Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Morderca, który dla książek zrobił wszystko – Johann Georg Tinius

Czy motywem zbrodni mogą być… książki?

Motywy morderstw bywają różne; pieniądze, zazdrość, nienawiść etc. Historia bohatera tekstu ukazuje nam motyw zabójstwa raczej rzadziej spotykany, wręcz znikomy. Czy można zamordować dla… książek? Ależ oczywiście!

Wielu z nas uwielbia oddawać się przyjemnej lekturze. Książki posiadają pewną magię i potrafią od siebie uzależnić. Przekonał się o tym bohater tego tekstu, który dla papierowych przyjaciół potrafił zrobić wiele. Tak wiele, że zatracił dla nich rozum.

Teolog

Johann Georg Tinius był niemieckim duchownym i teologiem. Urodził się w 1764 roku w Niederlausitz (Dolne Łużyce). Ojciec Johanna był pasterzem. Młody Johann pomagał mu w pracy, dzięki czemu nauczył się rozpoznawać zioła – te przydatne i pomocne oraz niebezpieczne dla zdrowia. Szeroka wiedza zrobiła wrażenie na miejscowym duchownym, który umożliwił chłopcu otrzymanie dobrego wykształcenia.

Johann Georg Tinius obsesyjnie kochał książki

Tinius rozpoczął naukę w Wittenberdze, tutaj uczęszczał do liceum, później na miejscowym uniwersytecie rozpoczął studia teologiczne. Po ukończeniu nauki, pracował jako prywatny nauczyciel. W końcu otrzymał parafię znajdującą się nieopodal Weissenfels, która okazała się bardzo dochodowa. Był lubiany i doceniany przez miejscową ludność. Chciał jednak dowiedzieć się wszystkiego o otaczającym go świecie…

Zła droga

Chęć uczenia się i poznawania świata wymagała zapoznawania się z coraz to nowymi tytułami. Johann rozpoczął tworzenie własnej biblioteki, a ta powoli stawała się jego pasją i upadkiem jednocześnie.

Biblioteka rozrastała się w zastraszającym tempie; Johann czytał bardzo szybko, miał doskonałą pamięć – po przeczytaniu książki potrafił ją cytować. Początkowo posiadał wystarczający majątek (pierwsza żona wniosła do małżeństwa spory posag, po jej śmierci, Tinius ożenił się raz jeszcze, korzystając z kolejnego zastrzyku finansowego), by kupować nowe książki, ale niestety chęć posiadania była większa. Pieniądze nie starczały na kolejne zachcianki wydawnicze. Takim sposobem Johann wszedł nad drogę przestępstwa…

Najchętniej spędzał czas wśród zebranych około 60 000 egzemplarzy książek. Imponująca kolekcja znajdowała się na piętrze domu (na parterze zamieszkiwała reszta rodziny). Zbierał tytuły filozoficzne, teologiczne, a także historyczne i te dotyczące starożytnych języków. W wolnym czasie jeździł do Lipska, by móc kupować kolejne woluminy, tam też zadłużał się w kolejnych antykwariatach.

Na drogach prowadzących do Lipska, od 1810 roku zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Wielu kupców padało ofiarami rabunku. Według zeznań okradzionych, winowajcą był pewien nieznajomy, który dołączał do podróżników i częstował ich tabaką. Nic więcej nie pamiętali. Nieznajomy podczas każdego z tych ataków był inaczej ubrany, a także czasami posiadał brodę lub wąsy, albo krótkie i długie włosy. Wiadomo było, że złodziejem jest jedna osoba, gdyż modus operandi za każdym razem był jednakowy. Tinius znał się na ziołach, przed kradzieżami przygotowywał spreparowaną tabakę, po której ofiary zasypiały, następnie kradł ich dobytek.

Johann August Nösselt posiadał pokaźną bibliotekę

Podejrzany

Choć zaczęto podejrzewać Johanna, to nikt nie ośmielił się go oskarżyć, wszak miejscowa ludność szanowała swojego kapłana. Jednak do czasu.

