Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Bhopal – katastrofa, od której świat odwrócił wzrok, a jej skutki były tragiczniejsze niż Czarnobyl

Ofiary katastrofy w Bhopal żądają ekstradycji Warrena Andersona

Wbrew pozorom to właśnie katastrofa w Bhopal okazała się najtragiczniejszą w skutkach. A jednak świat o niej milczał.

Gdy na skutek ludzkiej pazerności i niewiedzy 26 kwietnia 1986 roku eksplodował czwarty blok energetyczny elektrowni atomowej w Czarnobylu, świat wstrzymał oddech. Rozprzestrzeniająca się chmura radioaktywnych pyłów była zagrożeniem dla setek tysięcy ludzi, a widmo dalszego uwalniania się śmiercionośnych substancji – kolejnym milionom. Nie mówiąc już o nieodwracalnej dewastacji środowiska naturalnego, które byłoby niewyobrażalne. O tej tragedii, odświeżonej niedawno udanym serialem na HBO, jego rosyjskim odpowiednikiem oraz licznymi publikacjami – od zapierających dech w piersiach reportaży (Aleksijewicz) i wspomnień (Kostin, Brown, Sekuła), po fantastyczne teorie spiskowe oraz historie alternatywne ze świata science-fiction i pop-kultury – wie cały cywilizowany świat.

O krajach Trzeciego Świata wolimy milczeć

Osobiście nie przypominam sobie, żebym spotkał kogokolwiek, kto nie słyszałby o Czarnobylu i jego mrocznym dziedzictwie. Co innego katastrofa w Bhopalu – o niej nie wie praktycznie nikt, mimo ze wydarzyła się tam tragedia w liczbie ofiar przewyższającą tą w Czarnobylu.

Dlaczego uznana za najtragiczniejszą awarię przemysłową katastrofa jest całkowicie zapomniana przez opinie publiczną, a jedynie garstka straceńców walczy o nigdy nie wymierzoną sprawiedliwość? Na to pytanie może być kilka odpowiedzi, a najprostsza i jednocześnie najokrutniejsza brzmi: chciwość ludzka.

Skutki tragedii w Bhopal trwają do dziś, jednak świat o tym milczy

Dodać do tego też należy kontekst: wydarzyła się ona w tzw. kraju trzeciego świata, gdzie życie ludzkie traktowane jest nierzadko przez zagranicznych inwestorów czysto przedmiotowo. Także jej skala nie była (z punktu widzenia geograficznego) aż tak ogromna, jak np. ta w Czarnobylu. Przyjrzyjmy się bliżej, co takiego wydarzyło się w miejscowości Bophal.

Natychmiastowa śmierć

Bophal to obecnie około dwumilionowe miasto i stolica stanu Madhya Pradesh w środkowych Indiach. W nocy z 2 na 3 grudnia 1984 roku, jeden ze zbiorników fabryki pestycydów należącej do amerykańskiej firmy Union Carbide uległ rozszczelnieniu i uwolnił 43 tony toksycznego izocyjanianu metylu, który rozprzestrzenił się po gęsto zaludnionym mieście. Fakt, że wydarzyło się to w nocy i gaz ten był cięższy od powietrza, przyczyniło się do natychmiastowej śmierci prawie 4 tysięcy ludzi. Kilka tysięcy doznało trwałych uszczerbków na zdrowiu.

W dalszej perspektywie, przez katastrofę śmierć poniosło ponad 20 tysięcy osób, ponad 120 tysięcy doznało trwałych szkód na zdrowiu, u kolejnych 50 tysięcy zdiagnozowano niezdolność do wykonywania zawodu z powodu różnorodnych powikłań. Ponadto, na kontakt z toksycznymi substancjami zostało narażonych ponad pół miliona ludzi.

Okoliczny teren do dziś pozostaje skażony

Czy temu dramatowi można było zapobiec? Tak, jak w większości innych katastrof przemysłowych, odpowiedź jest niezwykle prosta: tak. Jak natomiast mogło dojść do tak gigantycznej katastrofy? Po awarii przeprowadzono coś na kształt śledztwa, które wykazało absurdalne wręcz, wieloletnie zaniedbania we wszystkich sferach funkcjonowania fabryki.

Zaniedbania i ludzka chciwość

Właściciel zakładu, wspomniany Union Carbide, zakładając obiekt pod koniec lat 60. XX wieku kierował się czystym pragmatyzmem przedsiębiorstwa, nie biorąc pod uwagę głosu miejscowej ludności, zamieszkującej tereny bezpośrednio graniczące z obiektem.

