Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Ferdynand Ossendowski – pisarz znienawidzony przez bolszewików

fot.Jan Malarski – Narodowe Archiwum Cyfrowe, 1-K-1720 Ferdynand Ossendowski był ozdobą warszawskich salonów lat 30.

W dwudziestoleciu międzywojennym nie było w Polsce pisarza, którego książki czytano i tłumaczono na obce języki chętniej, niż te pióra Ferdynanda Ossendowskiego. Ale jego życie to nie tylko pisanie. Antykomunistyczne poglądy sprawiły, że musiał uciekać z Rosji. Niektóre etapy jego życia owiane są tajemnicą. Ot, choćby ten mongolski, w którym poznał Krwawego Barona, który miał mu zdradzić miejsce ukrycia carskiego majątku…

Początek stycznia 1945 r. W Żółwinie, nieopodal Leśniej Podkowy, w gościnnych progach dworku Witczaków spotkało się kilku artystów. Na pierwszym piętrze w niedużym pokoju odpoczywał jeden z nich – znany pisarz, Ferdynand Ossendowski. 67-latek czuł się fatalnie. Obecny na miejscu lekarz stwierdził u niego krwotok żołądkowy i zalecił badanie rentgenologiczne.

W budynku przebywało sporo osób. Część zajmowała się obowiązkami domowymi. Inni żywiołowo dyskutowali. Harmider przerwało pukanie do drzwi. Pokojówka otwarła je i po krótkiej rozmowie z gościem udała się do Ossendowskiego.

– Proszę Pana, przyszedł jakiś Niemiec w mundurze – rzuciła krótko.

Pisarz nie wiedział, kim był ów mężczyzna, nie spodziewał się przecież odwiedzin. Ale zaprosił go do siebie. Panowie rozmawiali kilka godzin. Następnego dnia Ferdynand zmarł. Nie wiadomo czy był to zbieg okoliczności i czy wizyta niemieckiego żołnierza mogła mieć jakiś wpływ na śmierć pisarza. O czym rozmawiali? Tę tajemnicę Ossendowski zabrał do grobu.

Znienawidzony przez komunistów

Ferdynand zmarł 3 stycznia 1945 r. Być może śmierć była dla niego zbawieniem, gdyż kilka dni później do Grodziska Mazowieckiego dotarli funkcjonariusze NKWD. Rozpytywali o niego. Szukali. Kiedy dowiedzieli się, że zmarł dokonali nawet ekshumacji grobu w celu potwierdzenia jego tożsamości. Dlaczego? Ossendowski był zagorzałym przeciwnikiem komunizmu. Znienawidzonym w Rosji po tym, jak 1930 r. wydał powieść „Lenin”, o współzałożycielu i liderze partii bolszewickiej. Książkę przetłumaczono na kilka języków europejskich, dzięki czemu prawdę o rewolucji październikowej w Rosji  poznali ludzie w Zachodniej Europie. To z niej pochodzą słowa:

„Myślałem, że pan dąży do rewolucji, aby wstrząsnąć zmaterializowanym, mieszczańskim światem i utorować drogę dla ducha… Tak myślałem… Tymczasem pan marzy o bandytyzmie na wszechświatową skalę. To straszne!”

Czytaj też: Kazimierz Nowak. Rowerem przez Afrykę

Podróżnik i buntownik

Ferdynand Ossendowski przyszedł na świat 27 maja 1878 r. w Lucynie, na terytorium dzisiejszej Łotwy, jako syn doktora Marcina Ossendowskiego i Wiktorii z rodziny Bortkiewiczów. W 1884 r., po narodzinach młodszej siostry, rodzina przeniosła się do Kamieńca Podolskiego. Tam przyszły pisarz rozpoczął naukę w rosyjskim gimnazjum, które ukończył – już po kolejnej przeprowadzce – w Petersburgu. Młodość Ferdynanda to nie tylko nauka, ale i bolesne chwile – jego ojciec zmarł dość wcześnie. Utrzymanie rodziny wzięła na swoje barki matka, wygłaszająca wykłady muzyczne, zaś młody Ossendowski pomagał jej finansowo, udzielając korepetycji.

fot.Narodowe Archiwum Cyfrowe/domena publiczna Ferdynand Ossendowski po powrocie z ekspedycji do Afryki w 1926.

