Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

W poszukiwaniu najdawniejszych królów, czyli skąd się wzięła monarchia

Paleta Narmera

Przeważnie nosili imiona, które w łatwy sposób można było odnieść do znanych poddanym bogów. Chowano ich w prosty sposób, lub z pełnym orszakiem. Ich kompleksy grobowe przeważnie odpowiadały wielkości dzisiejszego osiedla. Gdzie w takim razie szukać tych najdawniejszych królów? W piaskach Sahary? W dorzeczu Eufratu? U stóp Zagrosu? Nad Jangcy?

Czy władza królewska najstarszych kultur odpowiada naszemu przekonaniu o kompetencjach i roli monarchy w państwie? Czy nauczyliśmy się czegoś po pięćdziesięciu pięciu wiekach historii królów?

Prawdopodobnie w 98 roku n.e. Dion Chrysostom (Złotousty) wygłosił Mowę o królestwie, czyli panegiryczny utwór, którym pragnął zainaugurować panowanie cesarza Trajana. Dobry władca w przekonaniu Diona miał charakteryzować się przede wszystkim jedną z cech:

Po pierwsze, dobry król oddany jest bogom i troszczy się o niższe istoty boskie (…) Ten zaś, kto jest złym człowiekiem i sądzi, że podoba się bogom, już w tym założeniu jest grzeszny, bowiem uznaje, że bóstwo jest głupie albo złe.

Marek Aureliusz

Mowa Diona rozbrzmiała w okresie szczytu potęgi Cesarstwa Rzymskiego, którego społeczeństwo, jak celnie określił to Paul Veyne, „delegowało” swojego imperatora do misji niesienia pokoju. Tenże imperator był posiadał swego rodzaju mandat ludu rzymskiego, który „(…) niby to wybierał, czy zaproponował” jego panowanie.

Rzymianie nienawidzili jednak wszystkiego co wiązało się z ideą władzy królewskiej, co Tytus Liwiusz przypisuje panowaniu ostatniego z królów, Tarkwiniusza Pysznego. Jedną z najgorszych zbrodni, a jednocześnie jednym z częściej stosowanych oskarżeń w politycznych przepychankach było adfectatio regni, czyli dążenie do zdobycia władzy królewskiej, za co groziła śmierć.

Jednak ten sam Lud Rzymski nie widział nic przeciwko autorytarnym, czy wręcz totalitarnym rządom Oktawiana Augusta, jednego największych mistrzów propagandy świata starożytnego, który sprawując de facto władzę królewską przekonywał wszystkich dookoła, że jest jedynym godnym tych prerogatyw. Trzy tysiące lat przed Boskim nie-monarchą Rzymu między Nilem a Tygrysem zrodziła się idea podporządkowania władzy w państwie jednej osobie.

Gdzie zacząć poszukiwania?

Kilka tygodni temu napłynęła do naszej redakcji prośba o artykuł poświęcony początkom władzy królewskiej w historii. Od razu przyszło mi do głowy, że idealnym miejscem na początki takich poszukiwań znajduje się w Międzyrzeczu Tygrysu i Eufratu z czasów Sargona Akadyjskiego lub nad Nilem Narmera/Menesa. Rodzi to oczywiście pewien problem, który Arnold Toynbee określał „samoześrodkowaniem” – moje pierwsze koncepcje wynikały z uwarunkowań kultury śródziemnomorskiej, w której wyrastałem.

A co ze starożytnymi Chinami i Indiami? Tam o pierwszych królestwach wiemy już w podobnym okresie, co rozwój sumeryjskich państw-miast. Mam nadzieję jednak, że czytelnik wybaczy mi, iż nie będę poruszał dalekowschodnich kultur w niniejszym artykule. Wynika to z faktu, że nie czuję się osobą kompetentną do prowadzenia badań nad starożytnym Orientem. Europejskie postrzeganie władzy królewskiej dość dobrze zresztą oddaje przytoczony przeze mnie fragment mowy Diona. Przynajmniej do połowy XIX wieku Europejczyk tkwił w przekonaniu, że władza monarsza pochodzi od siły nadprzyrodzonej, aż swego rodzaju bunt przeciwko tzw. neoabsolutyzmowi podnieśli liberałowie Wiosny Ludów.

