Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

„Daj, ać ja pobruczę, a ty poczywaj”. Pierwsze zdanie po polsku w historii

Księga henrykowska

fot.Partycja90 / CC0 1.0 Księga henrykowska

Najstarsze zdanie po polsku nadal budzi pytania i wątpliwości naukowców. Co wiemy z całą pewnością, a czego możemy się tylko domyślać?

„Daj, ać ja pobruczę, a ty poczywaj”. To najstarsze zapisane po polsku zdanie, przekazane przez XIII-wiecznego, niemieckiego z pochodzenia autora łacińskojęzycznej Księgi Henrykowskiej, w dalekim od fonetycznej poprawności zapisie: „day, ut ia pobrusa, a ti poziwai”.

Wątpliwości filologów

Pierwotne brzmienie zdania budzi kontrowersje wśród filologów. Wydaje się, że forma „pobruczę” jest bliższa prawdy niż „pobruszę”, a „poczywaj” lepsza niż proponowane przez część badaczy „pożywaj”.

Nie ma całkowitej pewności, czy słówko „ut” należy rozumieć jako „ać”, czyli „niech”, czy też jest to wplecione przez pisarza dla lepszego zrozumienia tekstu łacińskie słowo „aby”. Tłumaczone na język dzisiejszy zdanie znaczy tyle, co „Pozwól, abym ja mełł, a ty odpocznij”.

Zapamiętano go, bo pomagał żonie

Według podania występującego w XIII wieku w okolicach klasztoru w Henrykowie na Dolnym Śląsku, autorem tych słów miał być Boguchwał, Czech z pochodzenia, któremu książę Bolesław Wysoki u schyłku XII wieku nadał ziemie w okolicach późniejszej wsi Brukalice.

Klasztor Henrykowski. Stan obecny

fot.Barbara Maliszewska / CC-BY-SA 3,0 Klasztor Henrykowski. Stan obecny

Zamiłowanie przybysza do wyręczania żony przy „bruczeniu” zboża miało dać najpierw przezwisko jemu samemu i jego potomstwu, a wreszcie, jak często bywało w owych czasach, całej miejscowości.

Bezcenna księga

Księga Henrykowska, przekazująca to zdanie, jest księgą uposażeń klasztoru cystersów w Henrykowie, fundowanego w roku 1227 przez Mikołaja, naczelnego notariusza kancelarii księcia śląskiego Henryka Brodatego. Jej autorami byli opat Piotr, piszący pierwszą część Księgi na przełomie siódmej i ósmej dekady XIII wieku, oraz nieznany bliżej inny cysters, kontynuujący dzieło poprzednika po roku 1310.

Celem przyświecającym obu mnichom było jak najdokładniejsze opisanie czasu i sposobu nabycia przez klasztor włości będących podstawą jego utrzymania. Wiedza ta, jak wyznają sami autorzy Księgi, miała służyć obronie opactwa przed wszystkimi, którzy chcieliby uszczuplić jego majątek.

Strona z księgi henrykowskiej z zaznaczonym (na niebiesko) najstarszym polskim zdaniem.

Strona z księgi henrykowskiej z zaznaczonym (na niebiesko) najstarszym polskim zdaniem.

W ówczesnym postępowaniu sądowym liczyły się bowiem przede wszystkim zeznania pamiętających dawne dzieje świadków oraz możliwość wywiedzenia pod przysięgą swoich praw jak najdalej wstecz.

Mało istotne smaczki

Przybyli z Niemiec cystersi nie znali dobrze miejscowych zwyczajów prawnych, a tym bardziej historii okolic, dlatego też autorzy Księgi z wielką skrupulatnością notowali wszelkie szczegóły na temat osad znajdujących się w posiadaniu klasztoru, niekiedy nawet te na pierwszy rzut oka mało ważne, jak choćby podanie o pochodzeniu nazwy Brukalic.

Część tej osady bowiem, wykupiona z rąk wnuków Boguchwała, trafiła do uposażenia cystersów henrykowskich już ok. 1253 roku, część natomiast pozostawała w rękach potomków bohatera opowieści, co w przyszłości mogło być źródłem sporów i procesów.

Dodać należy, iż część historyków prymat pierwszeństwa historycznego przyznaje zdaniu „Gorze się nam stało”.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie jako jedno z haseł Leksykonu polskich powiedzeń historycznych. Publikacja autorstwa Macieja Wilamowskiego, Konrada Wnęka i Lidii A. Zyblikiewicz została opublikowana nakładem wydawnictwa Znak w 1998 roku.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia, podział akapitów oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst poddano podstawowej obróbce redakcyjnej.

Fascynujący obraz średniowiecznej Polski w książce „Damy polskiego imperium”:

Komentarze (10)

  1. Dariusz Knitter Odpowiedz

    Już tytuł jest pseudohistoryczną manipulacją. Zdanie w Księdze Henrykowskiej brzmi: „Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai.” Dokonane spolszczenie tego zdania ma na celu wywołanie wrażenia, że jest to zdanie po polsku. Np. wrzucona końcówka z nosówką. I po co to kłamstwo?

    • Anonim Odpowiedz

      To zdanie jest napisane po łacinie, więc na pewno nie po niemiecku. Czy to był język Polski, to trudne pytanie, bo na pewno jeszcze w XVII i XVIII wieku, a co dopiero w w XIII, Słowianie mówili bardzo podobnymi do siebie językami. Pisząc Słowianie mam na myśli Polaków, Litwinow-Białorusinów, Rusinów-Ukraińców, oraz mieszkańców Łużyc i Słowaków.. Bo język Rosyjski z mową Słowian ma mało wspólnego, a Czesi w tym czasie XV-XVIII wiek, mówili po….Niemiecku.

  2. JP Odpowiedz

    Nie powinno się pomijać w tej analizie wątku Czeskiego. W owych czasach różnice między językiem używanym w Pradze a tym w pobliżu miasta założonego przez Vratislava (nota Bene pochowanego w Pradze) mogły być nie wielkie. Dobry wojak skandował”…at žije Cisar František a jeho rodina!” Daj at ja bobruszę.. Jožin z bažin už se zuby brousi… (czytaj ostrzy, ściera jak w żarnach..).

    • Anonim Odpowiedz

      Autor Szwejka – Haszek znał bardzo dobrze Rosyjski w końcu nie bez powodu był bolszewickim komisarzem na Syberii. Czy język Czeski wprowadzony na terenie Czech w XIX wieku ma dużo wspolnego z Czeskim z XIII wieku ?

  3. borizm Odpowiedz

    A mające nawet z 2 tysiące, albo i więcej lat runy, mówiące fonetycznie polskim językiem, znajdywane na terenie całej Germanii? Te runy są starsze niż jakiekolwiek dowody na istnienie pisanego słowa po niemiecku, czy angielsku.
    Germania (Polska + połowa Niemiec i połowa Danii) to nazwa krainy Słowian nadana naszym ziemiom przez Rzymian około 1 stulecia naszej ery, kiedy po naszych podbojach Rzymu w końcu nastał pokój. Rzymianie nazywali nas Germanami, a Grecy nazywali nas Scytami.

Odpowiedz na „Wenden slavicAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.