Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Chłop żywemu nie odpuści, czyli awantura w średniowiecznej wsi

fot.domena publiczna Chłop w dybach. Biernat z Lublina.

Awantury, bójki i kradzieże – okazuje się, że chłopi nie ograniczali się do obsiewania pól i zbierania plonów. Życie na wsi obfitowało w ludzkie dramaty i spory. Jak karano przedmałżeński seks i jak często można było zginąć w pijackiej burdzie?

Historycy czerpią wiedzę na temat zamierzchłych czasów z rozmaitych źródeł. Najlepsze są stare księgi i manuskrypty, a więc pozostałości po osobach wykształconych i potrafiących pisać. Wiedza na temat życia przeciętnego mieszkańca średniowiecznej wsi pochodzi więc w znacznej mierze… z akt sądowych! O czym pisali prokuratorzy i jakie konflikty przetaczały się przez typowe społeczności chłopskie?

Zacznijmy od najprostszych spraw, czyli… złego wychowania. W 1353 roku podczas tradycyjnego zebrania hallmote (na Wyspach Brytyjskich tak nazywano sądy), podczas którego mieszkańcy wsi dochodzili swoich praw i ustanawiali przepisy na kolejny rok, pewien mężczyzna został ukarany grzywną za znieważenie składu sędziowskiego. Sytuacja miała miejsce w St. Albans i bynajmniej nie była odosobniona. W aktach spisanych przez ówczesnych sędziów można odszukać wiele przykładów sytuacji, w których ktoś rzucał w stronę „wysokiego sądu” oskarżenia o nieuczciwość, a także obrażał przedstawicieli drugiej strony konfliktu, czy też po prostu… wychodził, za co również groziła kara grzywny.

Unikanie odpowiedzialności wydaje się z resztą dość typowym zachowaniem. Chłopi mieli obowiązek uprawy przyznanych im pól, niemniej nie wszyscy się z niego wywiązywali. Do nadzoru prac powoływano odpowiedzialną osobę, której zadaniem była obserwacja i wyłapanie bumelantów. I tak na przykład, zgodnie z raportem tak zwanych „strażników jesieni”:[…] mistrz Stephen ociągał się w trakcie pewnych prac. […] Niech zatem zostanie doprowadzony do odpowiedzi. Kary za unikanie pracy były egzekwowane, choć niewysokie. Zapiski mówią o pojedynczych grzywnach w wysokości kilku pensów.

fot.domena publiczna Wieś średniowieczna

Przemocą do celu

O wiele gorzej przedstawiają się poczynania chłopów w czasie wolnym od pracy na roli. Tu aż się roi od przypadków pobić, gwałtów i rabunków. Poszkodowane osoby miały prawo podnieść larum, a sąd rozpatrywał ich skargi. I tak na przykład:

Matilda Proudhomme słusznie podniosła larum przeciw Johnowi Bacclafowi, gdyż utoczył on krwi Hugh, mężczyźnie tejże Matildy

 – czytamy w Elton Manorial Records z lat 1279 – 1351. Z tego samego dokumentu dowiemy się też, że

Zostało uznane przez ławników sąsiadów, że John atte Lane nikczemnie zaatakował Alice, swoją macochę, w jej własnym domu […] i pobił, zmaltretował i okaleczył rzeczoną Alice za pomocą kija, łamiąc jej prawą rękę.

Łamanie miru domowego było surowo karane, jednakże zgłaszanie bezpodstawnych oskarżeń również podlegało grzywnie. Larum podniesione bez powodu ani poręczyciela (osoby, która potwierdziłaby prawdziwość zeznań) było karane kwotą podobną do tej za niestawienie się do pracy:

Ławnicy oznajmiają, że Adam Fot dopuścił się złamania miru domowego wobec Andrew syna Alkusa, a mimo tego żona tegoż Adama niesłusznie podniosła larum w stosunku do rzeczonego Andrew. Kara – sześć pensów.

– dowiadujemy się z Elton Memorial Records.

Można odnieść wrażenie, że przemoc często zdarzała się w domach chłopów oraz na ulicach wsi. Często dochodziło też do rozbojów czynionych przez mniej lub bardziej zorganizowane grupy przestępcze, czyli zwyczajnych bandytów. Na przykład, w 1269 roku doszło do napaści na wieś Roxton, podczas której rabusie porwali małego chłopca i użyli go jako zakładnika podczas serii kradzieży. W ten sposób udało im się okraść siedem domów, po drodze raniąc wiele osób.

 Do domu przez ścianę

Akta sądowe obfitują również w opisy aktów kradzieży, i to niekoniecznie dokonywanych przez „profesjonalistów”. W Bedfordshire Coroners’ Rolls czytamy o mężczyźnie, który włamał się do domu pewnej kobiety celem zawłaszczenia sobie szynki wiszącej pod powałą. W tym celu wdrapał się na drabinę, ale w tym samym momencie właścicielka wróciła. Rabuś przestraszył się i spadł. Zginął na miejscu.

