Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Stalin był w „70% dobry i w 30% zły”. Jak Mao ocenił krytykę kultu Stalina i nowy kurs Związku Radzieckiego?

Atak Chruszczowa na Stalina postawił Mao w trudnej sytuacji.

fot.domena publiczna Atak Chruszczowa na Stalina postawił Mao w trudnej sytuacji.

Mao nie zawsze zgadzał się ze Stalinem. W sprawach dotyczących własnego kraju rzadko słuchał jego rad. Jednak kiedy w październiku 1956 roku Chruszczow wystąpił z krytyką zmarłego przywódcy ZSRR, Przewodniczący uznał, że sprawy zaszły za daleko.

Atak Chruszczowa na Stalina postawił Mao w trudnej sytuacji. Chiny uzależniły się ekonomicznie od Związku Radzieckiego. Jeśli Mao miał realizować swoje wizje, potrzebował jak najwięcej rubli. Dlatego postanowił reagować ostrożnie. Kierownictwo partii spotykało się na licznych zebraniach, na których Mao i inni towarzysze dzielili się swoimi przemyśleniami.

„Wielki marksista-leninista”

Dyskusje zostały zawarte we wstępniaku, który Mao napisał osobiście dla „Dziennika Ludowego”. Częściowo zgodził się z krytyką wygłoszoną przez Chruszczowa. Stalin popełnił poważne błędy, promując kult własnej osoby oraz zbyt surowo traktując politycznych odszczepieńców. Źle traktował także chłopów, nie wykazał się należytą ostrożnością w stosunku do nazistowskiego zagrożenia, a także dawał przywódcom partii komunistycznych w innych krajach „złe rady”.

Ale, dodawał Mao, „niektórzy ludzie” twierdzą, że Stalin mylił się we wszystkim. A takie twierdzenia są sprzeczne z „faktami”: „Stalin był wielkim marksistą-leninistą. Jednocześnie jako marksista-leninista popełnił poważne błędy, których nie rozumiał”. Mao z pewnością oceniał Stalina bardziej pozytywnie niż Chruszczow. I nie omieszkał przekazać swojej opinii kierownictwu Związku Radzieckiego.

Mao spotkał się ze Stalinem po raz pierwszy w 1949 roku. Brał udział w ceremonii 70. urodzin przywódcy ZSRR. Zdjęcie z książki „Mao. Cesarstwo cierpienia”.

fot.materiały prasowe Mao spotkał się ze Stalinem po raz pierwszy w 1949 roku. Brał udział w ceremonii 70. urodzin przywódcy ZSRR. Zdjęcie z książki „Mao. Cesarstwo cierpienia”.

W następnych tygodniach sowiecki ambasador w Pekinie Pawieł Judin był ciągle wzywany na dywanik do Zhongnanhai. „Sowieccy towarzysze – mówił Mao – powinni pamiętać, że pod przywództwem Stalina «obóz socjalistyczny» powiększył się z dwustu tysięcy do dziewięciu milionów ludzi. Czy to nie jest sukces? Czy te liczby nie dowodzą, że Stalin był wielkim marksistą oraz dobrym i szczerym rewolucjonistą?”. Według Mao Stalin był w „siedemdziesięciu procentach dobry i w trzydziestu procentach zły”.

Wiosną 1956 roku Mao rządził już od sześciu lat. Wielu kolegów z biura politycznego chciało ograniczyć jego władzę. Ale jak to zrobić? Był nadal w dobrej formie i żeby pokazać swoją siłę, pływał w rzekach Perłowej i Jangcy. Był czerwiec. W spokojnej Perłowej pływał na plecach godzinami. Potem postanowił spróbować swoich sił w znacznie bardziej niebezpiecznej Jangcy.

Ci, którzy odpowiadali za jego bezpieczeństwo, przestraszyli się, kiedy Mao upierał się przy swoich planach. W otoczeniu czterdziestu ochroniarzy skoczył do brudnej wody. Kiedy wyszedł cało na ląd, obsypano go komplementami. „Mówimy o sile przewodniczącego! – wykrzyknął jeden z jego wielbicieli, Yang Shangkun. – Nikt nie może się jej przeciwstawić. Żaden inny przywódca na całym świecie nie spogląda z taką pogardą na wielkie góry i potężne rzeki. Nikt na przestrzeni dziejów nie może się z nim równać”.