Aleksander Macedoński

To przekonanie tkwiło w umysłach najpierw mieszkańców starożytnego Bliskiego Wschodu, a później świata grecko-rzymskiego, który choć „uzbrojony” w racjonalistów pokroju Platona, czy Arystotelesa, dał się ponieść romantycznej idei potężnego monarchy z Aleksandrem Wielkim i Trajanem na czele. Nie był to zresztą przelotny romans. Jeszcze grudniu 362 roku n.e., przed wyprawą perską cesarz Flawiusz Klaudiusz Julian napisał satyrę zatytułowaną „Cesarze”, w której wprowadził postać Marka Aureliusza jako zwycięzcy plebiscytu bogów na „najlepszego władcę”. Cesarz-filozof został wprowadzony przez Apostatę do scenerii dzieła zaraz po Trajanie, stanowiąc uzupełnienie wielkiego władcy (wielkości rozumianej przez podbój i zwycięstwa cesarza) ograniczonego swoimi przyziemnymi pragnieniami.

Marek Aureliusz zyskał sobie przychylność bogów swoim usposobieniem, retoryką, mądrością, powściągliwością, skromnością i cnotliwością. Julian podkreślał jednak w „Cesarzach”, że choć bogowie wybrali Antonina najwybitniejszym władcą spośród Aleksandra Macedońskiego, Cezara, Augusta, Trajana i Konstantyna, nie był to wybór jednogłośny, ale większościowy. Apostata tym samym opisał cechy, których wymagano od panujących ponad trzy tysiące lat przed jego panowaniem.

Początki

Historyk badający przeszłość odległą od niego 5000 lat skazany jest niejednokrotnie na mimowolny czar legend, którym towarzyszą wspaniali królowie i ich podboje. Żeby wyjść z tego romantycznego zachwytu należy z niezwykłą ostrożnością podchodzić do bazy źródłowej, która w bardzo niewielkim stopniu zachowała się do naszych czasów.

Jak już zaznaczyłem, w niniejszym artykule interesuje mnie wyłącznie historia starożytnych Egiptu i Mezopotamii. Podstawą źródłową, oprócz znalezisk archeologicznych, są w tym przypadku dość enigmatyczne dokumenty, takie jak Sumeryjska Lista Królów, Lista Królów z Abydos, Kamień z Palermo (to bardzo niefortunna nazwa tego artefaktu), a także epigrafika, w tym jedno z najsłynniejszych znalezisk z okresu predynastycznego – paleta Narmera.

Sumeryjska Lista Królów

Większość tych źródeł powstawała zazwyczaj krótko po panowaniu władcy, którego opisywało. Pierwsza przytoczona przeze mnie, Sumeryjska Lista królów, miała powstać prawdopodobnie na początku drugiego tysiąclecia p.n.e., czyli przynajmniej 700 lat po zakończeniu okresu wczesnodynastycznego (przedsargonicznego) w Mezopotamii. Pierwsze fragmenty listy traktują jednak o panujących 3600 lat królach, których dzisiaj traktujemy raczej jako mitycznych.

Wśród legendarnych królów miał pojawić się między innymi Dumuzi, mąż bogini Inanny z sumeryjskiej mitologii. Zapiski listy królów w pewnym momencie zaczyna uzupełniać dokumentacja państwowa. Prawdopodobnie w połowie trzeciego tysiąclecia p.n.e. w większości mezopotamskich państw-miast pismo było już normą, co potwierdza znalezisko archiwum eblaickiego, z piętnastoma tysiącami tabliczek dotyczącymi schyłku okresu wczesnodynastycznego.

Zapiski o charakterze rachunkowym to jednak za mało, żeby potwierdzić historyczność jakiegokolwiek monarchy, a tym bardziej jego uprawnienia do sprawowania władzy. Nieco odmiennie z historią starożytnego Egiptu. Wiemy, że prawdopodobnie około 3800 roku p.n.e. w Dolinie Nilu (na południu kraju) zaczynają pojawiać się pierwsze niezależne państewka, z panującymi w nich królami. Tutaj listy faraonów są jeszcze mniej dokładne, niż Sumeryjska lista królów. Chronologicznie rzecz ujmując, lista z Abydos wykonana została prawdopodobnie w XIII wieku p.n.e., kamień z Palermo około VIII-VII wieku p.n.e., a najbardziej znana lista faraonów z Historii Egiptu Manetona została spisana pod koniec IV wieku p.n.e.

