Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Masowe aresztowania, nadużycia władzy i przemoc. Jak Piłsudski rozprawił się z opozycją?

Józef Piłsudski jesienią 1930 roku brutalnie rozprawił się z opozycją.

fot.domena publiczna Józef Piłsudski jesienią 1930 roku brutalnie rozprawił się z opozycją.

Niezgodne z prawem, bez nakazu sądowego, dokonane na podstawie lipnych zarzutów – tak wyglądały aresztowania członków opozycji przez sanacyjny rząd jesienią 1930 roku. A wszystko po to, by zapewnić Piłsudskiemu bezwzględną większość w sejmie. Aby ją osiągnąć, nie cofnął się nawet przed torturami…

W nocy z 9 na 10 września 1930 roku z rozkazu Piłsudskiego przeprowadzono bezprecedensową akcję aresztowania kilkunastu członków Centrolewu. Później fala represji ogarnęła cały kraj. Dlaczego Marszałek zdecydował się na ten kontrowersyjny krok? Kim były ofiary tych politycznych prześladowań i co się z nimi stało? Co udało się dzięki temu osiągnąć? Na te pytania odpowiada prof. Janusz Mierzwa, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, współautor wydanej niedawno książki „Oblicza buntu społecznego w II Rzeczypospolitej doby wielkiego kryzysu (1930–1935). Uwarunkowania, skala, konsekwencje” (Kraków 2019).

Andrzej Brzeziecki: Kiedy Józef Piłsudski postanowił rozprawić się z opozycją poprzez aresztowania?

Prof. Janusz Mierzwa: Aresztowania to konsekwencja kongresu krakowskiego Centrolewu, który odbył się pod koniec czerwca 1930 roku. Opozycja zadeklarowała wówczas ostrą walkę polityczną z sanacją – padły mocne słowa. Zapowiedziano też demonstracje na 14 września. Piłsudski zareagował politycznym przyspieszeniem: nastąpiła dymisja rządu Walerego Sławka i powołanie nowego – z Marszałkiem na czele. Rozwiązano też parlament, przez co pozbawiono parlamentarzystów immunitetu, i rozpisano nowe wybory.

To zadziwiające, że w czerwcu liderzy Centrolewu podgrzali polityczną atmosferę, zapowiedzieli walkę, zdradzili swoje plany, a potem… rozjechali się na wakacje.

Mieli poczucie sukcesu po kongresie, zwłaszcza że nie spotkały ich żadne bezpośrednie konsekwencje. Natomiast w lipcu i sierpniu trudno by im było rozwijać działalność czy przeprowadzać większe akcje – nikt nie byłby w stanie odciągnąć chłopów od prac w polu. Tymczasem, wbrew pozorom, aparat państwa cały czas działał. Zbierano „dowody winy” przeciwko liderom partii opozycyjnych…

Wiec Centrolewu w warszawskiej Dolinie Szwajcarskiej, 15 września 1930 roku.

fot.domena publiczna Wiec Centrolewu w warszawskiej Dolinie Szwajcarskiej, 15 września 1930 roku.

Jaka była atmosfera na przełomie sierpnia i września w Warszawie? Krążyły już przecież plotki o planowanych aresztowaniach.

Te plotki krążyły od początków rządu sanacji – co jakiś czas pojawiały się pogłoski, że Piłsudski powtórzy zamach majowy. Pod koniec sierpnia 1930 roku było jasne, że nastąpi jakiś przełom – szczególnie gdy sam Piłsudski został premierem. Miał w tym czasie już swoje lata i coraz większe problemy ze zdrowiem, więc jeśli samodzielnie przejął stery, musiało to zapowiadać coś istotnego. Bano się też, że parlament zostanie rozwiązany, ale nie zostaną rozpisane nowe wybory i Polska przestanie być republiką parlamentarną.

W tym czasie Marszałek udzielił dwóch – z w sumie ośmiu – wywiadów „Gazecie Polskiej”, w których bardzo brutalnie oskarżał posłów, rzucał inwektywami. To nie był sygnał ostrzegawczy?

Ostre, bezpardonowe wypowiedzi w stosunku do opozycji zdarzały się Piłsudskiemu i wcześniej. Te wypowiedzi były mocne, ale od „normy” Marszałka nie odbiegały.

Minister spraw wewnętrznych, Felicjan Sławoj Składkowski, sporządził listę około stu osób przeznaczonych do aresztowania, ale Marszałek zielonym ołówkiem dokonał korekty: ostatecznie aresztowano kilkunastu ludzi. Skąd ta różnica?

