Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Pomimo heroicznej obrony Anglii, alianci uważali Polaków za najsłabszych i najbardziej kłopotliwych sojuszników. Jak do tego doszło?

Rząd Stanisława Mikołajczyka nie zdołał zdobyć silnej pozycji w obozie aliantów.

Rząd Stanisława Mikołajczyka nie zdołał zdobyć silnej pozycji w obozie aliantów.

Polacy zaciekle walczyli z nazizmem na wielu frontach II wojny światowej, ale ich pozycja w obozie aliantów stale słabła. Pogarszały się relacje z innymi członkami antyhitlerowskiej koalicji. Coraz głośniej wypowiadano też opinie, że Polacy to „warchoły” i „awanturnicy”. Co się stało?

Polskę uważano w obozie alianckim za najsłabszego członka. Nie dlatego, żeby Polaków opuścił duch – jak Włochów, i nie dlatego, że byli wewnętrznie podzieleni – jak narody Jugosławii. Przeciwnie, dalej walczyli z wielką determinacją – zarówno pod dowództwem brytyjskim, jak i w podziemiu. W gruncie rzeczy to nie oni stworzyli problem.

Odpowiedzialność ponosił wzrost statusu ZSRR w obrębie wielkiej koalicji oraz wciąż nierozwiązane sprawy wynikłe z niewłaściwego postępowania Sowietów wobec Polski w czasie trwania paktu Ribbentrop-Mołotow. Na przykład nie zrobiono nic w celu wyjaśnienia losu 25 000 polskich oficerów, którzy w 1940 roku zaginęli w sowieckiej niewoli. Zachodnie mocarstwa, coraz bardziej wdzięczne Związkowi Sowieckiemu, były skłonne zostawić takie zdarzenia w spokoju albo wręcz – zezwalając na rosnącą falę sowieckiej propagandy – dopuścić do tego, aby szkalowano ich lojalnego polskiego sojusznika.

W kwietniu 1943 roku Goebbels uderzył. W przeddzień ostatecznej likwidacji warszawskiego getta przez SS – akcji, którą skutecznie ukryto przed opinią publiczną – ujawnił światu, że w masowych grobach w Lesie Katyńskim nieopodal Smoleńska odnaleziono ciała 4500 zamordowanych polskich oficerów i że ta zbrodnia stanowi dzieło NKWD. Rewelacja była dobrze udokumentowana. W obiegu znalazły się przerażające fotografie. Przy ekshumacji byli obecni międzynarodowi obserwatorzy, którzy potwierdzili niemiecką wersję wydarzeń. Przypuszczano, że na odnalezienie masowych grobów w innych miejscach Rosji czeka następne 20 000 pomordowanych ofiar.

W 1943 roku Stalin był już w obozie aliantów, ale sprawa wcześniejszego sojuszu niemiecko-sowieckiego i atak sowiecki na Polskę pozostawały nierozliczone. Na zdjęciu Stalin z Joachimem von Ribbentropem w 1939 roku.

fot.Bundesarchiv, Bild 183-H27337 / CC-BY-SA 3.0 W 1943 roku Stalin był już w obozie aliantów, ale sprawa wcześniejszego sojuszu niemiecko-sowieckiego i atak sowiecki na Polskę pozostawały nierozliczone. Na zdjęciu Stalin z Joachimem von Ribbentropem w 1939 roku.

Opinia publiczna Zachodu uważała, że cała ta opowieść jest podjętą przez wroga próbą celowej dezinformacji. Z kilkoma wyjątkami brytyjscy i amerykańscy komentatorzy przyjmowali stanowisko Sowietów: Katyń to w oczywisty sposób zbrodnia hitlerowska, a każdy, kto powtarza bzdury rozpowszechniane przez ministerstwo Goebbelsa, jest winien „antysowietyzmu”. Kiedy polski rząd na uchodźstwie wystąpił do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą o mediację w tej sprawie, Kreml zareagował gniewem. Polskich przywódców publicznie potępiono i zerwano stosunki dyplomatyczne między rządem polskim i rządem sowieckim. Goebbels nie posiadał się z radości. Udało się wbić klin w samo serce koalicji.

