Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Jak bardzo śmierdziały średniowieczne miasta?

Średniowieczne miasto oferowało przechodniom wiele wrażeń, także tych zapachowych. Niekoniecznie przyjemnych.

fot.Kim Støvring/CC BY 2.0 Średniowieczne miasto oferowało przechodniom wiele wrażeń, także tych zapachowych. Niekoniecznie przyjemnych.

Brak kanalizacji. Niechęć do kąpieli. Zatkane odpadami rzeki. To, co wiemy o życiu w średniowiecznym mieście pozwala stwierdzić, że nie było ono usłane różami. I na pewno nimi nie pachniało.

Nasza wiedza o codziennych zmaganiach ludzi średniowiecznej Europy cały czas się rozszerza. Odkrywamy składniki ówczesnej diety, sposoby przyrządzania potraw albo rutynowe obowiązki. Jednak wyobrażając sobie życie w wiekach średnich często zupełnie zapominamy, że był to czas istotnego regresu w kwestii higieny.

Upadek cesarstwa rzymskiego pociągnął za sobą znaczne pogorszenie warunków życia ludności miast. Instalacje kanalizacyjne, wznoszone z wielkim trudem przez Rzymian, popadły w ruinę.

Coraz mniej dbano też o czystość, co znajdowało uzasadnienie w teologii chrześcijańskiej, która kazała odwracać się od spraw ciała. Nie znaczy to jednak, jak przekonuje Weronika Konkol w tekście „Brud i smród w świetle polskich średniowiecznych źródeł hagiograficznych”, że nie zwracano uwagi na nieprzyjemne wyziewy:

O tym, jak istotna była kwestia zapachu w średniowieczu, świadczą przykłady stosowania inwektyw olfaktorycznych. […] Jan Długosz, przedstawiając w niekorzystnym świetle żonę Władysława II Wygnańca, akcentował jej niechęć i pogardę wobec narodu małżonka. Księżna miała stwierdzić, że Polacy śmierdzą i że sama ich obecność razi odorem.

Mieszkańcy miast położonych nad rzeką przynajmniej część nieczystości wrzucali prosto do wody.

fot.Michel Wolgemut, Wilhelm Pleydenwurff/domena publiczna Mieszkańcy miast położonych nad rzeką przynajmniej część nieczystości wrzucali prosto do wody.

Życie na krawędzi

Trzeba pamiętać, że w średniowieczu dostęp do wody w domostwach pospólstwa był ograniczony. W większości nie było też kanalizacji. Zaraz po przebudzeniu mieszczanin musiał więc zdecydować, gdzie podzieje się zawartość nocnika z fekaliami.

Częstą praktyką było wylewanie zawartości przez okna do cieków wodnych albo wprost na głowy przechodniów, nawet, jeśli groziła za to kara. A że ulice przeważnie były wąskie i zastawione, można sobie tylko wyobrażać, jakie doznania i zapachy czekały na nieostrożnego przechodnia. 

Komentarze (12)

  1. Józef Dubicki Odpowiedz

    Zapewne w tamtych czasach powstało powiedzenie, „częste mycie, skraca życie a mądrzy ludzie żyją w brudzie”.?

  2. Michał Knapik Odpowiedz

    To jest po części nie prawda. We wczesnym średniowieczu a konkretnie w czasach karolińskich ludzie myli się dosyć często. Jedną z form pokuty była rezygnacja z kąpieli co jeszcze bardziej dowodzi wagi tej czynności. Święta Kinga mogła się nie myć w formie ascezy co też się zdarzało. W miastach były łaźnie już przed krucjatami ale dopiero one je upowszechniły. Wody zaczętą się bać dopiero w XIV wieku po epidemii czarnej śmierci.

    • Maciej Zborek Odpowiedz

      Wszystkie teksty, które traktują o brudzie jasno wskazują, że higiena nie była na wysokim poziomie w czasach średniowiecza. W okresie wczesnego średniowiecza w ruinę popadły wszystkie niemal systemy pozostawione przez Rzymian. Łaźnie parowe były budowane sukcesywnie, ale dopiero od XI i XII wieku. Obawa przed wodą była kojarzona z dżumą, ale też trzeba pamiętać, że dostęp do wody w mieście w wiekach średnich był ograniczony. Pod tym względem w lepszym położeniu byli chłopi.

      • Żaneta Moskal Odpowiedz

        Jeśli mówimy o infrastrukturze pozostawionej przez Rzymian, to raczej Polski to nie dotyczy. Pan Michał Knapik ma rację – w średniowieczu ludzie myli się dość często, a pozostawanie w brudzie było czymś, co zaskakiwało i było uznawane za szczególna uciążliwość. Przynajmniej w naszej części Europy. Zastanawiająca jest konsekwencja uznawania, że u nas było zdecydowanie gorzej niż na zachodzie, pod każdym względem. Bez brania pod uwagę źródeł pisanych – jak choćby miejsce zamach na Leszka Białego, relacje z zachowania dworu Henryka Walezego w Krakowie, miejskie statuty wymagające od członków cechów co najmniej jednej cotygodniowej wizyty w łaźni, czy duza popularności „bań” na terenie zamieszkiwanym przez Słowian czy Skandynawów. Brudasami byli Galijczycy i Germanie z terenów dzisiejszej Holandii i Niemiec. Ja rozumiem,że dla historyków z Francji czy Wielkiej Brytanii pępkiem świat jest ich kraj, a dokumenty z innych krajów maja mniejsze znaczenia, ale dlaczego to samo robią polscy historycy?

    • Członek redakcji |Anna Winkler Odpowiedz

      A jednak wydaje się, że głównym problemem był nie tyle brak higieny osobistej, co brak kanalizacji – dopóki wylewano nieczystości na ulicę, miasta nie mogły zbyt dobrze pachnieć…

  3. Mirad Odpowiedz

    Myślę, że oprócz problemów infrastrukturalnych i nakazów religijnych przyczyną było zwykłe lenistwo. Jeszcze dzisiaj można to zaobserwować. Jak zawsze konieczne są nakazy dla flejtuchów.

    • Maciej Zborek Odpowiedz

      Niewykluczone, że i one niewiele zmienią. Smród w miastach jest obecny i dzisiaj, ale nie wszystkich. Wystarczy raz trafić do dzielnicy przemyskowej i mocniej się zaciagnac albo wpaść na jakiś stary dworzec. Brak higieny to jedno, ale też przyzwolenie na brud to druga strona medalu.

  4. tadek Odpowiedz

    Kapelusze z szerokimi rondami osłaniały płaszcz przed zawartością nocnika wylewaną z okien.
    W Luwrze w narożnikach i specjalnych wnękach korytarzy wisiały ciężkie, grube zasłony a za nimi kubły, wiadra itp. Jeden z Francuskich królów oblany fekaliami wydał polecenie by wylewający nocnik przez okno musiał trzy razy krzyknąć UWAGA, UWAGA, UWAGA !

Odpowiedz na „MezzoforteAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.