Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Podróż, która zmieniła dzieje świata. Jak Lenin dotarł do Rosji w 1917 roku?

Fragment murala autorstwa meksykańskiego malarza i działacza ruchu komunistycznego Diego Rivera z 1934 roku.

fot.Jaontiveros, lic. GFDL Fragment murala autorstwa meksykańskiego malarza i działacza ruchu komunistycznego Diego Rivera z 1934 roku.

Lenin wyruszył do Piotrogrodu 9 kwietnia 1917 roku, eskortowany przez niemieckich żołnierzy. Drzwi do wagonu zostały zaryglowane. Żeby nie mógł agitować po drodze? A może dlatego, że wiózł do Rosji niemieckie złoto?

Na początku 1917 roku najsłabszym ogniwem Ententy była Rosja. Cara Mikołaja II Romanowa zmuszono do abdykacji, a rząd tymczasowy olbrzymiej burżuazyjnej republiki, w której mieszkało co najmniej 150 mln ludzi nie panował nad zrewolucjonizowanymi masami. Zwłaszcza ówczesna stolica, Piotrogród, z blisko dwumilionową rzeszą głodujących robotników i podatnych na socjalistyczną agitację żołnierzy, stanowiła istną beczkę prochu. Niemcy wiedzieli, że wystarczy umiejętnie podłożyć ogień, by wysadzić w powietrze Rosję i jej sojusze z krajami Zachodu.

Role iskry miał odegrać niespełna 47-letni Włodzimierz Lenin, wódz najbardziej wojowniczego odłamu rosyjskich rewolucjonistów na emigracji. Człowiek, który od dawna nawoływał do zakończenia wojny z Niemcami. Marzyła mu się inna batalia – pozbawiona pierwiastka narodowego walka klasowa, która ogarnęłaby cały kontynent. I kraje Ententy, i Państwa Centralne.

Nawet jeśli Niemcy znali prawdziwe zamiary Lenina, nie uważali ich za możliwe do zrealizowania. Liczyli, że zdezorganizuje rosyjskie państwo, a gdy przestanie im być potrzebny, zniknie ze sceny, jak wielu innych przed nim. Dlatego nie wahali się finansować bolszewików niemal przez cały 1917 rok (o czym pisaliśmy już uprzednio). I dlatego też sami wysłali Lenina do Rosji.

Na początku 1917 roku Rosja była najsłabszym ogniwem Ententy. Na zdjęciu demonstracja robotników z Zakładów Putiłowskich w Piotrogrodzie, która odbyła się na kilka dni przed abdykacją cara.

fot.domena publiczna Na początku 1917 roku Rosja była najsłabszym ogniwem Ententy. Na zdjęciu demonstracja robotników z Zakładów Putiłowskich w Piotrogrodzie, która odbyła się na kilka dni przed abdykacją cara.

Zapasy na drogę przepadły

Wyprawa ze Szwajcarii (gdzie dotąd mieszkał Lenin) do Rosji przez kontynent pocięty liniami frontu nie była łatwa. Należało wybrać długą i okrężną trasę, również najeżoną niebezpieczeństwami. W gabinetach dyplomatów przy berlińskiej Wilhelmstrasse zdecydowano się na wariant podróży koleją z Zurychu przez Niemcy ku wybrzeżom Bałtyku, następnie rejs do Szwecji i dalszą drogę przez Finlandię do Rosji.

Szczegóły przejazdu opisała Catherine Merridale, brytyjska autorka, specjalizująca się w historii Rosji. Polskie wydanie jej książki „Lenin w pociągu” właśnie trafiło do sprzedaży. Co ciekawe, Merridale zdecydowała się odbyć podobną do wodza bolszewików eskapadę. Oczywiście sto lat po rewolucji podróżowała w zupełnie innych warunkach, ale już sama odległość do pokonania – około 3,5 tys. kilometrów – daje wyobrażenie o wydarzeniach, które zdeterminowały przyszłość świata.

Komentarze (2)

  1. Karol Kulej Odpowiedz

    W podróży Lenina ze Szwajcarii do Rosji brał udział też Mieczysław Broński z żoną ( skończyli tak jak inni koledzy z kulą w głowie podczas czystek swojego towarzysza Józefa ) oraz ich córka Wanda Brońska Pampuch – miała więcej „szczęścia” kopalnia w Magadanie po wojnie wydostał ją Bierut, później uciekła na „zgniły” kapitalistyczny zachód :))) tam ujawniła całą ” dobroć ” systemu komunistycznego w audycjach RWE – to ją właśnie miał ” uciszyć ” Światło i w tej sprawie udał się do Berlina – gdzie sam zdecydował się na ” emigrację ” :)!

  2. ALeksander Duda Odpowiedz

    Bardzo ciekawa historia. W latach 60-tych ubiegłego wieku, gdy uczyłem się historii w szkole średniej, o tej podróży Lenina ze Szwajcarii do Rosji oczywiście się dowiedziałem. Dokładniejszy jej opis był jednak niewygodny i dla „towarzyszy radzieckich” i dla Niemców, Amerykanów, Szwajcarów… Ogólnie cała ta sprawa nie przyniosła chluby nikomu. Była i jest ona jeszcze jednym potwierdzeniem prawdy, że polityka jest najgorszą ku..ą, i nikt nie ma czystych intencji.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.