Tinius tracił panowanie nad swoimi żądzami pozyskania funduszy, robił wszystko, by tylko móc kupować kolejne książki. W 1812 roku zamordował pewnego kupca; rozbił mu czaszkę młotkiem i ukradł sporą sumę pieniędzy. Władzom nie udaje się odnaleźć winowajcy. Tymczasem Johann zakupił bibliotekę profesora teologii Johanna Noesselta, przebijając ofertę pruskiego króla!

Rok później szalony bibliofil zakradł się do domu bogatej wdowy Kunhardt, mieszkającej w Lipsku. Johann z zimną krwią zabił starszą kobietę. Po morderstwie większość poszlak wskazała właśnie na niego. Po przeszukaniu domu mordercy przez władze doszło do interesującego odkrycia – na ścianach wisiała lista samotnych, bogatych osób, w kufrach znaleziono zaś się sztuczne peruki i brody, a także przedmioty charakteryzatorskie. Śledczym wpadł w oko jeszcze jeden przedmiot – młotek, którym Johann dokonał pierwszego mordu.

Tinius starał się jeszcze przekupić świadków, by ci zeznawali na jego korzyść. W tym celu posyłał listy, które szybko zostały przejęte przez miejscowych stróżów prawa. Bohater tekstu został wydalony ze stanu kapłańskiego 31 marca 1814 roku. Proces, który trwał dekadę ostatecznie skazał Johanna na karę 18 lat pozbawienia wolności. Jednak w związku z długotrwałym procesem, sąd skrócił karę do 10 lat, ale dodał dwa lata w związku z defraudacją pieniędzy kościelnych. Tinius, będąc w więzieniu, pracował nad kilkoma własnymi tekstami, ponieważ znał na pamięć prawie całą swoją bibliotekę (ponad 60 000 książek). Ostatecznie utwory te zostały wydane.

Wolność

Bohater tekstu opuścił więzienie mając 71 lat. Siwy staruszek nadal posiadał świetną pamięć i upierał się, że jest niewinny (chciał podobno rewizji procesu). Nie wstydził się opowiadać o swojej historii, co wprawiało w osłupienie ludzi, ponieważ nie zauważali jakiejkolwiek skruchy w zachowaniu byłego kapłana. Żona rozwiodła się z nim, a dzieci nie chciały mieć kontaktu ze swoim ojcem.

Błąkał się po Saksonii i Turyngii, większość osób unikała go, zapewne obawiając się o swoje życie i majątek. Tinius osiadł ostatecznie u dalekich krewnych i zmarł 24 września 1846 roku, podobno bez okazania skruchy.

Bibliografia:

  1. Hitzig J. E., Der neue Pitaval, 2014.
  2. Kowalski J., Tinius oder die Bibliothek im Kopf, Bernburg 1998.
  3. Opitz D., Der Büchermörder: ein Criminal, Frankfurt nad Menem 2005.

Komentarze (2)

  1. Octava Odpowiedz

    Wszystko pięknie, tylko że Johann Georg Tinius nie mógł być wydalony ze stanu kapłańskiego, gdyż do niego nigdy nie należał. Nie był kapłanem, a jedynie pastorem, czyli takim protestanckim katechetą.

  2. Anonim Odpowiedz

    Najdziwniejsze zbrodniarz o jakim słyszałem. Chociaż dziś też znalazło by się kilku chętnych zabić dla książek wartych fortunę – starodrukow, to jednak gość miał aż 60 tyś. książek. Z taką wiedzą w głowie mógł ją dużo lepiej spożytkować, miał talent i mógł zostać charakteryzatorem w teatrze, wykładowca akademickim, lub cenionym aptekarzem-uzdrowicielem. Człowiek ten zmarnował woj talent dla zwykłych zbrodni. Chociaż przebicie króla Prus podczas kupna biblioteki robi wrażenie, co do sum które wydał na swoją mordercza pasje.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.