Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

„Adam Strzembosz. Między prawem i sprawiedliwością” (Rozmawia St. Zakroczymski)

Wywiady–rzeki albo się lubi, albo nie. Dla jednych to fascynujące podróże przez barwne biografie intrygujących postaci, dla drugich – nudne wynurzenia łasych na czytelników (i pieniądze) byłych VIP-ów.

Na rynku wydawniczym można odnaleźć pozycje zbliżające się do obu tych skrajności, niemniej osobiście zdecydowanie bliżej mi do „obozu” zwolenników niż przeciwników tej formy pisarskiej.

W takim nastawieniu utwierdza mnie świeża lektura książki o intrygującym tytule Między prawem i sprawiedliwością, będącej zapisem rozmowy młodego historyka i prawnika Stanisława Zakroczymskiego z prof. Adamem Strzemboszem – wybitnym prawnikiem, byłym sędzią Sądu Najwyższego, działaczem społecznym, osobą publiczną: świetnym „materiałem” (jeśli można by to dość nieładnie ująć) na świadka historii.

„Materiał” ten został w książce należycie skrojony. Rozmowy toczą się wartko (choć niekiedy trochę sztucznie), a przyjemnej formie odpowiada głęboka, wielowątkowa, bardzo bogata treść. W opowiadaniach prof. Strzembosza najbardziej ujmuje jego, powiedziałbym, uczciwość historyczna. Nie udaje bohatera tam, gdzie bohaterstwa nie było; nie obiera postawy ofiary tam, gdzie jaskrawej krzywdy nie doznał. Jest po prostu szczery.

Adam Strzembosz podczas odznaczania Orderem Orła Białego przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego w 2012 roku. Postanowienie Prezydenta uzasadniające przyznanie odznaczenia brzmiało: "w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności dla przemian demokratycznych w Polsce, za obronę zasad praworządności, godności i niezależności sędziowskiej w czasach PRL-u, za tworzenie państwa prawa w wolnej Rzeczypospolitej Polskiej".

fot.Patryk Matyjaszczyk/ CC BY-SA 3.0 Adam Strzembosz podczas odznaczania Orderem Orła Białego przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego w 2012 roku. Postanowienie Prezydenta uzasadniające przyznanie odznaczenia brzmiało: „w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności dla przemian demokratycznych w Polsce, za obronę zasad praworządności, godności i niezależności sędziowskiej w czasach PRL-u, za tworzenie państwa prawa w wolnej Rzeczypospolitej Polskiej”.

Prof. Strzembosz potrafi jasno przyznać się do pewnych aspektów oportunizmu i błędów w swojej (publicznej) biografii, ale też, bez fałszywej skromności, wskazuje na to, co mu się udało. Stara się przy tym bardzo ostrożnie oceniać innych, zwracać uwagę na nieoczywiste sytuacje i specyfikę momentu dziejowego, który stanowi tło konkretnego wspomnienia, opisu. Nie ukrywa przy tym swego katolicyzmu i wierności stałym wartościom. Wartościom, które nie raz wystawiane były na próbę.

Przy takim nastawieniu łatwo można się wciągnąć w historię długiego już życia Profesora, przypadającego na tak ciekawe, trudne i często tragiczne czasy: od lat 30. XX wieku, przez katastrofę wojny, stalinizm, gomułkowską „małą stabilizację”, fenomen „Solidarności”, trudy stanu wojennego, nieoczywistą transformację ustrojową i „egzotyczne” lata 90, po czasy współczesne.

Prof. Adam Strzembosz od 1980 roku angażował się w organizację niezależnych struktur związkowych w Ministerstwie Sprawiedliwości. Następnie został delegatem na I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ "Solidarność" w Gdańsku. Tam został wybrany do Krajowej Komisji Rewizyjnej.

fot.Borys Kozielski/ CC BY 4.0 Prof. Adam Strzembosz od 1980 roku angażował się w organizację niezależnych struktur związkowych w Ministerstwie Sprawiedliwości. Następnie został delegatem na I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku. Tam został wybrany do Krajowej Komisji Rewizyjnej.

Kolejne wybory życiowe, nagłe przeszkody, zdumiewające niespodzianki i trudne dylematy, którym Profesor stawia czoło, budzą skojarzenia z panem Cogito: osobą, która – często na przekór rzeczywistości – stara się być po prostu (i to właśnie jest najtrudniejsze!) przyzwoitym człowiekiem. Co znamienne, przygody pana Cogito nie kończą się w 1989 roku i trwają dalej, a dylematy charakteryzujące III RP wcale nie ustępują gatunkowym ciężarem tym wcześniejszym.

