Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

„Siła spokoju”. Z takim hasłem Tadeusz Mazowiecki nie miał żadnych szans na wygraną

Tadeusz Mazowiecki (fot. Artur Klose, lic. CCA-SA 2.0 Generic)

fot.Artur Klose, lic. CCA-SA 2.0 Generic Tadeusz Mazowiecki (fot. Artur Klose, lic. CCA-SA 2.0 Generic)

Premier Tadeusz Mazowiecki ostrzegał, że Wałęsa to niebezpieczny demagog. Sam szef „Solidarności” już wygłaszał komentarze godzące w podstawowe zasady demokracji. Ale czy człowiek, któremu dorobiono etykietkę „żółwia” mógł wygrać z robotniczym trybunem?

„Siła spokoju”. Slogan propagandowy z okresu kampanii wyborczej 1990 roku charakteryzujący kandydującego na fotel prezydencki ówczesnego premiera, Tadeusza Mazowieckiego.

Kampania rozpoczęła się 4 października wypowiedzią premiera w głównym wydaniu „Wiadomości”, w której poinformował, że zgadza się kandydować na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Kilka dni wcześniej taką samą decyzję ogłosił oficjalnie przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, Lech Wałęsa.

Demagog i żółw

Od tej chwili rozpoczęła się ostra kampania, w której sztab wyborczy premiera przedstawiał Wałęsę jako nieobliczalnego demagoga, poniekąd zgodnie z prawdą. Na tym tle kontrastowo prezentowano osobę Mazowieckiego, który miał „godnie reprezentować Rzeczpospolitą”. Jednak powolność w wysławianiu się oraz widoczny brak energii premiera spowodowały przypisanie mu wizerunku raczej żółwia politycznego niż spokojnego polityka.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.