Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Jak wyglądało życie w warszawskim getcie?

Dzieci były szczególnie wrażliwe na nieludzkie warunki panujące w getcie. Jak komukolwiek udawało się przeżyć stworzone przez nazistów piekło?

fot.Bundesarchiv, N 1576 Bild-003 / Herrmann, Ernst / CC-BY-SA 3.0 Dzieci były szczególnie wrażliwe na nieludzkie warunki panujące w getcie. Jak komukolwiek udawało się przeżyć stworzone przez nazistów piekło?

Głód. Przeludnienie. Łapanki. Każdy dzień mieszkańców największego getta w Europie oznaczał walkę o przetrwanie. Walkę, na wygranie której odcięci od świata i wydani na pastwę nazistowskich oprawców Żydzi praktycznie nie mieli szans.

W lipcu 1940 roku wydane zostaje zarządzenie Stadthauptmanna Warszawy Leista dotyczące utworzenia dzielnicy żydowskiej. Z terenów przyszłego getta musiało się wynieść ok. 113 tysięcy Polaków, za mury wepchniętych zostało ok. 138 tysięcy Żydów, mieszkających dotąd w Warszawie ‘aryjskiej”. Dnia 2 października 1940 roku gubernator dystryktu warszawskiego Fischer podpisuje oficjalne zarządzenie (w wigilię żydowskiego Nowego Roku) o utworzeniu getta w Warszawie.

Zarządzenie ogłoszono 12 października (w święto Jom Kipur) przez megafony uliczne. Wciąż wprowadzano zmiany granic, co powodowało chaos i falę powtórnych przeprowadzek. Wreszcie 16 listopada 1940 roku getto warszawskie zostaje zamknięte.

Największe getto w Europie

W październiku 1939 roku w Warszawie było ok. 360 tys. Żydów. Do chwili zamknięcia getta do miasta przybyło ok. 90 tys. uchodźców żydowskich z ziem wcielonych do III Rzeszy. W styczniu 1941 ludność getta liczyła ok. 400 tys. mieszkańców, zaś latem 1941 – w okresie największego zagęszczenia – sięgała do 460 tys. Do czasu rozpoczęcia deportacji do Treblinki 22 lipca 1942 roku za murami zmarło z chorób i głodu około 90 tysięcy Żydów. Było to największe getto w okupowanej przez Niemców Europie.

Obwieszczenie w sprawie utworzenia "dzielnicy żydowskiej" w Warszawie ukazało się 18 października 1940 roku.

fot.Generalne Gubernatorstwo/domena publiczna Obwieszczenie w sprawie utworzenia „dzielnicy żydowskiej” w Warszawie ukazało się 18 października 1940 roku.

Władzę nad gettem sprawowali Niemcy – panowie życia i śmierci Żydów Warszawy. Bezpośrednie zarządzanie masą stłoczonych za murami ludzi okupant oddał samym Żydom. Niemcy powołali Judenrat (Radę Żydowską) mającą reprezentować społeczność żydowską wobec władz okupacyjnych, a będące de facto wykonawcami poleceń okupanta.

Już 4 października 1939 r. Niemcy zatwierdzili inż. Adama Czerniakowa na stanowisku przewodniczącego warszawskiego Judenratu. Strukturę Judenratu, niezmiernie rozbudowaną, skomplikowaną i zmieniającą się w czasie, tworzyły liczne wydziały, komisje, referaty i agendy obejmujące niemal wszystkie aspekty życia społecznego, ekonomicznego, religijnego.

Na rozkaz władz niemieckich Judenrat utworzył Żydowską Służbę Porządkową (SP), zwaną powszechnie policją żydowską. Do jej obowiązków należało przede wszystkim patrolowanie granic getta oraz pilnowanie porządku na ulicach. Przychylny początkowo stosunek do SP zmienił się, kiedy wiosną 1941 policjanci wzięli udział w brutalnych łapankach mieszkańców getta, uchylających się od przymusowych wyjazdów do obozów pracy. Czarną kartę zapisała policja żydowska podczas akcji wysiedleńczej między lipcem i wrześniem 1942 roku, biorąc czynny udział w wyłapywaniu, tropieniu i selekcji mieszkańców getta, doprowadzaniu ich na Umschlagplatz i ładowaniu do wagonów.

