Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy dekomunizacja obejmie Powązki? Trzech weteranów powstania warszawskiego mówi stanowcze „nie”

Czy grób Bieruta zostanie na Powązkach?

fot.Cezary Piwowarski, lic. GFDL Czy grób Bieruta zostanie na Powązkach?

Sprawa przeniesienia grobów komunistycznych dygnitarzy, w tym Bolesława Bieruta, z powązkowskiego Cmentarza Wojskowego nabrała w ostatnich dniach nabrała tempa. Nawet IPN wypowiedział się za zmianą prawa, umożliwiającą ten ruch. Pojawił się niespodziewany sprzeciw – na rozprawianie się z grobami nie zgadzają się powstańcy! 

Ekshumacja komunistycznych dygnitarzy była postulowana już w zeszłym roku, po zdewastowaniu pomnika Bolesława Bieruta, znajdującego się w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Na grobowcu namalowano wtedy czerwoną gwiazdę i opatrzono go napis „Kat”. Z ust prawicowego publicysty Tadeusza Płużańskiego padł projekt przeniesienia komunistycznych dygnitarzy na Cmentarz Żołnierzy Radzieckich, by wreszcie byli „przy swoich”.

Sprawa usunięcia z Wojskowych Powązek grobów takich komunistycznych dygnitarzy, jak Bolesław Bierut, Zygmunt Berling czy Julian Marchlewski, stała się w ostatnich dniach ponownie głośna. Wszystko z powodu wywiadu z Adamem Borowskim, szefem warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej”, zamieszczonego m.in. na portalu Polskiego Radia. Zgodnie z jego słowami: „należy oczyścić panteon polskich bohaterów, powązkowski Cmentarz Wojskowy, gdzie leżą obok siebie kaci i ofiary. (…) Tam nie ma miejsca dla zbrodniarzy”.

Na ten temat wypowiedział się też Adam Siwek, dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN. Stwierdził, że obecnie ekshumacja nie jest możliwa, gdyż wedle prawa tylko rodzina zmarłego ma prawo dysponować jego grobem. Zapewnił jednak, że władze Instytutu zgadzają się, że przeniesienie lub zmniejszenie grobów PRL-owskich dygnitarzy jest potrzebne. Wynika to „z poczucia moralnej niesprawiedliwości”, że leżą oni w mauzoleach, gdy tymczasem powojenni działacze niepodległościowi spoczywali jeszcze do niedawna bezimiennie pod murem, na Łączce.

Fragment Panteonu – Mauzoleum Wyklętych-Niezłomnych w Kwaterze na Łączce.

fot.Mateusz Opasiński, CC BY-SA 4.0 Fragment Panteonu – Mauzoleum Wyklętych-Niezłomnych w Kwaterze na Łączce.

Szef pionu upamiętnienia IPN stwierdził, że taki krok wymagałby zmiany przepisów, np. nowelizacji ustawy dekomunizacyjnej z 22 czerwca bieżącego roku, która dotyczy ulic i placów, ale zawiera wyraźne zastrzeżenie, że jej przepisów nie stosuje się do pomników „znajdujących się na terenie cmentarzy albo innych miejsc spoczynku”. Według informacji „Naszego Dziennika” Instytut Pamięci Narodowej już zajmuje się sprawą.

Przeciwne zdanie w rozmowach dla warszawskiego wydania Gazety Wyborczej przedstawili jednak ludzie, którzy – zdawać by się mogło – mają największe powody do wrogości wobec poprzednich władz: weterani powstania warszawskiego.

Profesor Leszek Żukowski, powstaniec i prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej zapytał wprost: „A po co to robić? Przecież ci ludzie nie żyją, nikomu nie zagrażają. Nie popieram komunistów, ale też nie wyobrażam sobie urządzania szopki z przenoszeniem ich grobów. Zresztą, dokąd je przenieść? Będzie specjalny cmentarz dla wyrzuconych?”

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.