Artykuł stanowi fragment książki Torbjørna Færøvika „Mao. Cesarstwo cierpienia”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Artykuł stanowi fragment książki Torbjørna Færøvika „Mao. Cesarstwo cierpienia”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Mao uwielbiał pływać. Jako dziecko robił to dla zabawy. Jako dorosły pływał, żeby zademonstrować swoją wolę pokonania sił natury i wrogów politycznych. Podczas gdy przewodniczący igrał z wodą, nadeszły pierwsze meldunki o niepokojach w Polsce. Mowa Chruszczowa wywołała szok w Europie Wschodniej.

Wieści z Europy Wschodniej

W Poznaniu tysiące demonstrantów zebrało się na placu w środku miasta, żeby zamanifestować niezadowolenie z gospodarczej polityki rządu. Niektórzy z demonstrantów domagali się większej wolności politycznej. W walkach, które później nastąpiły, zginęło wielu ludzi. W miejskich fabrykach, a niektóre z nich nosiły imię Stalina, robotnicy strajkowali, domagając się podwyżki płac i poprawy warunków pracy. „Chcemy chleba!”, brzmiało jedno z haseł.

Mao tłumaczył te doniesienia jako znak, że Polacy chcą większej niezależności od Moskwy. Tego rodzaju żądanie mógł poprzeć. Przez wiele lat Stalin dyktował warunki innym partiom komunistycznym, także chińskiej. Dlatego Mao radził, żeby Chruszczow nie ingerował w polski kryzys. I tak się stało. Kreml obserwował, jak staliniści są usuwani z kierownictwa polskiej partii i zastępowani nowymi ludźmi.

Potem przyszła kolej na Węgry. W październiku zaczęły się wielkie demonstracje w Budapeszcie. Budynek parlamentu został otoczony. Jednocześnie delegacja studencka wtargnęła do państwowej radiostacji, żeby przeczytać na antenie swoje „Szesnaście żądań”. Studenci żądali, aby sowieckie wojska wycofały się z kraju, żeby rząd zorganizował wolne i tajne wybory, wprowadził całkowitą wolność słowa i „całkowicie zreorganizował gospodarkę Węgier według wskazówek specjalistów”. Żądali także, by pomnik Stalina, „symbol tyranii i politycznego ucisku”, został usunięty i zastąpiony pomnikiem dedykowanym węgierskim bohaterom walki o wolność w XIX wieku.

Wiadomości o wydarzeniach w Polsce i na Węgrzech wywołały w Chinach duże wzburzenie.

fot.Wim van Rossem/CC BY-SA 3.0 nl Wiadomości o wydarzeniach w Polsce i na Węgrzech wywołały w Chinach duże wzburzenie.

Powstanie cieszyło się powszechnym poparciem i demonstranci, wspólnym wysiłkiem, zdołali zepchnąć figurę Stalina z cokołu. Wkrótce fotografie powalonego dyktatora obiegły kulę ziemską. Chińczycy ich wprawdzie nie zobaczyli, ale Mao wiedział, co się stało. Czy to możliwe, że i jego spotka podobny los? W kolejnych dniach powstanie rozszerzało się na inne miasta i wsie, rząd został zmuszony do dymisji.

Nowy węgierski rząd sygnalizował w pewnym stopniu wolę pojednania i zapowiadał, że rozpocznie negocjacje ze Związkiem Radzieckim na temat wycofania wojsk. Stało się odwrotnie. Na początku listopada wielotysięczne wojsko sowieckie wkroczyło do Budapesztu i innych miast. Zginęło dwa i pół tysiąca Węgrów i siedmiuset Sowietów. W czasie kilku kolejnych miesięcy dwieście tysięcy Węgrów uciekło z kraju.