Niezależne środowiska w getcie reprezentowała Żydowska Samopomoc Społeczna, przy której powstała Sekcja Pracy Społecznej. Przewodniczył jej Emanuel Ringelblum. Podlegały jej Komitety Domowe, które stały się podstawowym ogniwem działalności opiekuńczej w getcie. Powołano też Zespół Przedstawicieli Stronnictw Politycznych – nieformalną instytucję skupiającą reprezentantów różnych środowisk i stanowiąca najszerszą platformę polityczną w getcie warszawskim.

Samopomoc… i dokumentacja

Działalność samopomocowa koncentrowała się wokół trzech wielkich wyzwań: głodu, napływu uchodźców oraz tragicznego losu dzieci. Pomoc żywnościową w getcie niesiono przede wszystkim poprzez sieć różnego rodzaju kuchni społecznych oraz organizując dożywianie w ramach akcji pomocy sąsiedzkiej prowadzonej przez Komitety Domowe.

Do zamkniętego już getta wciąż napływali Żydzi wysiedlani z gett prowincjonalnych, a wiosną 1942 roku także z III Rzeszy. Wobec katastrofalnej sytuacji mieszkaniowej, problem ulokowania dziesiątków tysięcy ludzi napływających za mury był nie do rozwiązania. Na potrzeby przesiedleńców adaptowano najróżniejsze pomieszczenia zwane punktami dla uchodźców, których mieszkańcy masowo wymierali.

Do getta zostali przesiedleni Żydzi z Warszawy i okolicznych miejscowości.

fot.nieznany/domena publiczna Do getta zostali przesiedleni Żydzi z Warszawy i okolicznych miejscowości.

Najtragiczniejszy był los dzieci. W getcie było ok. 30 sierocińców i internatów, w tym Domu Sierot Janusza Korczaka, przeniesiony z macierzystej siedziby na Krochmalnej 92 za mury, najpierw na Chłodną 33, potem na Sienną 16. Pomimo nadludzkich wysiłków rzesz wychowawców, świetliczanek, działaczy społecznych – dzieci ginęły. „Oto raz widziałam na własne oczy – zapisuje w dzienniku Rachela Auerbach – trupa dziecięcego przykrytego płachtą plakatu Miesiąc Dziecka, z napisem: Ratujmy dzieci! nasze dzieci muszą żyć!”.

Fenomenem bez precedensu jest liczący 35 tysięcy kart zbiór różnego typu dokumentów, świadectw, relacji, druków i zdjęć, gromadzony z narażeniem życia przez sztab konspiratorów działających pod kierunkiem Emanuela Ringelbluma, którzy nazwali się grupą „Oneg szabat” (Radość Soboty). Kolekcja archiwalna, tworzona według ścisłych zasad metodologicznych przez zespół fachowców-dokumentalistów oraz przez ludzi nauki, literatury, kultury, społeczników, nie ma sobie równych w Europie.

Archiwum ukryto w piwnicach szkoły im. Borochowa przy ul. Nowolipki 68, prowadzonej przez partię Poalej Syjon-Lewicę. Akcją kierował nauczyciel tej szkoły Izrael Lichtenstein. Pierwszą część umieszczono w dziesięciu metalowych pudłach i zakopano 3 sierpnia 1942, część drugą w dwóch bańkach na mleko złożono w tej samej kryjówce pod koniec lutego 1943 roku. Obie części wydobyto po wojnie spod zwału gruzów: pierwszą – 18 września 1946 roku, drugą – 1 grudnia 1950 roku.

By nikt nie mógł samowolnie opuścić getta, otoczono je murem. Za próbę ucieczki groziła kara śmierci.

fot. Bundesarchiv, Bild 101I-134-0791-29A / Knobloch, Ludwig / CC-BY-SA 3.0 By nikt nie mógł samowolnie opuścić getta, otoczono je murem. Za próbę ucieczki groziła kara śmierci.

Od 15 października 1941 roku Żydom grozi kara śmierci za samowolne opuszczenie getta, śmiercią karani mają być też Polacy, którzy udzielają Żydom pomocy. W świecie, którym praktycznie wszystko jest zabronione, w którym Żydowi zabroniono żyć, już sama decyzja, by przetrwać – jest aktem oporu.

W sferze materialnej było to zdobywanie jedzenia i środków do życia, a więc szmugiel, handel uliczny, ale także wytwórczość, usługi, przemysł gettowy. W sferze duchowej – konspiracyjne życie religijne, edukacja, działalność polityczna, ale także rozrywka i kultura: koncerty, recitale, spektakle teatralne. Wreszcie, kiedy przyszedł czas – opór zbrojny.

