Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Dziecięca prostytucja w przedwojennej Polsce

Portret anonimowej dziewczynki sprzed 1939 roku.

Portret anonimowej dziewczynki sprzed 1939 roku.

W Warszawie najtańsze prostytutki, zwane chustkowymi, liczyły sobie złoty pięćdziesiąt, może dwa złote. Dziewczyny z Mławy były gotowe oddać się choćby za 50 groszy. Za tę cenę mogły sobie później kupić litr mleka albo trzy kurze jajka.

Mława – niewielka mieścina na Mazowszu, leżąca o rzut kamieniem od granicy z Prusami Wschodnimi. Spokojna, konserwatywna miejscowość. A przynajmniej tak lubili przedstawiać ją sami mławianie. Mit runął, gdy latem 1933 roku do miasta trafił pewien nauczyciel mający prowadzić tu kursy wakacyjne.

Mężczyzna nie rozumiał miejscowych obyczajów. I nie wiedział, że na pewne rzeczy należy przymykać oko. Już po kilku dniach zameldował się na posterunku policji, prowadząc siłą 12-letnią żebraczkę. Zażądał, by zaprotokołowano, że „dziecko to proponowało mu swe usługi jako prostytutka”. Dziewczynka też najwidoczniej nie wiedziała, że społeczeństwo o pewnych rzeczach woli nie być informowane. Nikt nawet nie musiał straszyć jej aresztem, a już zeznała, że takie same usługi co ona świadczy siedem jej koleżanek, liczących sobie od 9 do 13 lat. To z kolei zmusiło policjantów do wszczęcia może nieszczególnie skrupulatnego, ale jednak – prawdziwego śledztwa.

„Żaden nie został uwięziony, ani nie stracił stanowiska”

„Badane dzieci, nieświadome srogiego 203 artykułu K[odeksu] K[arnego], chętnie, bez nacisku opowiadały, kto i jak zabawiał się nimi. Podobno bezwstyd niektórych zeznań raził nawet zahartowane uszy policjantów” – donosił lewicowy „Dziennik Ludowy”, odnosząc do treści wprowadzonego rok wcześniej Kodeksu karnego. W myśl artykułu 203: „kto dopuszcza się czynu nierządnego względem osoby poniżej lat 15” miał być karany nawet 10-letnim więzieniem.

Pocztówka z Mławy. Początek XX wieku

Pocztówka z Mławy. Początek XX wieku

Dziewczynki szybko wypuszczono. Przynajmniej trzy z nich po paru dniach znów wałęsały się po ulicach, zaczepiając przechodniów. „Ich dziecięce twarze nacechowane są bezwstydem, nie mającym sobie równego” – podkreślała dziennikarka. – „Ta sama beztroska, co przed śledztwem i ten sam sposób nagabywania (…). Bije w oczy i w uszy, że całe dochodzenie, że te straszne zeznania, jakie tak ochotnie, prawie wesoło, złożyły władzom śledczym, że to wszystko, co mogły i powinny były od tych władz usłyszeć, nie tylko ich nie poprawiło, nie opamiętało, ale bezwstyd jeszcze wzmogło”.

Dziewczyny nabrały pewności siebie. Wcześniej, mimo wszystko, nieco krępowały się przyznawać do źródła zarobku. Nie wiedziały, co powiedzą dorośli, jak zareagują rodzice czy nauczyciele, jeśli sprawa się wyda. Teraz było już jasne, że nie robią absolutnie niczego karygodnego. Bądź co bądź: „spośród 30 mężczyzn, na których wskazały” jako na klientów, „żaden nie został uwięziony, ani nie stracił stanowiska”.

Komentarze (1)

  1. Maria Odpowiedz

    Do karmienia piersią dzieci ” jaśnie pań” wynajmowano mamki.
    Nikt, nigdy słowem nie wspomina co się działo z dziećmi mamek???

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.