Już wówczas lokalne władze sygnalizowały, że fabryka powstaje zbyt blisko obszarów gęsto zaludnionych, Amerykanie jednakże postawili na swoim. Zwracano uwagę głównie na minimalizację kosztów wynikających m.in. z transportu pracowników. Przez lata wokół fabryki samorzutnie zaczęły powstawać swoiste slumsy pracownicze, bardzo gęsto zaludnione, gdzie warunki życia pozostawiały wiele do życzenia.

Dodatkowym dowodem szukania oszczędności w omawianym przedsięwzięciu, był fakt, że produkowany w Bhopalu przez Union Carbide pestycyd, Sevin (karbaryl) był produkowany z użyciem izocyjanianów, które przyspieszały procesy produkcji, ale były o wiele bardziej szkodliwe dla istot żywych (wiele innych korporacji chemicznych z tego powodu rezygnowało z używania izocyjanianów, np. Bayer). Co znamienne, od początku lat 80-tych popyt na pestycydy zaczął spadać, fabryka zaczęła przynosić więc straty. By je zminimalizować, dyrekcja zaczęła wprowadzać cięcia finansowe, przy jednoczesnym magazynowaniu niewykorzystanego izocyjanianu w ogromnych zbiornikach. Już wymienione wyżej czynniki stanowiły wymarzony scenariusz tragedii, lecz zaniedbań i dowodów zwyczajnej bezmyślności było o wiele więcej.

Jedną z osób odpowiedzialnych za katastrofę był Warren Anderson, CEO Union Carbide Corporation

Wspomniane cięcia finansowe doprowadziły do znacznego obniżenia norm bezpieczeństwa oraz ograniczenia kontroli jakości. Brakowało szkoleń stanowiskowych dla pracowników, nie było szans na jakikolwiek awans czy powiększanie swoich umiejętności. Nie dbano również o doświadczonych pracowników. Nie usuwano, a nawet nie rejestrowano niewielkich usterek, których z czasem uzbierało się w każdym sektorze fabryki dość sporo.

Cięcia budżetowe, niewystarczającą ilość zatrudnionej obsługi oraz powtarzające się, nieraz śmiertelnie niebezpieczne awarie – na te wszystkie elementy Union Carbide był kompletnie głuchy, a głosy niezadowolenia albo nawet protestu były bezwzględnie tłumione konsekwencjami dyscyplinarnymi. Podczas audytu przeprowadzonego w 1982 roku, wykryto przynajmniej 10 poważnych usterek, które wymagały natychmiastowej ingerencji. Oczywiście nic z tym nie zrobiono, a dzięki odpowiednim łapówkom sprawę wyciszono. O absurd zakrawała sytuacja, która miała miejsce niedługo przed katastrofą. Otóż większość pracowników została ukarana za domniemane odchylenia od przepisów BHP (sic!).

Noc tragedii

W nocy tragedii przeprowadzano rutynowe czyszczenie rur prowadzących do zbiorników z izocyjanianem. Gdyby wszystko działało poprawnie, do niczego by nie doszło, jednakże system nie był szczelny i do kadzi zaczęła dostawać się duża ilość wody. W kontakcie z nią izocyjanian zamienia się w bardzo ciężki gaz. Przerdzewiały zbiornik uległ rozszczelnieniu, a gaz zaczął rozpływać się po terenie wokół fabryki.

Wszystko wskazuje na to, że tragedii można było uniknąć

Alarm wszczęto dopiero gdy substancja rozprzestrzeniła się na terenie średnicy ok. 25 kilometrów. W tym czasie w samym Bhopalu zapanował przerażający chaos: gaz atakował drogi oddechowe i wzrok, prowadząc do strasznej śmierci. Początkowo nikt nie wiedział w ogóle, co się dzieje. Również w szpitalach nie potrafiono zdiagnozować problemu, a tymczasem rozszalały tłum, uciekający przed śmiercionośnym gazem, tratował się nawzajem i paraliżował całe miasto. W późniejszym czasie pojawiły się niepotwierdzone informacje, że w kadziach fabryki do izocyjanianu metylu dodawano niezidentyfikowane składniki, które zwielokrotniały jego toksyczność. Rzecz jasna koncert nie przyznaje się do podobnych czynów.

Ta nieszczęśliwa noc była dopiero początkiem agonii Bhopalu. Dziesiątki tysięcy ofiar nigdy nie doczekały się sprawiedliwości. Specjalna komisja powołana do zbadania awarii, mimo że wykazała szereg kardynalnych uchybień, obstawała przy werdykcie uniewinniającym właścicieli fabryki. Przez ponad 30 lat trwają akcje starające się doprowadzić do jednoznacznego ukarania winnych, jednakże jest to jak na razie płonny wysiłek.

