Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Klauzula sumienia to znak nie tylko naszych czasów. Wywiad z profesorem Jerzym Kochanowskim

"Rewolucja międzypaździernikowa. Polska 1956-1957" to kolejna książka profesora Jerzego Kochanowskiego dotycząca okresu PRL. Wcześniej opublikował pracę "Tylnymi drzwiami. Czarny rynek w Polsce 1944–1989".

fot.archiwum prywatne „Rewolucja międzypaździernikowa. Polska 1956-1957” to kolejna książka profesora Jerzego Kochanowskiego dotycząca okresu PRL. Wcześniej opublikował pracę „Tylnymi drzwiami. Czarny rynek w Polsce 1944–1989”.

Lata 1956-1957 to dla Polski moment przełomowy. Przemiany zachodzące w tym czasie profesor Jerzy Kochanowski w swojej najnowszej książce nazywa wręcz rewolucją. I pokazuje, na czym dokładnie polegała odwilż postalinowska, będąca wypadkową śmierci Bieruta, wydarzeń poznańskich i zmiany ekipy rządzącej.

Zuzanna Pęksa: Do księgarń trafia właśnie najnowsza książka Pana Profesora, „Rewolucja międzypaździernikowa. Polska 1956-1957”. Większość z publikacji mówiących o czasach PRL-u to albo pozycje stricte naukowe, albo popularne, traktujące o ówczesnej codzienności. Pana książka łączy te dwa elementy.

Prof. Jerzy Kochanowski: Jestem zdania, że złoty środek zawsze jest najlepszy. Staram się po prostu pisać tak, aby moje książki były zrozumiałe nie tylko dla wąskiej grupy odbiorców. Książka naukowa nie musi być nudna, powinno się ją czytać z możliwie dużą przyjemnością. Nie rezygnuję ze standardów książki naukowej takich jak „twarde” archiwalne źródła, ich  krytyka, przypisy, trochę liczb, zestawień i tabel, ale wykorzystuję także materiały niestandardowe, jak np. karykaturę, którą uważam za bardzo ważny i niestety często niedoceniany przekaz.

To, co jako pierwsze rzuca się w oczy, gdy czyta się najnowszą książkę Pana Profesora, to niezwykła eskalacja przestępczości w latach 1956-57. Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej na ten temat?

To zjawisko rzuca się w oczy nie tylko w mojej książce. Chuligaństwo i pijaństwo stanowiły poważny problem również wcześniej, były zauważane. Wystarczy zajrzeć do „Złego” Tyrmanda, który opisuje realia roku 1954. Już w 1955 roku Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski nakręcili dokument „Uwaga chuligani!”. Na poważnie zajęto się tym tematem, także jako przedmiotem badań naukowych, podczas odwilży 1956-1957.

Był to czas szczególny, kiedy obywatele nabierali odwagi, a władza, w tym milicja, ją traciła. Marnie opłacani i wyposażeni milicjanci często nie chcieli ryzykować interwencji. Wielu z nich przypłacało je zresztą życiem lub zdrowiem. Nie chcieli też narażać się na zarzuty o łamanie praw obywatelskich, co wcześniej zdarzało się nagminnie. W napiętej sytuacji końca 1956 roku często dochodziło do ulicznych starć i zamieszek, mających nieraz, jak w Bydgoszczy i Szczecinie, wyraźnie antyradzieckie nastawienie. W tym ostatnim mieście zdemolowano 10 grudnia radziecki konsulat.

fot.domena publiczna Zmiany, które dokonały się w Polsce po dojściu Gomułki do władzy, śmiało można nazwać rewolucją. Na zdjęciu Władysław Gomułka przemawiający na Placu Defilad 24 października 1956 roku.

Niemałe znaczenie ma też fakt, że w tym okresie rozluźnieniu uległa niezwykle rygorystyczna w czasach stalinizmu dyscyplina pracy. Wcześniej za tak zwane bumelanctwo czy pijaństwo w fabryce groziły duże nieprzyjemności, z więzieniem włącznie.

Czy można uznać, że pijaństwo w pracy po ’56 wyglądało jak w filmach Barei?

Bez przesady. Pito co prawda więcej i to nawet czasami bez hamulców, ale był to rodzaj reakcji podobnej jak w czasie okupacji. Wcześniej istniały rygorystyczne przepisy odnośnie picia, które rok ’56 zniósł. Tak jak milicja w przypadku zamieszek, tak kierownictwa zakładów pracy czuły się niepewnie, więc pozwalano na więcej, nie tylko na picie, ale też na przykład na tak zwane fuchy, nieprzychodzenie do pracy czy nawet kradzieże.

Komentarze (2)

  1. Maciej Odpowiedz

    No tak najważniejsza jes aborcja!
    W/g fem oraz diotek aborcja to najwazniejsze prawo kobiety!
    Kobieta ma prawo być abortowana w wieku prenatalnym, a jeśli z jakiś przyczyn jej nie wyskrobano to powinna sama z siebie wyskrobywać dzieci – bo w przeciwnym wypadku jest „matką polką” godną ubolewania tudzież pogardy!

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Panie Macieju, kwestia aborcji poruszona jest zaledwie w jednym akapicie wywiadu. W przypadku tematu kobiet zostały skomentowane także inne kwestie: pracy, jej warunków oraz wyborów miss. W wywiadzie nie pada po żadnej ze stron zdanie, że aborcja to najważniejsze prawo kobiety. Problem ten został poruszony, ponieważ dotyczy książki będącej przedmiotem wywiadu oraz jest to kwestia, której nie sposób nie poruszyć mówiąc o sytuacji kobiet w czasach PRL-u.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.