Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Polskie zwycięstwo pod Parkanami. Niedoceniana batalia, która przypieczętowała militarny upadek Imperium Osmańskiego

Bitwa pod Parkanami na obrazie Juliusza Kossaka.

fot.domena publiczna Bitwa pod Parkanami na obrazie Juliusza Kossaka.

Mimo klęski, której doświadczyli pod Wiedniem, Turcy potrafili się jeszcze mocno odgryźć. Przekonał się o tym król Jan III, który mało nie przypłacił życiem dramatycznego starcia z młodym i energicznym paszą Kara Mehmedem pod Parkanami.

Rozbicie armii tureckiej pod Wiedniem 12 września 1683 roku nie zakończyło kampanii Jana III Sobieskiego przeciw Osmanom. Polski król zamierzał pójść za ciosem, zdając sobie sprawę, że Turcja nie została jeszcze ostatecznie pokonana. Oddziały wroga przegrupowywały się na zajętych przez nie terenach Węgier, można też było spodziewać się nadciągnięcia posiłków. Dlatego właśnie monarcha optował za kontynuowaniem kampanii poprzez uderzenie w kierunku Budy.

Sprzymierzeni z Janem III Habsburgowie opowiadali się jednak za skromniejszym planem, przewidującym atak na twierdze tureckie przy granicy między austriacką i osmańską częścią Węgier. Jak się wydaje, Austriacy obawiali się gwałtownego wzrostu pozycji Sobieskiego. Gdyby do wiktorii wiedeńskiej król dorzucił jeszcze odbicie dawnej stolicy państwa Madziarów z rąk Osmanów, mógłby zostać uznany przez nich za prawdziwego męża opatrznościowego. Habsburgom, panującym nad zachodnią i północną częścią kraju, byłoby to nie na rękę.

Król musiał więc ostatecznie ustąpić. Sprzymierzeni zdecydowali, że poprowadzą ofensywę na Nowe Zamki i Ostrzyhom. Po stronie tureckiej trwały już tymczasem intensywne przygotowania do kolejnego starcia. Wielki wezyr Kara Mustafa gromadził wojska z tureckich fortec, próbując odbudować siłę swej armii. Działał w pośpiechu, chcąc jak najszybciej się zrehabilitować. Wiedział, że jeśli szybko nie przykryje porażki pod Wiedniem jakimś efektownym sukcesem, rozzłoszczony sułtan ukarze go śmiercią. Już wcześniej, by odwrócić od siebie zarzuty o spowodowanie klęski, obarczył odpowiedzialnością kilku pomniejszych dowódców, których rozkazał stracić.

Wielki wezyr Kara Mustafa potrzebował sukcesu w walce z koalicją. W innym wypadku wiedział, że sułtan skarze go na śmierć.

fot.domena publiczna Wielki wezyr Kara Mustafa potrzebował sukcesu w walce z koalicją. W innym wypadku wiedział, że sułtan skarze go na śmierć.

Mdłości, wymioty, majaczenia

Zgodnie z przyjętą strategią, 18 września 1683 roku armia sprzymierzonych wyruszyła w stronę habsbursko-osmańskiej granicy. Marsz otwierało 25 tysięcy Polaków, za nimi postępowały 20-tysięczne siły austriackie. Jak na tę porę roku, panowały bardzo wysokie temperatury, co znacznie utrudniało pochód. Sprawę pogarszał jeszcze brak żywności i szerząca się w oddziałach epidemia dyzenterii.

„Połowa nam prawie wojska choruje na taką chorobę, która jest zarazą podobną powietrzowi. Gorączka to jest, którą zowią węgierską, niby wnętrza, z dyzenterią krwawą, przy tym wymioty i mdłości et le delire (tzn. majaczenia)” – żalił się Sobieski w jednym z listów do swej żony Marysieńki.

Dotarłszy do przygranicznego Komorna, podjęto decyzję o zaatakowaniu twierdzy w Ostrzyhomiu. Armia skierowała się więc ku rzece Wag i rozpoczęła przeprawę. Korzystano z dwóch mostów, ale przejście wielkich mas wojska przeciągało się. Na  przedmościu tysiące żołnierzy musiały czekać na swą kolejkę. Na szczęście zwiadowcy, wysłani w stronę najbliższej większej miejscowości, Parkanów, informowali, że nie ma w pobliżu większych oddziałów wroga.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.