównywały PzKpfw III, ale ich było stosunkowo mało, a PzKpfw IV z krótką lufa to już rzadkość.

    Z TKS-ami też nie jest taka prosta ocena. Potrafiły być bardzo użytecznym uzbrojeniem, a chyba największy polski as pancerny II WŚ, Edmund Orlik, rozbił 7 wozów niemieckich w jednej walce w TKS z działkiem.

    Sprzęt jak sprzęt, ale głównie chodziło o sposób użycia.

    I jeszcze ciekawostka. Jeśli widzimy na zdjęciach i filmach niemieckie czołgi z pełnym grubym białym krzyżem, to oznacza, że to najpóźniej jesień 1939. Te krzyży były doskonałym punktem do celowania dla polskich artylerzystów. Niemcy zaczęli zamalowywać je żółtą farbą, a potem wprowadzili powszechnie znany krzyż belkowy.

  16. Woltera Odpowiedz

    „brakowało planów prowadzenia wojny czy nawet tak fundamentalnej rzeczy, jak aktualny plan mobilizacji rezerwistów”, a której to dywizji piechoty czy brygady kawalerii nie zmobilizowano??

    • Zouave Odpowiedz

      Jeśli chodzi o Ur to ciągle pokutują bajki o nieotrzymaniu na czas. W lipcu 1939 Minist3er Spraw Wojskowych nakazał przeszkolenie wybranych strzelców w obsłudze karabinów ppanc. Tych ludzi potem porozsyłano do macierzystych dywizji. Jedyne co można zarzucić to brak szkolenia dla dowódców plutonów strzeleckich i kawalerii. Z drugiej strony karabin Ur był dla Niemców kompletnym zaskoczeniem.

  17. Sztucernalemingi Odpowiedz

    Pan szanowny Autor chyba nie słyszał – jeśli chodzi o broń strzelecką – o karabinie samopowtarzalnym Maroszka. Miał on być przyjęty na uzbrojenie na początku lat czterdziestych. WP byłoby drugą armią na świecie, po USA, która miała całą broń strzelecką automatycznego działania. Dużym plusem karabinu samopowtarzalnego w stosunku do pistoletu maszynowego była większa oszczędność amunicji i lepsza celność w walkach na większe odległości.

  18. Tomek Odpowiedz

    Moim skromnym zdaniem utrzymywaliśmy w okresie międzywojennym zbyt liczną armię, która pochłaniała tzw. koszty wegetatywne czyli z polskiego na nasze tę liczbę chłopa trzeba było wyżywić, ubrać itp. itd. Co z tego, że się wydaje kupę kasy na takie koszty skoro nie starcza na nowoczesne uzbrojenie ? Polska armia z okresu międzywojennego przypomina mi trochę armię PRL, w której służyłem przez dwa lata. Dużo żołnierzy na stopie pokojowej tylko co z tego jeśli sprzęt „przedpotopowy” ? Co jest lepsze ? Utrzymywanie licznych „szwejów”, którzy głównie „sprzątają rejony” czy utrzymywanie „fachowców” ? Oczywiście sami „fachowcy” nie obronią kraju ale co nam by szkodziło żeby KAŻDY zdrowy młody człowiek przeszedł jakieś przeszkolenie wojskowe i zapoznał się z nowoczesną bronią ?

  19. JACEK Odpowiedz

    Przejściowy myśliwiec P. 11g „Kobuz”, następca „Karasia” PZL-46 „Sum”, czy nowoczesny samolot obserwacyjny LWS-3 „Mewa” pojawiły się dopiero w 1940 roku…… 1940 – bardzo rzetelnie.

  20. Mark222 Odpowiedz

    Kolejne wypociny za parę groszy…. autor podobno specjalista… Masa uogólnień i stwierdzeń, które pasują autorowi…Nic odkrywczego a parę groszy za artykulik wpadło :))

  21. Piotr Kornacki Odpowiedz

    nie piszcie bzdur ze pilsudski zostawil zle przygotowana armie w 1935 roku niemcy mieli ledwo 100 tys wojska by mozna bylo ich czapkami az do berlina pogonic dopiero sytuacja w 1938 roku po zajeciu czechoslowacji niemiecki przemysl zyskal
    co do wojny to nikt sie nie spodziewal ze rosja nas zaatakuje wiec sluszna byla koncepcja glowne sily wycofac za wisle i narew i czakac az sojusznicy nam pomoga i razem kontratakowac
    dzis dzieki archiwa niemieckim juz wiemy ze niemca po kampani wrzesniowej skonczyla by sie amunicja i paliwo a w wyniku blokad portow nie mogliby miec ropy wszystko zmienily dostawy z rosjii

