Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Ile kobiet zginęło na frontach II wojny światowej?

Na frontach II wojny światowej w walkach brało udział wiele kobiet. Czy wiemy ile z nich poniosło śmierć? Fragment sowieckiego plakatu propagandowego.

fot.domena publiczna Na frontach II wojny światowej w walkach brało udział wiele kobiet. Czy wiemy ile z nich poniosło śmierć? Fragment sowieckiego plakatu propagandowego.

Druga wojna światowa to pierwszy konflikt w dziejach, w którym na taką skalę wzięły udział kobiety. Na wielu frontach walczyły ramię w ramię z mężczyznami. I razem z nimi ginęły. Dlaczego o wielu z nich wiemy tak mało? Jaka jest prawdziwa liczba ofiar? Ile kobiet zginęło w II wojnie światowej?

Winston Churchill powiedział podobno, że „wojna to męska rzecz”. Nawet jeśli zdanie to można uznać za zasadne w odniesieniu do przeszłości, w kontekście II wojny światowej nie znajduje ono potwierdzenia w rzeczywistości. Kobiety na równi z mężczyznami zostały wciągnięte w wir wydarzeń. I pełniły nie tylko role tradycyjnie im przypisane – pracownic na „froncie domowym”, sanitariuszek oraz pielęgniarek. Dowódcy walczących stron, początkowo niechętnie, lecz później z coraz większym zaufaniem, powoływali je także pod broń.

Wiele z tych, które wstąpiły do służby, zapłaciło za to najwyższą cenę. Po wojnie nieczęsto o tym wspominano. Żeńskie oddziały dosłownie ginęły w statystykach, zliczających dziesiątki milionów zabitych, zaginionych i rannych. Dzisiaj na szczęście o ich poświęceniu wiemy nieco więcej. Wciąż jednak nie tyle, ile powinniśmy. Czy kiedykolwiek poznamy dokładną liczbę kobiet, które wówczas zginęły?

Kobiety na wojnie

Stosunkowo łatwo policzyć, ile przedstawicielek płci pięknej służyło w armiach walczących w II wojnie światowej. Jak podkreślają Martin Brayley i Ramino Bujeiro, wkład kobiet w wysiłek zbrojny był ogromny:

Oprócz wielu ich kluczowych funkcji na „domowym froncie”, około milion sowieckich, 500 tysięcy brytyjskich i 200 tysięcy amerykańskich kobiet oraz dziesiątki tysięcy z innych sojuszniczych narodów pełniło służbę mundurową w siłach zbrojnych. By to zobrazować: służyło wystarczająco wiele Amerykanek, by zwolnić taką liczbę zdolnych do służby mężczyzn, że można było z niej uformować 15 dywizji piechoty.

Women's Royal Naval Service było kobiecą filią Królewskiej Marynarki Wojennej Wielkiej Brytanii. Po I wojnie światowej została rozwiązana, jednak odrodzono ją ponownie w 1939 roku, aby wzięła aktywny udział w wojnie.

fot.domena publiczna Women’s Royal Naval Service było kobiecą filią Królewskiej Marynarki Wojennej Wielkiej Brytanii. Po I wojnie światowej została rozwiązana, jednak odrodzono ją ponownie w 1939 roku, aby wzięła aktywny udział w wojnie.

Inne opracowania podają często jeszcze wyższe liczby żołnierek służących w armiach zachodnich aliantów. Zgodnie z nimi, było to aż 640 tysięcy Brytyjek i 350 tysięcy ich koleżanek zza oceanu. Większość powołanych do służby działała w oddziałach pomocniczych i medycznych, takich jak Korpus Pielęgniarski, Women’s Royal Naval Service (kobiece służby pomocnicze przy brytyjskiej marynarce wojennej) czy Women Airforce Service Pilots (Pilotki Kobiecych Sił Powietrznych w armii amerykańskiej).

Komentarze (5)

  1. Anonim Odpowiedz

    Zginęło ich dużo mniej, niż mężczyzn. A śmierć kobiety nie jest w niczym bardziej tragiczna, niż śmierć mężczyzny. Wojna sama w sobie jest wystarczającą tragedią, nie ma znaczenia, kto na niej ginie.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Anonimie, tekst nie miał na celu wartościowania. Nie zapominajmy, że ginęły też dzieci. Czy to znaczy, że ich śmierć była bardziej tragiczna niż mężczyzn czy kobiet? Nie. W artykule chodziło o to, żeby pokazać, że kobiety także walczyły w tej wojnie – tak na froncie, jak i za jej kulisami i traciły życie. Niemniej stwierdzenie, że każda śmierć jest tragedią jest niezaprzeczalna. Nieważne kto ginie. Pozdrawiamy serdecznie.

    • ola22 Odpowiedz

      dla gatunku śmierć kobiety jest bardziej tragiczna…teoretycznie wystarczy 1 mężczyzna żeby zapewnić przetrwanie narodu (mężczyzna może mieć teoretycznie tysiące dzieci). Poza tym to mężczyźni a nie kobiety wywołują wojny…

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Anonimie, jeśli tak to chyba ta z cyklu oryginalnych Braci Grimm, bo bajkowych szczęśliwych zakończeń tu raczej brak. Jest prawdziwa śmierć. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.