Sławoj Składkowski przygotował pewną propozycję – listę zawierającą nazwiska posłów, którzy „rozrabiali”, którym można było zarzucić działania antypaństwowe. Głównie chodziło o polityków, którzy przemawiali w czerwcu w Krakowie, ale nie tylko. Piłsudski skreślił wiele nazwisk np. Mieczysława Niedziałkowskiego, redaktora naczelnego „Robotnika” (ponieważ… wywodził się podobnie jak Marszałek z Wilna). Z kolei socjalistę Hermana Liebermana zakwalifikował, bo ten atakował go w Trybunale Stanu. Rządzący spodziewali się, że zaplanowane przez Centrolew na 14 września demonstracje mogą doprowadzić do zamieszek i rozlewu krwi – i chcieli tego uniknąć poprzez eliminację liderów.

Późniejszy rząd Felicjana Sławoja Składkowskiego w 1936 roku.

fot.domena publiczna Późniejszy rząd Felicjana Sławoja Składkowskiego w 1936 roku.

Ale w czerwcu w Krakowie nie było ani zamieszek, ani tym bardziej ofiar. Dlaczego zakładano, że teraz miałoby być inaczej?

W Krakowie – owszem – był porządek, bo pilnowały go służby podległe organizatorom. Policja w zasadzie się wycofała. Sytuacja jednak była dynamiczna i po rozwiązaniu Sejmu atmosfera zrobiła się gorąca; poza tym tu manifestacji miało być dwadzieścia dwie, a nie jedna! Nikt nie mógł zagwarantować, że tym razem nie będzie rozruchów. W tym sensie Piłsudski wykazał się przenikliwością. Efekt szoku, czy jak dziś byśmy powiedzieli – efekt mrożący – został osiągnięty. Na etapie kompletowania listy w głowie Piłsudskiego miał się zrodzić pomysł, by aresztować wszystkich posłów opozycyjnych. Współpracownicy mieli mu to wyperswadować, sugerując podział na dwie części i ewentualne dalsze zatrzymania, gdyby pierwsze nie zadziałały. Ale tak się nie stało, bo opozycja była zdezorientowana.

Jak przebiegały aresztowania z 9 na 10 września 1930 roku?

Dokonywano ich w różnych miejscach: w domach, w drodze z pracy, a nawet w pociągu. Na ogół miały spokojny charakter, ale zatrzymani nie wiedzieli, o co są oskarżeni ani gdzie jadą. Zdarzały się jednak wyjątki: posłowie Herman Lieberman i Aleksander Dębski zostali dotkliwie pobici. Pierwszego, jak wspomniano, ukarano za wystąpienia przed Trybunałem Stanu, drugiego – za doprowadzenie do przyjęcia w komisji sejmowej raportu o nadużyciach podczas wyborów w 1928 roku. Adolfa Sawickiego ze Stronnictwa Chłopskiego wyprowadzono do lasu, gdzie miał kopać sobie grób; finalnie też mocno go poturbowano.

Piłsudski znał aresztowanych osobiście…
Niektórych. Np. z Wincentym Witosem jako premierem podczas wojny 1920 roku współpracował. Wskazywał go zresztą w 1922 roku jako najlepszego kandydata na prezydenta…

Marszałek Józef Piłsudski w samochodzie w drodze do Zamku Królewskiego na zaprzysiężenie gabinetu.

fot.domena publiczna Marszałek Józef Piłsudski w samochodzie w drodze do Zamku Królewskiego na zaprzysiężenie gabinetu.

Aresztowania objęły nie tylko ludzi opozycji, ale także posłów ukraińskich czy Józefa Baćmagę z BBWR. Ten ostatni chyba może mówić o pechu?

Baćmaga trafił do Brześcia z dwóch powodów. Po pierwsze, jemu już wcześniej stawiano zarzuty kryminalne, w związku z czym można było je rozciągać na pozostałych zatrzymanych. Proszę zwrócić uwagę, że podane do wiadomości publicznej zarzuty wobec zatrzymanych nie były natury politycznej, a kryminalnej. W takiej sytuacji nawet jeśli podejrzewamy, że aresztowania to akcja polityczna, możemy mieć obiekcje przed podjęciem protestu w obronie ofiar: a nuż jest coś na rzeczy? Druga rzecz to to, że uwięzienie Baćmagi uwiarygadniało sanację – „patrzcie: swoich też nie oszczędzamy”. Finalnie Baćmaga został uniewinniony, więc niektórzy nawet dzisiaj powątpiewają, czy i w jego przypadku nie mamy do czynienia z nadużyciem.

Wśród zatrzymanych brakowało Wojciecha Korfantego.

Korfanty miał immunitet posła na Sejm Śląski, który wybrano w maju 1930 roku. Sejm ten rozwiązano po kilku miesiącach.

Obszerna lista, którą sporządził Sławoj Składkowski, później chyba się jednak przydała. Wkrótce aresztowano 84 byłych posłów, ówczesnych kandydatów do parlamentu, oraz kilka tysięcy ludzi.

