Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy „inteligencja” zrobiła coś dobrego dla Polski?

Inteligencja nie była warstwą jednolitą. Jej przedstawicielami byli przedstawiciele najróżniejszych opcji politycznych. Należeli do niej zarówno Marian Zdziechowski, jak i Jan Kucharzewski, Feliks Perl czy Róża Luksemburg.

fot.nieznany/domena publiczna Inteligencja nie była warstwą jednolitą. Jej przedstawicielami byli przedstawiciele najróżniejszych opcji politycznych. Należeli do niej zarówno Marian Zdziechowski, jak i Jan Kucharzewski, Feliks Perl czy Róża Luksemburg.

O przynależności do inteligencji nie decydowało pochodzenie, wykształcenie ani zawód. Pojawiła się w XIX wieku, wypełniając polityczną próżnię, pozostawioną przez nieobecną szlachtę i słabe mieszczaństwo. I odegrała w historii Polski niepoślednią rolę. Jaką dokładnie? I kim właściwie był inteligent?

Nic w tej sprawie nie jest jasne. Debaty w Polsce na temat zarówno rodowodu, roli, znaczenia, misji i obecnego stanu inteligencji trwały od końca XIX wieku i toczą się współcześnie, chociaż ich intensywność maleje. Samo pojęcie ma niejasny polsko-rosyjski rodowód z początków XIX wieku. Praktycznie nie jest używane w krajach zachodniej Europy, stąd jego dziwne identyczne brzmienie po francusku czy angielsku: „intelligentsia”.

Nie wdając się ani w spory na temat społecznego pochodzenia inteligencji, ani na temat jej rodowodu duchowego czy intelektualnego, trzeba jednoznacznie stwierdzić, że inteligencja jest – w polskiej tradycji – określeniem warstwy czy też szerokiej grupy społecznej wyróżnianej na podstawie pełnionej przez nią roli (czasem bywało to określane mianem misji) w społeczeństwie. Odrzucamy zatem takie kryteria jak formalne wykształcenie lub pełnienie określonego zawodu. Kwestia zawodu wyraźnie odróżnia polskie pojmowanie inteligencji od – na przykład – francuskiego. W Polsce inteligentem, i to jakim, bywał lekarz czy inżynier lub – naturalnie – nauczyciel, we Francji mowa jest wyłącznie o twórcach kultury, o hommes des lettres.

Bez względu na zasługi inteligencji dla polskości – o czym później – bez wątpienia jej geneza, jej wielka kariera w drugiej połowie dziewiętnastego i w dwudziestym wieku związana była ze słabością klasy średniej, czyli mieszczaństwa. Mieszczaństwo, które w krajach zachodnich wnosiło cywilizacyjny postęp, w Polsce nie pełniło tej funkcji a ponadto było przedmiotem dość powszechnej społecznej dezaprobaty, co wynikało ze szlacheckich tradycji oraz – potem – z faktu, że ponieważ Polacy nie chcieli pełnić funkcji typowych dla klasy średniej, wykonywali je często Niemcy i Żydzi.

Pojawienie się inteligencji w Polsce związane było między innymi z charakterystyczną dla naszego kraju słabością miast. Mieszczaństwo nigdy nie stało się w kraju nad Wisłą tak silne, jak na Zachodzie.

fot.Adrianwolowski/CC BY-SA 4.0 Pojawienie się inteligencji w Polsce związane było między innymi z charakterystyczną dla naszego kraju słabością miast. Mieszczaństwo nigdy nie stało się w kraju nad Wisłą tak silne, jak na Zachodzie.

Drugim czynnikiem, jaki wpłynął na narodziny inteligencji w Polsce był brak niepodległości, a zatem brak normalnych w standardzie europejskim instytucji służących nauczaniu i cywilizowaniu. Nie należy jednak przeceniać roli tego czynnika, gdyż idee cywilizacyjne upowszechniane na przykład przez polską inteligencję pozytywistyczną było zaczerpnięte u myślicieli europejskich, w tym przypadku przede wszystkim od Herberta Spencera. Można zatem bez wahania sformułować tezę, że polska inteligencja w żadnym okresie jej historii nie była – na tle europejskim – intelektualnie szczególnie twórcza czy też samodzielna. Ale nie w tym sedno rzeczy i nie na tym polegały jej zasługi.

Wreszcie trzecim czynnikiem, jaki wpłynął na narodziny tej szczególnej warstwy w Polsce (a zapewne także w Rosji) było drastyczne zacofanie w zakresie uobywatelnienia społeczeństwa. Inteligencja, a co najmniej jej część, przyjmuje na siebie rolę edukatora i emancypatora ludu, ponieważ lud czyli chłopi znajdują się w sytuacji dramatycznej i praktycznie nie tylko (w Królestwie Polskiem) pod względem materialnym, ale także nie są ludźmi wolnymi, a tym bardziej obywatelami.