Czasy wywózki

Od 22 lipca 1942 roku, wraz z rozpoczęciem wielkiej akcji wywożenia Żydów z warszawskiego getta do komór gazowych Treblinki, radykalnie zmienia się wygląd dzielnicy zamkniętej. Hałaśliwe i zatłoczone dotychczas ulice, pełne przechodniów, handlarzy, żebraków, umierających z głodu – stają się martwe i puste. Suną nimi kolumny Żydów gnanych na Umschlagplatz. Jedyne, co po nich zostaje, to porzucone na ulicach rzeczy: tobołki, węzełki, walizki, sprzęty domowego użytku.

Getto przez długi czas było przeludnione. Gdy jednak rozpoczęły się wywózki, na ulicach zapanowała martwa cisza.

fot.Bundesarchiv, Bild 101I-134-0782-24 / Knobloch, Ludwig / CC-BY-SA 3.0 Getto przez długi czas było przeludnione. Gdy jednak rozpoczęły się wywózki, na ulicach zapanowała martwa cisza.

Według niemieckich rozporządzeń z wysiedlenia zwolnieni mieli być Żydzi zatrudnieni w warsztatach działających w getcie (tzw. szopach), produkujących na potrzeby Wehrmachtu. Początkowo praca w szopie wydawała się dawać szansę ratunku. Jakże złudne, Niemcy bowiem w ostatecznym rachunku nie zwracali uwagi na żadne legitymacje. Ci, którzy mieli takie możliwości, starali się przedostać na „stronę aryjską”.

Ratunkiem przed wywiezieniem, często skutecznym, była dobra kryjówka. Udawały się też niektórym ucieczki z samego Umschlagplatzu, dzięki ogromnym łapówkom wręczanym strażnikom. Pracownicy szpitala usytuowanego w obrębię Umschlagplatzu usiłowali przemycać niektórych w przebraniach lekarzy. Inni ryzykowali wyjazd poza bramę pod zwałami trupów transportowanych na cmentarz. Kiedy pociąg ruszał z bocznicy kolejowej, pozostawała już tylko jedna droga – skok z zatłoczonego wagonu.

W święto Jom Kipur, 21 września 1942 roku, odchodzi ostatni transport z Umschlagplatzu. Oznacza to koniec wielkiej akcji wysiedleńczej w getcie warszawskim. Według raportu listopadowego żydowskich organizacji podziemnych akcja pochłonęła ok. 275 tys. ofiar, natomiast generał Stroopa szacuje liczbę wywiezionych i zabitych na 310 tys.

Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski.

Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: „Węzły pamięci niepodległej Polski.

Po wysiedleniu zaczyna się okres tzw. getta szczątkowego, zmniejszonego o część na południe od Leszna (z wyjątkiem obszaru szopu Toebbensa na ul. Prostej). Składało się ono z wydzielonych enklaw, w których mieszkali skoszarowani pracownicy oficjalnie działających szopów, zamienionych w swoiste obozy pracy. Pomiędzy nimi były tzw. tereny dzikie, na których nie wolno było przebywać. Szacuje się, że za murami pozostało ogółem ok. 60 tys. Żydów, w tym ok. 35 tys. „legalnych”, czyli zarejestrowanych w szopach. Reszta ukrywała się. Po aryjskiej stronie Warszawy mogło ukrywać się ok. 20 tys. Żydów.

W stronę powstania

Faktyczną władzą za murami przejęło podziemie polityczne. Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB), zawiązana w formie zalążkowej przez organizacje młodzieżowe w pierwszych dniach wielkiej akcji likwidacyjnej, została rozszerzona w październiku 1942. W jej skład weszli członkowie Haszomer Hacair, Droru, Akiby, Gordonii, Bundu, Poalej-Syjon Lewicy, Poalej-Syjon Prawicy, Hanoar Hacyjoni i PPR.

Poza ŻOB istniała w getcie druga organizacja bojowa, po styczniu 1943 r. używająca nazwy Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW). Reprezentowała zdecydowanie odmienną niż ŻOB orientację polityczną, wywodziła się mianowicie z radykalnej prawicowej partii żydowskiej (rewizjoniści) i związanej z nią młodzieżowej organizacji Betar.

Żydzi, którzy mieli być wysiedleni, oczekiwali na wywózkę na Umschlagplatzu. Wśród pozostałych powoli narastała świadomość, że z tej drogi nie ma już powrotu.

fot.nieznany/domena publiczna Żydzi, którzy mieli być wysiedleni, oczekiwali na wywózkę na Umschlagplatzu. Wśród pozostałych powoli narastała świadomość, że z tej drogi nie ma już powrotu.

