Twoja Historia

Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Jak wyglądało życie codzienne w średniowiecznym klasztorze?

Wstąpienie do stanu duchownego było dla średniowiecznych kobiet w zasadzie jedyną sensowną alternatywą dla małżeństwa.

fot.domena publiczna Wstąpienie do stanu duchownego było dla średniowiecznych kobiet w zasadzie jedyną sensowną alternatywą dla małżeństwa.

Dla średniowiecznych kobiet przywdzianie zakonnego habitu było często jedyną sensowną alternatywą dla zamążpójścia, choć oczywiście nie wszystkie decydowały się na to z własnej woli. Jak wyglądało życie tych, które – kierowane wiarą bądź przymusem – pozwalały zamknąć się za klasztornym murem?

Średniowieczne klasztory wznoszono zgodnie z określonym wzorcem. Wysoki mur otaczał dużą połać ziemi, obejmującą ogrody, sady, staw rybny oraz drewniane budynki gospodarcze – stajnie, spichlerz, piekarnię, browar, młyn i gołębnik – skupione wokół głównych budowli z dziedzińcami: kościoła i klasztoru, izby chorych, refektarza (jadalni) wraz z kuchnią, dormitorium, w którym spały mniszki, kapitularza, gdzie odbywały się ich spotkania, kwater przeoryszy, a niekiedy także zajazdu dla gości.

Klasztorna hierarchia

(…) Wspólnotą mniszek kierowała opatka – przeorysza lub w mniejszych zgromadzeniach matka przełożona – której podstawowe zadanie polegało na utrzymywaniu dyscypliny w klasztorze. (…) Było to stanowisko dożywotnie, chyba że mianowana osoba z własnej woli ustępowała lub usuwano ją za brak kompetencji albo niewłaściwe zachowanie.

Podwładnymi przełożonej, odpowiedzialnymi za codzienne sprawy, kierowanie życiem klasztornym, prowadzenie ksiąg i pracą służących, były pomocnice, wybierane spośród starszych członkiń wspólnoty. Na szczycie klasztornej hierarchii znajdowały się przeorysza, jej zastępczyni oraz skarbniczka, natomiast rożne konkretne funkcje przypadały w udziale pomocnicom.

To, co działo się za zamkniętymi drzwiami klasztorów, nie zawsze docierało do zewnętrznego świata.

fot.Wellcome Images/CC BY 4.0 To, co działo się za zamkniętymi drzwiami klasztorów, nie zawsze docierało do zewnętrznego świata.

Kantorka prowadziła śpiewy podczas nabożeństw. Zakrystianka zajmowała się szatami liturgicznymi, obrusami na ołtarz oraz relikwiarzami; kupowała wosk, łój i knoty oraz najmowała wytwórców świec. Jedna z sióstr zakonnych naprawiała krzesła, stoły, ubrania i naczynia, nadzorowała nakrywanie stołów i utrzymywała w czystości umywalnie.

Jałmużniczka zajmowała się datkami. Siostra pokojowa zamawiała szycie, reperowanie i czyszczenie strojów oraz pościeli. Szafarka klasztorna dbała o pożywienie i często prowadziła przyklasztorną farmę. Kucharka doglądała gotowania potraw pod okiem szafarki. Pielęgniarka dbała o chorych. Przełożona nowicjatu nadzorowała oraz instruowała nowicjuszki.

(…) Zakony żeńskie korzystały z usług co najmniej jednego kapelana zakwaterowanego poza klasztorem, który odprawiał msze i spowiadał mniszki. Niekiedy zarządzał też sprawami finansowymi zakonu (…).

Ściśle określony plan dnia

Codzienny plan zajęć we wszystkich klasztorach benedyktyńskich, męskich i żeńskich, był ściśle ustalony, z porami przeznaczonymi na modlitwę, pracę i naukę. Modlitwy, odprawiane co trzy godziny, nadawały ton i rytm upływającym dniom.

Artykuł stanowi fragment najnowszej części bestsellerowej serii Frances i Josepha Giesów „Życie średniowiecznej kobiety”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Artykuł stanowi fragment najnowszej części bestsellerowej serii Frances i Josepha Giesów „Życie średniowiecznej kobiety”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Mniszki wstawały o godzinie szóstej lub siódmej, w zależności od pory roku, na prymę, która składała się, podobnie jak inne liturgie godzin, z cyklu psalmów, krótkich modlitw oraz tak zwanych responsów.

Po śniadaniu składającym się z chleba popijanego winem, piwem lub wodą wspólnota zbierała się w kapitularzu we wschodnim skrzydle klasztoru na spotkaniu, na którym omawiano rożne sprawy dotyczące najmu i dzierżawy, sprzedaży ziemi lub drewna, a także dotacji. Zatwierdzone dokumenty znakowano pieczęcią zakonu. Potem roztrząsane były kwestie ze sfery spraw etycznych i duchowych. Winowajczynie przyznawały się do różnych występków lub słuchały oskarżeń i wyznaczano im pokutę bądź kary cielesne, często egzekwowane za pomocą kija (…).

W południe mniszki szły gromadą do refektarza, gdzie jedna z nich czytała fragmenty Pisma Świętego lub dzieł Ojców Kościoła, podczas gdy inne się posilały, spożywając warzywa, chleb, owoce i niekiedy ryby. Mięso podawano tylko z zasady w izbie chorych, co jednak bywało powodem pewnych nadużyć.

