Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Jak odkryto, skąd się biorą dzieci? Plemnik to maciupeńki człowiek, a kobieta znosi jaja

Michiel Jansz van Mierevelt, Lekcja anatomii doktora Willema van der Meera. Anatomowie usilnie poszukiwali informacji, jak powstaje człowiek, jednak bez mikroskopu mogli tylko teoretyzować (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Michiel Jansz van Mierevelt, Lekcja anatomii doktora Willema van der Meera. Anatomowie usilnie poszukiwali informacji, jak powstaje człowiek, jednak bez mikroskopu mogli tylko teoretyzować (fot. domena publiczna)

Wydawać by się mogło, że to najbanalniejsza rzecz w przyrodzie i nie ma w tym nic do odkrywania, tymczasem tajemnica poczęcia spędzała sen z powiek pokoleniom naukowców. W kolejnych wiekach wymyślano najróżniejsze teorie, czasem iście fantastyczne. Prawdę udało się odkryć dopiero w drugiej połowie XIX wieku dzięki… jeżowcom.

William Harvey był angielskim biologiem i anatomem, który najpierw rozpracował tajemnicę serca jako pompy, a później wziął się za kwestię seksu. Z tym, co człowiek ma w środku, był doskonale zaznajomiony – od młodości fascynowały go sekcje zwłok i brał nawet udział w autopsji swojego brata, a ojca osobiście pokroił. Odnośnie tego, skąd się biorą dzieci, w jego czasach funkcjonowało wiele hipotez. Harvey, jak pisze Edward Dolnick w książce „Nowe życie, czyli jak największe umysły wszechczasów odkryły skąd się biorą dzieci”, uznał, że najbardziej prawdopodobna jest ta:

[…] teoria porównywała kobiety nie do mężczyzn, ale do innych samic zwierząt. One składają jaja od zawsze będące symbolem płodności. Skoro układ reprodukcyjny kobiet przypomina układy zwierząt składających jaja, kobiety muszą wytwarzać jaja.

Niestety nijak nie był w stanie udowodnić swojej wizji procesu rozrodczego. Bo zajrzeć do wnętrzności kobiety i zbadać ich milimetr po milimetrze zwyczajnie nie był w stanie. Zresztą, dopiero ulepszenie wynalazku mikroskopu pozwoliło badaczom przyjrzeć się z bliska pewnym składowym ludzkiej prokreacji.

William Harvey (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna William Harvey (fot. domena publiczna)

Gdy po raz pierwszy powiększono odpowiednio spermę, naukowcy, ku swojemu rozczarowaniu, nie dostrzegli w niej miniaturowych ludzików gotowych do „posadzenia ich w żyznym ogrodzie”, z maciupeńkimi biodrami, nóżkami i głowami. Zamiast nich zauważyli całe stada energicznie ścigających się „żyjątek”, które my znamy pod nazwą plemników, a oni uznali za miniaturowe zwierzęta. I te zwierzęta w żaden sposób nie pomagały im w zrozumieniu, jaki udział ma sperma w poczęciu.

Dwa obozy

Część uczonych optowała za tym, że dziecko bierze się z jaja stworzonego przez kobietę, które sperma zaledwie pobudza do życia. Inni byli zdania, że zarodek kryje się w spermie i kobieta nie ma nic wspólnego z jego powstaniem. Jak podkreśla Edward Dolnick: Z punktu widzenia współczesności uderzające jest, że żadna ze stron nie przyznała drugiej jakiekolwiek roli w kształtowaniu embrionu. Gdy do tych rozważań wmieszano religię, niektórzy uznali, że sam Bóg u zarania dziejów ukształtował wszystkie zarodki i to on bierze udział w każdym poczęciu.

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

      Miejsce akcji:

        Komentarze

        brak komentarzy

        Dodaj komentarz

        Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

        Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



        Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

        Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

        Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

        Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

        Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.