Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Trzeci agresor. Słowacja w kampanii wrześniowej 1939 roku

Słowacki minister obrony Ferdinand Čatloš wręcza odznaczenia żołnierzom biorącym udział w inwazji na Polskę.

fot.Heinrich Hoffmann/domena publiczna Słowacki minister obrony Ferdinand Čatloš wręcza odznaczenia żołnierzom biorącym udział w inwazji na Polskę.

Oczekiwania Hitlera, terytorialne roszczenia czy nienawiść samych Słowaków? Co sprawiło, że Słowacja wzięła udział w ataku na Polskę jako trzeci agresor w kampanii wrześniowej?

Wielkim zagadnieniem politycznym i wyzwaniem, które latem 1939 roku stanęło przed Słowacją, była polityka wobec Polski. Przecież III Rzesza przygotowywała się do napaści na Polskę. Słowacja była potrzebna jako terytorium, które – przepuszczając wojska niemieckie – miało umożliwić okrążenie Polski i zadanie jej swego rodzaju „ciosu w plecy”. Jednak III Rzesza oczekiwała od Słowacji więcej – że Słowacja aktywnie weźmie udział w najeździe na Polskę. Logika wydarzeń pchała Słowację w tym kierunku, a rząd [księdza prezydenta Jozefa] Tisy uległ tej logice i małostkowym resentymentom z powodu kilku wiosek na pograniczu.

Analiza polityki Jozefa Tisy i jego państwa winna być, oczywiście, pisana na chłodno, obiektywnie i bez zaangażowania. Historyk nie powinien być sędzią ani prokuratorem. Powinien starać się zrozumieć racje i emocje opisywanych osób, nawet jeśli ich działania prowadziły do złych czynów.

Niemniej jednak, trzeba to wyraźnie powiedzieć i odnotować, przy całej empatii i zrozumieniu dla niełatwej historii Słowaków, ich traum, kompleksów i obolałości, że w 1939 roku wzięli udział w najeździe na Polskę i w tym momencie wpisali się w światową historię po złej stronie. To karta dziejów, z którą Słowacy muszą się zmierzyć. Słowacja stała się na pewien czas wrogiem Polski.

Propozycja (nie)do odrzucenia

Dowództwo niemieckich sił zbrojnych zaplanowało liczebność słowackiej armii, jako części wielkiej machiny wojskowej III Rzeszy, na 50 tysięcy żołnierzy. W lipcu 1939 roku Tiso zaakceptował niemiecką propozycję aktywnego udziału Słowacji w wojnie przeciwko Polsce. Tiso uważał, że nie może sobie pozwolić na neutralność i zdystansowanie się od niemieckiej polityki, ponieważ może za to zapłacić oddaniem Słowacji w ręce węgierskie.

Ksiądz prezydent Jozef Tiso zgodził się, aby Słowacja wzięła czynny udział w inwazji na Polskę obawiając się, że w przeciwnym razie Hitler gotów jest oddać słowackie ziemie Węgrom.

fot.domena publiczna Ksiądz prezydent Jozef Tiso zgodził się, aby Słowacja wzięła czynny udział w inwazji na Polskę obawiając się, że w przeciwnym razie Hitler gotów jest oddać słowackie ziemie Węgrom.

By przygotować społeczeństwo słowackie do działań antypolskich i wzbudzić emocje przeciwko Polakom, podjęto intensywne działania propagandowe, przypominające konflikt na Spiszu i Orawie z lat 1919−1920 i przekonujące Słowaków, że część spornego terytorium jest niesprawiedliwie nadal w polskich rękach. Przedstawiano groźne obrazy wynaradawiających i represyjnych działań państwa polskiego, co raniło słowacką dumę narodową i pobudzało złość.

