Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Kto naprawdę sfinansował rewolucję październikową?

"Lenin i manifestacja", obraz Izaaka Brodskiego.

fot.domena publiczna „Lenin i manifestacja”, obraz Izaaka Brodskiego.

„Wjazd Lenina do Rosji pomyślny. Pracuje w ścisłej zgodzie z naszymi życzeniami”. Notatkę tej treści sporządzono w kwietniu 1917 roku. Ale jej autor zdecydowanie przeliczył się w swoich ocenach.

Raport wyszedł spod ręki oficera niemieckiego MSZ-etu. Wieści otrzymał on ze Sztokholmu od ludzi kontrolujących szpiegów kajzera w Rosji. W ogarniętym rewolucyjną gorączką Piotrogrodzie wódz bolszewików ogłaszał właśnie swoje słynne tezy kwietniowe, domagając się zaprowadzenia dyktatury proletariatu.

Pół roku później okazało się, że oceny niemieckiego wywiadu były całkowicie błędne. Zresztą co do Lenina pomyliły się wszystkie tajne służby mocarstw toczących Wielką Wojnę. Zlekceważyli go Anglicy i Francuzi, Amerykanie byli jeszcze mało zorientowani w sprawach europejskich, a służby rosyjskie znajdowały się w rozkładzie po abdykacji cara Mikołaja II Romanowa.

Lenin wszystkich przechytrzył. Mówił tak: „Nie leży w interesach socjalistów pomaganie młodszemu i silniejszemu rabusiowi [Niemcom] w okradaniu starszych i nażartych grabieżców [Anglii, Francji, Rosji]. Socjaliści muszą wykorzystać walkę między rabusiami do obalenia ich wszystkich”. 

Pokerowa zagrywka Niemców

Wiosna 1917 roku okazała się przełomowa w przeciągającej się wojnie. W ciągu poprzednich trzech lat ani państwa centralne (Niemcy i Austro-Węgry), ani Ententa (Wielka Brytania, Francja i Rosja) nie potrafiły przechylić szali zwycięstwa na swoja stronę. Zginęły miliony żołnierzy, wrogie armie zaległy w okopach, a wszelkie natarcia i kontrataki kończyły się prędzej czy później niepowodzeniem. Wyniszczająca wojna odbijała się na sytuacji wewnętrznej w walczących krajach. Dotkliwie brakowało żywności, paliw i wszelkich towarów konsumpcyjnych. Zdesperowani obywatele zaczynali się radykalizować.

W obliczu patowej sytuacji na froncie cesarz Wilhelm II sięgnął po pokerową zagrywkę, wyciągając Lenina niczym asa z talii. Na zdjęciu z Hindenburgiem i Ludendorffem w Pszczynie opracowuje plany wojskowe.

fot.domena publiczna W obliczu patowej sytuacji na froncie cesarz Wilhelm II sięgnął po pokerową zagrywkę, wyciągając Lenina niczym asa z talii. Na zdjęciu z Hindenburgiem i Ludendorffem w Pszczynie opracowuje plany wojskowe.

Szczególnie ciężka sytuacja panowała w Niemczech, walczących na dwóch frontach. Trzeba też pamiętać, że to właśnie uprzemysłowione ośrodki cesarstwa Wilhelma II Hohenzollerna były kolebką ruchów robotniczych na kontynencie, a zwłaszcza marksizmu. Berlin spodziewał się ponadto przystąpienia do wojny Stanów Zjednoczonych (stało się to 6 kwietnia 1917 roku), co oznaczało olbrzymie wzmocnienie Ententy i katastrofę dla Niemiec.

W tej sytuacji sztabowcy kajzera zdecydowali się na pokerową zagrywkę, a asem w ich talii miał być niezbyt jeszcze znany rosyjski rewolucjonista Włodzimierz Iljicz Lenin.

Komentarze (3)

  1. prawicowym psycholom do sztambucha Odpowiedz

    przecież to nawet największy głąb widzi że jest to taka sama metoda jak z Piłsudskim – zaraz minie 100 lat od tego przekrętu a prawicowe oszołomstwo robi z Ziutka narodowego bohatera.
    Ale co się dziwić ta hołota zawsze miała dwie lewe ręce do roboty. Jedyne co potrafią to okradać Polskę

    • yggdrasik Odpowiedz

      nawet największy głąb widzi, że wszędzie politykę tworzy się w taki sposób, więc niby skąd przekonanie, że w przypadku bolszewickich watażków było inaczej. Inną kwestią jest wpływ owej polityki na los rządzonych obywateli. Tu już chyba nie ma porównania pana Piłsudskiego z jakimkolwiek bolszewickim bandytom.

  2. FAUST Odpowiedz

    Nie chcę schodzić do poziomu mojego przedmówcy, nie miejsce ku temu MAJĄC POWYŻSZE NA UWADZE odechciało się mi dyskusji, może fakty historyczne a mniej bieżącej polityki , tak głąbie ??? !!!

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.