Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Historyk z IPN-u wyrzucony z Rosji. FSB dało mu 24 godziny na opuszczenie kraju

Plac Czerwony w Moskwie (fot. Uwe Brodrecht, lic. CC BY-SA 2.0)

fot.Uwe Brodrecht, lic. CC BY-SA 2.0 Plac Czerwony w Moskwie (fot. Uwe Brodrecht, lic. CC BY-SA 2.0)

Dr hab. prof. UJ Henryk Głębocki został zatrzymany przez rosyjską Federalną Służbę Bezpieczeństwa i wydalony z Rosji. Funkcjonariusze nie podali żadnej przyczyny. Historyk został wydalony z kraju.

Henryk Głębocki jest pracownikiem Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. W Moskwie od ćwierćwiecza zajmował się on badaniami archiwalnymi.

Na stronie uczelni możemy się dowiedzieć, że przedmiotem jego zainteresowań naukowych jest historia Europy Wschodniej oraz Rosji, a także dzieje stosunków polsko-rosyjskich i polsko-sowieckich. Głębocki prowadził kwerendę od 14 października 2017 roku. W nocy z 24 na 25 listopada został on zatrzymany przez FSB, po czym nakazano mu opuszczenie Rosji bez prawa powrotu. Jak skomentował to dla PAP sam zainteresowany:

Do zatrzymania doszło w piątek ok. północy po moim powrocie z Petersburga do Moskwy. Po wyjściu z pociągu na dworcu zostałem zatrzymany przez patrol dworcowy i doprowadzony do pomieszczenia, gdzie czekała duża grupa funkcjonariuszy FSB, którzy przy użyciu kamery odczytali mi postanowienie Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Z przedstawionego mi pisma wynikało, że mam w ciągu jednej dobry opuścić terytorium Rosji.

Jak możemy przeczytać w oświadczeniu IPN, który zatrudnia dr hab. Henryka Głębockiego, w Petersburgu wygłosił on dwa wykłady otwarte na zaproszenie Instytutu Polskiego. Poświęcił je losom Polaków oraz:    

[…] rocznicy „operacji polskiej” NKWD w ramach Wielkiego Terroru w ZSRS 1937–1938. Odbyły się one w siedzibie petersburskiego Memoriału, a następnie w Instytucie Polskim w Petersburgu w dniach 22 i 23 listopada br. 

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.