Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Stary życiorys, nowe pytania (Anna Machcewicz „Kazimierz Moczarski. Biografia”)

Wznowiona właśnie biografia Kazimierza Moczarskiego dziś prowokuje do stawiania zupełnie nowych pytań niż dekadę temu. Nie dlatego, żeby coś się w niej zmieniło. Na jej przykładzie najlepiej jednak widać, jak przez te dziesięć lat zmienił się świat, w którym żyjemy. 

Książka  Anny Machcewicz już dziesięć lat temu zebrała zasłużone pochwały, nie tylko jako wyczerpująca biografia samego Kazimierza Moczarskiego, ale też świetny portret zaplecza polskiej konspiracji z okresu jednej okupacji i początku drugiej. Co ciekawe i ponure zarazem, pod tym ostatnim względem pozycja ta niezmiennie pozostaje aktualna.

Mimo upływu lat, dziesiątków nowych badań, ustaleń i publikacji, nikt bowiem – oprócz może niektórych historyków – nie chce przyjąć do wiadomości, że konspiracja nie była bynajmniej heroicznym monolitem. Targające nią wewnętrzne spory polityczne stanowiły dokładne odwzorowanie analogicznych awantur z czasów II RP. Czasem bywały gwałtowne w stopniu wręcz absurdalnym, zważywszy, że toczyła się wojna i nie tylko państwo, ale i cały naród były realnie zagrożone od zewnątrz.

Świadek sporów polsko-polskich

Machcewicz idealnie dobrała bohatera-przewodnika po opisywanym świecie. Moczarski, dekadę starszy od pokolenia Kolumbów, w odróżnieniu od nich zdążył świadomie przeżywać zawirowania okresu międzywojennego. Przy okazji wykształcił się jego światopogląd, który, jak się później okazało, niełatwo było zmienić. Jego poglądy sytuowały się przy tym dokładnie pośrodku ideologicznych swarów epoki. Moczarski w równym stopniu widział patologię w szaleństwie komunizmu, jak i w umysłowej ciasnocie nacjonalizmu. To odróżniało go zresztą od wielu młodszych kolegów, którzy choćby z racji wieku dawali się łatwiej porwać populistycznym hasłom, wykrzykiwanym przez obie strony. „Nie lubię frazesu i wielkich słów, bo zawsze podejrzewam, że tu się kryje oszustwo” – napisał w jednym z listów, nieświadomie definiując całą swoją postawę.

„Nie lubię frazesu i wielkich słów, bo zawsze podejrzewam, że tu się kryje oszustwo” – napisał Moczarski w jednym z listów.

fot.domena publiczna „Nie lubię frazesu i wielkich słów, bo zawsze podejrzewam, że tu się kryje oszustwo” – napisał Moczarski w jednym z listów.

Książka w najmniejszym stopniu mówi o Moczarskim jako autorze „Rozmów z katem” – słynnego zapisu rozmów prowadzonych w więziennej celi z Jürgenem Stroopem, człowiekiem odpowiedzialnym za stłumienie powstania w warszawskim getcie. Wątek ten nie zostaje oczywiście pominięty. Autorka opisuje wnikliwą analizę Zła, jakiej dokonał Moczarski. Doszedł przecież zupełnie niezależnie do tych samych wniosków, co Hannah Arendt, pisząca na podstawie procesu Adolfa Eichmanna: że Zło jest banalne. Rzecz w tym, że choć książka ta okazała się dziełem jego życia, jednocześnie w jego biografii stanowiła zaledwie epizod.

Moczarski urodził się w 1907 roku, a więc dokładnie w momencie, kiedy romantyczna wizja socjalistycznego patriotyzmu, roztaczana przez Polską Partię Socjalistyczną, upadała właśnie wraz ze stłumieniem rewolucji 1905 roku. Piłsudski porzucił ją na rzecz czystej już idei niepodległościowej. Wizja PPS-u była jednak pociągająca, jak każda utopia. Ukształtowała co najmniej dwa pokolenia, tworząc mit początku dla całej polskiej socjaldemokracji, a nawet szerzej – myśli demokratycznej.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.