    • Czytam książki Odpowiedz

      D Piotr Kornacki napisał.Do ,,znawcy tematu;” piszącego bzdury.Kompromitacja totalna osoby piszącej .Pisanie tych głupot powoduje, że inni czytający mogą bazować na tych idiotyzmach informacyjnych.W 1934 roku Reichswehra liczyła już 240 tysięcy żołnierzy ,była to świetnie wyszkolona armia zawodowa .W1936 roku już Wehrmacht ,powołane 2 roczniki do armii i stan liczebny wynosił 1 milion 200 tysięcy żołnierzy .Niemcy w razie ogłoszenia pełnej mobilizacji ,mogli zmobilizować do 13 milionów żołnierzy (z czego 5 milionów w ciągu 48 godzin). Odnośnie powołania tak dużej ilości osób przeszkolonych w Niemczech , po zakończeniu I-Wojny Światowej na terenie Niemiec istniały cały czas różnego rodzaju organizacje paramilitarne ,na początku były to Freikopsy, a po rozwiązaniu inne tego typu.A informacje dotyczące amunicji (dane z archiwów – zapytam jakich ) .To Polakom brakowało amunicji ,były stosowane zalecenia o oszczędnym strzelaniu .Polskie zapasy amunicji wynosiły teoretycznie zapas 2 miesięczny, ale w przypadku intensywnych bitew kilkudniowych to wystarczyłoby amunicji na 2 większe bitwy.Dane podane przez Generała Millera – odpowiedzialny za uzbrojenie i zaopatrzenie Wojska Polskiego w 1939 roku.Wg danych wywiadu- Niemcy posiadali zasób amunicji – do dział lekkich 16 milionów 100 tysięcy pocisków .Nie jest znany zasób amunicji do dział ciężkich, ale zasób amunicji do kbi broni maszynowej piechoty ,miał wynosić 6 miliardów 924 miliony pocisków.

    • Adi Odpowiedz

      Tak, nie ma się co dziwić, wystarczy trochę wiedzy. Polskie myśliwce były wolniejsze nie tylko od niemieckich bombowców, ale i nawet naszych własnych.
      Typ samolotu prędkość maks.
      myśl. PZL P-7 327 km/h
      myśl. PZL P-11c 375 km/h
      bomb. PZL 37-B Łoś 445 km/h
      bomb, Dornier Do-17 355-457 km/h (zależnie od wersji)
      bomb. Heinkel H-111 440 km/h

  22. Adi Odpowiedz

    Szanowny Panie Autorze,

    Pańskie stwierdzenia niestety nie ostają się w prawdzie po zderzeniu z faktami. Chodzi mi o: „Zmarły w 1935 roku Józef Piłsudski, […] Skutkowało to nie tylko kiepskim wyposażeniem wojska w czołgi i samoloty, ale i w sprzęt przeznaczony do ich zwalczania” – o czym już wielu tu napisało. Przytoczmy więc gołe fakty:

    1. Unifikacja broni strzeleckiej indywidualnej – za życia Marszałka

    2. Unifikacja broni maszynowej i zespołowej – za życie Marszałka, w tym:
    – rkm wz 28,
    – ckm wz 30
    – moździerz wz 35
    – granatnik wz 36 (przedtem wz 31) – prace od 1927 roku (sic!)

    3. Broń ppanc:
    – armata ppanc. wz 25 firmy Pocisk – historia ciągnąca się od połowy lat 20-tych (jeszcze przed zamachem majowym) – przez cały okres rządów Marszałka poszukiwano odpowiedniego działka ppanc. O projektach IBMU (40 mm) czy zakładów w Starachowicach (55 mm) nie wspominając…
    – wz 36 Bofors – słynna armata ppan., zasługi za jej pozyskanie przypisywane są powszechnie Rydzowi – cóż, znów w zderzeniu z faktami ma się to nijak; Otóż po raz pierwszy na rozmowy do Boforsa pojechała polska delegacja w… kwietniu 1935 roku, a więc na miesiąc przed śmiercią Piłsudskiego!!!
    – karabin ppanc wz 35 – w 1935 rozpoczęto produkcję, ale zaprojektowano go wcześniej, pomysł powstał za rządów Marszałka po słynnym referacie ppłk Felsztyna z 1931 roku (sporządzonym na polecenie Marszałka).

