Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Jak bardzo zacofana była we wrześniu 1939 roku polska armia?  

Czy Wojsko Polskie naprawdę było w 1939 roku aż tak przestarzałe?

fot.FORTEPAN / Berkó Pál/CC BY-SA 3.0 Czy Wojsko Polskie naprawdę było w 1939 roku aż tak przestarzałe?

W 1939 roku walcząca w obronie kraju polska armia poniosła sromotną klęskę. Przez lata utrzymywano, że jedną głównych przyczyn porażki, oprócz przewagi liczebnej przeciwnika, było jej techniczne zacofanie. Czy rzeczywiście Wojsko Polskie było u progu II wojny światowej tak beznadziejnie przestarzałe? 

Zmarły w 1935 roku Józef Piłsudski, który po przewrocie majowym miał decydujący wpływ na rozwój, organizację i doktrynę polskiej armii, pozostawił swoim następcom siły zbrojne w fatalnej kondycji. Wynikało to z jego konserwatyzmu w pojmowaniu przyszłej wojny oraz zaledwie amatorskiego przygotowania wojskowego. Marszałek lekceważył nowoczesne środki walki: broń pancerną i lotnictwo. Skutkowało to nie tylko kiepskim wyposażeniem wojska w czołgi i samoloty, ale i w sprzęt przeznaczony do ich zwalczania.

Trzeba podkreślić, że armii wciąż brakowało przy tym pieniędzy na nowe projekty i sprzęt, mimo że na wydatki wojskowe przeznaczano około 35-38% budżetu państwa. Nawet połowę otrzymanych środków pochłaniały jednak pensje, utrzymanie wojska i koszty administracyjne. Niestety także wyszkolenie żołnierzy pozostawiało wiele do życzenia. Co gorsza, system dowodzenia był przestarzały, brakowało planów prowadzenia wojny czy nawet tak fundamentalnej rzeczy, jak aktualny plan mobilizacji rezerwistów.

Następca marszałka Piłsudskiego na stanowisku Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych – generał, a później marszałek Edward Śmigły-Rydz -świetnie orientował się w tych trapiących polską armię bolączkach. Już w 1936 roku przyjęto plan modernizacji, zakładający zrównanie potencjału Polski z siłami zbrojnymi Francji i Niemiec do 1942 roku.

Wyposażenie armii w nowoczesną broń zaplanowano głównie w oparciu o krajowe zakłady, zbudowane między innymi w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego. Pod wpływem zaostrzającej się sytuacji międzynarodowej podjęto również kroki w celu uzyskania pożyczek od sojuszników: Francji i Wielkiej Brytanii. Mimo tych posunięć Polska nie była jednak w stanie dotrzymać kroku Niemcom i Związkowi Sowieckiemu, które przystąpiły do gwałtownego rozwoju swoich sił zbrojnych.

W czasach Marszałka Piłsudskiego niewiele inwestowano w broń przeciwpancerną i przeciwlotniczą. Na zdjęciu działko przeciwpancerne we wrześniu 1939 roku.

fot.domena publiczna W czasach Marszałka Piłsudskiego niewiele inwestowano w broń przeciwpancerną i przeciwlotniczą. Na zdjęciu działko przeciwpancerne we wrześniu 1939 roku.

Piechota, ta szara piechota….

Do chwili wybuchu wojny naszym wojskowym decydentom udało się gruntownie przezbroić formacje piechoty i artylerii, nadrabiając zaniedbania poprzednich lat w dziedzinie broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej. Dywizje piechoty otrzymały po trzy kompanie (27 sztuk) doskonałych dział przeciwpancernych 37 mm wz. 36, budowanych na licencji szwedzkiego Boforsa, oraz 92 sztuki karabinów przeciwpancernych wz. 35 Ur rodzimej konstrukcji. Choć przesadna dbałość o tajemnicę wojskową spowodowała, że te ostatnie nie trafiły do rąk wielu polskich żołnierzy na czas, nowoczesna broń i tak zadała ostatecznie Niemcom spore straty.

Co ważne, jeśli chodzi o uzbrojenie indywidualne, nie było istotnych dysproporcji między polskimi żołnierzami i ich konkurentami. Nasze i niemieckie drużyny strzeleckie miały równą wartość bojową. Podobnie było na szczeblu plutonu i kompanii, przy czym Polacy dysponowali świetnym granatnikiem wz. 36, który przewyższał analogiczną konstrukcję przeciwnika.

