Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Po kilkudziesięciu latach żołnierz podziemia wreszcie został oczyszczony z oskarżeń, choć nie wiadomo nawet, czy żyje

Jasło 3 sierpnia 2003. Weterani AK na uroczystości w 60 rocznicę opanowania jasielskiego więzienia i odsłonięcie pomnika w Hołdzie Żołnierzom Armii Krajowej. (fot. Andrzejwojciechowski, lic. CCA SA 3.0)

fot.Andrzejwojciechowski, lic. CCA SA 3.0 Jasło 3 sierpnia 2003. Weterani AK na uroczystości w 60 rocznicę opanowania jasielskiego więzienia i odsłonięcie pomnika w Hołdzie Żołnierzom Armii Krajowej. (fot. Andrzejwojciechowski, lic. CCA SA 3.0)

Ludwik Kamiński ps. „Wyrwa” był przez kilkadziesiąt lat poszukiwany na podstawie listu gończego z 1956 roku. Policja z Radomia zgłosiła się do prokuratury z pytaniem, czy nadal jest to zasadne. Po otwarciu akt akowca oczyszczono go z zarzutów.

Ludzik Kamiński ps. „Wyrwa” był szefem kontrwywiadu Armii Krajowej na okręg płocko-sierpecki, a później dowódcą warszawskiego okręgu nr 23 Narodowego Związku Wojskowego.

Po drugiej wojnie światowej nowe władze oskarżały członków tych zrzeszeń o współpracę z Niemcami i działalność przestępczą, a także o gnębienie partyzantów Armii Ludowej. Po schwytaniu ludzie ci byli sądzeni jako zawodowi przestępcy i zbrodniarze kolaborujący z Niemcami, a nie żołnierze podziemia.

Także „Wyrwa”, jak przypomina polsatnews.pl, miał zostać postawiony przed obliczem wymiaru sprawiedliwości za przestępstwa z art. 1 pkt 1 i 2 Dekretu z dnia 31.08.1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz zdrajców Narodu Polskiego. Dla człowieka zaangażowanego w działalność Armii Krajowej musiała to być szczególnie uwłaczająca sytuacja. Ludwik Kamiński ukrywał się przed władzami, dlatego w lutym 1956 roku wydano za nim list gończy.

Jednym z przestępstw, o jakie oskarżano „Wyrwę” był współudział w zabójstwie trzech członków Armii Ludowej. Oddział podziemia został powiadomiony, że trzech mężczyzn zjawiło się w domu sołtysa wsi Maliszewko niejakiego Chomentowskiego, członka AK. Akowcy chwycili za broń i pobiegli z odsieczą, na miejscu zastając trzech pijanych mężczyzn bijących żonę sołtysa, o których nie wiedzieli, że są członkami jakiegokolwiek podziemia. Wywiązała się strzelanina i trzej alowcy zginęli, po czym pochowano w polu.

Oficerowie Armii Ludowej na Lubelszczyźnie. Zdjęcie poglądowe (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Oficerowie Armii Ludowej na Lubelszczyźnie. Zdjęcie poglądowe (fot. domena publiczna)

Choć udział Kamińskiego w zdarzeniu nie był jasny, przez kilkadziesiąt lat figurował on w kartotekach  najpierw milicji, a później policji jako poszukiwany zbrodniarz wojenny. Prokuratura ponownie przeanalizowała dokumenty i zeznania, po czym doszła do wniosku, że „Wyrwa” nie brał udziału w wydarzeniach. Nie było go nawet na miejscu strzelaniny, w związku z  czym został oczyszczony z zarzutów.

Nie wiadomo jednak, czy będzie mu dane się tym cieszyć. Od lat pięćdziesiątych zeszłego wieku oficjalnie nikt go nie widział. Nie wiadomo nawet czy żyje. Według niepotwierdzonych relacji Kamiński, który studiował medycynę, wyjechał do USA i pracował w szpitalu w Chicago.

Źródła informacji:

  1. Dowódca AK uniewinniony po 60 latach. Był uważany za zbrodniarza, tvp.info [dostęp: 14.06.2018].
  2. Oczyszczony z zarzutów po 60 latach. Nie wiadomo, czy jeszcze żyje, polsatnews.pl [dostęp: 14.06.2018].
  3. Sprawiedliwość po 60. latach! Ludwik Jerzy Kamiński, ps. „Wyrwa”, odzyskał dobre imię!, polskaniepodlegla.pl [dostęp: 14.06.2018].

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.