Również i tutaj historykowi przychodzi pomoc ze strony nauk pomocniczych – epigrafiki i archeologii. W 1897 roku na wykopaliskach w Hierakonpolis została odkryta tzw. paleta Narmera. Z ostatnim faraonem dynastii 0 zidentyfikowano ją na podstawie dwóch znaków hieroglificznych na szczycie awersu palety: nr (oznaczające „sum”) i mr (oznaczające „dłuto”). Trudno jednak w sposób jednoznaczny wydatować to znalezisko. Część badaczy, w tym Christine El Mahdy uważa, że zostało ono wykonane po zjednoczeniu Górnego i Dolnego Egiptu, czyli na początku III tysiąclecia p.n.e. Potwierdza ono jednak, że faraon o tym imieniu istniał w czasie, który do pewnego stopnia odpowiada również jego miejscu na liście z Abydos i kamieniu z Palermo.

„Kto był królem? Kto nim nie był?”

Tymi słowami Sumeryjska lista królów opisuje sytuację, która nastąpiła w państwie akadyjskim około 2193 roku p.n.e., kiedy to po śmierci króla Naramsina upadło pierwsze imperium w Międzyrzeczu. Dobrze pasuje ono również do rozważań nad tytulaturą i kompetencjami pierwszych królów Mezopotamii. Do połowy XX wieku swoją najstarszą historyczność potwierdzali jedynie królowie Urnansze z Lagasz i Masenepad z Ur. Obaj panowali około 2500 lat p.n.e.

O ile ten drugi, Masenepad, figuruje na sumeryjskiej liście królów jako założyciel I dynastii, w 1959 roku doszło do odkrycia, które odbierało im tę „najstarszą historyczność”. Niemiecki asyriolog, Dietz-Otto Edzard odkrył fragment alabastrowej wazy, na której znajdowała się inskrypcja Me – barag – si. Odpowiadała ona królowie Enmegaragesiemu z listy królów, który identyfikowany jest jako ostatni władca I dynastii z Kisz, współczesny Gilgameszowi. Rządził on najprawdopodobniej około 2700 lat p.n.e. Mebaragesiego miało poprzedzać jeszcze 21 królów.

Kamienna płytka wotywna przedstawiająca Ur-nansze (jako budowniczego z koszem na głowie) wraz z jego rodziną

 

Chociaż wartości podawane przez listę królów dotyczące długości życia władców są mocno przesadzone, znalezisko pozwalało przyjąć, że tych 21 królów zaczęło sprawowanie rządów około 2900 lat p.n.e., a tym samym narodziła się wówczas jedna z pierwszych dynastii królewskich w naszej historii. Prawdopodobnie w okresie wczesnodynastycznym (2900 – 2334 p.n.e.) wykształciły się pojęcia właściwe władzy królewskiej sprawowanej w poszczególnych państwach-miastach Mezopotamii. Tytulatura przyjmowana przez królów, to: En, lugal i ensi. En było słowem eblaickim i jest najczęściej przypisywane właściwemu znaczeniu króla / pana, tj. króla o władzy niepodzielnej.

Podobny przedrostek występuje u męskich bogów mezopotamskiego panteonu, np. En-lil, En-ki, co prawdopodobnie na stałe wiązało władzę królewską z jej boskim pochodzeniem. Pozostałe, lugal i ensi można tłumaczyć jako królów, ale częściej występują oni jako wyżsi urzędnicy o uprawnieniach gubernatorskich / namiestniczych. Wyjątek tu stanowi miasto Lagasz, w którym suwerenny król nosił tytuł ensi. W okresie wczesnodynastycznym pojawiło się również określenie dla kobiety sprawującej władzę – nin, które oznaczało „pani i władczyni”. Tytuł ten zarezerwowany był wyłącznie dla żony króla, która w przeciwieństwie do późniejszych królowych greckich lub rzymskich mogła posiadać własne dobra, a także odgrywała istotną rolę w zarządzaniu świątynią.

