Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Odszkodowania za akcję „Wisła”? Zapadł bezprecedensowy wyrok

Oddział Milicji Obywatelskiej ustawiony do przeglądu. Pogórze Dynowskie 1946 rok z okresu walk z bandami UPA i tzw. polskim zbrojnym podziemiem. Ze zbiorów własnych M. Zych (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Oddział Milicji Obywatelskiej ustawiony do przeglądu. Pogórze Dynowskie 1946 rok z okresu walk z bandami UPA i tzw. polskim zbrojnym podziemiem. Ze zbiorów własnych M. Zych (fot. domena publiczna)

W Sądzie Najwyższym zapadł precedensowy wyrok w sprawie wysiedlenia w akcji „Wisła”. Mieszkańcowi Bieszczad zasądzono odszkodowanie od skarbu państwa w wysokości 400 000 złotych. Jak do tego doszło?

W 1947 roku rozpoczęła się prowadzona na ogromną skalę akcja pacyfikacyjno-przesiedleńcza, która objęła południowo-wschodnie tereny obecnej Rzeczpospolitej. Wymierzona była w Organizację Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińską Powstańczą Armię, jednak jej ofiarami padli przede wszystkim cywile w każdym wieku, dzieci, kobiety i starcy. Przymusowo wysiedlono ponad 140 000 osób, Ukraińców, Łemków i Polaków. Jedna z osób wyrzuconych wówczas z domu zadecydowała wiele lat później, że czas zawalczyć o zadośćuczynienie.

Anonimowy 85-letni mężczyzna mieszkający w Bieszczadach piętnaście lat temu postanowił znaleźć sobie adwokata i zawalczyć o swoje. Skierował się do ówczesnego aplikanta, dziś już adwokata Łukasza Kurowskiego i poprosił go o pomoc. Jak komentuje dziś prawnik, gdyby poszedł do doświadczonego mecenasa, ten prawdopodobnie nie porwałby się na tak długą i trudną sprawę i odwiódł klienta od tego pomysłu. Kurowski zadecydował, że pomoże wysiedlonemu.

Oznaczało to początek długiego i żmudnego procesu gromadzenia dowodów, w którym kluczową rolę ogrywali coraz starsi świadkowie. To ich zeznania pozwoliły zrekonstruować to, jak wyglądał dom rodzinny wysiedlonego oraz co wchodziło w skład jego majątku, którego został bezprawnie pozbawiony on i jego bliscy. Jak możemy przeczytać w materiale przygotowanym przez Wyborczą.pl, walka w sądach trwała piętnaście lat.

Opuszczona i zniszczona cerkiew greckokatolicka w nieistniejącej już wsi Królik Wołoski (fot. APN-PL, lic. CC BY-SA 4.0)

fot.APN-PL, lic. CC BY-SA 4.0 Opuszczona i zniszczona cerkiew greckokatolicka w nieistniejącej już wsi Królik Wołoski (fot. APN-PL, lic. CC BY-SA 4.0)

Klient Kurowskiego, co warto podkreślić nie Ukrainiec, a Polak, jako nastolatek musiał przymusowo upuścić rodzinne strony i wyjechać na tak zwane Ziemie Odzyskane. W latach sześćdziesiątych powrócił w Bieszczady, jednak domu, pól i zagrody należących niegdyś do jego najbliższych nie udało się odzyskać. Kilka lat wcześniej decyzją urzędników zostali oni wywłaszczeni.

Do sądu poszedł by dowiedzieć, się, czy to, jak potraktowano jego rodzinę było zgodne z obowiązującym prawem. Myśl o odszkodowaniu była kwestią drugorzędną. Wysoka rekompensata, jaką przyznano wysiedlonemu nie ma precedensu. Czy sprawa , jaką prowadził  Łukasz Kurowski, stanie się pierwszą z wielu? Tego dowiemy się zapewne już wkrótce.

Źródła informacji:

  1. Pierwszy taki wyrok w Polsce. Ofiara akcji „Wisła” dostanie 400 tys. zł rekompensaty, wyborcza.pl [dostęp 01.06.2018 r.].
  2. Precedensowy wyrok ws. akcji „Wisła”. Skarb Państwa zapłacił niemal 400 tys. złotych, onet.pl [dostęp 01.06.2018 r.].

Komentarze (13)

  1. tadek Odpowiedz

    Zostawiali po sobie chaty kryte strzechą a na Ziemiach Odzyskanych otrzymywali piękne gospodarstwa zaopatrzone w maszyny rolnicze, murowane budynki pod dachówką.
    Jestem synem osadnika wojskowego. Rodzice pochodzili z Mazowsza. Na Ziemiach Odzyskanych otrzymali jedno z takich samych gospodarstw do jakich trafiali ww.przesiedleńcy.
    Rodzice otrzymali w użytkowanie piękne poniemieckie gospodarstwo. 14 ha ziemi plus 3 ha łąki. Dom pod dachówką z doprowadzoną wodą z wodociągu. Murowana obora i wielka stodoła. Nawet gnojownik murowany, z szambem pod spodem, połączony z oborą. Przed wojną obydwoje mieszkali w drewnianych chatach krytych strzechą.
    Nie wiem co zaważyło na takim orzeczeniu sądu ale nie znaczy to, że teraz hurtem będą dawane podobne odszkodowania. Mienie jakie otrzymywali po przesiedleniu często po wielokroć przewyższało wartością to pozostawione.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Ależ najpewniej będzie, autodestrukcyjny kurs obrany po 89 jest konsekwentnie kontynuowany przez właściwie wszystkie ekipy naszych „nierządów”.