Właściciele umywają ręce

Salil Shetty, Sekretarz Generalny Amnesty International, który był bardzo zaangażowany w sprawę Bhopalu powiedział:

Zarówno amerykańskie, jak i indyjskie władze od lat odwracają się od społeczności Bhopalu. Kolejne rządy Indii nie walczyły o poniesienie odpowiedzialności przez zagraniczną korporację, ani nie kwapiły się, by oczyścić teren fabryki. Odważna, heroicznie cierpliwa walka ofiar o sprawiedliwość ich nie porusza […] We wrześniu [2014 – F.B.] premier Indii i prezydent Obama zadeklarowali, że wzajemne relacje USA i Indii opierają się na pragnieniu sprawiedliwości i równości. Unikanie przez amerykańską korporację odpowiedzialności za śmierć tysięcy ludzi w Indiach nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością i równością.

Union Carbide została wykupiona przez Dow Chemical i na swojej stronie internetowej wyparła się oficjalnie jakiejkolwiek odpowiedzialności za uchybienia w funkcjonowaniu fabryki w Bhopalu. Wszelka udzielona pomoc i wypłacone poszkodowanym od czasów katastrofy odszkodowania nie pokrywają rzeczywistych kosztów życia w mieście.

Pomnik ofiar w Bhopal

Deklarowane oczyszczenie terenu wokół fabryki, gdzie na otwartej przestrzeni zalegają tony toksycznych pestycydów nigdy nie doczekało się realizacji. W samej fabryce wciąż zalega około 320 ton szkodliwych substancji. Chemikalia skażą ziemię i wodę gruntową, w której miejscami odnotowano stężenie rtęci o setki przekraczające górne dopuszczalne granice spożycia. Tę wodę piją ciężarne matki, które następnie karmią swoje dzieci. W niektórych miejscach panuje plaga nowotworów, która dotyka wszystkich bez względu na wiek czy płeć. Oślepieni i poparzeni inwalidzi wegetują w nieludzkich warunkach z dnia na dzień, czekając swojej śmierci w zapomnieniu.

Pomimo wielu apeli oraz protestów, wszystko wskazuje na to, że w Bhopalu i okolicach wciąż umierać będą tysiące niewinnych ludzi, podczas gdy kolonialne nawyki bogatych korporacji będą robić co tylko zapragną – z uśmiechem na ustach, kolorowym transparentem za plecami. Jedną z największych akcji, mających na celu zwrócić uwagę świata na dramat ludności Bhopalu, była prowokacja przeprowadzona dnia 3 grudnia 2004 roku przez aktywistyczną grupę The Yes Men. Człowiek podający się za przedstawiciela Dow Chemicals na antenie BBC zapowiedział, że kompania poniesie koszty oczyszczania terenów skażonych przez wycieki chemikaliów z indyjskiej fabryki. Po emisji tego wywiadu, w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut na akcjach firma straciła około dwóch miliardów dolarów.

Jednocześnie aktywiści The Yes Men uruchomili stronę internetową, która do złudzenia przypominała oficjalny portal Dow Chemicals, z tymże na tej pierwszej zamieszczone zostały sprokurowane informacje dotyczące awarii.
To jednak tylko na moment skierowało oczy opinii publicznej na problem mieszkańców Bhopalu, bowiem po chwili zamieszania, sprawa znów ucichła.

Przykład Bhopalu to niestety tylko jeden z wielu przypadków traktowania tego kraju jak placu zabaw przez europejskie i amerykańskie firmy. Kolejnym tego jaskrawym przykładem jest katastrofa w Szabharze z 24 kwietnia 2013 roku, która pochłonęła ponad 1100 ofiar śmiertelnych i dwa razy więcej rannych. Fakt, że takie tragedie się powtarzają, świadczy o tym, że głosy sprzeciwu wobec takich praktyk na arenie międzynarodowej są zagłuszane i ignorowane w imię pozornego rozwoju cywilizacyjnego.

Bibliografia:

  1. Chmura gazu zabiła tysiące ludzi. 30 lat od największej katastrofy chemicznej w historii, w: www.tvn24.pl
  2. Diamond, S., The Bhopal Disaster: How It Happened, w: www.nytimes.com
  3. Jędrak, J., Katastrofa w zakładach chemicznych, która zabiła 20 tys. osób, w: www.smoglab.pl
  4. Ellis-Petersen H., Bhopal’s tragedy Has not stopped’: the Urban dis aster still claiming lives 35 years on, w: www.theguardian.com
  5. Gendek T., Bhopal – zapomniana katastrofa, w: www.kwartalnikchemiczny.pl
  6. Indie 30 lat od katastrofy w Bhopalu, w: www.amnesty.org.pl
  7. Szygiel, J., Bhopal. Katastrofa, która nie przestaje zabijać, w: www.strajk.eu
  8. Taylor A., Bhopal: The World’s Worst Industrial Disaster, 30 Years Later, w: www.theatlantic.com

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.