Już Maurycy Mochnacki, jeden z pierwszych polskich inteligentów, sądzi, że Polskę trzeba herbami szlacheckimi wybrukować. Innymi słowy, że uobywatelnienie wszystkich mieszkańców polskich ziem jest niezbędne zarówno w celu wywalczenia niepodległości, jak i – potem – utrzymania zdrowego ustroju demokratycznego. Tak czy owak, inteligencja pełniła i miała pełnić – na bardzo rożne sposoby – rolę instancji włączającej „lud” do obszaru polskości.

Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski.

Tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski.

Za całkowicie przedawnione i powodowane jedynie ideologicznymi różnicami powstałymi po II wojnie światowej należy uznać polemiki dotyczące szlacheckiego lub szerszego rodowodu inteligencji. Dziś wiemy, że z jednej strony rodowód ten musiał być szlachecki, bo nie mógł być inny, skoro nie było w Polsce innej warstwy historycznej, a – z drugiej strony – że niekoniecznie miało to istotne znaczenia, a czasem w ogóle go nie miało. Różnice między szlachcicem Stanisławem Brzozowskim a szlachcicem Stanisławem Tarnowskim były pod wieloma względami (przede wszystkim materialnym, genealogicznym i tendencji ideowych) kolosalne, ale obaj należeli do warstwy inteligencji i dzielnie się wywiązywali z roli, jaka im przypadła.

Stopniowo zresztą inteligencja – na pewno już w okresie II RP– staje się warstwą stosunkowo jednolitą coraz wyraźniej odróżnianą i odróżniającą się od grupy określanej, często ironicznym lub pejoratywnym mianem „ziemiaństwa”. Świadczy to nie tyle o zmienionym rodowodzie inteligencji (chociaż naturalnie dołączają do niej ludzie wywodzący się już ze wszystkich warstw społecznych), ile o zmianach w składzie społecznym Polski. Powstają szczególne i silne więzy inteligencji kształtowane przez bardzo wśród niej popularne pisma jak „Wiadomości Literackie” czy „Prosto z Mostu”, ale także przez niskonakładowe periodyki katolickie jak „Verbum”.

Inteligencja jest od XIX wieku po różnych stronach barykad ideologicznych, a w zasadzie znajdziemy ją wszędzie. Inteligentem jest przecież syn praskiego kamieniarza Roman Dmowski i – przez pewien czas jego przyjaciel – potomek zamożnej szlachty Jan Kucharzewski. Potem rozejdą się ich drogi i to w stopniu radykalnym, bo jeden zostanie nacjonalistą a drugi – rzadkim w Polsce – liberałem.

By uświadomić sobie, jaką rolę w historii Polski odegrała inteligencja, wystarczy wymienić, że do warstwy tej należeli zarówno Józef Piłsudski, jak i Roman Dmowski.

fot.nieznany/domena publiczna oraz Harris & Ewing, color: Oldphotosincolor/domena publiczna By uświadomić sobie, jaką rolę w historii Polski odegrała inteligencja, wystarczy wymienić, że do warstwy tej należeli zarówno Józef Piłsudski, jak i Roman Dmowski.

Podobnie klasycznymi inteligentami byli niewątpliwie Józef Piłsudski i jego przyjaciel Feliks Perl, ale i ich drogi ideowe rozeszły się całkowicie. Ten fakt, czyli występowanie inteligencji we wszystkich nurtach politycznych (także ludowym) bardzo komplikuje wyraźne i precyzyjne określenie misji inteligencji, do czego tak wiele znaczenia przywiązywali i przywiązują liczni autorzy publikacji na ten temat. Przecież, zależnie od poglądów politycznych misja ta bywała znacznie, a nawet radykalnie odmienna. Wystarczy zestawić misję i faktyczne działania takich dwojga polskich inteligentów jak Mariana Zdziechowskiego i Róży Luksemburg.

Należy teraz rozważyć pytanie o to, co wyróżniało inteligencję polską, jej rolę i jej misję. Najkorzystniej byłoby porzucić niejasne i nadmiernie emocjonalnie nacechowane pojęcie misji i odwołać się do wyżej wymienionego pojęcia „inteligenckich standardów”. Albowiem to, co było w całej niemal dwustuwiecznej historii inteligencji polskiej wspólne i jest lub mogłoby być wspólne, to przestrzeganie pewnych standardów. Jakie to były standardy?