(…) Poobiednie godziny były przeznaczone na pracę. „Próżnowanie jest wrogiem duszy” – pisał święty Benedykt, zalecając sześć godzin pracy fizycznej dziennie, wykonywanej dawniej w polu, przy kołowrotku i krosnach lub poświęcanej na domowe obowiązki. W VI wieku królowa Radegunda, mniszka z klasztoru Świętego Krzyża w Poitiers, wynosiła odpadki, przynosiła wodę i drewno, paliła w piecu, zamiatała, gotowała, sprzątała i myła naczynia.

Jedną z najsłynniejszych średniowiecznych mniszek była Hildegarda z Bingen.

fot.domena publiczna Jedną z najsłynniejszych średniowiecznych mniszek była Hildegarda z Bingen.

Jednakże arystokratki z późniejszego okresu średniowiecza wzbraniały się przed tego rodzaju powinnościami. Niemal wszystkie klasztory żeńskie zatrudniały kucharki, pokojówki i robotnice albo robotników, a duże zgromadzenia miały zazwyczaj również kamerdynera, piwowara, piekarza, wytwórcę słodu, mleczarkę, gospodynię, praczkę, przy czym niektóre zakonnice miewały też osobiste służące. Benedyktyńska praca mniszek sprowadzała się więc do takich zajęć jak haftowanie (…).

Pod koniec dnia pracy mniszki jadły wieczerzę, czemu także towarzyszyło głośne czytanie świętych pism, a po nabożeństwie zwanym kompletą udawały się do dormitorium, gdzie spały w pełni ubrane we wspólnej sali, w małych przedziałach oddzielonych niskimi przepierzeniami.

Teoria versus praktyka

(…) Praktyki benedyktyńskie opierały się na dwóch podstawowych zasadach: wspólnym życiu i ubóstwie. Wszystko należało robić razem i dotyczyło to modlitw, pracy, posiłków oraz snu. Zakonnice nie mogły posiadać żadnych rzeczy osobistych, pieniędzy, mebli ani klejnotów.

Ubiory brane były ze wspólnego magazynu należącego do zgromadzenia, a kiedy wydawano nową część garderoby, należało zwrócić starą. W praktyce tęsknota za odrobiną prywatności i pragnienie posiadania czegoś własnego wciąż dawały o sobie znać. Wizytacje biskupów wiązały się z odkrywaniem nieustannych przypadków naruszania zasady wspólności i ubóstwa (…).

Życie mniszek w klasztorach było wypełnione ciężką pracą? Nie do końca...

fot.John Everett Millais/domena publiczna Życie mniszek w klasztorach było wypełnione ciężką pracą? Nie do końca…

Innym aspektem żeńskiego monastycyzmu, dość trudnym do wyegzekwowania, było życie w izolacji, uważane za szczególnie istotne z uwagi na osławioną podatność kobiet na pokusy. Kontaktowanie się ze światem zewnętrznym było niewłaściwe, poza tym groziło skandalem.

Co i rusz wydawano rozporządzenia i wprowadzano reformy, aby wymusić ścisłe przestrzeganie odosobnienia, lecz zalecenia takie często ścierały się z koniecznością zapewnienia wspólnocie zakonnej dochodu oraz zaopatrzenia klasztorów, a także chęcią utrzymywania przez mniszki więzi rodzinnych i przyjacielskich.

(…) Mimo rozporządzeń oraz nakazów biskupów mniszki znajdowały wiele wymówek, by okazjonalnie opuszczać klasztor. Na ogół pozwalano sobie na wyprawy w interesach do miasta lub na targi w celu zakupu produktów, których nie można było wyhodować ani wyprodukować w przyklasztornym gospodarstwie – takie jak sól i ryby, garnki, gwoździe, mydło, pergamin i przyprawy korzenne.

(…) Zewnętrzny świat również przenikał do klasztoru. Wstęp do dormitorium, refektarza, izby chorych, kapitularza i na krużganek był teoretycznie zakazany dla osób spoza klasztornych murów, a ewentualny pobyt musiał się ograniczać do godzin dziennych i stosować do reguł dotyczących rozmów.

Artykuł stanowi fragment najnowszej części bestsellerowej serii Frances i Josepha Giesów „Życie średniowiecznej kobiety”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Artykuł stanowi fragment najnowszej części bestsellerowej serii Frances i Josepha Giesów „Życie średniowiecznej kobiety”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Tego rodzaju reguły trudniej było egzekwować niż wymogi dotyczące korespondencji listownej. (…) Przyjaciele i krewni mniszek nie mogli wchodzić do budynku klasztornego, a służącym oraz innym świeckim ludziom nie pozwalano nocować w dormitorium.

Naruszenia ślubu czystości w zakonach żeńskich, najczęściej rozgłaszane przez wojowniczych i złośliwych pisarzy protestanckich, zdarzały się i bywały odnotowywane w dokumentach z wizytacji biskupów, jednak w istocie tego rodzaju wykroczenia były zaskakująco rzadkie.

Źródło:

Powyższy tekst stanowi fragment książki Frances i Josepha Giesów „Życie średniowiecznej kobiety”, wydanej nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Tytuł, lead, ilustracje wraz z podpisami, wytłuszczenia oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia częstszego podziału akapitów.

Przekonaj się, jak wyglądało życie kobiet w mrocznych wiekach historii:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.