W rzeczywistości z tych wymieszanych etnicznie terenów w Polsce znalazło się 20% terenu Orawy i zaledwie 4% terenu Spiszu. Polska zgodziła się z przebiegiem granic zaproponowanym przez Radę Ambasadorów 31 lipca 1920 roku, w sytuacji zagrożenia Warszawy przez Armię Czerwoną i dramatycznej potrzeby poprawnych stosunków z Czechosłowacją dla zapewnienia ciągłości dostaw pomocy wojskowej z Europy Zachodniej (transporty przez Niemcy były niepewne). Przez całe dwudziestolecie międzywojenne to w Polsce panowało rozgoryczenie z powodu utraty tych niewielkich skrawków ziemi.

W momencie zakończenia konferencji monachijskiej, w październiku 1938 roku, Polska zwróciła się do rządu w Pradze z żądaniem zwrotu terenów, gdzie według Polaków mieszkała polska większość. Było to kilka małych obszarów (mowa w tej chwili jedynie o pograniczu polsko-słowackim) liczących łącznie 6 tysięcy mieszkańców. Czechosłowacja zrezygnowała z roszczenia do przeprowadzenia referendum na tych terenach i sama zaproponowała powołanie międzyrządowej komisji delimitacyjnej do ustalenia nowego przebiegu granicy.

W efekcie jej pracy z Czechosłowacji do Polski na odcinku słowackim przekazano 30 listopada 1938 roku 226 km² terenu zamieszkanego przez 4280 osób. Część z nich przed zmianą granic zdecydowała się wyjechać na Słowację. Same zmiany miały charakter marginalny, ale ich znaczenie psychologiczne było znacznie większe. W Słowakach pozostał uraz antypolski, który łatwo było jeszcze bardziej pobudzić przez działania propagandowe.

Siła propagandy

W połowie sierpnia na podstawie umowy niemiecko-słowackiej i odwołując się do podpisanej kilka miesięcy wcześniej Umowy o ochronie, oddziały niemieckie weszły do zachodniej Słowacji (doliny rzeki Wag) oraz w rejon Podtatrza. Słowacja rozpoczęła intensywną antypolską akcję propagandową, epatując społeczeństwo słowackie „krzywdą” zaboru przez Polaków fragmentów Spiszu i Orawy 30 listopada 1938 roku. Władze, wykorzystując aktywistów Hlinkovej gardy [formacji paramilitarnej Słowackiej Partii Ludowej], zorganizowały 22 sierpnia w Bratysławie wielki antypolski wiec pod hasłem przywrócenia jako granicy polsko-słowackiej starej granicy węgiersko-galicyjskiej.

Co ciekawe, istotną częścią antypolskich haseł były stwierdzenia, że z Polski, z Galicji przychodzą na Słowację Żydzi, którzy później „pasożytują na pracy Słowaków”. W efekcie demonstracja zakończyła się wybijaniem szyb w żydowskich sklepach, których właścicieli podejrzewano o pochodzenie z Polski. W nocy tłum wdarł się do mieszkania polskiego konsula w Bratysławie i zdemolował je. Dzień później, 24 sierpnia, Niemcy zawiadomili Tisę o konkretach planu ataku na Polskę. W zamian za współpracę Niemcy zaproponowali gwarancję nienaruszalności istniejącej granicy słowacko-węgierskiej oraz powrót do granicy polsko-słowackiej sprzed 30 listopada.

Zajęcie przez Polskę jesienią 1938 roku spornych terenów na Spiszu i Orawie rozbudziło antypolskie nastroje na Słowacji. Na zdjęciu polskie wojska w drodze na Jaworzynę.

fot.domena publiczna Zajęcie przez Polskę jesienią 1938 roku spornych terenów na Spiszu i Orawie rozbudziło antypolskie nastroje na Słowacji. Na zdjęciu polskie wojska w drodze na Jaworzynę.

Hitler podobno gotów był nawet zaproponować Słowacji przyłączenie całych Tatr i Zakopanego, ale i Ribbentrop, i Tiso stwierdzili, że w Zakopanem nie ma ludności słowackiej i byłaby to zbyt daleko idąca zmiana. Tiso zażądał jedynie, aby armia słowacka nie była w wojnie z Polską wykorzystana „poza historycznymi terenami słowackimi” (czyli tymi, które były częścią Węgier do 1918 roku, a które Polska dostała 30 listopada 1938 roku, oraz tymi małymi fragmentami Spiszu i Orawy, które przypadły Polsce w 1920 roku). Niemcy oceniali, że Tiso był „bardzo zadowolony” z powyższych propozycji.

