Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Recenzja książki „Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach” (Roger Moorhouse)

Jeśli wydaje Ci się, że o Trzeciej Rzeszy napisano już wszystko, pora zrewidować ten pogląd. Historię Hitlera i jego koszmarnego planu prezentowano na wiele sposobów, ale jak się okazuje, historykom wciąż nie brak pomysłów, jak zaciekawić czytelnika.

Mając na półce kilkanaście lub kilkadziesiąt pozycji dotyczących II wojny światowej można słusznie obawiać się, że każdy zakupiony wolumin o tej tematyce powtórzy to, co już doskonale znane. Dziś te obawy możecie na chwilę porzucić – oto pojawiła się na rynku wydawniczym perełka opowiadająca o czasach Trzeciej Rzeszy.

Roger Moorhouse to autor, który przez lata tworzył książki wspólnie ze swoim profesorem, Normanem Daviesem, a teraz działa z wielkim powodzeniem samodzielnie. Jego najnowsza książka, „Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach” właśnie ukazała się nakładem Instytutu Wydawniczego Znak, który jest jedynym wydawcą pozycji tego historyka w Polsce. I nagle okazało się, że można jeszcze znaleźć sposób, by znający temat czytelnik się nie rozczarował, a wręcz nie mógł się oderwać od kolejnych stron!

Jednym z wielkich plusów najnowszej propozycji Moorhouse’a jest to, że autor sięgnął po przedmioty z przeróżnych kategorii. Książka będzie idealna między innymi dla osób interesujących się samym Führerem i osobami, które były z nim związane. Znajdziemy w niej choćby opis palety malarskiej Hitlera czy puzderka na szminkę, które było własnością Ewy Braun. Jak łatwo się domyślić, historyk nie tylko dokładnie omawia przedmioty, ale też dba o to, by umiejscowić je w życiu właścicieli.

Pasjonaci dawnej rzeczywistości czytając ten niezwykły przewodnik szybko zauważą, że w państwie Führera nośnikiem ideologii było wszystko – od samochodów konkretnej marki, przez muzykę, aż po zdjęcia z aparatu Leica. Nie brakuje u Moorhouse’a także bardziej oczywistych elementów indoktrynacji, takich jak plakaty wyborcze albo reżimowe gazety. Coś dla siebie znajdą i wielbiciele bardziej militarnej strony konfliktów zbrojnych. Wiele miejsca poświęcono umundurowaniu, odznaczeniom i broni.

reklama

W państwie Führera nośnikiem ideologii było wszystko.

fot.Ferdinand Vitzethum/domena publiczna W państwie Führera nośnikiem ideologii było wszystko.

Autor opisał nawet tak zwane jerrycans – stalowe kanistry o klasycznym już dziś dla nas kształcie, które zostały zaprojektowane przez inżyniera Vinzenza Grünvogela na zorganizowany przez Hitlera konkurs. Ten pojemnik na paliwo jest dziś powielany na całym świecie, stoi także w wielu polskich garażach. W czasie wojny był zaś… cennym łupem. Wszystko dlatego, że niemieckie kanistry były znacznie solidniejsze od tych wykonywanych na przykład na Wyspach Brytyjskich.

Każdy przedmiot stanowi pretekst do rozwinięcia dłuższego wątku. Rozdział prezentujący banknot z czasów hiperinflacji wyjaśnia oczywiście, jakie było główne zarzewie II wojny. Opowieść o niepozornym radiu Volksempfänger pokazuje, że nie bez powodu miało ono przystępną cenę. Państwo zrobiło wszystko, by na to narzędzie propagandy było stać każdą rodzinę. Opis talerza z namalowanym widokiem na Berghof płynnie przechodzi w historię samej rezydencji.

reklama

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.