Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Czy przed śmiercią Józef Piłsudski postradał zmysły? Ponury obraz ostatnich tygodni życia marszałka

Józef Piłsudski na dworcu w Warszawie, 2 lutego 1935 roku.

Józef Piłsudski na dworcu w Warszawie, 2 lutego 1935 roku.

Rydz-Śmigły już w 1932 roku mówił o Piłsudskim, że to „człek nienormalny”. Wiosną 1935 roku prawdy nie dało się dłużej bagatelizować. Postępowała zatrważająca degrengolada umysłowa Komendanta.

11 listopada 1934 roku, gdy marszałek Józef Piłsudski przyjmował defiladę, stracił równowagę i pozostałą część defilady przyjmował, siedząc na krześle. Była to jedna z pierwszych, publicznie wiadomych oznak słabnącego zdrowia przywódcy.

Źródło dolegliwości nie było znane, a samą chorobę skrzętnie ukrywano. O tym wszystkim pisze Andrzej Garlicki – nieżyjący już, najwybitniejszy biograf marszałka, autor książki Józef Piłsudski 1867-1935.

Niedyspozycja żołądkowa

Coraz częściej miał stany podgorączkowe. Pojawiła się opuchlizna nóg. Coraz gorzej też sypiał. Od dawna cierpiał na bezsenność, ale na ogół nad ranem udawało mu się zasnąć na kilka godzin. Teraz coraz częściej zdarzały się całe bezsenne noce. W styczniu 1935 roku przyszły ataki bólów, które [zaufany lekarz i współpracownik Marszałka dr Marcin] Woyczyński określał jako bóle mięśniowe i leczył gorącymi kompresami, co przynosiło ulgę.

„Później – pisze [adiutant Piłsudskiego i autor poświęconych mu pamiętników, Mieczysław] Lepecki – zaczęły zjawiać się wymioty. Wszystkie te objawy Marszałek przypisywał niedyspozycjom przewodu pokarmowego i począł stosować dietę. A więc najpierw zrezygnował z potraw ciężkostrawnych, potem zaczął ograniczać porcje, aż wreszcie rozpoczął głodówkę leczniczą”. Mimo nalegań dr. Woyczyńskiego, by przerwał tę kurację, konsekwentnie się głodził.

Józef Piłsudski przyjmuje defiladę 11 listopada 1934 roku. Na fotografii rzecz jasna uchwycono moment, gdy wciąż był w stanie utrzymać się na nogach.

Józef Piłsudski przyjmuje defiladę 11 listopada 1934 roku. Na fotografii rzecz jasna uchwycono moment, gdy wciąż był w stanie utrzymać się na nogach.

„Metoda ta – pisze Lepecki – odnosiła początkowo pewne sukcesy. Mdłości pokazywały się rzadko, bóle również. Wciąż tylko rosło osłabienie. Marszałek począł stopniowo redukować wszelkie wysiłki fizyczne. Ograniczył, a potem zupełnie zniósł spacery po swoim gabinecie, coraz rzadziej zaglądał do mego pokoju, pasjanse nawet wolał, aby mu układać, nie chcąc męczyć się samemu”.

Podstawą opisu tych ostatnich miesięcy życia Piłsudskiego są wspomnienia Lepeckiego 43 oraz znajdujący się od niedawna w zbiorach nowojorskiego Instytutu Piłsudskiego diariusz rotmistrza Aleksandra Hrynkiewicza. Od połowy stycznia 1935 roku został on adiutantem Piłsudskiego w Belwederze (Lepecki pełnił tę funkcję w Głównym Inspektoracie Sił Zbrojnych). Diariusz Hrynkiewicza nie był przeznaczony do publikacji, powstawał z wewnętrznej potrzeby autora i ma bez porównania większą wartość niż wspomnienia Lepeckiego przygotowane do druku w 1939 roku.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.