Węgierski dramat zmienił sposób myślenia Mao. Tym razem doszedł on do wniosku, że buntownicy posunęli się za daleko i rzucili wyzwanie systemowi socjalistycznemu. Dlatego Związek Radziecki miał prawo przystąpić do akcji.

Ósmy kongres partii

W Pekinie trwały przygotowania do kongresu partii. Zanim się rozpoczął we wrześniu 1956 roku, kierownictwo partii spędziło parę tygodni w nadmorskim kurorcie Beidaihe. Plaże były tu długie i szerokie, piasek drobny i żółty. Mao i inni liderzy partii mieli własną plażę, urzędnicy inną, a dyplomaci jeszcze inną. Dobrze strzeżona willa Mao stała na wzgórzu za partyjną plażą, otoczona cyprysami, sosnami i innymi wiecznie zielonymi drzewami.

W 1956 roku odbył się ósmy kongres Komunistycznej Partii Chin. Zdjęcie z 1956 roku.

fot.domena publiczna W 1956 roku odbył się ósmy kongres Komunistycznej Partii Chin. Zdjęcie z 1956 roku.

Chociaż wiatr był silny, a fale spienione, Mao nie przepuścił okazji, by rzucić im wyzwanie. Doktor Li Zhisui musiał pływać razem z nim. Niektóre z tych wypraw budziły w nim lęk: „Musiałem wraz z nim zmagać się z burzliwymi i spienionymi wodami, doświadczając ekscytujących, a nierzadko przerażających przeżyć. Fale unosiły nas w górę, wyrzucały w powietrze, by po chwili cisnąć na dno morza”.

Kiedy pozostali członkowie kierownictwa wracali już do domu, Mao postanowił zostać. Liu Shaoqi i Deng Xiaoping odpowiadali za praktyczne przygotowania do kongresu. Liu był nadal numerem dwa w partyjnej hierarchii, Deng zajmował znacznie niższą pozycję. Podobnie jak Liu, odznaczał się rzadkim talentem organizacyjnym. Obaj pragnęli systematycznego i planowego rozwoju socjalizmu. Taki pogląd przenikał polityczny raport, który Liu złożył w imieniu Komitetu Centralnego. Liu twierdził też, że walka klasowa nie odgrywa już tak istotnej roli. Wieś została skolektywizowana, większość przemysłu znacjonalizowana.

Liu czuł się zapewne bezpiecznie, ponieważ Mao wcześniej wyrażał podobne poglądy. Pół roku wcześniej powiedział, że jest znacznie mniej kontrrewolucjonistów niż dawniej. Dlatego partia może sobie pozwolić na to, by traktować ich stosunkowo łagodnie.

Liu Shaoqi był w partii numerem dwa. Zdjęcie z 1950 roku.

fot.domena publiczna Liu Shaoqi był w partii numerem dwa. Zdjęcie z 1950 roku.

Kongres trwał dwa tygodnie. Nie wiadomo, czy Mao czytał raport polityczny przed złożeniem. Później narzekał, że go wcale nie widział. Twierdził, że Liu opracował go sam, bez konsultacji. Czy Liu miał prawo przypuszczać, że Mao chce pozostawać w cieniu? Przed rozpoczęciem kongresu Mao zdradził, że wkrótce wycofa się na drugą linię i zrezygnuje z funkcji przewodniczącego partii. Liu mógł zrozumieć tę deklarację jako pozwolenie, by wziąć stery w swoje ręce. Niezależnie od tego Mao jako główny przywódca partii musiał zatwierdzić dokumenty, zanim zostały one przedłożone delegatom.

Partia bez Mao?

W nawiązaniu do krytyki Stalina Peng Dehuai zaproponował, by w nowych uchwałach nie odwoływać do „myśli Mao Zedonga” jako linii partii. Propozycja została przyjęta głosami wielu innych dygnitarzy, takich jak Liu Shaoqi, Zhou Enlai i Deng Xiaoping.