Komentarze (25)

  1. zxc Odpowiedz

    Pruszyński dopatruje się nawet zapóźnienia naszej armii w przegranej wojnie z 1920r. Dzicz zwana Armią Konną Budionnego napędziła naszym legionowym strategom takiego boja, że później forsowali formowanie brygad kawalerii zamiast jednostek zmotoryzowanych.

    • Anonim Odpowiedz

      Eterowe jednostki kawalerii stanowiły mobilne zabezpieczenie na czas mobilizacji i rozwinięcia zasadniczych jednostek piechoty. Forsowanie jednostek zmotoryzowanych w kraju, gdzie nie było dróg, a wręcz niewiele osób potrafiło prowadzić samochody było bardzo trudne i wymagało poważnej modernizacji całego państwa i jego infrastruktury. Nie wystarczyło kupić 10 000 ciężarówek, trzeba je było zaopatrywać w paliwo, serwisować, zapewnić cała logistykę, garaże, części zamienne. Na dodatek nie było gdzie tymi ciężarówkami jeździć…

      • Anonim Odpowiedz

        dokładnie spójrz na niemców podczas Barbarossy. Także nadal mieli jednostki kawalerii które w terenach bez dróg sprawdzały się znakomicie a w błocku jako jedyne zachowywały mobilność.

  2. Takeha Odpowiedz

    W artykule nie poruszono jednej kwestii: łaczności, a na tym polu byliśmy naprawdę zacofani. W zasadzie po rozpoczęciu działań wojennych Sztab Generalny utracił łączność z wojskami a Rydz-Śmigły upierał się przy zcentralizowanym dowodzeniu, co powodowało że często jednostki Polskie, mimo niekorzystnej sytuacji, oczekiwały na rozkazy, pozwalając się Niemcom obchodzić. Jeśli łączność na linii Sztab-Armie była bardzo zła, na niższych szczeblach nie było lepiej. Nawet dowódcy dywizji „orientacyjnie” tylko wiedzieli gdzie są ich jednostki. Co ciekawe, wyposażenie radiowe polskiej Armii na szczeblu pułku dywizji nie było złe, ale nie było procedur i zasad jego wykorzystania i nie umiano w sposób właściwy z nich korzystać.
    Zasadniczym problemem Polskiej Armii było dowodzenie. W 1939 Wojsko Polskie było rozpaczliwie źle dowodzone. Z Dowódców Armii którzy się naprawdę sprawdzili to można wymienić chyba wyłącznie Szylinga, a Wódz Naczelny z uporem maniaka opierał się na „geniuszach” typu Dąb-Biernacki i Fabrycy. Na pocieszenie zostaje fakt że znacznie lepiej wyposażeni Francuzi w zasadzie bronili się podobnie długo, z tego samego powodu – tragiczny poziom dowodzenia

  3. brunio Odpowiedz

    Zamiast inwestować francuską pożyczkę w COP to można było na szybko uzbroić kilka dywizji w nowoczesną broń, tylko że decydeńci myśleli zbyt dalekowzrocznie. COP miał osiągnąć pełną wartość produkcyjną w 1940 jesienią, a tak gotowe fabryki dostał Hitler.

  4. Płonczyński Odpowiedz

    Kolejne wypociny pisane na zamówienie specjalisty od ciekawostek (D. Kaliński) Może raczyłby Pan sprawdzić że większość najlepszego polskiego uzbrojenie od Ur-a przez czołgi Vickers po p.pan 37 mm wdrożono lub rozpoczęto wdrażać kiedy żył Piłsudski. Szkoda, że w szkole średniej przespał Pan lekcje o kryzysie gospodarczym. Niestety jak widać, powszechnie znana nienawiść szanownego Pana do Piłsudskiego, odbiera Panu możliwość racjonalnego myślenia

    • Jaworski Odpowiedz

      Dziękuję za ten komentarz, doprawdy obsesja na tle Piłsudskiego nie pozwala D.K. także zobaczyć szybkiego rozwoju polskiego lotnictwa od końca lat 20. Widać nasiąknął dobrze propagandą peerelu.