26 sierpnia Słowacja ogłosiła mobilizację 10 roczników mężczyzn i tzw. stan gotowości obronnej. 27 sierpnia Niemcy przekazały wojskowym słowackim szczegółowe rozkazy dotyczące uczestnictwa Słowaków w ataku na Polskę. 28 sierpnia Jozef Tiso wystąpił z orędziem do narodu, w którym „informował” o zagrożeniu Słowacji przez Polskę (sic!). Rząd słowacki wydał instrukcję, aby administracja kraju witała i pomagała jednostkom niemieckim przejeżdżającym przez Słowację (pierwsze niemieckie oddziały wkroczyły na Słowację jako do kraju sojuszniczego już 26 sierpnia, a grupy rekonesansowe nawet 2−3 dni wcześniej). Decyzją rządu słowackiego naczelnego dowódcę i ministra obrony narodowej, Ferdinanda Čatloša, podporządkowano operacyjnie właściwemu dowództwu Wehrmachtu.

Bezkrwawa inwazja?

W  wyniku  mobilizacji  armia  słowacka  osiągnęła  wielkość 115−120 tysięcy żołnierzy (niektóre źródła mówią nawet o 150 tysiącach), co było największym słowackim wysiłkiem militarnym w całych dziejach narodowych. Część armii słowackiej skierowana do działań przeciwko Polsce nazwana została Armią „Bernolak” i składała się z trzech dywizji. Liczyła ponad 51 tysięcy żołnierzy i była organizacyjnie częścią niemieckiej 14. Armii generała Wilhelma Lista, utworzonej 1 sierpnia 1939 roku.

W agresji na Polskę wzięło udział ponad 51 tysięcy słowackich żołnierzy. Ilustracja poglądowa.

fot.domena publiczna W agresji na Polskę wzięło udział ponad 51 tysięcy słowackich żołnierzy. Ilustracja poglądowa.

Pierwsza dywizja „uderzyła” 1 września o godzinie 5.00 z kierunku Spiskiej Nowej Wsi na Bukowinę Tatrzańską. Piszę „uderzyła” w cudzysłowie, bo nie doszło do żadnych walk. Słowackie jednostki w pierwszym dniu wojny obsadziły dwie wsie: Podspady i Jaworzynę. Polacy nie bronili się w tym miejscu, a cała polska obrona to, jak już pisaliśmy, dwóch policjantów w Jaworzynie, którzy odjechali na rowerach do Bukowiny, gdy Słowacy zbliżali się do wioski (ok. godz. 7.15). Następnego dnia oddziały tej dywizji weszły do Jurgowa, a w kolejnych dniach przez Bukowinę–Krempachy–Dębno szły na północ, by około 5 września dojść do rejonu Ochotnica–Kamienica–Rzeki. 8 września dywizja jako całość została odwołana na Słowację – niektóre małe jednostki pozostały w Polsce do 28 września.

Dywizja w zasadzie nie toczyła walk, gdyż w rejonie jej działania nie było polskich oddziałów. Czasem napotykano opór jakichś małych grup, głównie jednostek zaopatrzeniowych (np. 8 września doszło do „boju” z dziewięcioma polskimi żołnierzami z rozbitego przez Niemców oddziału w okolicy wsi Rzeki na skraju Gorców; polscy żołnierze zaczęli ostrzeliwać słowacki oddział w momencie uroczystego apelu „braterstwa broni” Wehrmachtu i armii słowackiej). Ze słowackich dokumentów wynika, że głównymi przeciwnikami byli funkcjonariusze Straży Granicznej i Służby Celnej (określani przez Słowaków jako „Straż Finansowa”). Trzy kompanie 1. Dywizji od 8 do 28 września pełniły służbę okupacyjną w Zakopanem. Zameldowały, że przy patrolowaniu miasta i przysiółków złapały 50 polskich żołnierzy.