Gdzie rządzi król?

Zakres terytorialny władzy króla z okresu wczesnodynastycznego nie był tak imponujący, jak późniejsze starożytne imperia. W Mezopotamii w tym okresie można naliczyć przynajmniej 18 ośrodków o charakterze państwa – miasta. Większość nie przekraczała 500 ha powierzchni. Były to m.in. Eridu, Ur, Larsa, Uruk, Lagasz, Girsu, Umma, Szurupak, Adab, Nippur, Isin, Kisz, Sippar.

Jeśli jednak chodzi o władzę w tych ośrodkach, królowie byli traktowani jako wykonawcy woli bogów. Do ich zadań należała administracja plonami, zwierzchnictwo nad wojskami, zawieranie umów i traktatów z sąsiadami, a także zarządzanie robotami publicznymi. Jednym z najważniejszych zadań króla były przedsięwzięcia budowlane, dlatego też w późniejszych czasach ukształtował się archetypiczny model dobrego władcy przedstawianego z koszem pełnym cegieł. Ta cecha dobrego władcy stała się przy okazji na tyle ponadterytorialna, że podobne dążenia można zauważyć również u Ramzesa II, który dążył do przedstawiania się jako budowniczy imperium, jak również u cesarzy rzymskich w II-III wieku, którzy prześcigali się w swoich monumentalnych konstrukcjach. Zagadnienie roli króla w państwie – mieście, a tym samym wyższości tytułu en nad pozostałymi zdaje się rozwiewać również siedziba królewska. En mieszkali najczęściej przy lub w świątyni, podczas gdy miejscem zamieszkania lugal i ensich był tzw. é-gal, czyli „wielki dom”.

Swego rodzaju przepychem monarchii z tego okresu były obrządki pogrzebowe królów. Nie zachowało się do dzisiaj aż tak dużo grobowców królewskich z tego okresu, ale kilka z nich przyciąga uwagę. W grobowcu zwanym „jamą śmierci” znaleziono oprócz szczątków królewskich szkielety 74 innych osób, co sugeruje, że w okresie wczesnodynastycznym znane były już pochówki służby królewskiej (prawdopodobnie otruwanej) wraz ze zmarłym królem.

Nie ma ich aż tak dużo, występują w zasadzie wyłącznie w Ur i Kisz, ale dobrowolna śmierć takiej liczby osób za swojego króla sugeruje jak silną musiał mieć on władzę w danym państwie, a tym samym jak silnie władza królewska już w tym okresie zakorzeniona była w religijności społeczeństwa. Król i królowa, którzy czasem chowani byli razem, mieli być odpowiednikami romantycznej historii bogów, w której Dumuzi i Inanna pozostają nierozłączni od „świętych zaślubin”, po wieczność.

Pierwsze imperium

Pisząc niniejszy tekst nachodziły mnie pewne wątpliwości, które ze starożytnych imperiów połowy trzeciego tysiąclecia p.n.e. było większe: imperium akadyjskie, czy Egipt w czasach III i IV dynastii. Szybko również te wątpliwości potęgowało pytanie, czy zasięg terytorialny imperium w tym czasie naprawdę ma znaczenie, skoro w demografii z pewnością nie mogły to być jakieś niezwykłe wartości. Terytorialnie zapiski związane z imperium akadyjskim „biją na głowę” Egipt z czasów piramid, a wszystko za sprawą buntownika, który z „mojżeszową” historią pojawił się w połowie XXIV wieku p.n.e. nad Eufratem.

Sargon Akadyjski był swego rodzaju władcą niedoścignionym. Piętnaście stuleci po jego śmierci zrodził się mit o cudownie ocalonym dziecku, które zamknięte w koszu przetrwało nierówną walkę z żywiołem i wychowane następnie przez nadwornego ogrodnika zdobyło władzę (brzmi naprawdę znajomo?!). Pozostając jednak wśród faktów, wiemy, że około roku 2334 p.n.e. w Kisz władzę przejął šarrukin, czyli „prawowity król. Tytuł przyjęty przez Sargona jest świetnym przykładem jak silnie władza oddziaływała na społeczeństwo 4000 lat przed propagandą nazistowską.

