Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Jak naprawdę przebiegła misja Skrzetuskiego pod Zbarażem?

Przeprawa Skrzetuskiego na obrazie Juliusza Kossaka.

fot.Juliusz Kossak/domena publiczna Przeprawa Skrzetuskiego na obrazie Juliusza Kossaka.

Jego bohaterski wyczyn unieśmiertelnił na kartach „Ogniem i mieczem” Henryk Sienkiewicz. Mikołaj Skrzetuski, pierwowzór powieściowego Jana, wymknął się z oblężonego miasta, by skontaktować się z królem Janem Kazimierzem. Jak naprawdę wyglądały te wydarzenia i czy misja zakończyła się pełnym sukcesem?

Mikołaj Skrzetuski z niedowierzaniem obserwował rozwój sytuacji na Ukrainie. Zamiast ruszać na pohańców, Kozacy sformowali armię i pociągnęli na zachód, atakując załogi polskich zamków. Na coraz większych obszarach Kresów chłopi podnosili bunty, wyrzynali szlachtę i Żydów, dołączali do Chmielnickiego. W sojuszu z mołojcami wystąpił też ich niedawny śmiertelny wróg – Tatarzy. Świat stanął na głowie.

Wojska polskie, pokonane w dwóch bitwach polowych, cofały się na zachód. Pod Korsuniem rotmistrz Gdeszyński został ranny i znalazł się w tatarskiej niewoli. Mikołaj objął nieformalnie dowództwo nad chorągwią. W kwietniu 1649 r. uskrzydlony zwycięstwami Chmiel zażądał utworzenia państwa kozackiego sięgającego aż po Wisłę. Rzeczpospolita oczywiście na to nie przystała.

Oblężenie Zbaraża

Ustępujące wojska polskie okopywały się w obozie warownym pod Zbarażem, tylko 120 kilometrów na wschód od Lwowa. Do twierdzy ściągały prywatne wojska polskich magnatów kresowych, w tym największe liczebnie oddziały księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Znalazł się tam też Skrzetuski ze swymi ludźmi. Zbarażowi przypadła rola zapory chroniącej ziemie polskie przed zalewem kozacko-chłopsko-tatarskim.

10 lipca w okolicach twierdzy pojawiła się ogromna armia wroga, około 70 tysięcy Kozaków i chłopów oraz 40 tysięcy Tatarów. Skrzetuski, doświadczony już żołnierz, wiedział, że przeprawa będzie ciężka. Warownego obozu i miasteczka broniło około 10 tysięcy ludzi. Mieli 15 armat, dwa razy mniej od przeciwnika. Wały twierdzy stały się celem falowych szturmów armii Chmielnickiego. Tysiące zbrojnych w szable, czekany i strzelby Kozaków gnały z wrzaskiem w stronę obwarowań.

Okolice Zbaraża na mapie Wacława Grodeckiego.

fot.domena publiczna Okolice Zbaraża na mapie Wacława Grodeckiego.

Za nimi posuwały się chmary chłopów wymachujących kosami osadzonymi na sztorc i drągami z umocowanymi na końcach końskimi szczękami. Polskie armaty i muszkiety wybijały krwawe wyrwy w masach atakujących, ale nie zawsze udawało się zatrzymać szturm. Co i rusz setki napastników wdzierały się na wał i dochodziło do morderczej walki wręcz. Bywało, że odpierano kilkanaście ataków dziennie.

Dwa stawy przylegające do Zbaraża zapełniły się wkrótce trupami ludzi i koni. Nie dało się już stamtąd brać wody, trzeba było wykopać dodatkową studnię w miasteczku. I tak jednak wybuchła epidemia biegunki i lazaret pękał w szwach od leżących pokotem, jęczących rannych i chorych. Zaczęło też brakować żywności; zjadano konie i psy, a o ostatnie ochłapy mięsa wybuchały bójki pomiędzy żołnierzami z różnych oddziałów. Oblężeni wiedzieli, że z zachodu idzie im na pomoc nowy król Jan Kazimierz z wojskiem.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu (61-885), ul. Półwiejska 17/15 oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.