Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Wstydliwe, przepełnione trwogą i obrzydzeniem. Tak wyglądały początki seksuologii

"U Doktora". Ilustracja z czasopisma "Bocian" z 1924 roku.

fot.domena publiczna „U Doktora”. Ilustracja z czasopisma „Bocian” z 1924 roku.

„Pod względem zwyrodnienia płciowego grozi już chyba ludzkości pełna zagłada” – twierdzili specjaliści. Badanie seksu zrodziło się ze strachu. I z głębokiego przekonania o powszechności degenerujących dewiacji.

Najlepsza biografia to ta, którą napiszesz sobie sam. W myśl tej prostej zasady Winston Churchill uczynił zwycięstwo w II wojnie światowej swoim jednoosobowym sukcesem. Ale nie był pierwszy. Niespełna pół wieku wcześniej to samo próbował osiągnąć Stanisław Kurkiewicz: ekscentryczny lekarz z Krakowa. Tyle że chodziło o wojnę z erotycznym zacofaniem, a nie z nazistami.

W 1916 roku kontrowersyjny doktor, odpowiedzialny między innymi za szeroko zakrojone badania nad fantazjami erotycznymi, impotencją czy zdradą małżeńską, cierpliwie instruował czytelników mogących nie mieć świadomości, z jak wybitnym autorem przyszło im obcować:

Tę gałąź czynności (praktyki) lekarskiej, która zajmuje się życiem płciowym (…) ja od lat kilkunastu ująłem w nową i oryginalną całość. Jestem więc twórcą i pierwszym dopiero przedstawicielem tak specjalistycznie wyodrębnionej lekarskiej praktyki (…). Tego nie wypowiadam jako reklamę i przechwałkę – jeno jako prawdziwy stan rzeczy w dziejowości (historii) wiedzy płciowej.

Rzeczywiście innych lekarzy-płciowników, bo tak kazał się tytułować Stanisław Kurkiewicz, historia nie odnotowała. Krakowski medyk miał też rację, pisząc, że nie istnieją szkoły dla seksuologów, kursy ani oficjalne tytuły. Wszystkiego musiał uczyć się sam. Nie zauważył jednak, że wcale nie jest jedyny. Ani nawet pierwszy.

Jedna z kamienic przy Batorego w Krakowie. To przy tej ulicy przyjmował doktor Kurkiewicz.

fot.Piotrekwas, CC Uzn. aut. 3.0 Polska Jedna z kamienic przy Batorego w Krakowie. To na tej ulicy przyjmował doktor Kurkiewicz.

Mierzalne i policzalne

Zupełnie pierwszy rzecz jasna nie mógł być. Ludziom każdej kolejnej epoki wydawało się, że odkrywają seks. W rzeczywistości to, co człowiek potrafi robić w sypialni w XXI wieku, równie oczywiste wydawało się starożytnym Grekom, Rzymianom i Aztekom. Nie potrzebowali podręczników wychowania do życia w rodzinie ani Kamasutry, żeby dopasować jeden element układanki do drugiego. Ani seks oralny, ani zabawki erotyczne, ani taka czy inna pozycja nie miały nigdy swoich „wynalazców”. Nie da się ujmować naturalnych instynktów i wrodzonych potrzeb w ramy historii.

Jeśli coś odkrywano na przestrzeni stuleci, to przede wszystkim nowe sposoby mówienia lub milczenia o seksie. Nowe obyczaje, uprzedzenia i granice tego, co wydawało się dopuszczalne. Schyłek XIX wieku był wyjątkowy, bo po raz pierwszy uczeni mogli wziąć życie erotyczne pod mikroskop. Świat jeszcze nigdy nie wydawał się równie mierzalny i policzalny. Człowiek ujarzmił elektryczność, odkrył genetykę i teorię ewolucji. Medycyna zaczęła wychodzić poza obszar przypadkowych prób i błędów. Powstawały pierwsze nowoczesne atlasy anatomiczne, promienie Roentgena pozwoliły dosłownie spojrzeć w głąb człowieka. Tajemniczy obszar ludzkiej seksualności wydawał się idealną nową granicą poznania.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.