Doktor Li Zhisui śledził kongres z kulisów i po raz pierwszy zrozumiał, że kierownictwo partii jest głęboko podzielone. Mao zachowywał się wprawdzie jak gdyby nigdy nic, ale z pewnością nie podobał mu się pomysł usunięcia jego nazwiska z uchwał partii. Przyjęte przez kongres umiarkowane plany ekonomiczne też mu się nie podobały. Mao już zaczął roić o prześcignięciu Związku Radzieckiego. Chciał pokazać światu, że radzi sobie lepiej niż Chruszczow. W tej sytuacji potrzebował szerszego pola do działania. A tymczasem kongres związał mu ręce.

Artykuł stanowi fragment książki Torbjørna Færøvika „Mao. Cesarstwo cierpienia”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Artykuł stanowi fragment książki Torbjørna Færøvika „Mao. Cesarstwo cierpienia”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Według Mao zarówno mowy, jak i dokumenty były za bardzo rewizjonistyczne. Później narzekał: „Dlaczego nie konsultują się ze mną w sprawach partii? Nie dali mi możliwości uczestniczenia w przygotowaniu referatu sprawozdawczego. Nawet nie dali mi tekstu, żebym zapoznał się z nim przed zjazdem. Mówili, że brakowało czasu. Nie przebywałem przecież poza krajem”. To były nieuzasadnione oskarżenia. Gdyby Mao chciał, mógł w każdej chwili przerwać pobyt w Beidaihe i wrócić do Pekinu. Nie zrobił tego.

Powstanie węgierskie zaczęło się niespełna miesiąc po kongresie. Kiedy nowy Komitet Centralny spotkał się na drugim posiedzeniu plenarnym w połowie listopada, było już stłumione. Mao zabrał głos i powiedział, że „kontrrewolucyjne” Węgry „obnażyły się”. To była nauczka nie tylko dla węgierskiego ludu, ale też dla komunistycznych partii Związku Radzieckiego i Chin. Mao podkreślał, że polityczni wrogowie są aktywni także po wprowadzeniu systemu socjalistycznego. Niektórzy wślizgnęli się nawet do partii komunistycznej. Dlatego trzeba się mieć na baczności.

„Dwa miecze”, które zrodziły Związek Radziecki

Dramatyczne wydarzenia w Europie Wschodniej utwierdziły Mao w przekonaniu, że Chruszczow jest na fałszywym tropie. Związek Radziecki, mówił, zrodziły „dwa miecze”. Jeden nazywał się Lenin, drugi – Stalin. Teraz sowieccy komuniści odrzucili jeden z mieczy, Stalina. Wiele wskazuje na to, że chcą się także pozbyć Lenina. „My będziemy nadal studiować marksizm-leninizm i uczyć się o rewolucji październikowej”. Jako bezlitosny wódz rewolucji Mao myślał również o swojej przyszłości. On także popełnił wiele przestępstw, o które oskarżano Stalina.

Chruszczow zdaniem Mao był na "fałszywym tropie". Na zdjęciu Chruszczow ze Stalinem w 1936 roku.

fot.domena publiczna Chruszczow zdaniem Mao był na „fałszywym tropie”. Na zdjęciu Chruszczow ze Stalinem w 1936 roku.

Gdy Mao przestrzegał przed nową rundą zaciętych walk klasowych, zachęcał też szerokie masy, by praktykowały demokrację we własnych szeregach:

Kiedy studenci i robotnicy wychodzą na ulice [żeby demonstrować], macie to traktować jako coś pozytywnego. […] Robotnicy powinni mieć prawo do strajku, a masy – do demonstracji. Pochody i demonstracje są dozwolone według konstytucji […] proponuję wpisać do niej także prawo do strajku.

Brzmiało to uspokajająco, niewielu próbowało oponować. Przed końcem roku Chiny wydawały się stabilniejsze niż kiedykolwiek. A portretów i pomników przewodniczącego nie ubywało.

Źródło:

Artykuł stanowi fragment książki Torbjørna Færøvika „Mao. Cesarstwo cierpienia”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia, wyjaśnienia w nawiasach kwadratowych oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Kup książkę taniej na stronie Empik.com:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.