Wzajemne okradanie się było w średniowiecznej wsi o wiele łatwiejsze, niż można przypuszczać. Domy wieśniaków miały zwykle dość słabą budowę, a więc by wejść do środka wystarczyło… wyważyć ścianę! Tak zrobiła właśnie wspomniana wcześniej grupa rozbójników. O kradzież było więc na tyle łatwo, że ludzie oskarżali się wzajemnie z byle powodu i nazywali złodziejami. Jeśli tego rodzaju sprawa docierała do sądu, badano ją, a następnie karano sprawcę bądź oskarżyciela. Kiedy więc Sarah Wagge oskarżyła Nicholasa syna Eliasa o zawłaszczenie i zjedzenie dwóch kur o wartości sześciu pensów, ostatecznie musiała sama zapłacić rzekomemu złodziejowi grzywnę. Nicholas nie ukradł, ani nie spożył zwierząt.

Sama sobie nawarzyła piwa

Przewinienia chłopów nie musiały mieć związku z niskim stanem majątkowym i potrzebą kradzieży. Zdarzały się również przypadki kar nakładanych przez sąd za przedmałżeński seks (karę taką nazywano na Wyspach leirwite), a także za zawieranie związków małżeńskich bez pozwolenia lorda.

O wiele surowiej piętnowane było natomiast niedbalstwo podczas przygotowywania ale. Jedno z oskarżeń figurujących w Elton Memorial Records mówi o niejakiej Allotcie, która:

znana jest z warzenia za pensa, a czasem nawet za pół pensa, sprzedaje bez przetestowania i czasami robi słabe [ale]. W związku z tym [jest ona] winna dwa szylingi.

Skoro już o alkoholu mowa, mnóstwo cennych dla historyków, a jednocześnie przykrych szczegółów życia codziennego, pochodzi również z akt koronerów. Chłopi pili dużo i często, bowiem pożywne ale stanowiło dla nich źródło witamin. Przez to jednak, jak się dowiadujemy, zginął Osbert le Wuayl, który wracając pijany do domu przewrócił się i rozbił głowę. Podobnych sytuacji zdarzało się wiele: ktoś zginął spadając po pijanemu z konia, ktoś inny utonął w studni, lokalnym stawie, czy też… broniąc się przed szczekającym psem i sięgając po przydrożny kamień. Nie brakuje też opisów mniej lub bardziej przypadkowych zabójstw popełnionych pod wpływem alkoholu. Ludzie ginęli podczas bójek w karczmach i w drodze powrotnej po wieczorze spędzonym na piciu – godzeni sierpami, siekierami, czy też zwyczajnie pobici na śmierć. Zdarzyło się nawet, jak czytamy w Bedfordshire Coroners’ Rolls, że pewien pijany mężczyzna wracając z karczmy niespodziewanie napiął łuk i zastrzelił przypadkową osobę.

fot.Pieter Brueghel (młodszy), domena publiczna Wesele

W średniowiecznej karczmie nikt nie był z resztą bezpieczny, a biesiada przy wspólnym stole często znosiła nierówności klasowe. Zgodnie ze statutem mazowieckim z 1453 roku zniewaga chłopa poczyniona w stronę pana nie była więc traktowana jako powód do dochodzenia sprawiedliwości, o ile słowa padły przy piwie w oberży. Jak wynika z licznych prób ograniczenia działalności tego rodzaju przybytków przez wymuszenie zamknięcia przed zachodem słońca czy zakazu wnoszenia broni, średniowieczne karczmy musiały być miejscem wielu brutalnych sytuacji, ale to już temat na zupełnie inną historię…

 

Bibliografia:

  1. Bedfordshire Coroners’ Rolls, tłum. na angielski R.F. Hunnisett, „Bedfordshire Historical Record Society” 41 (1961).
  2. Bobrzyński, M., Prawo propinacji w dawnej Polsce. Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1888.
  3. Elton Memorial Records, 1279 – 1351, red. S.C. Ratcliff, tłum. na angielski D.M. Gregory, Cambridge 1946.
  4. Gies, F., J., Życie w średniowiecznej wsi. Znak Horyzont, Kraków, 2018.
  5. Jelicz, A., Życie codzienne w średniowiecznym Krakowie. Wiek XIII–XV. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1966.

Komentarze (2)

    • Anonim Odpowiedz

      Pewnie nikt o tym nie pisał, bo o takich rzeczach się nie mówi/pisze. Pewnie gwałt, łomot, obrócenie w prostytutkę lub zabójstwo.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.