Trzecia dywizja wkroczyła na ziemie polskie w okolicach Muszyny–Krynicy i weszła mniej więcej 60 kilometrów w kierunku na Jasło–Krosno. Oddziały tej dywizji stoczyły kilka potyczek z polską Strażą Graniczną i oddziałami taborowymi oraz starły się z wycofującą się regularną polską jednostką (niepełny batalion) w rejonie Tylicza (okolice Krynicy).

Słowaccy i Niemieccy żołnierze pozują do wspólnego zdjęcia. Komańcza 1939.

fot.domena publiczna Słowaccy i Niemieccy żołnierze pozują do wspólnego zdjęcia. Komańcza 1939.

Druga dywizja znajdowała się w odwodzie i weszła na teren Polski dopiero 8 września. Granicę przekroczyła w rejonie Dukli i Baligrodu. W połowie września dostała zadanie przeczesywania terenu na południe od Krosna i Sanoka i wyłapywania niedobitków z polskich oddziałów. Trzy słowackie eskadry lotnicze wykonywały na rzecz Niemców loty rozpoznawcze i w ośmiu przypadkach eskortowały niemieckie bombowce dokonujące nalotów w Polsce południowo-wschodniej (np. na Tarnopol).

Jak pisze w swoich wspomnieniach generał Čatloš, Niemcy nie przestrzegali zobowiązania o wykorzystaniu oddziałów słowackich jedynie w określonych granicach terytorialnych i stąd epizodyczna obecność żołnierzy słowackich we wrześniu 1939 roku w Zakopanem czy w Sanoku. O niewielkim wysiłku wojennym Słowacji świadczy fakt, że w kampanii w Polsce armia słowacka straciła jedynie 24 żołnierzy (w tym, jak zapisano sumiennie w wojskowej dokumentacji, jednego, którego… kopnął nieszczęśliwie koń na postoju jeszcze 30 sierpnia; jednego, którego postrzelił niechcący kolega; jednego, który popełnił samobójstwo i kilka ofiar wypadków).

Narodowa hańba

Armia słowacka potrzebowała sukcesów, które pomagałyby budować tożsamość nowego państwa i jego sił zbrojnych. Dla udokumentowania „zwycięstw” i na potrzeby prasy obfotografowano zaciągnięcie warty przed dworcem kolejowym w Zakopanem. Ponadto 11 września rząd słowacki podjął decyzję o ustanowieniu medalu wojskowego „Za wyzwolenie Jaworzyny”. Adolf Hitler przesłał do prezydenta Tisy telegram z podziękowaniem za udział w wojnie z Polską oraz podjął decyzję o symbolicznym odznaczeniu trzech wojskowych słowackich Krzyżami Żelaznymi (naczelnego dowódcy, ministra obrony narodowej generała Ferdinanda Čatloša oraz jednego generała i jednego pułkownika).

Minister obrony narodowej Ferdinand Čatloš wizytował jednostki powracające z Polski 20 września w Spiskim Podhradiu i odznaczył tam sporą grupę żołnierzy „za męstwo i waleczność” w bojach z Polską. Następnego dnia, 21 września, generał Čatloš z grupą wyższych oficerów pojechał do Zakopanego odznaczyć żołnierzy z wykonującego tam zadania okupacyjne batalionu z 4. Pułku Piechoty. Uroczystość zakończyła się defiladą batalionu.

Podsumowaniem uczestnictwa Słowacji w wojnie z Polską była defilada oddziałów prawie całej 1. Dywizji przed prezydentem Tisą 4 października 1939 roku w Popradzie. Udział Słowacji w wojnie z Polską zakończył się umową słowacko-niemiecką o przebiegu granicy. Cały Spisz i Orawa zostały włączone do Państwa Słowackiego (770 km² i 34 500 ludzi, dotychczasowych obywateli Rzeczypospolitej). Uboczną, acz ważną konsekwencją zaangażowania w wojnę przeciwko Polsce był wzrost znaczenia Hlinkovej gardy, która w związku z mobilizacją na przełomie sierpnia i września oraz wprowadzeniem na kilka tygodni reżimu zbliżonego do stanu wyjątkowego otrzymała uprawnienia policji pomocniczej. Częścią tego procesu było wprowadzenie prawnego obowiązku członkostwa w Hlinkovej gardzie dla wszystkich mężczyzn od 16. do 60. roku życia (w praktyce obowiązek ten pozostał martwym przepisem).

