Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Bitwa pod Beresteczkiem 1651. Największe starcie XVII-wiecznej Europy?

Na ilustracji fragment obrazu Artura Orlionowa „Bitwa pod Beresteczkiem”.

fot.CC BY-SA 3.0 Na ilustracji fragment obrazu Artura Orlionowa „Bitwa pod Beresteczkiem”.

„Nie wiem, czy ojczyzna nasza, czy świat cały widział po grunwaldzkiej bitwie coś podobnego” – pisał jeden z uczestników bitwy pod Beresteczkiem. Rzeczywiście wojska Rzeczypospolitej zwyciężyły w jednej z największych bitew XVII-wiecznej Europy. Jeżeli nie największej.

Beresteczko pozostaje w cieniu Grunwaldu, chociaż i historycy, i pisarze zrobili, co mogli, by wydobyć je na światło dzienne. Być może zapominamy o tym starciu, bo doszło do niego w toku swoistej wojny domowej. Przeciwko polskiej armii stanęli mieszkańcy Rzeczpospolitej – Kozacy na czele z atamanem Bohdanem Chmielnickim. Jednak stawka bitwy pod Beresteczkiem była o wiele większa niż tylko próba utopienia we krwi kolejnej rebelii.

Prawie jak krucjata

10 kwietnia 1651 roku król Jan Kazimierz opuścił Warszawę, by na czele armii stawić czoła połączonym siłom Kozaków i Tatarów. Papieski nuncjusz Giovanni de Tores przekazał mu papieskie błogosławieństwo, poświęcony miecz, szyszak i kopię obrazu Najświętszej Marii z Faenzy. Jan Kazimierz mógł przeczytać w liście od Ojca Świętego, że jest „obrońcą wiary katolickiej”.

Jednak nie o wiarę katolicką chodziło w wyprawie, lecz o los Rzeczpospolitej. Wprawdzie ruszano zmierzyć się w boju z Kozakami i Tatarami, ale inni wrogowie już czekali w blokach startowych. Klęska Polaków byłaby dla nich sygnałem do ataku. Turecki sułtan zapewniał Chmielnickiego, że wesprze go 100 tysiącami żołnierzy. Książę siedmiogrodzki Jerzy Rakoczy, korespondujący ze zbuntowanym hetmanem, powoli gotował się do wyprawy na Kraków. Moskwa była chętna przyjąć Kozaków „pod wysoką rękę carską”. Do Szwecji zmierzało poselstwo tatarskie, oferujące przymierze…

Jan Kazimierz z Warszawy udał się do Sokala, gdzie koncentrowały się polskie wojska. Łącznie zebrało się tam 70–80 tysięcy żołnierzy (30–40 tysięcy pospolitego ruszenia, 28–30 tysięcy zaciężnych, tj. zawodowych żołnierzy, kilka tysięcy z prywatnych armii magnatów).

Na czele armii ruszającej do walki z Kozakami i Tatarami stanął sam król Jan Kazimierz.

fot.Daniel Schultz/domena publiczna Na czele armii ruszającej do walki z Kozakami i Tatarami stanął sam król Jan Kazimierz.

 „…karczemne słowa z ust królewskich wypuszczając i od matki lżąc…”

15 czerwca 1651 roku polska armia ruszyła z Sokala w kierunku Beresteczka, gdzie zamierzano czekać na nadejście Kozaków i Tatarów. Po pięciu dniach marszu, 19 czerwca rozbito obóz między Beresteczkiem a wsią Strumielec (Strzemilcze). I tym razem ustawiono się tyłem do rzeki, jak niemal zawsze czynili polscy dowódcy.

Dużym problemem był brak pewnych wieści o poczynaniach Kozaków i Tatarów. Do Polaków dotarły pogłoski o tym, że Chmielnicki wycofuje się na wschód. Dano im wiarę, dlatego 26 czerwca padł rozkaz zwinięcia obozu. Liczono na to, że uda się dopaść hetmana, nim połączy się z Tatarami.

Następnego dnia pierwsze wozy ruszyły w kierunku Dubna. Zaraz jednak król musiał wydawać rozkazy, by zawracać. Posłańcy, tym razem wiarygodni, potwierdzili bowiem, że Chmielnicki i Tatarzy kierują się na Beresteczko.

