Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

W te polityczne mity u zarania III Rzeczpospolitej uwierzyły miliony Polaków. Dlaczego?

Mało która postać podzieliła Polaków w stopniu podobnym co Leszek Balcerowicz. Bohater i twórca niejednego mitu okresu transformacji.

Mało która postać podzieliła Polaków w stopniu podobnym co Leszek Balcerowicz. Bohater i twórca niejednego mitu okresu transformacji.

Okres trudnej i niezrozumiałej transformacji aż prosił się o wygodne uproszczenia. Pojedyncze postacie czy fakty urastały do rangi symboli, a debatą publiczną zaczęły rządzić mity. Które okazały się najbardziej płodne? Które ciążą na nas do dzisiaj?

Polacy – jak zresztą każdy naród – w swoich dziejach nieraz odwoływali się do mitów. Po dziś dzień w zbiorowej pamięci żywe są przedstawienia Sarmatów, legenda powstańczych zrywów czy obraz Polski jako przedmurza chrześcijaństwa. Często pomaga to przesłonić niedostatki rzeczywistości. Tłumaczy stracone szanse albo po prostu odsuwa konieczność prowadzenia rzeczowej debaty.

Dla badacza rzeczywistości społecznej mity, także polityczne, są barometrem nastrojów społecznych. Ich analiza pozwala lepiej zrozumieć złożoność emocji towarzyszących ludziom w określonym czasie. Wykorzystują to oczywiście także politycy i ich doradcy. Jak zauważa Joanna Włodarczyk, autorka tekstu „Współczesne mity polityczne”:

Główny cel polityków, czyli pozyskanie władzy, powoduje świadome wykorzystanie mitu jako środka do zwycięstwa. To za jego sprawą możliwe wydaje się manipulowanie zachowaniami i postawami politycznymi społeczeństwa.

Mity polityczne szczególnie łatwo powstają w czasach przemian, takich jak te zapoczątkowane podpisaniem porozumień sierpniowych. Na zdjęciu Międzyzakładowy Komitet Strajkowy i komisja rządowa w Szczecinie w 1980 roku.

fot.Stefan Cieślak/CC BY 3.0 Mity polityczne szczególnie łatwo powstają w czasach przemian, takich jak te zapoczątkowane podpisaniem porozumień sierpniowych. Na zdjęciu Międzyzakładowy Komitet Strajkowy i komisja rządowa w Szczecinie w 1980 roku.

Mit założycielski

Skłonność polityków do wykorzystywania mitów przy kształtowania debaty publicznej jest szczególnie widoczna w odniesieniu do wydarzeń lat 80. i zmian ustrojowych z 1989 roku. Uproszczone oceny pojawiają się przy tym po obu stronach sceny politycznej.

Źródłem konfliktu stały się na przykład deklaracje wypracowane przez „Solidarność”. Można w pewnym uproszczeniu przyjąć, że 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z 17 sierpnia 1980 roku pozostaje mitem założycielskim III RP. I to niezależnie od tego, czy strona rządowa traktowała porozumienie na serio i na ile strona opozycyjna realnie oceniła szansę ich realizacji. Szersze wyjaśnienie tej kwestii dał Michał Futyra pisząc:

Komentarze (5)

  1. mirad Odpowiedz

    Dla pełniejszego obrazu dodałbym mit o Solidarnościowym obaleniu starego ustroju. Stary pzprowski system zbankrutował ekonomicznie i na nic zadały się ograne wysiłki propagandowe KC. Ponadto w szeregach samej PZPR doły partyjne miały dość czerwonych baronów, którzy m.in. wysyłali swoje dzieci na zagraniczne studia gdy w PRL przeciętna płaca miesięczna to było kilkanaście USD. Czerwony baronat partyjny zdał sobie też sprawę, że ich możliwości bycia na topie skończyły się w starym systemie i trzeba znaleźć się w nowych, obiecujących warunkach. Podziemie rosło w siłę w miarę powstającej przestrzeni, której nie mogła już kontrolować stara władza. Choć nie do końca co widać w stanie wojennym. Podziemie solidarnościowe zapobiegło scenariuszowi chińskiemu gdzie obrońcy absolutnej sprawiedliwości społecznej ( w obronie której wymordowali miliony ludzi ) z dnia na dzień stali się rekinami kapitalizmu eliminując jedocześnie opozycję demokratyczną.

    • Maciej Zborek Odpowiedz

      Mirad. Ocena obalenia starego systemu jest problematyczna. O ile uprawnione wydaje się twierdzenie, że poprzednia władza idealnie „ustawiła” się w nowych realiach, o tyle opozycja w pewnej części dokonała również wyłomu w systemie dostępu do dóbr. Widzę jednak dwa niezreformowane po dziś dzień obszary państwa, które zatrzymały zmianę ’89. Pierwszy, to szeroko rozumiana biurokracja, na którą składają się ministerstwa oraz lokalne urzędy. Drugi, to wieś, która najkorzystniej wyszła na wejściu do UE, dopłaty i różne fundusze pomocowe. Brak reformy w tym obszarze zatrzymał naszą gospodarkę, która działa w oparciu o determinację ludności dużych miast oraz mniejszych miast przemysłowych np. Lubin, Polkowice, Bełchatów, Płock, Puławy, Police itp.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Pewny wyłom istotnie poczynili… zasadnicze pytanie brzmi jednak: dla kogo? No właśnie, dla kogo? Odpowiedź jest banalna: dla siebie, swoich rodzin, pociotków i znajomych. Oczywiście z uwzględnieniem „słusznych roszczeń” dotychczasowej nomenklatury.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Problem w tym, że „opozycja demokratyczna” była po stanie wojennym w dużej mierze koncesjonowana przez… Kiszczaka. Oczywiście to pewne uproszczenie, ale nie oszukujmy się, „nowa Solidarność” była wprost przeżarta agenturą, a bardzo mocne pozycje uzyskali w niej (lub przy niej) różni, delikatnie mówiąc, podejrzani ludzie jak np, Geremek, Kuroń, Michnik, Mazowiecki itd. A co do „scenariusza chińskiego” to i tak wielu czerwonych mogło się bezpiecznie uwłaszczyć (i zrobili to). Skąd bowiem wzięły się te powiedzonka w stylu „zamienili książeczki partyjne na czekowe”? Śmiem twierdzić, że taki był cel nadrzędny Magdalenki i Okrągłego Stołu (z kantami) – zapewnić partyjnej śmietance towarzyskiej bezpieczną przyszłość w nowym ustroju. BO faktem jest, że to komusze monstrum musiało się prędzej czy później wywrócić z hukiem.

      • Autor Odpowiedz

        Odnośnie opozycji, to w pewnym sensie siła stabilizującą byla frakcja lewicująca. To sprawiło, że wspólnota ideałów była blizsza rządu (myślenie o zarządzaniu ludem), stąd w latach 90-tych mieliśmy dziki kapitalizm, który poprzedzał podział łupów i stref wplywow. Do chwili wejścia do UE nasza gospodarka była koślawa, bo dla przeciętnego człowieka oferowała wykrzywiony kapitalizm nastawiony na niskie koszty pracy. Z kolei swoi mieli inne warunki. Teraz to się zmieniło. Nie ma pracowników i pracodawcy przyzwyczajeni do taniej siły roboczej mają kłopot. Duża część firm deweloperskich to właśnie takie dobrze ustawione interesy, które niebawem padną bez dopłat ze strony państwa.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.