W przygodach prof. Strzembosza da się jednak usłyszeć pewien zgrzyt: niepotrzebnie częste nawiązywanie do wyborów z 2015 roku i polityki rządu Beaty Szydło. O ile sam tytuł jest świetnie dobrany, to powracające regularnie przytyki do współczesności w ostatecznym rozrachunku nużą. Pojawia się w głowie czytelnika wiele pytań. Dlaczego na samym wstępie Stanisław Zakroczymski skupia się na (przebrzmiałym już dla przeciętnego Polaka) sporze o Trybunał Konstytucyjny i (wycofanej) reformie sądownictwa? Po co, nawet w części historycznej, tak częste skojarzenia z PiS-em i „pisowską smutą” (wyrażenie użyte w tekście)? Z jakiego powodu dodany został w ostatniej chwili suplement (a i tak w momencie ukazania się książki już nieaktualny) z gorączkową krytyką „faszystowskich” rządów PiS?

Tuż po transformacji ustrojowej, w lipcu 1990 roku, prof. Strzembosz został sędzią Sądu Najwyższego, po czym decyzją Sejmu został sędzią pierwszym SN. Do 1998 pełnił również funkcję przewodniczącego Trybunału Stanu.

fot.Darwinek/ CC BY-SA 3.0 Tuż po transformacji ustrojowej, w lipcu 1990 roku, prof. Strzembosz został sędzią Sądu Najwyższego, po czym decyzją Sejmu został sędzią pierwszym SN. Do 1998 pełnił również funkcję przewodniczącego Trybunału Stanu.

Chciałbym być dobrze zrozumiany: nie chodzi o to, by bronić działań władzy czy odmawiać rozmówcom prawa do oceny współczesności (choćby najbardziej krytycznej); co więcej – dziwiłbym się, gdyby takich nawiązań (i takiej krytyki!) nie było. Chodzi jednak o proporcje. Tych elementów jest po prostu za dużo. Ich nagromadzenie niesie ze sobą ryzyko sprowadzenia fascynującego, ponadczasowego (choć głęboko w czasie zanurzonego) świadectwa do pamfletu politycznego; strywializowania relacji przez uwikłanie jej w przemijającą sytuację polityczną; zredukowania niezwykle ciekawej biografii do narzędzia walki z obecną władzą. Mnożące się wstawki tego typu szkodzą uniwersalności przekazu, osłabiają jego wagę; są zbyt „łopatologiczne” – warto zaufać inteligencji czytelników!

Co więcej, o ile rozmówcy najczęściej uciekają od zero-jedynkowych ocen i wzorcowo wręcz potrafią (zwłaszcza prof. Strzembosz) dostrzec najbardziej nieoczywiste niuanse, tak wydaje się, że słowa „PiS” i „Kaczyński” działają na nich niemal jak płachta na byka. Krytyka formułowana pod adresem obecnych władz jest (takie przynajmniej odniosłem wrażenie) z reguły bardziej jednoznaczna niż w stosunku do całego PRL-u. Efekt jest zadziwiający: chwilami ma się poczucie, że cała opowieść nieuchronnie prowadzi do PiS-owskiej apokalipsy. A przecież w istocie tak nie jest!

Plusy:

  • świadectwo bardzo ciekawego, nietuzinkowego życia intelektualisty-prawnika: to pouczająca, niestandardowa lekcja historii najnowszej, więcej mówiąca o epoce niż najbardziej szczegółowe podręczniki
  • pieczołowitość w przygotowaniu książki, dociekliwość pytającego i nieuciekanie przez opowiadającego od trudnych tematów
  • wspomnienia prof. Strzembosza pozbawione są (najczęściej) upraszczającego mechanizmu „biały – czarny”, „dobry – zły”; w fascynujący niekiedy sposób ukazują złożoność – raz tragiczną, raz komiczną – postaw w systemie o aspiracjach totalitarnych (PRL); jasne i ciemne strony transformacji ustrojowej; nieoczywiste dylematy III RP

Minusy:

  • miejscami nieco sztuczne dialogi rozmówców (efekt pracy redakcyjnej)
  • Stanisław Zakroczymski niekiedy zbyt usilnie pragnie zaznaczyć swą obecność
  • pojawiają się zbyt szczegółowe wątki stricte prawnicze, mogące znużyć czytelników nie-prawników.

Zgrzyt:

  • zbyt częste odwoływanie się do bieżącej, koniunkturalnej sytuacji politycznej

Metryczka:

Autor: Adam Strzembosz, Stanisław Zakroczymski
Tytuł: „Między prawem i sprawiedliwością
Wydawca: Wydawnictwo Więź
Oprawa: twarda
Liczba stron: 344
Rok wydania: 2017

Książkę możecie kupić w naszym sklepie:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.