Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Kartele, porwania i walka o wodę – z tą wiedzą następnym razem zastanowicie się kupując awokado

fot.plakat Netflix „Rotten: Wojna o awokado” Plakat z serialu „Rotten” dostępnego na Netflix

Jego nazwa wywodzi się od azteckiego słowa āhuacatl oznaczającego jądra. Obecnie nazywane super food i dostępne przez cały rok, gości na naszych stołach już nie tylko od święta. Jednak jego produkcja okazuje się nie być przeprowadzana w białych rękawiczkach. Oto historia krwawego awokado.

Świat oszalał na punkcie awokado. Ten mały zielony owoc ma obecnie niezliczoną ilość fanów na całym świecie. #avocado na Instagramie osiągnął już ponad 10.3 milionów zdjęć. Chwalimy się młodymi sadzonkami z pestek, pokazujemy nasze super fit dania, zestawiamy jego wartość z innymi produktami, ale na tym nie koniec! Popularne są memy przedstawiające „codzienne rozterki z życia awokado”, chwalimy się biżuterią o tym kształcie, ubraniami z „awokadowym printem”, przebieramy nasze dzieci i zwierzęta w super słodkie ubranka z charakterystyczną pestką na brzuszkach. Na całym świecie spożywa się około 5 miliardów awokado rocznie z czego mniej więcej 1/3 (około 1 600 000 ton) pochodzi z Meksyku. 6% produkcji meksykańskiej zjadana jest przez Amerykanów tylko podczas jednej nocy – rozgrywek Super Bowl.

„Zielone DNA” czyli jak to się wszystko zaczęło?

Awokado było składnikiem diety ludności Ameryki Południowej już około 10 000 roku p.n.e. Znaleziska archeologiczne z obszaru Huaca Prieta (wybrzeże Peru) potwierdzają zarówno jego obecność na tych terenach, jak i sugerują, że było ono już transportowane z miejsca na miejsce.

Pierwszym Europejczykiem, który posmakował awokado był Martín Fernández de Enciso i to on opisał ten owoc w roku 1519 w swojej książce „Summa de Geografía”. Porównał je do pomarańczy, która w momencie pełnej dojrzałości zmienia kolor na żółty. Jego smak opisał jako maślany i cudowny. Historyk Gonzalo Fernandez de Oviedo 7 lat później stwierdził, że awokado jest znakomite w połączeniu z serem.

W czasach odkrywców awokado zaczęło być znane w coraz to liczniejszych regionach Ameryk i ostatecznie zostało przetransportowane na Jamajkę, gdzie po przejęciu wyspy przez Brytyjczyków, zwróciło na siebie uwagę kolejnych oczu. W XIX w. rozprzestrzeniła się także jego uprawa – w tym czasie awokado posadzono m.in. na stokach wzgórz Kalifornii.

Zielone złoto podbija świat

Kolebką awokado jest Meksyk i choć obecnie uprawiane jest w wielu krajach, to właśnie tu produkuje się najwięcej tych owoców. Jednak nie zawsze Meksyk był potęgą produkcji awokado. Co więcej, jeszcze do niedawna owoc ten nie był zbyt dobrze znany w świecie. W latach 70-tych w Stanach Zjednoczonych zyskiwać na popularności zaczęła odmiana hass, która jest bardzo smaczna i co najważniejsze dostarczana jest klientowi w odpowiedniej do spożycia „na raz” wielkości. Producenci kalifornijscy procentem od swojej sprzedaży sponsorowali badania i reklamy przygotowywane przez California Avocado Commission. Instytucja ta zajmowała się prężnie propagowaniem tego bogatego w tłuszcze i witaminy owocu i mimo, że kampanie te przypadły na lata 70-te i 80-te, które upłynęły pod znakiem „bycia fit” i spalania tłuszczu, udało im się w tym czasie znacznie zwiększyć zapotrzebowanie na awokado. Reklamy przedstawiały kuszące, wysportowane modelki jedzące awokado dla lepszego zdrowia, linie lotnicze chwaliły się, że na ich pokładach podawane jest awokado i że ich pasażerowie mogą jeść pysznie i nie tyć. Produkcja w USA wzrosła w tym czasie dwukrotnie.

fot.kadr z serialu Netflix „Rotten: Wojna o awokado” Reklama w USA z lat 80-tych zapewniały konsumenta o zbawiennych właściwościach awokado

Popyt wzrósł jeszcze bardziej wraz z podpisanym 17 grudnia 1992 roku Północnoamerykańskim Układem Wolnego Handlu, NAFTA, który wszedł w życie 1 stycznia 1994 roku. Umowa ta otwierała granice handlowe Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku. Kolejne regiony Meksyku, po dostosowaniu się do wymogów produkcyjnych, rozpoczynały ekspansję na rynek Stanów Zjednoczonych. W efekcie doprowadziło to do ponownego wzrostu zapotrzebowania, a sprzedaż awokado w ciągu następnych 10 lat wzrosła dwukrotnie.