Sargon Wielki

Sargon pochodził z niżu społecznego i w żaden sposób nie powinien nawet myśleć o sprawowaniu władzy. Do przewrotu popchnęła go beznadziejna sytuacja państwa, które pogrążało się w korupcji, biurokracji i zaborczej polityce dworu króla Urzababy. Po obaleniu króla Sargon zdobył również Uruk, gdzie władzę sprawował król Lugalzagesi. Ten ostatni jest przykładem potężnego władcy z tamtego okresu. Pod jego auspicjami znajdowało się wówczas przynajmniej pięćdziesięciu ensich. Mimo to został pokonany i wystawiony w klatce na widok publiczny, podczas gdy Sargon kontynuował swoje podboje.

Dotarł on do portu Enikimar, gdzie dokonał obrzędu powtarzanego jeszcze nawet współcześnie: obmył oręż w wodach Zatoki Perskiej. Rytuał ten powtarzali potem m.in. Aleksander Wielki, Juliusz Cezar, a w lutym 1919 roku symbolicznych „zaślubin z morzem” dokonał przecież generał Józef Haller (rzucający pierścień w wody Bałtyku). Nie poprzestał jednak na podboju południowej Mezopotamii. Prowadził liczne wojny w Elami (dzisiejszy Iran), na północy, w dzisiejszej Syrii, a w bardzo wątpliwym podaniu przedstawia nawet, że jego posągi stoją na Cyprze i Krecie. Jego potęga pozwoliła mu nawet bez problemu stłumić na łożu śmierci bunt poddanych około roku 2279 p.n.e.

Dzieło Sargona kontynuował Naramsin (2254 – 2218 p.n.e.). Oprócz licznych podbojów Naramsinowi przypisywane są dwa aspekty rozwoju ideologii władzy. Przyjął on tytuł „króla czterech regionów”/„króla czterech stron świata”, choć trudno powiedzieć kiedy to nastąpiło (prawdopodobnie po kampanii przeciwko Lulubi, buntowniczym państewku w Suzie). Drugim aspektem jest stela z Suzy, znajdująca się dzisiaj w Luwr. Na steli widać Naramsina tratującego swoich wrogów i błagającego o życie wodza plemion Lulubi przed królem. Naramsin ograniczył na steli występowanie bogów do dwóch symboli: gwiazdy i dysku słonecznego, co mogło sugerować obycie się bez pomocy bogów w swoim zwycięstwie, lub boski charakter króla odnoszącego zwycięstwo.

Po Naramsinie w Akadzie rządził jeszcze Szarkaliszarri, którego imię miało oznaczać „król wszystkich królów”, ale niewątpliwe podłoże zarówno pod absolutyzm władzy akadyjskich królów, jak i całą starożytną ideologię władzy położył właśnie Sargon, który stworzył pierwsze, choć krótkotrwałe imperium (państwo rozpadło się po śmierci Naramsina). Z teokratycznych aspektów monarchii akadyjskiej korzystano jeszcze długo po Sargonie, aż wreszcie w VI wieku p.n.e. Dariusz Wielki przyjął tytuł „króla królów”, niejako nawiązując do starszego o prawie dwa tysiące lat imperium.

Synowie bogów nad Nilem

Jak wyżej napisałem, w Egipcie królowie pojawili się najprawdopodobniej około 3800 roku p.n.e., ale dopiero imiona królów rządzących około roku 3150 p.n.e. znajdują się na liście z Abydos. Wśród królów tzw. okresu Nagada mieli rządzić królowie o imionach Skorpion lub Sokół. Nie są to z pewnością prawdziwe imiona, a brak jakichkolwiek źródeł im współczesnych poddaje pod wątpliwość ich istnienie.