Represje rozlały się po całym kraju w czasie kampanii. To sparaliżowało nie tylko centrale partyjne, ale także terenowych działaczy opozycji. Była to jedna z przyczyn takiego a nie innego wyniku wyborów, czyli zwycięstwa BBWR.

Jaki skutek dla praworządności w II RP miały aresztowania? Dokonane niezgodnie z prawem i na podstawie lipnych zarzutów…

Trudno mówić o praworządności, skoro sanacja w 1926 roku przejęła władzę na drodze zamachu stanu. Aresztowania polityków opozycji zdarzały się już wcześniej – mam na myśli komunistów albo działaczy ukraińskiego ruchu narodowego, których oskarżano o działalność antypaństwową. Niemniej w obu przypadkach mamy do czynienia z ruchem wywrotowym, a w politycznym mainstreamie panował konsensus co do wyrażania zgody na uchylanie immunitetów w takich sprawach.

Satyryczny obrazek z „Hasła Łódzkiego” nawiązujący do akcji aresztowań z września 1930 roku.

fot.„Hasło Łódzkie”/Wikimedia Commons Satyryczny obrazek z „Hasła Łódzkiego” nawiązujący do akcji aresztowań z września 1930 roku.

Natomiast nigdy wcześniej nie aresztowano polityków endecji, lewicy czy ruchu ludowego. To było działanie bez precedensu, coś wcześniej nie do wyobrażenia. Nie brano pod uwagę, że można zamknąć w celi trzykrotnego premiera, byłego ministra, peowiaka, legionistę – zapewne i z tego względu opozycja dała się zaskoczyć.
Aresztowania, owszem, nastąpiły na podstawie decyzji ministra Sławoja Składkowskiego, bez nakazu sądowego. Drugim elementem pogwałcenia prawa było miejsce osadzenia więźniów. Twierdza brzeska była obiektem wojskowym, a cywile powinni być przetrzymywani w więzieniu cywilnym. Zamknięci w twierdzy byli izolowani od świata, poddawani torturom. Skargi na nic się nie zdały.

Piłsudski wiedział o torturach?

Stosowane wobec aresztowanych represje miały różnorodny charakter. Od odmowy dostępu do książek, przez zniewagi słowne, po bicie czy symulowanie przeprowadzania egzekucji w sąsiednich celach. Był to efekt działań komendanta płk. Wacława Kostka-Biernackiego i jego zespołu, ale Marszałek cały czas pojawiał się w tle. Kostek na bieżąco zdawał Piłsudskiemu sprawozdania na temat sytuacji w Brześciu, zachowania więźniów, ale też – co po latach przyznał Składkowski – odbierał od Marszałka szczegółowe instrukcje odnośnie do traktowania osadzonych.

Stanisław Cat-Mackiewicz napisał, że Piłsudski przegrał całą sprawę na poziomie emocji: zostawiając opozycyjną prasę, dopuścił do tego, że społeczeństwo o wszystkim dość szybko się dowiedziało.

Politycznie jednak Piłsudski wygrał. Nowy sejm odpowiadał jego oczekiwaniom – BBWR miał w nim bezwzględną większość i komfort pięciu lat mechanicznego głosowania wszelkich ustaw (poza zasadniczą, ale to temat na osobną dyskusję). Początkowo reakcje społeczne też nie były zbyt zdecydowane. Dopóki aresztowani byli zamknięci, na zewnątrz niewiele docierało. W kilku miejscach, m.in. Toruniu czy Warszawie, rzeczywiście tego 14 września 1930 roku doszło do ostrzejszych i krwawych starć, już pod hasłami uwolnienia zatrzymanych. Po zwolnieniu Witosa i towarzyszy na światło dzienne zaczęły wychodzić szczegóły, ale protestowały głównie elity – profesura, adwokaci. Chłopi nie wystąpili w obronie Witosa, o co ten miał potem do nich żal. Można więc uznać, że Piłsudski osiągnął swój cel.

Jeśli zaś uważamy moralność za kategorię polityczną, to Marszałek oczywiście przegrał. Brześć jest jedną z niezmywalnych plam na wizerunku sanacji i osobiście samego Józefa Piłsudskiego.

***

Prof. Janusz Mierzwa jest historykiem, pracownikiem UJ. Zajmuje się m.in. historią społeczną i dziejami administracji II RP. Niedawno wraz z Piotrem Cichorackim i Joanną Dufrat wydał „Oblicza buntu społecznego w II Rzeczypospolitej doby wielkiego kryzysu (1930–1935). Uwarunkowania, skala, konsekwencje” (Kraków 2019). W latach 2013–15 był dyrektorem Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa „Nila” w Krakowie.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.