    • Anonim Odpowiedz

      Kompletna bzdura boforsy wprowadzono w 1936 roku a piłsudski doprowadził do drastycznego niedorozwoju broni pancernej i lotnictwa

  5. tiktak Odpowiedz

    Na początku autor pisze że to Piłsudski nie chciał nowoczesnej armii a na końcu że mieliśmy taką armie na jaką nas było stać. To jak to w końcu było ?

  6. Than Odpowiedz

    Szanowny Pan „autor” raczy nas banialukami. Polska przedwojenna armia była skrojona i przygotowywana do konfliktu z przeciwnikiem na wschodzie. Doktryna Piłsudskiego nie przewidywała kompletnie wojny z Niemcami.Do tego zadania nadawała się znakomicie (oczywiście mówimy o defensywie). Z Niemcami mieliśmy bardzo dobre stosunki a Piłsudski przed śmiercią zwracał uwagę swoim następcom aby tego nie zepsuli i za żadne skarby nie dali się wciągnąć w sojusz wojskowy przeciwko Niemcom.
    Wiedza Szanownego Pana „autora” jest na poziomie szkoły średniej. Wystarczy taki fragment: „Należy jednak pamiętać, że posiadane okręty nie odzwierciedlały żadnej określonej koncepcji rozwoju naszej marynarki. Po prostu były one efektem środków finansowych przyznanych na ich budowę.” Proponuję doczytać jakie zadanie w razie konfliktu z ZSRR miały „Gryf” „Wilk” i „Ryś” „Wicher” i „Burza” i skąd takie częste ćwiczenia tych okrętów w Zatoce Fińskiej i na czym polegały. Wtedy może dotrze do Pana że ta niewielka flota była skrojona pod konkretny konflikt na konkretnym akwenie operacyjnym i z niezłym pomysłem taktycznym. Reszty nie chce mi się komentować.

  7. XXI Odpowiedz

    Koszty administracyjne pensje ,toż to obraz współczesnej polskiej armii … Szroty wycofane ze stanów wojskowych tzw. sojuszników kupowane za grube fundusze zakłady lotnicze w obcych rękach,…

  8. Telamon Odpowiedz

    Ja jedynie rzuciłem okiem. Pobieżnie przejrzałem… i od razu uderzył mnie błąd.
    Renaulty R35 oczywiście walczyły podczas kampanii wrześniowej. Nawet ewakuowany do Rumunii i Węgier batalion pancerny miał swój mały epizod bojowy. Poza tym z pojazdów pozostałych w koszarach stworzono Samodzielną Kompanie Czołgów R35 (oraz H38), która walczyła z RKKA i Wehrmachtem. Jej historię opisano w praktycznie każdej książce opisującej dzieje polskich R35 i H38.

  9. bkb2 Odpowiedz

    Następny lewacki smród zabiera się za pisanie historii walki Żołnierza Polskiego…We wszystkich szkołach technicznych w przedwojennej Polsce uczniowie byli zachęcani i brali często udział w kursach szybowcowych i samolotowych mimo że trzeba było za to częściowo zapłacić…. Szkoły utrzymywały stały kontakt z wojskiem i szybko budowały zaplecze techniczne dla przyszłych zakładów zbrojeniowych…. Przed samą II WŚ gospodarka polski była blokowana gospodarczo celowo przez Niemcy i osłabiona kryzysem z lat 20- w świecie a w wojsku był taki niedobór wyposażenia że często miejscowa ludność zbierała pieniądze na stanowisko karabinów maszynowych i inne wyposażenie. Różnica jest taka że dzisiaj po 30 latach rządów postkomuny Polska jest w dużo gorszej sytuacji niż w jakiej była w 1939 po 20 latach wolności i to jeszcze z tak gigantycznymi wyzwaniami jak mniejszości Żydowska i Niemiecka która rządziła w wielu miastach w Polsce przedwojennej skupiając w swoich rękach handel i przemysł …..Ktoś kiedyś powiedział że „Ze Wschodu to nawet dobry wiatr nie wieje” czy nazwał Bolszewików, Sowietów, Rosjan – „Czerwoną Zarazą” Autor artykułu to właśnie przedstawiciel takiej Czerwonej Zarazy…….. Precz z lewakami oczerniającymi II Rzeczpospolitą …

    • Anonim Odpowiedz

      Następny od ubolewania nad naszym biednym losem. Ja słyszałem, że nawet takich w pieluchach wozili samolotami… I wytrzymali 2 tygodnie… Bohater z gilem w nosie.