Dla Polaków pozytywne znaczenie ma fakt, że wojna przeciwko Polsce była wśród Słowaków niepopularna i poważnie naruszyła społeczny kredyt zaufania do Jozefa Tisy. Wielka Brytania i Francja zerwały stosunki dyplomatyczne ze Słowacją. Środowiska mniej nacjonalistyczne, w tym katolickie, czuły narastającą izolację kraju. Ambasador Słowacji w Polsce Ladislav Szathmáry od razu 1 września zdystansował się od polityki swojego rządu.

Ladislav Szathmáry zdecydowanie odciął się od decyzji podjętych przez władze w Bratysławie.

fot.domena publiczna Ladislav Szathmáry zdecydowanie odciął się od decyzji podjętych przez władze w Bratysławie.

Napisał list do ministra Becka, w którym udział Słowacji w agresji na Polskę nazwał hańbą swojego kraju. Sam zaproponował swoje wystąpienie radiowe w tej sprawie. Wystąpił 2 września w I Programie Polskiego Radia. Zwracał się w nim do Słowaków:

To nasza powinność, abyśmy w tej doniosłej chwili stanęli wszyscy u boku narodu, który walczy za najwyższe ideały ludzkości (…) Nie możemy podążać za polityką, która musi zhańbić synów narodu słowackiego.

Polskie władze w podzięce i uznaniu za jego postawę pomogły Szathmáremu szybko opuścić Polskę, by nie dopadła go zemsta władz słowackich ani Niemców. Jeszcze przed 10 września przez Rumunię wyjechał do Francji; wojnę spędził na emigracji, najpierw w Paryżu, a potem w Londynie, pełnił później funkcję ambasadora Czechosłowacji przy emigracyjnym rządzie Norwegii. Po zakończeniu wojny miał jechać do Oslo, ale w ostatniej chwili wezwano go do Pragi. Dostał tam podrzędne stanowisko w MSZ. Żył niedługo, zmarł 4 grudnia 1946 roku.

Bibliografia:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w ramach książki Andrzeja Krawczyka pod tytułem Słowacja księdza prezydenta. Jozef Tiso 1887-1947 (SIW Znak 2015).

Tytuł, lead, zdania wprowadzające, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej, w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów. Wprowadzono w nawiasach kwadratowych objaśnienia dotyczące występujących we fragmencie postaci.

Komentarze (4)

  1. Anonim Odpowiedz

    Słowacy postąpili racjonalnie wybierając mniejsze zło, i trzeba Ich zrozumieć. Po wojnie przez którą przeszli bez większych strat nikt im tego nie wypomina. I może niech to będzie nauką dla innych, jak i dla Nas samych.

  2. ZQW Odpowiedz

    Obecna Słowacja nie jest następcą prawnym tisowskiego Kraju Słowackiego 1939-45. Tiso był zdrajcą i uzurpatorem i został skazany i powieszony po wojnie. Nie był nawet tak tragiczną postacią, jak Hacha. Był zwykłą kanalią, faszystą i kolaborantem. Czynienie obecnej Słowacji i Słowakom zarzutów ze względu na napaść na Polskę w roku 1939 nie ma sensu. Jest to wstydliwa sprawa w której uczestniczyli pod przymusem. Bardziej wstydliwe jest dla nas, że obecnie rządzący Polską pisowcy, hołubią jako ‚żołnierzy wyklętych’ takie kanalie, jak Józef Kuraś ‚Ogień’, który z zimną krwią mordował, Bogu ducha winnych, Słowaków na pograniczu.

  3. Grzegorz Kędzierski Odpowiedz

    Tiso realnie oceniał sytuację i dlatego podjął taką decyzję ,zresztą Słowacy nie palili się do walki co można stwierdzić po liczbie poległych żołnierzy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.