Przed królem Skorpionem I (3150 p.n.e.) miało panować dziesięciu niewymienionych z imienia królów. Na przełomie czwartego i trzeciego tysiąclecia doszło do wydarzenia, które określa się zwykle zjednoczeniem Egiptu. Ze zjednoczeniem związane są dwa imiona: wspomnianego wcześniej Narmera, oraz Menesa. Adam Ziółkowski sugeruje, że imiona te mogą odnosić się do jednej i tej samej osoby. Zjednoczenie najprawdopodobniej odbyło się na drodze podboju, stąd w późniejszych okresach władza królewska faraonów ściśle będzie związana z jego osiągnięciami wojskowymi.

Również wspominana wyżej paleta Narmera dostarcza nam informacji, że faraon musiał osobiście przewodzić wojskami na polu walki. W jednej ze scen widać Narmera wizytującego pole bitwy, na którym leżą pokonani przeciwnicy z głowami odciętymi i złożonymi miedzy nogami. Na rewersie palety znajduje się scena, która występuje później również na steli Naramsina (chociaż daleki jestem od sugerowania egipskich wpływów w ikonografii akadyjskiej). Narmer wykonuje zamach żeby zmiażdżyć głowę pokonanego przeciwnika maczugą.

Pierwszy z faraonów zjednoczonego Egiptu doczekał się również jubileuszu swojego panowania, o czym dowiadujemy się z inskrypcji na maczudze z Hierakonpolis (Ashmolean Museum w Oksfordzie). Widać na niej uroczysta procesję podczas święta sed – królewskiego jubileuszu bliżej nieokreślonego roku. Prawdopodobnie w czasach Narmera/Menesa ukształtowała się boska koncepcja władzy królewskiej, którą doskonaliły i wykorzystywały kolejne dynastie. Narmer przyjął horusowe imię Aha – „wojownik” i prawdopodobnie odtąd pełna tytulatura królewska miała obejmować pięć imon, w tym imię horusowe.

Dopiero jednak na przełomie II i III dynastii kult faraonów zaczął wykraczać poza lokalne świątynie na cały Egipt. Zwłaszcza Snofru z III dynastii zaprowadził kult faraona w całym państwie. Radżadef z IV dynastii przyjął tytuł „syna Ra” i wprowadził tym samym kult solarny do egipskiej ideologii władzy. Za Wenisa z V dynastii pojawiają się modlitwy z Tekstów Piramid, w których faraonów oddaje się opiece Ozyrysa. Dopiero jednak za VI dynastii (po 2297 roku p.n.e.) świątynie w Egipcie zaczęto rozbudowywać o osobną „kapliczkę” ka – czyli boskiej siły królów. Chociaż już w czasach Narmera pojawiło się określenie hwt [chut], czyli siedziby królewskiej, dopiero Nebka z III dynastii utwierdził Memfis jako stolicę państwa. Wcześniej znajdowały się one w Hierakonpolis lub Abydos.

Odtąd państwo nad Nilem miało przeżyć swój rozkwit ozdabiając brzeg Nilu trwającymi do dzisiaj posągami piramid, w których tak zakochali się napoleońscy uczeni.

Konkluzja

W poszukiwaniu najstarszego z królów próbowałem nakreślić sobie i czytelnikom pewien schemat poznawczy. W pierwszej kolejności szukałem najdawniejszych dowodów sprawowania władzy rozpoznawanej przez nas jako królewska w kulturach mezopotamskiej i egipskiej, gdzie zachodzą one w podobnym okresie. Następnie usiłowałem określić zasięg terytorialny władzy poszczególnych królów, który w porównaniu Mezopotamia – Egipt do drugiej połowy trzeciego tysiąclecia p.n.e. wygląda podobnie.