Należy podkreślić, że w 1943 roku, w wojennej gorączce, nikt spoza kręgów Kremla i NKWD nie mógł wiedzieć na pewno, jaka była prawda o Katyniu. I dlatego Stalin mógł liczyć, że uda mu się iść w zaparte, a przy tej okazji osłabić pozycję Polski. Brytyjscy eksperci, zwłaszcza w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, byli podzieleni, choć w oficjalnym raporcie (przygotowanym przez sir Owena O’Malleya) szala przechylała się mocno w stronę winy Sowietów.

Komentarze (8)

  1. qazq Odpowiedz

    Bo trochę tak było, ale z nieco innych powodów.

    Po pierwsze Polska nie miała do zaoferowania nic poza pewną (niezbyt wielką) ilością żołnierzy.
    Podczas II wojny światowej bardzo istotna była bieżąca produkcja wojenna, czyli przemysł.
    To było coś co miała Rosja, USA, Kanada, czy Wielka Brytania.
    Bogactwa naturalne, przemysł ciężki i lekki.
    Dlatego Polska nie była i nie mogła być uważana za jakiś szczególnie cennego sojusznika

    • nowy Odpowiedz

      nie wiedziałem, że jest gradacja sojuszników. to po co pojeby brytolskie podpisały z nami sojusz w sierpniu 1939. żeby skierować na nas pierwszy atak. to jak my byliśmy kiepskimi sojusznikami to jakimi byli żabojady i brytole we wrześniu 1939. jakimi byli kacapy od czerwca 1942, że nie pomogli Warszawie w sierpniu i we wrześniu 1944. jakimi sojusznikami byli amerykańskie uje, że sprzedali stalinowi. my w 1946 nie wzięliśmy udziału w defiladzie w londynie a tacy brazyliczycy wzięli. tak byliśmy słabi gospodarczo i militarnie, ale wzięliśmy pierwsze uderzenie niemiec na siebie. sojusznik to sojusznik. jeżeli od początku jeden sojusznik traktuje drugiego jako kogoś gorszego i chce go wykorzystać to nie wiem czy takiego sojusznika nie nazwać od razu wrogiem. ale cały zachód był. jest i chyba będzie parszywy.

    • Thomx Odpowiedz

      Dodam, ze rząd polski na uchodźstwie bardzo był wewnętrznie bardzo skłócony i różne frakcje próbowały zaskarbić sobie wpływy w angielskim rządzie w niewybredny sposób.

  2. Anonim Odpowiedz

    Jeszcze do wiosny 1939 Hitler cały czas traktował Polskę jak sojusznika. To nasi idioci, a zwłaszcza osobiście J.Beck, odpowiadają za klęskę i upadek narodu Polskiego w II WS. Trzeba było przyjąć sojusz z Hitlerem i uderzyć razem na Ruskich. Potem ewentualnie wycofać się z sojuszu z Niemcami, tak jak zresztą zrobiły Wegry, Rumunia, Bułgaria, Finlandia, Chorwacja, Francja (Vichy) czy Włochy…Hitler do wiosny 1939 NIE MIAŁ PLANU ATAKU na Polskę ! Nasi politycy to tragedia, banda idiotów. Zresztą nic sie nie zmieniło i do dziś są tacy sami, Kwachu za poklepanie po ramieniu przystąpił do wojny w Iraku i Afganistanie…

  3. Dex Odpowiedz

    Z treści powyższego artykułu wynika, że Polacy byli kłopotliwym sojusznikiem ze względu na Katyń i najsłynniejszego polskiego odwalacza kity II wojny światowej gen. Sikorskiego. To dość duże uproszczenie wg. mnie. Oczywiście Zachód miał rację twierdząc, że podejmowanie sprawy Katynia w ferworze działań wojennych to nie czas ani miejsce i lepiej siedzieć na razie cicho. Ton coś więcej. To również akcja „Burza”, powstanie warszawskie, zawracanie dupy o Kresy. Polacy wykazali się krótkowzrocznością, brakiem realizmu, brakiem umiejętności prowadzenia rozsądnej polityki w trakcie wojny. Klarownie, jak na dłoni było wydać, że nie wiedzą na czym polegają zasady gry. I ja się wcale aliantom nie dziwię, że traktowali nas jak upierdliwą, brzęczącą muchę, którą najchętniej przepędziło by się packą.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.