Krwawe awokado

Jednak wzrost produkcji, nowe miejsca pracy i ogólne polepszenie życia wraz ze wzrostem eksportu awokado, których należałoby się spodziewać, są jedynie częścią rzeczywistości, w której znaleźli się Meksykanie. Tym intratnym interesem bardzo szybko zainteresowały się kartele narkotykowe, których dotychczasowe biznesy zaczynały podupadać. Otwarte granice dawały tym grupom przestępczym obietnicę łatwego zarobku.

Pierwszym kartelem, który zabrał się za nowy biznes był jeden z najstarszych – kartel GULF. Jednak najgorsze czasy dla plantatorów przyszły w momencie wydzielenia się kartelu Los Zetas, który składał się z żołnierzy werbowanych wcześniej przez inne kartele do pracy. Początkowo werbowani tak wojskowi nie mieli wyjścia, ponieważ stawiano im propozycje nie do odrzucenia, z czasem wzrośli w siłę i znając swoje możliwości, postanowili odłączyć się i działać na własny rachunek.

Od momentu utworzenia Los Zetas dla plantatorów awokado zaczęły się czasy strachu i krwi. Kartel wprowadził nowe metody dające im większe zyski i tak plantatorów lub członków ich rodzin porywano dla okupu. Więźniów przetrzymywano w okropnych warunkach i choć zdarzało się, że wracali oni do swych rodzin, to nierzadko z ogromnymi uszczerbkami na zdrowiu. Wielu z drobnych plantatorów musiało zapożyczać się na ogromne sumy, sprzedawać część swojej ziemi i drzew, aby zapłacić kartelom niebotyczne kwoty za życie swoje i swoich bliskich. Nie mieli wyboru – zgłoszenie na policję jedynie pogorszyłoby sprawę, gdyż organy władzy były w tym czasie niemal całkowicie skorumpowane.

Rząd podjął walkę z kartelami narkotykowymi, jednak doprowadziło to do ich rozpadu na mniejsze jednostki

Walkę z kartelami podjął w 2006 roku prezydent Calderón chcąc całkowicie zakończyć ten problem. Potężne siły wojskowe podjęły walkę, wyłapały i zabiły wielu bossów narkotykowych, jednak w efekcie nastąpiło jedynie rozbicie dotychczasowych grup na mniejsze. Wraz z tym rozpadem wzrosła liczba grup przestępczych utrzymujących się z haraczy i porwań.

Ruch oporu

Najbardziej znanym regionem produkującym awokado w Meksyku jest stan Michoacán. Ten region jako pierwszy osiągnął warunki sanitarne pozwalające na eksport awokado do Stanów Zjednoczonych i to właśnie tutaj można zaobserwować największy rozwój. W miejscowości Tancítaro co piąta praca związana jest właśnie z produkcją awokado. Jednak ten region stał się także sceną krwawych wydarzeń, bo właśnie tutaj kartele uderzyły najmocniej.

Po nieudanej akcji rządowej mieszkańcy Tancítaro postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i utworzyli organizację La Familia Michoacana, która miała za zadanie ochraniać interesy mieszkańców. Jednak z wybawicieli szybko sami stali się oprawcami lokalnej ludności. Organizacja rozpadła się w 2010 roku, a na jej miejsce utworzono kartel Rycerzy Templariuszy. Wymuszenia bazujące na ściąganiu haraczy z handlu awokado stały się w tym okresie drugim źródłem dochodu karteli narkotykowych.

W odpowiedzi na ucisk powstała grupa Auto Defensa – Samoobrona składająca się z uzbrojonych mieszkańców miasta, którzy mieli już dość ulegania przemocy. Tancítaro stało się fortecą, a Auto Defensa z czasem została niejako zasymilowana z siłami rządowymi, chociaż rząd nie ma już tutaj de facto realnej władzy.