Choć Egipt przed panowaniem III dynastii nie był specjalnie rozbudowanym państwem, pod wpływem kolejnych faraonów rozrastał się. Faraonowie mieli jednak ku temu lepsze predyspozycje – ich tereny nie były aż tak zaludnione i znajdowało się tam znacznie mniej ośrodków miejskich, niż w Międzyrzeczu. Wreszcie, trzecim wyróżnikiem była boska legitymizacja władzy poszczególnych królów. O ile w Mezopotamii traktowano ją jako bezdyskusyjny fakt, egipscy władcy potrzebowali sześciu kolejnych dynastii, aby oprzeć władzę królewską o najbardziej znaczącą część egipskiego panteonu, co może sugerować, że opieka pojedynczego bóstwa, np. Horusa często nie wystarczyła do ochrony życia. Zawiedzionym będzie z pewnością czytelnik, który po niniejszym tekście borykać się będzie z pytaniem: Czy najstarszym ze znanych nam królów był Narmer, czy Mebaragesi? Chronologicznie starszy jest oczywiście Narmer / Menes, ale dla mnie pierwszym królem wartym tego określenia był dopiero Sargon Akadyjski.

Bibliografia

Źródła:

  1. Dion Chrysostomos, Pierwsza mowa o królestwie, przeł. K. Tuszyńska, Poznań 2014.
  2. Julian, Cesarze, przeł. A. Pająkowska, Poznań 2011

Opracowania:

  1. J.J. Glasner, Mesopotamian chronicles, Atlanta, 2004
  2. M.van de Mieroop, Historia Starożytnego Bliskiego Wschodu, przeł. M. Komorowska, Kraków, 2008
  3. G. Roux, Mezopotamia, przeł. B. Kowalska, J. Kozłowska, Warszawa 2008.
  4. H.A. Schlögl, Starożytny Egipt, przeł. A. Gadzała, Warszawa 2009.
  5. Ch. El Mahdy, Cheops. Budowniczy piramid, przeł. O. Zienkiewicz, Warszawa 2008
  6. A. Ziółkowski, Historia powszechna. Starożytność, Warszawa 2009.

Komentarze (3)

  1. Czytelnik Odpowiedz

    Już po braku komentarzy widać, że nikt tego nie czyta. Jaki jest sens tworzenia tak gigantycznych elaboratów, których uważne przeczytanie wymaga poświęcenia pół godziny czasu? Nie lepiej zawrzeć jedynie treściwe informacje, które są przedstawione w bardziej przystępny sposób? Mało kto ma czas na czytanie tak gigantycznej objętości tekstu.

  2. jacek Odpowiedz

    Twierdzisz, że lista królów posiada fałszywe lata panowania. Jeśli iść tym tokiem myślenia to podobnie jest z biblijnym wiekiem pierszych ludzi: Adama i jego synów.
    A gdyby spojrzeć na to z innej strony.
    W obecnym świecie dinozaury nie istnieją podobnie jak wielkie paprocie.
    Nie istnieją też ogromne ssaki, których skamieliny odkryliśmy.
    Duży wzrost w dzisiejszych czasach oznacza większe problemy dla serca w pompowaniu krwi.
    Ludzie z zaburzeniami hamowania hormonu wzrostu osiągają znacznie większe rozmiary ale umierają albo z powodu niedotlenienia albo niewydolności serca.
    Gdyby ciśnienie na ziemi było mniejsze lub mniejsze bylo przyciąganie naszej planety to rozmiar zwierząt i roślin mógłby być znacząco większy. Zjawisko kapilarów w zdreniałych roślinach pozwalałoby zasysać wodę znacznie wyżej.
    Większe rozmiary oznaczają wolniejsze tętno i metabolizm, a co za tym idzie dłuższe życie.
    Potwierdzałoby to mity o gigantach a bogowie mogliby być pozostałością po tamtych czasach.
    Megalityczne budowle nabrałyby jakiegoś rzeczywistego sensu.
    Splendor władcy to trochę mało by budować ogromne obeliski lub posągi z wielotonowych głazów.
    Historycy i większość archeologów nie lubi takich rozważań podobnie jak odkryć geologów, którzy opisują upadek pra-cywilizacji Egiptu, który miał miejsce około 10,000 r.p.n.e. a jest widoczny w erozji piaskowców wokół sfinksa.
    Jest też tam sporo dowodów na niszczącą moc prawdopodobnie wystrzałów promieniwania słonecznego na powierzchniach piramid i posadzce wokół. Jakiś kataklizm zniszczył kulturę ale nie zniszczył ich dokonań.
    Kolejnym dowodem są nieudolne próby rycia w twardym granicie i spadek możliwości technologicznych w obróbce kamienia.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.