    • Woltera Odpowiedz

      Przepisał to z komunistycznej broszurki propagandowej. Powinien tez napisać w Katyniu Niemcy wymordowali Polaków i byłby niezły komplecik

  10. Kamil Odpowiedz

    Czołem, czy ktoś może polecić dobrą, obiektywną i nie skażoną PRLem, ani obecnym hurraoptymistycznym patriotyzmem książkę o wrześniu 1939 r.?

  11. Charlie Odpowiedz

    teraz też jest niewiele lepiej z WP.
    Mam nadzieję, że w przypadku „W” nasi sojusznicy z NATO w ciągu 24 h przyjdą nam z pomocą a nie jak w 1939 po prostu zdradzą.

  12. Anonim Odpowiedz

    Dariusz Kaliński. Dobrze napisane. Czasami nie zaszkodzi napisać prawdę o tamtych czasach. Niech dzisiejsi pseudo bohaterowie łykną nieco wiadomości jakich w szkołach nie uczą.

  13. Histpol Odpowiedz

    To że Polska Armia w 1939 roku nie była dobrze wyposażona to fakt. Okres zaborów przyczyniła się do zapaści technologicznej i przemysłowej. Nie zapominajmy że I Wojna Światowa toczyła się na terenie całej Polski. Zniszczenia można porównać do zniszczeń II-go wojennych. Wojna 1920 roku kolejny raz zrujnowała Polską gospodarkę. Tak wyniszczony kraj nie był w stanie w tak krótkim czasie wyposażyć swojej armii. Niemcy mieli przygotowane pole do militaryzacji, W czasie I WŚ były jedną z największych potęg militarnych. Traktat Wersalski okazał się tylko kawałkiem papieru.
    Pomimo słabego uzbrojenia, Polski żołnierz był jednym z najlepszych żołnierzy w Europie.
    Po zdobyciu Westerplatte Hitler miał powiedzieć – „gdybym miał takich żołnierzy jak Polacy, całą Europę zdobył bym bez większego problemu”

    • Anonim Odpowiedz

      > „gdybym miał takich żołnierzy jak Polacy, całą Europę zdobył bym bez większego problemu”

      Takie słowa miał wypowiadać też Patton, Napoleon i czort wie kto jeszcze.

      Zwykła ściema.

  14. r Odpowiedz

    ,,Przejściowy myśliwiec P. 11g „Kobuz”, następca „Karasia” PZL-46 „Sum”, czy nowoczesny samolot obserwacyjny LWS-3 „Mewa” pojawiły się DOPIERO W 1940 ROKU.”
    II RP wiecznie żywa? ;p ;p chyba AK nie miała samolotów bojowych, czy coś przeoczyłem? ;p

  15. Kimusz Odpowiedz

    Co do broni pancernej to nie tak proste, jak tu napisano. Niemieckie czołgi to głównie PzKpfw I czyli tankietki wielkości „malucha” z karabinami maszynowymi. Druga duża grupa to PzKpfw II z 20mm działem. Obie nawet się nie ocierały o możliwości polski czołgów z działami, głównie 7TP. Dorównywały PzKpfw III, ale ich było stosunkowo mało, a PzKpfw IV z krótką lufa to już rzadkość.

    Z TKS-ami też nie jest taka prosta ocena. Potrafiły być bardzo użytecznym uzbrojeniem, a chyba największy polski as pancerny II WŚ, Edmund Orlik, rozbił 7 wozów niemieckich w jednej walce w TKS z działkiem.

    Sprzęt jak sprzęt, ale głównie chodziło o sposób użycia.

    I jeszcze ciekawostka. Jeśli widzimy na zdjęciach i filmach niemieckie czołgi z pełnym grubym białym krzyżem, to oznacza, że to najpóźniej jesień 1939. Te krzyży były doskonałym punktem do celowania dla polskich artylerzystów. Niemcy zaczęli zamalowywać je żółtą farbą, a potem wprowadzili powszechnie znany krzyż belkowy.

  16. Woltera Odpowiedz

    „brakowało planów prowadzenia wojny czy nawet tak fundamentalnej rzeczy, jak aktualny plan mobilizacji rezerwistów”, a której to dywizji piechoty czy brygady kawalerii nie zmobilizowano??

Odpowiedz na „tiktakAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.