Dla ocalałych po wielkiej akcji likwidacyjnej – a byli to przeważnie ludzie młodzi i samotni, którzy stracili rodziny i bliskich – stało się oczywiste, że przesiedlenie oznacza śmierć i że przerwa w wysiedlaniu jest tylko tymczasowa. Świadomość tych faktów miała zasadniczy wpływ na dalsze losy getta. Rozpoczęła się masowa budowa bunkrów i schronów.

Organizacje zbrojne przygotowywały się do walki, zdobywając fundusze na zakup broni, nawiązując kontakty z polskim podziemiem. Kiedy 18 stycznia 1943 roku Niemcy znów wtargnęli go getta, aby wywieźć kolejny kontyngent Żydów, po raz pierwszy napotkali zbrojny opór. Od kul bojowców padli pierwsi Niemcy. Wywołało to euforyczne nastroje wśród Żydów.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski. Publikacja ta ukazała się w 2014 roku nakładem Wydawnictwa Znak, Muzeum Historii Polski oraz Fundacji Węzły Pamięci.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

 

Komentarze (1)

  1. Piast Kołodziej Odpowiedz

    profesor i pisze takie głupoty…o tych żydach…Ile tak naprawdę mogło zginąć tzw. Polskich żydów…”Drugi Powszechny Spis Ludności – przeprowadzony przez państwo Polskie 9 grudnia 1931 roku. Według spisu, populacja Polski wynosiła 32 108 000, z czego 21 835 000 to osoby polskojęzyczne, a reszta – użytkownicy języków mniejszości narodowych (spis nie uwzględniał pytania o narodowość)”.

    Język żydowski zadeklarowało 2.489.034 (7,80%), język hebrajski 243.539 (0.76%). Można zatem przyjąć, że w roku 1931 zamieszkiwało Polskę ok. 3 100 000 żydów.
    Masowa emigracja żydów z Polski między 1931 – 1939 (głównie do USA, jedynie młodzi doPalestyny) spowodowała spadek ich liczebności co najmniej o 20% i musiała mieć decydujący wpływ na liczbę urodzeń, ponieważ to młody i płodny segment społeczeństwa zawsze pierwszy decyduje się na emigrację.
    W Polsce przed 1 września 1939 mogło mieszkać ok 2 600 000 żydów…
    z tego 1,8 mln na Kresach (sowiecka strefa okupacyjna) i 900.000 w tzw. Generalnej Guberni (GG). Z tych 0.9 mln w GG do 1941 roku do sowietów czmychnęło ok. 300.000 żydów z rodzinami (głównie komuniści). Kolejne 200.000 żydów zostało po aryjskiej (po Polskiej) stronie… więc we wszystkich gettach na terenie GG zgromadzono około 400.000 żydów (do których żydzi wchodzili dobrowolnie, a nawet zachęcani byli przez swoich rabinów). W gettach do 1942 roku zginęła połowa żydów (przeważnie dzieci i starsi) z powodu głodu, chorób i zimna…więc do wszystkich obozów KL w Polsce mogło trafić jedynie 200.000 żydów…jeżeli 50-100.000 żydów przeżyło obozy, to z „prostej matematyki” wychodzi, że we wszystkich Niemieckich obozach w Polsce zginęło niewiele ponad 100.000 żydów…a na Kresach w latach 1941-1942 niemczochy zamordowali z 1 mln żydów (a może i mniej), bo przynajmniej połowa czmychnęła na wschód przed frontem…więc z „prostej matematyki” wychodzi, że w tzw. holokauście „zginęło” ok. 1,2 mln Polskich żydów, czyli najwyżej 40 % przedwojennej populacji…”graficznie”: ok. 0,9 mln żydów (na Kresach ) niemczochy z u-kraińcami, Białorusinami i Litwinami po prostu zastrzelili ich i do dołów…następne 200.000 zmarło zwyczajnie w gettach (przy kompletnej obojętności tych żydów, którzy żyli)…no i we wszystkich obozach (KL) mogło ich zginąć jedynie ok. 100.000…bo więcej ich w Generalnej Guberni (Polsce) nie było…i raczej z wycieńczenia przy pracy (którą musieli wykonywać)…niż w jakiś okrutny sposób jak, to rozgłaszają…

Odpowiedz na „Piast KołodziejAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.