Komentarze (5)

  1. Jerzy Odpowiedz

    Określenie „wojska polskie” obejmuje także chorągwie litewskie (Radziwiłł), ruskie (Wiśniowiecki) i kozackie. Dzisiejsze określenia narodowe nie odpowiadają ówczesnym realiom Rzeczypospolitej. Była to bitwa o przywileje. Ciekawe jak by się zakończyła, gdyby nie śmieć Tuhaj-beja, którego zastąpił tchórzem podszyty Gerej. To zwycięstwo niosło w sobie także zalążek przyszłych klęsk, bo ostatecznie doprowadziło do wzmocnienia Moskwy, która „przygarnęła” odrzuconych przez Rzeczpospolitą kozaków z całą wschodnią Ukrainą (wówczas Rusią).

    • Krzysztof Odpowiedz

      Smolka pisał o Beresteczku najprawdopodobniej w kontekście XIX-wiecznych stosunków panujących na Ukrainie, i to raczej tej „galicyjskiej”. Polacy wciąż jeszcze tam dominowali, ale w coraz większym stopniu na płaszczyźnie li tylko ekonomicznej. Z perspektywy późniejszej staje się raczej oczywiste, że Polska nie była w stanie utrzymać tych ziem (ani tych bardziej na północ) trwale, a w XX wieku mogła oprzeć tam swoją władzę jedynie na militarnym i administracyjnym przymusie. Emancypacja Ukraińców (i Białorusinów), i to w opozycji do Polaków, w końcu musiała nastąpić i tego nawet pięć Beresteczek by nie zmieniło. W jakich okolicznościach Polska ostatecznie utraciła te ziemie, to inna sprawa. Ale od 1918 roku była to już tylko kwestia czasu i nikt chyba nie ma wątpliwości, że stało to już nieodwracalnie. Wypada chyba zgodzić się z Pawłem Jasienicą, który pisał, że „polski stan posiadania” jest tylko tam, gdzie w zwartej masie mieszka polski chłop.

    • Odpowiedź Odpowiedz

      Rzeczposolita była krajem stworzonym dla szlachty a dokładnie szlachty Polskiej i spolonizowanej. Po pierwsze Jeremi Wiśniowiecki był Polakiem Ruśińskiego pochodzenia i do ytego Katolikiem. A jego kontynget to był Polska jazda szlachecka a nie rusini. Po drugie Bogusław Radziwiłł tak jak i cała szlachta litewska oraz mieszczanie i chłopi z Litwy Środkowej nie byli Litwiniami w dzisiejszego tego słowa znaczeniu. Gdyż byli oni już dawno spolonizowania, a słowo Litwin oznaczało tylko że był ktoś mieszkańcem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Którego (process polonizacyjny zaczął się w 1413 po Unii Horodelskiej więc już w 16 wieku szlachta Litewska była spolonizowana) cała szlachta była Polska lub jak kto woli spolonizowana jak i miszkań mist i wiosek w okolicy Wilna, Grodna i Brześcia. Mieszkańcy Wschodu Księstwa to byli Rusini a na zachód od Wilna w Okolicy Kowna aż po Żmudź mieszkali Litwini Bałtyccy, dziś zwani Litwiniami, Nowolitwiniami lub Żmudzinami. Do tego Bogusław dowodził kontyngentem cudzoziemskim, w znacznej części złożonym z najemmnych Niemców jak i polskiej piechoty Niemieckiego stylu oraz Najemnych Niemieckich Rajtarów. Sądze Jerzy że jak mówiłeś o Kozakach to mówiłeś o Polskiej jednostce „jazda kozacka” która nie miała z kozakami nic wspólnego gdyż byli oni rekrótowani ze szlachty polskiej a pocztowi czasem z miszczaństwa i chłopstwa polskiego. Nazywali się jazdą kozacką gdyż wlaczyli po kozacku czyli pez kopi/lanc oraz bez zbroi oprucz tego ich następcami była jazda pancerna. Po stronie polskiej w Bitwie pod Beresteczkiem w 1651 nie zauważyłem żadnych Kozaków Rejestrowych a tak nazywały się siły Kozackie(Ruskie) siłach Rzeczpospolitej.

  2. adamiela Odpowiedz

    Przyjęła się forma „Girej”, nie wzorowana ortograficznie „Gerej”. To trochę tak jakbyśmy z Tuhaj-beja zrobili „Tugaj-beja”. Niektórzy eksperymentują… Tylko po co?

    • Michael Morys-Twarowski Odpowiedz

      Można się spotkać z obiema formami (Gerej i Girej). Formy Gerej używa prof. Dariusz Kołodziejczyk (m.in. w „Zaproszeniu do osmanistyki”), jeden z najlepszych – jeżeli nie najlepszy – obecnie specjalista od spraw tatarsko-tureckich. Autorytet tego uczonego zaważył, choć do formy Girej – może pod wpływem Sienkiewicza – byłem bardziej przyzwyczajony.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.