        Czy kryje się za tym spiskowa teoria dziejów i próba „podmiany” Polaków na Ukraińców i zniszczenia w ten sposób naszego narodu i kraju? A może tylko uleganie krótkowzroczności i zachłanności naszych „Januszy biznesu” lub też zwykłe zidiocenie tych… „ludzi” z ulicy Wiejskiej? Któż to może wiedzieć… Ja na pewno nie i nie jestem pewien czy chciałbym wiedzieć (jestem stanowczo za młody żeby umierać, a ludzie którzy za dużo wiedzą mają tendencję do schodzenia z tego padołu w podejrzanych okolicznościach).

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

      Pierwsi przesiedleńcy owszem, zastali dobre gospodarstwa. Polecam jednak zapoznanie się z większą ilością relacji, w szczególności osób, które zostały przesiedlone później. Kiedy zaczęła się akcja „Wisła”, tzw. Ziemie Odzyskane były już dawno zasiedlone, najlepsze gospodarstwa zajęte, a z pozostałych zabrane zostało wszystko, co mogło się przydać osadnikom. Poniemieckie domy w dużej części nie nadawały się do zamieszkania od razu, miały wybite wszystkie okna, zniszczone dachy. Nie przytoczę szczegółowych danych z głowy, ale na ile sobie przypominam w szczecińskim jakieś 30% przydziałowych gospodarstw trzeba było najpierw odbudować, żeby w ogóle dało się w nich zamieszkać. W każdym razie, gratulacje dla Pana rodziców, dobrze trafili. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia.

      Nie wspominam nawet o tym, że wielu Ukraińców pozostawiło w rodzinnych stronach spore majątki – lasy, kamienice, większe gospodarstwa (Ukrainiec=biedny chłop z kurnej chaty to stereotyp). Część Ukraińców umieszczono w późniejszych PGRach, a jak wygląda codzienność mieszkańców popegeerowskich osiedli nie muszę chyba tłumaczyć? Osobną kwestią jest przymusowe wyrzucenie z rodzinnych stron, odbieranie ojcowizny, odcięcie od korzeni, religii, znajomych, bliskich, grobów rodzinnych. Tego akurat nie da się przeliczyć na pieniądze.

  2. Anonim Odpowiedz

    A mnie interesuje jaki ten wyrok w koncu jest – bezprecedensowy, jak w tytule, czy precedensowy, jak w leadzie… . Historyczka powinna rozumiec takie roznice.

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

      Jedno i drugie – jednocześnie nie było wcześniej takiego precedensu w polskim sądownictwie (zatem wyrok jest bezprecedensowy) i precedens w związku z orzeczeniem zaistniał (wyrok jest też precedensowy). Co więcej, w przypadku, jaki został omówiony w tekście, przymiotniki te można też traktować jako synonimiczne. Polecam opinię w sprawie tej zawiłości językowej, jaką wyraził prof. Bańko. Zanim drogi Anonimie zaczniesz kogokolwiek pouczać, upewnij się, że masz rację. W przeciwnym wypadku może wyjść z tego niezręczność.

  3. Bartosz W. Odpowiedz

    Wyrok jest oczywiście haniebny, przez co (również oczywistość) idealnie wpisuje się w szmaciarską „politykę” obecnej (i szczerz mówiąc każdej innej) polskiej władzy. Brawo sąd, tylko tak dalej, a pewnego dnia być może usłyszymy po raz kolejny te okrzyki, których chyba co po niektórym tak bardzo brakuje. Jak to szło? Coś jak: „Rizać Lachiw!”, albo coś takiego.

  4. Helga Odpowiedz

    Wysiedleniu nie prosili się o to aby ich przemieszczać !!!
    Zostali przymusowo wysiedleni i pozbawieni swojej ojcowizny, SWOJEJ WŁASNOŚCI !!! a własność – rzecz święta !!!
    Przymusowe wysiedlenie to jakoby kradzież prywatnej własności !!!
    I za to Państwo powinno wszystkim przesiedlonym wypłacić wysokie odszkodowanie i ponieść choć po latach konsekwencje tego haniebnego czynu !!!

  5. Jerzy Szubert Odpowiedz

    Jak tak, to ciekawe kiedy wysiedleni Niemcy przyjdą po odszkodowania – i nie chodzi mi o tych co wyjechali sami kilka lat po wojnie ale ci z 1945 – w ramach przesuwania granicy na Odrę. Ruszono bardzo „śliskie” tematy dla których nie ma łatwych rozwiązań – w tym również kwestię reparacji wojennych. Trzeba przy tym nie mieć rozumu porównując nasze żądanie do np. greckiego (które podobno też się ostatio pojawiło). Owszem u nas zniszczenia i straty w ludziach były znacznie większe niż w Grecji ale z drugiej strony nie przesunięto tam granicy. Efektem tego będzie jedynie wzrost wzajemnej nienawiści, bo obecnie żyjące (i pracujące – czyli płacące podatki) pokolenia nie przyjmą tak łatwo tego, iż mają dzisiaj płacić za coś co gdzieś, ktoś komuś ponad 70 lat temu (więc sporo przed ich urodzeniem) zrobił.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.