Do ostatniej kropli

Chile uzyskało pozwolenie na eksport awokado do Stanów Zjednoczonych już 10 lat przed Meksykiem. I choć nie trapią go ciągłe walki z kartelami i haracze, to Chilijczycy zmagają się z równie groźnym zagrożeniem, które rozwinęło się wraz ze wzrostem popularności tego niepozornego zielonego owocu. Ekonomiści chilijscy w latach 70-tych studiowali prawa rynku w Stanach Zjednoczonych i bardzo szybko po powrocie do kraju wprowadzili w życie wnioski, które z tych studiów wyciągnęli. W roku 1981 za rządów Augusto Pinocheta sprywatyzowano wodę. Efektem tych działań jest wzrost produkcji awokado przez dużych plantatorów. Wzrasta także eksport. Jednak koszty tego rozwoju Chilijczycy ponoszą ogromne.

Wraz z prywatyzacją ograniczono dostęp do wody dla mieszkańców, a także małych plantatorów. W regionach produkujących awokado, takich jak prowincja Petorka ludzie otrzymują tak mało wody, że nie są w stanie utrzymać własnych ogrodów, zapewniających im do tej pory jedzenie i będących często jedynym źródłem utrzymania. Mali plantatorzy upadają i są wykupywani przez awokadowe rekiny biznesu – bez wody ich plantacje umierają, a oni sami często patrzą na to, jak dzieło ich życia zwyczajnie usycha. W regionie wyschły rzeki, a co za tym idzie niszczony jest ekosystem. Ludzie często nie są w stanie wykupić sobie dostępu do wystarczającej ilości wody pitnej.

Biorąc pod uwagę okoliczności produkcji i eksportu awokado z opisanych przeze mnie regionów naszym obowiązkiem jest podnoszenie świadomości konsumenta. Nie stać nas na prowadzenie gospodarki wyniszczającej środowisko. Już obecnie widać, że zmiana klimatu odbija się także na produkcji awokado. W Kalifornii znacznie zmniejszająca się ilość opadów zmusza rolników do porzucania części swoich upraw. Produkcja awokado jest niezwykle wymagająca, a nowo zasadzone drzewa wydają owoce dopiero po 5-13 latach. Jak widzimy, tracone obecnie zasoby plantatorzy będą mogli odbudować dopiero na przestrzeni bardzo długiego okresu i to pod warunkiem, że nasz klimat nie będzie stawał się coraz bardziej suchy.

Przed rządami i światowymi organizacjami stoi zadanie niezwykle trudne do wykonania. Zaprzestanie kupowania awokado nie rozwiąże problemów. Bardzo dobrą opcją jest wprowadzenie certyfikatów jakości, które poświadczać będą, że finalny produkt znajdujący się na półkach naszych sklepów nie pochodzi z wyzysku i przemocy.

Sięgając następnym razem po awokado na półce sklepowej zastanówmy się, skąd pochodzi. Śledźmy na bieżąco informacje dotyczące postępu ochrony praw człowieka i środowiska związanego uprawami tego super food naszych czasów. I pamiętajmy, żeby owoce te kupować rozsądnie bo, za każdą sztuką, którą bezsensownie wyrzucimy do kosza, „bo przejrzała”, stoi nierzadko krew lub nawet życie osoby, która to konkretne awokado dla nas wyhodowała.

Bibliografia:

  1. Rotten: Wojna o awokado, dokument Netflix
  2. Super Food: Avocado, Bloomsbury Publishing 2017
  3. Should you stop eating ‘blood avocados’?, Support The Guardian, dostęp 29.10.2019
  4. Cat Rainsford, 4 of Mexico’s cartels are fighting for control of the avocado business, Buisness Insider, dostęp 29.10.2019
  5. Guy Kelly, A cultural history of the avocado. A toast to the berry – yes, it’s a berry – on National Avocado Day, BBC, https://www.bbc.co.uk/bbcthree/article/87a56e5c-6d41-4495-9e22-523efb6b4cb0, dostęp 29.10.2019
  6. Tom D. Dillehay, Steve Goodbred, Mario Pino, Víctor F. Vásquez Sánchez, Teresa Rosales Tham, James Adovasio, Michael B. Collins, Patricia J. Netherly, Christine A. Hastorf9, Katherine L. Chiou, Dolores Piperno, Isabel Rey, Nancy Velchoff, Simple technologies and diverse food strategies of the Late Pleistocene and Early Holocene at Huaca Prieta, Coastal Peru, Science Advances, https://advances.sciencemag.org/content/3/5/e1602778.full, dostęp 29.10.2019

Komentarze (1)

Odpowiedz na „62.mark krausAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.