Po ukończeniu szkoły studiował matematykę i nauki przyrodnicze w Petersburgu, u boku podróżnika i biologa, profesora Szczepana Zalewskiego. Brał udział w wyprawach naukowych na Kaukaz, Dniestr, Jenisej i obrzeża Bajkału. Zawitał też do Chin, Japonii, Sumatry i Indii. Zresztą, wrażenia z Indii były inspiracją do napisania pierwszej powieści, „Chmur nad Gangesem”.

W tym okresie dał się też poznać z buntowniczej strony. Po demonstracjach studenckich w 1899 r. musiał opuścić Rosję. Wyjechał do Paryża, gdzie studiował fizykę i chemię u prof. Marcelina Berthelota. We francuskiej stolicy miał też okazję poznać Marię Skłodowską-Curie. Kiedy emocje w Rosji opadły, wrócił do kraju i podjął pracę na Uniwersytecie Tomskim.

W 1905 r. wyjechał do Mandżurii, gdzie założył laboratorium mające pomóc w pracach przy rudach żelaza. Tam też został przywódcą Polonii, a także jedną z czołowych postaci strajku przeciwko brutalnym rządom cara. Za tę działalność Ferdynand został nawet skazany na śmierć. Wyrok zamieniono mu jednak na kilkuletnią odsiadkę i za kratami przebywał do 1907 r. Po wyjściu na wolność oddał się pisaniu, czego efektem była powieść „W ludzkim pyle”. Dobry odbiór książki przyniósł mu pewną popularność i pozwolił wrócić do Petersburga, gdzie znalazł zatrudnienie jako redaktor, pracując m.in. w „Dzienniku Petersburskim”.

Czytaj też: Dla tej Polki przyszły car zrezygnował z korony. Historia Joanny Grudzińskiej

Tajemnica Ossendowskiego i Krwawego Barona

Wybuch rewolucji październikowej w 1917 r. sprawił, że Ferdynand – zawsze śmiało prezentujący swoje antykomunistyczne poglądy – związał się z Białymi. Później twierdził nawet, że był jednym z ministrów i doradców Aleksandra Kołczaka, choć jak twierdzi prof. Zbigniew Kopeć w audycji Polskiego Radia z 2017 r. ta informacja jest „grubo przesadzona”. Pewnym natomiast jest, że pisarz brał udział w przekazaniu zachodnim władzom tzw. Dokumentów Sissona – dowodów na to, że Lenin był agentem niemieckiego wywiadu, a partia bolszewicka pieniądze na swoją działalność otrzymywała od Niemców.

Działalność Ossendowskiego sprawiła, że bardzo szybko stał się jednym z głównych celów, kontrolowanej przez bolszewików policji. By przeżyć, musiał uciec. Wyjechał do Mongolii, gdzie związał się z grupą Romana von Ungerna-Sternberga, znanego z brutalnego rozprawiania się z komunistami, Krwawego Barona. Mężczyźni szybko złapali nić porozumienia.

Znający siedem języków – w tym mongolski – Ferdynand został doradcą i powiernikiem tajemnic Ungerna. Jedną z nich miało być miejsce ukrycia olbrzymiego skarbu, wartego blisko 20 mln dolarów i należącego niegdyś do cara Mikołaja II. Sam Ossendowski nigdy dokładnie nie powiedział, gdzie ów skarb jest ukryty i czy w ogóle istnieje – ponoć w jednej ze swoich książek udzielił kilku wskazówek śmiałkom, którzy chcieli go znaleźć.

fot.domena publiczna Znający siedem języków – w tym mongolski – Ferdynand został doradcą i powiernikiem tajemnic Ungerna

Ze skarbem ma mają wiązać się również, opisane na początku, wydarzenia 1945 r. Dzień przed swoją śmiercią przyjął niemieckiego gościa i długo z nim rozmawiał. Według rosyjskich źródeł tym Niemcem miał być Askold von Ungern-Sternberg, wnuk Krwawego Barona, który odnalazł towarzysza dziadka i chciał odnaleźć ukryty majątek. Jak było naprawdę? Do końca nie wiadomo, gdyż mongolski etap w życiorysie pisarza owiany jest tajemnicą. Podobnie jak skarb, którego wartość szacuje się obecnie na 2 mld dolarów i porównuje chociażby do Arki Przymierza czy Bursztynowej Komnaty.