Po pierwsze, rozumny, chociaż różnie pojmowany, patriotyzm. Patriotyzm ten wyrażał się nie w politycznych eksklamacjach, lecz w silnym poczuciu kontynuowania i odnoszenia się także polemicznego do minionych dokonań polskiej kultury i cywilizacji. Przez te dwieście lat, z niewielkimi przerwami, związanymi z wyjątkowo niekorzystną sytuacją polityczną, trwa spór o polskość, jej rolę, jej znaczenie, próby kolejnych reinterpretacji, ale próby mimo intensywności polemik, pozostające w ramach wcześnie nakreślonych przez chociażby Krasińskiego i Słowackiego. Obowiązkiem inteligencji, dopiero ostatnio zarzuconym, było odniesienie się do idei polskości i wykazanie, jaka polskość Polsce sprzyja. To był pierwszy składnik owego standardu.

Drugim było wskazanie jak z podzielonej na bardzo odrębne warstwy społeczne Polski uczynić polityczną wspólnotę. Podkreślam, nie narodową w rozumieniu nacjonalistycznym, bo tym się zajmowała tylko niewielka część inteligencji, ale polityczną wspólnotę, która stopniowo stawała się wspólnotą państwową. Wszyscy członkowie warstwy inteligenckiej zdawali sobie sprawę z tego, że głębokie wewnętrzne podziały w ramach jeszcze nawet nie polskiego społeczeństwa, ale grup ludzkich zamieszkujących ziemie uznawane za polskie, są zasadniczo niekorzystne dla przyszłości Polski.

Inteligencja przyczyniła się do wykształcenia polskiej tożsamości narodowej i zachowania tradycji narodowych w okresie zaborów. Przypominały o niej także dzieła takie, jak alegoria umarłej Polski Włodzimierza Tetmajera.

fot.Włodzimierz Tetmajer/domena publiczna Inteligencja przyczyniła się do wykształcenia polskiej tożsamości narodowej i zachowania tradycji narodowych w okresie zaborów. Przypominały o niej także dzieła takie, jak alegoria umarłej Polski Włodzimierza Tetmajera.

Jednak sposobów na przezwyciężenie tych podziałów było tyle, ile kierunków myślenia politycznego i mimo wielkich zasług kolejnych i odmiennych pokoleń inteligencji, nie jest pewne, czy zadanie to zostało wykonane. Inaczej mówiąc, cała polska inteligencja, bez względu na poglądy polityczne, była wrażliwa na niesprawiedliwość społeczną, która musiała prowadzić do braku lub słabości wspólnoty politycznej.

Trzecim składnikiem owego standardu inteligenckiego był stosunek do języka polskiego jako jednego z elementów dziedzictwa, które winno być zachowane zarówno z racji historycznych, czyli jako wyraz tradycji ciągnącej się co najmniej od Kochanowskiego czy Reya, jaki i jako element jednoczący grupy ludzi zamieszkujących polskie ziemie. Polski język literacki stał się, jak w wielu innych krajach, podstawą wspólnoty politycznej. Nie oznaczało to walki z dialektami lub językami mniejszości, lecz nieustającą i bardzo ożywioną dyskusję nad tym, co jest powiedziane po polsku prawidłowo i jak te prawidła określać. Czwartym wreszcie składnikiem standardu jest pamięć i na szczęście wciąż żywy spór o przeszłość Polski i jej miejsce w Europie.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski. Publikacja ta ukazała się w 2014 roku nakładem Wydawnictwa Znak, Muzeum Historii Polski oraz Fundacji Węzły Pamięci.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej i korekcie w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Poznaj tajemnice polskiej pamięci historycznej:

Komentarze (1)

  1. Alchemik Odpowiedz

    Mam wiele uwag do artykułu, pierwsze z brzegu cyt.:”z jednej strony rodowód ten musiał być szlachecki, bo nie mógł być inny, skoro nie było w Polsce innej warstwy historycznej”, naprawdę? Chłopstwo, mieszczaństwo, kler katolicki to historyczne warstwy społeczne na terenie Rzeczypospolitej. Druga uwaga, Róża Luksemburg nie była polską inteligentką! Odnosząc się natomiast do określonej w artykule roli inteligencji w życiu społecznym i patriotyzmu, nie posiadała Luksemburg żadnej z ww. cech. Jako wróg polskiej państwowości i języka polskiego nie powinna być wymieniona jako członek polskiej inteligencji. Co do postulatu Maurycego Mochnackiego zgadzam się z nim, jednakże został on zrealizowany przez komunistów po 1945, a nie za czasów II RP. Nie chcę się wdawać w dalszą polemikę z autorem odniosę się tylko na zakończenie do ostatniego zdania artykułu. Spór o przeszłość Polski moim zdanie się nie odbywa, zostają jedynie wyciągane pojedyncze zdarzenia i incydenty jako mające rzutować na całość historii. O miejscu Polski decydują niestety politycy co do których po roku 1989 nie mamy szczęścia. Ujemny przyrost naturalny i emigracja są również niebagatelnym czynnikiem osłabiającym nasz kraj.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.