    4. Samoloty – już tu komentowałem, praktycznie wszystkie nasze samoloty wojskowe, które wzięły udział w wojnie (PZL P-7, PZL P-11, Karasie, Łosie, erwudziaki, lubliny) były albo skonstruowane i wyprodukowane za życia Marszałka, albo zaprojektowane, albo rozpoczęto ich produkcję, albo prace projektowe. Nawet prace nad nieszczęsną Czaplą (RWD-14) rozpoczęto w 1934. Żaden z projektów powstałych czy realizowanych za rządów Śmigłego nie zmaterializował się – prace nad słynnym Łosiem rozpoczęły się też jeszcze w 1934 roku! Śmigły w dziedzinie lotnictwa nie osiągnął praktycznie nic – dokończył produkcję „puławszczaków” i Karasi, wyprodukował kilkadziesiąt Łosi (i to z bólem) i wszystko.

    5. Artyleria – pokrótce: to za rządów Piłsudskiego zakupiono licencje na produkcję haubic 100 mm (1928), armat 105 mm (1930) oraz haubic 155 mm (marzec 1935). Działa też kupowano za granicą, a potem produkowano w Polsce. Co za pech, wszystko za rządów tego „nieudolnego” Piłsudskiego ;)

    6. Czołgi: TK-3 oraz TKS, łącznie 580 sztuk, wszystkie wyprodukowano do 1935 roku. 7-TP – pierwsze zamówienie z marca 1935 roku na 22 czołgi, projekt powstał za rządów Marszałka. Daje to łącznie ok. 600 czołgów wyprodukowanych przez Piłsudskiego plus 38 zakupionych w GB Vickersów. Versus ok. 100 7-TP wyprodukowanych przez Rydza plus 50 R-35 kupionych we Francji (posiadającego lepsze możliwości produkcyjne i finansowe niż jego poprzednik).

    Mógłbym wymieniać dalej. Gdyby rzeczywiście było tak, jak Pan napisał (czyli, że Piłsudski wszystko zaniedbał), to Rydz-Śmigły ze swoimi „osiągnięciami” w 1939 dysponowałby starymi Potezami z lat dwudziestych, wojsko miałoby mozaikę sprzętu strzeleckiego i artyleryjskiego, a jedynymi czołgami byłyby Reanult FT-17. A przecież tak nie było… Wszystko co produkowano po śmierci Piłsudskiego „wymyślono” jeszcze za jego rządów. To w 9134 roku powstało Biuro Badań Technicznych Broni Pancernych. Proszę sobie porównać ile samolotów i czołgów zyskało WP za Piłsudskiego, a ile potem. Jak dzień do nocy…

    Szanowny Panie Autorze, proponuję przy pisaniu mniej kierować się emocjonalnym poglądem, a bardziej opierać się na gołych faktach. Będzie bardziej zdrowo i nie napisze Pan rzeczy nieprawdziwych ;)

    Pozdrawiam!

  23. Sylwek Odpowiedz

    Wszyscy wypowiadający się maja po trosze racje.Ja mam tez swoja teorie.. Myślę ze Polscy żołnierze, ci szeregowi i oficerowie nie walczyli z pełną determinacja.Powodem była wiara ze zachód wkroczy do akcji i wygra za nas wojnę. Po co wiec walczyć i umierać na darmo..To podświadome działanie samozachowawcze. Gdyby nie wiara w to ze zachód będzie tłukł Niemców i bronił naszych domów to determinacja w obronie kraju była by dożo większa .Przykład Wizny i wielu innych odcinków frontu gdzie nie koniecznie Polscy Żołnierze wykazali się chęcią obrony do końca..Inny przykład to obrona prowadzona przez pułkownika Dąbka. On zdawał sobie sprawę ze będziemy walczyli sami.I efekt był taki ze Obrona Wybrzeża walczyła niemal do ostatniego żołnierza .Mowi się o niesamowitym Bohaterstwie i heroicznej podstawie Polskiego Żołnierza na wszystkich polach bitwy we wrześniu. Czyżby? Proszę przeanalizować choć by epizody z bitwy nad Bzura gdzie mając przewagę ilościową i zaskoczenia dostawaliśmy baty atakując zaskoczonych Niemców. Nie schowanych w okopach .Nie znających terenu i nie walczących w obronie swoich domów i rodzin.O nie nie .Niemcy nie byli odważniejsi od naszych.Oni walczyli o życie. A my nie musieliśmy jeszcze umierać bo Francuzi rusza i i tak Niemców pogonią ..Podsumowując: Gdyby nie sojusz z Francja i Anglia prawdopodobniej wojny byśmy nie wygrali ale nie ponieśli byśmy takiej klęski jaka ponieśliśmy .Polski żołnierz bil by się o każdy kamień o każdy krzaczek na Polskiej ziemi a nie cofał się pod byle jakim pretekstem.Polski żołnierz dopiero po klęsce wrześniowej pokazał jak Polak potrafi walczyć i umierać.
    Przepraszam tych którzy poczuli się urażeni tymi moimi przemyśleniami .Z pozdro Sylwek

Odpowiedz na „TomekAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.