Drugi po Sienkiewiczu

Po tym jak bolszewicy przejęli władzę w Rosji Ferdynand Ossendowski wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie wydał swoją najsłynniejszą powieść – „Zwierzęta, ludzie, bogowie”. Książka, w której autor opisuje swoją ucieczkę z Rosji, stała się międzynarodowym bestsellerem – przetłumaczonym na dziewiętnaście języków i sprzedanym w milionach egzemplarzy. Przyniosła też Ferdynandowi zarzuty konfabulacji. Część czytelników twierdziła bowiem, że niektóre zawarte w niej opisy są mistyfikacją autora, a on sam udowadnia w niej swoje naukowe ambicje.

– Zarzucano Ossendowskiemu, że jest niekonkretny, a jego doświadczenia są niemożliwe do przeżycia. Mylił się podstawowych sprawach odnośnie odległości, opisu gatunków i w związku z tym jest niewiarygodny jako naukowiec – mówił prof. Zbigniew Kopeć w Polskim Radiu.

W 1922 r. Ferdynand Ossendowski wrócił do Polski. Pisał kolejne książki. W dwudziestoleciu międzywojennym był najbardziej poczytnym polskim autorem. Nie tylko w kraju, ale i zagranicą; przez pewien czas znajdował się nawet na liście pięciu najczęściej czytanych pisarzy świata. Do dzisiaj tylko Henryk Sienkiewicz może pochwalić się większą liczbą książek wydanych w obcym języku. O czym pisał? O podróżach po świecie, o Polsce, nieobce były mu nawet romanse.

fot.Narodowe Archiwum Cyfrowe/domena publiczna Ferdynand Ossendowski (siedzi z prawej) z żoną Zofią i dziennikarzem rosyjskim L. Liniewiczem na wczasach. Kosów Huculski k. Kołomyi

Ale nad Wisłą, oprócz pisania, Ossendowski poukładał swojej życie prywatne. Na początku lat 20. rozwiódł się z pierwszą żoną, by wziąć ślub z młodzieńczą miłością, Zofią z Iwanowskich. Błyszczał na warszawskich salonach. Po wybuchu II wojny światowej zaangażował się w działalność konspiracyjną, wstąpił też do Stronnictwa Narodowego. Zmarł przed końcem wojny, w styczniu 1945 r.

Czytaj też: Pisarz i szpieg. Komu naprawdę służył Kim Philby?

Wymazany na lata

W PRL został wykreślony z życia publicznego. Pamięć o nim, o jego publikacjach skutecznie zmazywała cenzorska gumka. Władze nie mogły pozwolić, by słowa autora biografii uderzającej w Lenina i komunistów, były czytane przez lud. Dlatego jego nazwisko na długie lata zniknęło z życia publicznego. Na dobre przypomniano sobie o nim po 1989 r., kiedy znów można było wypożyczać lub wydawać jego dzieła.

Prof. Zbigniew Kopeć o Ossendowskim:

– O jego życiu wiemy tylko to, co sam powiedział. Korzystamy z jego wspomnień, utworów biograficznych i wywiadów, które udzielał prasie. Większość informacji pochodzi ze źródeł, których sam jest autorem.

Bibliografia:

  1. Dorota Gacek, „Spotkania po zmroku”, audycja Polskiego Radia, 21.11.2017.
  2. Kawecka, Klątwa z dna rzeki. Polak, który wiedział za dużo o wielkim skarbie, w: https://podroze.onet.pl/ciekawe/ferdynand-antoni-ossendowski-legenda-zlotego-skarbu-i-klatwy/vtjh9z2 (dostęp: 17.09.2022 r.)
  3. Strzyga, Polski Karol May przed wojną wydał 80 mln książek. PRL zmiótł go z półek, „Dziennik Zachodni”, 5 stycznia 2012.
  4. Jagielski, Ostatnia tajemnica Ferdynanda Ossendowskiego, Przekrój nr 102 (12/1947).
  5. Antoni Ferdynand Ossendowski. Podróżnik budzący kontrowersje, w https://www.youtube.com/watch?v=kZeTlW_6vas (dostęp: 17.09.2022 r.)

 

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.