Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Żydzi w Księstwie Warszawskim i w Kongresówce. Czym się zajmowali i co stało się źródłem ich największego bogactwa?

Jednym z najbogatszych polskich bankierów i przemysłowców żydowskiego pochodzenia był Leopold Kronenberg.

fot.Karol Beyer/domena publiczna Jednym z najbogatszych polskich bankierów i przemysłowców żydowskiego pochodzenia był Leopold Kronenberg.

Dostawy dla wojska. Udzielane rządowi pożyczki. Zyskowne inwestycje w przemysł. W Księstwie Warszawskim było wiele sposobów, żeby szybko się wzbogacić. Warunek był jeden – już na start trzeba było mieć trochę gotówki. A tą dysponowali prawie wyłącznie bankierzy i kupcy żydowskiego pochodzenia.

Klęska Prus w 1806 roku, napływ armii napoleońskiej oraz utworzenie Księstwa Warszawskiego stworzyły warunki dla dalszego rozwoju istniejących już fortun żydowskich. Umożliwiły też powstawanie nowych majątków. Bankierzy i kupcy wykorzystali fakt, że dzięki obecności mas wojsk – napoleońskich, rosyjskich, pruskich i nowo utworzonej armii polskiej  – na ziemiach polskich na przełomie 1806 i 1807 roku wytworzył się ogromny rynek zbytu.

Dostawy dla wojska

Ich główne zyski pochodziły z dostaw dla walczących wojsk. Praktycznie zmonopolizowali liwerunek. Dostarczali żywność, paszę, mundury, leki dla lazaretów, a także wódkę i wino. A że władze tymczasowe nie miały odpowiednich środków na ich zakup, zaciągano u sprzedawców wysoko oprocentowane kredyty. Nie było innego wyjścia. Komisja Rządząca potrzebowała zaopatrzenia nie tylko dla nowych oddziałów, ale i dla całej masy Wielkiej Armii.

Liweranci doskonale znali ciężką sytuację władz polskich i wiedzieli, że nie muszą negocjować. Ustalali cenę, którą można było przyjąć lub odrzucić. Sytuację rządu pogarszał fakt, że znalezienie innego dostawcy było niemal niemożliwe: Żydzi chcieli utrzymać na rynku dobre ceny i nie konkurowali pomiędzy sobą. Dogadywali się raczej i dzielili kontraktami, przejmując cześć zleceń od wygrywającego jako podwykonawcy. Swoje zlecenia realizowali jednak bardzo rzetelnie. Na tym budowali markę. Dostawy przychodziły na czas i nawet mimo opóźnień w spłatach nie przerywano ich.

Bankierzy i kupcy bogacili się między innymi dzięki kontraktom na dostawy dla wojska.

fot.January Suchodolski/domena publiczna Bankierzy i kupcy bogacili się między innymi dzięki kontraktom na dostawy dla wojska.

Na przełomie 1806 i 1807 sprytni przedsiębiorcy, głównie pochodzenia żydowskiego, wykorzystywali także panujący w regionie chaos, brak ustalonych granic. Nie gardzili zyskowną kontrabandą. W ogarniętych kryzysem Prusach uzyskiwali za żywność dużo wyższą cenę. Wyprowadzali więc z ziem polskich bydło, wierzchowce i paszę. Skupowali również dobrą monetę, a nawet kosztowności. Czynili to na masową skalę. W zamian zalewali ziemie przyszłego Księstwa Warszawskiego miedziakami z mennicy berlińskiej i wrocławskiej. Dopiero wprowadzenie przez Komisję Rządzącą odpowiednich regulacji i postawienie jednostek wojskowych na głównych trasach przerzutowych ukróciło ten proceder.

Utworzenie Księstwa Warszawskiego otworzyło ogromne możliwości bogacenia się. Nowe państwo miało przed sobą wiele zadań i potrzebowało pieniędzy. Wprawdzie system ściągania podatków, jaki odziedziczono po Prusach był skuteczny, ale na rynku brakowało gotówki. By temu zaradzić, a także zapewnić wojsku żywność i paszę, władze wprowadziły podatki w naturze. Podatnicy musieli dostarczać do magazynów między innymi zboże.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.