Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

To był jeden z największych fenomenów wydawniczych ostatniego ćwierćwiecza. Dlaczego o nim nie słyszałeś?

Fragment okładki książki.

Fragment okładki książki.

Pod względem nakładów niewiele ustępuje Normanowi Daviesowi. Po premierze prześcignęła Danutę Wałęsową. Z powodzeniem mogłaby rywalizować o tytuł królowej literatury historycznej. Dlaczego więc tak rzadko pisze się o sukcesie jej książek?

Ciasny pokoik na poddaszu zabytkowego dworku z XVII wieku zamienionego na siedzibę wydawnictwa. Biurka dwóch menedżerów ustawione jedno przy drugim, a obok stara sofa wepchnięta między filar podtrzymujący więźbę i regał z książkami. – „To było przytulne miejsce, kreatywne” – podkreśla anonimowo redaktor zatrudniony w 2012 roku w oficynie. – „Właśnie w nim powstawały najciekawsze projekty, tam zbijaliśmy się pomysłami, sprzeczaliśmy się. Jak to pamiętam? Był entuzjazm, była pozytywna energia. Ale nie tym razem”.

W komercyjnym wydawnictwie przestrzelenie nakładu może sprawić, że książka rentowna stanie się kosztowną wtopą, obniżającą wyniki firmy. – „Zwiększenie nakładu o dwa czy trzy tysiące egzemplarzy podnosi łączne koszty nawet o kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nie chodzi przecież tylko o cenę druku egzemplarza. Od nakładu zależą budżety promocyjne, koszty magazynowania, koszty obsługi sprzedaży” – wyjaśnia Rafał Kuzak, pracujący przy marce książkowej „CiekawostkiHistoryczne.pl”.

Siedziba Wydawnictwa Znak przy ulicy Kościuszki 37 w Krakowie.

fot.fot. Mach240390; lic. CC BY-SA 3.0 Siedziba Wydawnictwa Znak przy ulicy Kościuszki 37 w Krakowie.

Wszystkie te kryteria podnosiły temperaturę dyskusji, prowadzonej na poddaszu w styczniu 2012 roku. Według naszych informacji w spotkaniu brało udział pięć osób wchodzących w skład grupy odpowiedzialnej za publikacje historyczne. – „W pierwszej chwili wszyscy byli przeciwko Gablankowskiemu. Nawet jeśli nie każdy miał tyle odwagi, by powiedzieć to głośno” – podkreśla anonimowo jeden z uczestników zebrania.

Dyskusja dotyczyła młodej, enigmatycznej Francuzki. Diane Ducret liczyła sobie w 2012 roku równo trzydzieści lat. I w realiach skostniałego, francuskiego rynku wydawniczego dokonała rzeczy niemal niemożliwej: napisała debiutancką książkę, która okazała się bestsellerem. W przeciągu niespełna roku sprzedano jej kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy, co wystarczyło by publikacją zainteresowało się jedno z największych polskich wydawnictw – Społeczny Instytut Wydawniczy Znak z Krakowa. Książka nosiła tytuł Femmes de Dictateur. A więc: Kobiety dyktatorów.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.