Portal dla tych, którzy wierzą, że przeszłość ma znaczenie. I że historia to sztuka dyskusji, a nie propagandy.

Sowiecki Majdanek. Dlaczego nie pamiętamy o stu obozach, które stalinowskie władze założyły w Polsce?

Ledwie przeszedł front a NKWD ponownie uruchomiło poniemieckie obozy koncentracyjne.

fot.domena publiczna Ledwie przeszedł front a NKWD ponownie uruchomiło poniemieckie obozy koncentracyjne.

„Trzymano nas krótko, żywność gorzej niż źle. Spaliśmy jeden na drugim, na barłogu, pod którym leżał nawóz koński. Zupę gotowano na wodzie z sadzawki” – relacjonował Polak, w wolnym kraju, już po przegnaniu niemieckiego okupanta. Takich jak on były dziesiątki tysięcy.

Pierwsze obozy NKWD powstały tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej na wschodnie ziemie Rzeczypospolitej. Na terenie „Polski lubelskiej” utworzono kolejne. Przetrzymywano w nich głównie polskich działaczy politycznych, członków niepodległościowego ruchu oporu, bądź osoby z volkslisty, np. Kaszubów i Górnoślązaków. Trafiali się również żołnierze przedwojennego Wojska Polskiego, a nawet… byli więźniowie obozów niemieckich.

Specłagry NKWD

Sowieci chętnie wykorzystywali infrastrukturę byłych niemieckich obozów koncentracyjnych, w tym tych najbardziej znanych jak Oświęcim i Majdanek. Niemiecki obóz śmierci na Majdanku, w którym hitlerowcy zamordowali około 80 tys. ludzi, został zajęty przez żołnierzy Armii Czerwonej 23 lipca 1944 r. i szybko przeszedł we władanie NKWD. Dwa tygodnie później osadzono tam nowych więźniów – prawdopodobnie już 8 sierpnia do obozu trafili oficerowie 3 Dywizji Piechoty AK. Potem dochodzili kolejni.

Było to m.in. dowództwo rozbrojonej przez Sowietów 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK oraz idącej na odsiecz walczącej Warszawie 30 Poleskiej Dywizji Piechoty AK. Na Majdanku znaleźli się też oficerowie Komendy Okręgów AK Lublin i Lwów, a także współpracujący z AK polscy policjanci i przedstawiciele Tymczasowej Administracji Zastępczej.

Sowieci potrzebowali zaledwie dwóch tygodni, aby Majdanek znów zaczął funkcjonować. Tylko tym razem strażnicy na wieżyczkach nosili mundury NKWD. Na zdjęciu czerwonoarmiści w wyzwolonym obozie.

fot.Deutsche Fotothek‎/CC BY-SA 3.0 de Sowieci potrzebowali zaledwie dwóch tygodni, aby Majdanek znów zaczął funkcjonować. Tylko tym razem strażnicy na wieżyczkach nosili mundury NKWD. Na zdjęciu czerwonoarmiści w wyzwolonym obozie.

Wśród więźniów Majdanka był m.in. major pilot Janusz Mościcki „Jacek”, bratanek prezydenta RP Ignacego Mościckiego. Podczas kampanii 1939 r. był on dowódcą lotniczego plutonu łącznikowego Nr 6 Armii „Poznań”. W konspiracji zajmował stanowisko szefa referatu Oddziału III Komendy Okręgu AK Lublin i był organizatorem i dowódcą operacji „Most I”.

Osadzonych trzymano w dwóch, pozbawionych okien, zarobaczonych barakach. Do spania służyły im drewniane prycze, a jako pościeli używali niemieckich płaszczów wojskowych. Żołnierze mogli wychodzić z budynków, przez co budzili zrozumiałe zainteresowanie osób odwiedzjących były niemiecki obóz. Sowieccy strażnicy na pytania kim są, odpowiadali niezmiennie że to kolaboranci współpracujący z III Rzeszą.

Nocą 23 sierpnia 1944 roku 250 polskich więźniów sowieckiego Majdanka przewieziono na stację kolejową w Lublinie. Tam zostali załadowani do wagonów i wywiezieni do łagru w Riazaniu. Obóz na Majdanku jako placówka NKWD funkcjonował prawdopodobnie do końca 1944 roku.

Jeden z obozów NKWD mieścił się na terenie osławionej Gęsiówki. Na zdjęciu teren obozu po jego wyzwoleniu przez żołnierzy batalionu "Zośka" w czasie Powstania Warszawskiego.

fot.domena publiczna Jeden z obozów NKWD mieścił się na terenie osławionej Gęsiówki. Na zdjęciu teren obozu po jego wyzwoleniu przez żołnierzy batalionu „Zośka” w czasie Powstania Warszawskiego.

Innym, nie mniej „sławnym” miejscem była warszawska Gęsiówka, która w czasie okupacji służyła Niemcom jako centralny areszt getta, a później obóz koncentracyjny. Podejrzewa się że z rąk sowieckiej bezpieki mogło tam stracić życie około 1,5 tys. Polaków.

NKWD do swoich celów adaptowało również kościoły, szpitale, hale fabryczne, a nawet prywatne budynki. Czasem miejsca odosobnienia powstawały w szczerym polu. Więźniów przetrzymywano wtedy w nakrytych belkami i darnią dołach. Jesienią panowały tam okropne warunki. Podczas opadów deszczu zatrzymani wręcz tonęli w wodzie. Obozy starano się umieszczać jak najbliżej linii kolejowych, aby można było w bezproblemowy sposób przerzucić więźniów na wschód, gdzie mieli trafić do przymusowej, niewolniczej pracy.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.